wychodzic z kotem czy nie?

19.02.15, 14:46
no wlasnie, problem jest taki, ze nie wiem, czy zabierac go na spacery, czy lepiej, zeby pozostal kotem niewychodzacym. poki co nie zna swiata zewnetrznego. ja nie mam stalych godzin pracy, wiec przyzwyczajenie go do spacerkow moze miec chyba przykre dla mnie i dla kotka konsekwencje?
jakie macie doswiadczenia? podzielcie sie prosze. wypuszczanie go samopas nie wchodzi w rachube ze wzgledu na niebezpieczna okolice. poza tym nie lubie mieszkac na parterze wink
    • aankaa Re: wychodzic z kotem czy nie? 19.02.15, 15:42
      nie wychodź, może coś się zmienić i taki na siłę uziemiony kot może mieć stresa
      • saga55-5 Re: wychodzic z kotem czy nie? 19.02.15, 16:54
        U nas córka czasami wychodziła z Puśką na smyczy, latem. Nie był to stały rytuał, tylko sporadycznie.
        Uzmysłowiłam sobie kiedyś, że jest szczepiona jako niewychodząca, a wychodząc może jakieś choróbsko przywlec do domu i przestała wychodzić.
        Latem często wyleguje się na balkonie na smyczy.
        • esimona Re: wychodzic z kotem czy nie? 19.02.15, 20:22
          Moja kotka nie wychodzi z własnego wyboru. Świat poza mieszkaniem jest dla niej groźny.
          Kiedy jeszcze nie miałam kota widziałam codziennie pięknego olbrzymiego rudzielca spacerującego po trawniku i obok jego panią. Opowiedziała mi, ze kot nie wychodził, ale kiedyś córka wyprowadziło go na smyczy na spacer. Odtąd codziennie o tej samej porze siedział pod drzwiami i domagał się spaceru. Ktoś musiał go wyprowadzić codziennie.
          • alus59 Re: wychodzic z kotem czy nie? 19.02.15, 22:06
            Mój pierwszy kot - Fifi - wychodził na spacerki. Wtedy na stanie u mnie była też sunia, no i Fifi, który zresztą myślał przez długi czas, że jest psem. Po przejściu suni za TM już na spacery nie wychodziliśmy - Fifi w żaden sposób nie wykazywał zainteresowania spacerowaniem.
            Inna sytuacja była jak urlopowaliśmy się - wtedy kot domagał się wychodzenia. Potem pojawiła się Mimi, która też domagała się w trakcie urlopów spacerowania.
            Oczywiście każde wyjście było na smyczy. Zresztą śmiali się ze mnie, jak jeszcze żyła Maksi - kot na smyczy, a pies wolno biega ...
            Potem urlopy były tylko na działce i koty wychodziły samodzielnie. Wychodzenie skończyło się jak COŚ zaatakowało Alusia. Kot był dosyć poraniony.
            Obecnie tylko Mimi, jak jesteśmy na działce wykazuje mocną chęć wyjścia. W domu żaden kot nie ma ochoty na spacerki.
            • miau.weglowy Re: wychodzic z kotem czy nie? 20.02.15, 14:55
              argument bezpieczenstwa tez do mnie przemawia, bo juz 3 koty w zyciu stracilam z roznych powodow, bynajmniej nie smierci naturalnej.
          • miau.weglowy Re: wychodzic z kotem czy nie? 20.02.15, 14:54
            tez znam takie koty, ktore moga, ale wyjda, spojrza eee....wracam big_grin
            jesli moj zakodowalby sobie spacerek jak ow rudzielec, to mialabym przerabane wink
    • emigrantkaaa Re: wychodzic z kotem czy nie? 20.02.15, 02:52
      Gorąco polecam wychodzenie z kotem. Moja kotka wychodzi i uwielbia to. Spacery stanowią urozmaicenie jej nudnawego życia (niewychodząca "jedynaczka"). Spacery to zresztą za dużo powiedziane, po prostu wychodzimy przed dom. Koteńka chodzi sobie wokół domu, albo po prostu siedzi przed, a to skubnie trawkę, a to coś obwącha, na ptaszki popatrzy - niby nic, a jednak ma z tego frajdę.

      Musisz wiedzieć, że spacery z kotem w niczym nie przypominają spacerów z psem. Najlepiej poczytaj na ten temat, choćby tu.

      Jeśli nie chcesz, aby kot zanadto przyzwyczaił się do spacerów, to po prostu nie wychodź z nim codziennie, ani nie rób tego o stałej porze. My nie wychodzimy codziennie, czasami nie wychodzimy i przez tydzień, koteńka bynajmniej nie dostaje histerii z tego powodu.
      • kkjp Re: wychodzic z kotem czy nie? 20.02.15, 08:13
        Jak tylko wracam z pracy, mój "kotopies" już czeka pod drzwiami. Nie ma opcji że najpierw się przebiorę, odświeżę czy zjem obiad. Kot musi wyjść i już. Oczywiście na smyczy i około 10 min. spacerku za blokiem. Pozostałe dwa nie wychodzą.
        • miau.weglowy Re: wychodzic z kotem czy nie? 20.02.15, 14:52
          i wlasnie tego sie obawiam, bo charakter mojego kota jest dosc zdecydowany, a ciekawosc swiata za oknem spora wink
      • miau.weglowy Re: wychodzic z kotem czy nie? 20.02.15, 14:51
        jak pisalam wyzej, mieszkam w okolicy niebezpiecznej dla kota. dom z ogrodem w ogole nie bylby problemem i twoje rozwiazanie byloby fajne wtedy. to nie jest moj pierwszy kot. poprzednie mialam mieszkajac w domu pod miastem, wiec byly kotami raczej 'przychodzacymi', a nie 'wychodzacymi' wink
        • emigrantkaaa Re: wychodzic z kotem czy nie? 21.02.15, 05:10
          Nie mam domu z ogrodem, po prostu mieszkam w spokojnej okolicy. A gdybym nie mieszkała, to zabierałabym moją kotkę w takie miejsce na spacery. Ale dobry i balkon, o którym piszesz niżej, kotek z pewnością będzie zachwycony możliwością spędzania tam czasu.

          Moja kotka też jest bardzo ciekawa świata za oknem. Większość czasu spędza na parapecie - stoi na tylnych łapkach, przednie opiera o ramę okna czy jak to się tam zwie, a pyszczek wystawia przez niemal zawsze uchylone okno. Mimo to na dworze zachowuje się bardzo powściągliwie, trzyma się blisko budynku i mnie, jest posłuszna i chociaż nie używamy smyczy, nie ma żadnych problemów z zakończeniem spaceru - wystarczy, że podejdę do niej blisko (zwykle obserwuję ją z odległości kilku, kilkunastu metrów) i powiem, że wracamy do domu, a kotek sam truchcikiem biegnie do domu.
          • dzedlajga Re: wychodzic z kotem czy nie? 21.02.15, 09:54
            dworze zachowuje się bardzo powściągliwie
            nie używamy smyczy,


            Bałabym się tego braku smyczy jeśli kot nie wychodzi samodzielnie i nie umie sam sobie radzić w terenie. A co jeśli coś go przestraszy i czmychnie w niewiadomym kierunku lub wprost pod samochód? Nie ryzykowałabym
            • emigrantkaaa Re: wychodzic z kotem czy nie? 22.02.15, 02:36
              Życie jest ryzykiem, że tak filozoficznie powiem wink
              A poważnie - żadne niebezpieczeństwo jej nie grozi.
    • lampka_nocna5 Re: wychodzic z kotem czy nie? 20.02.15, 10:47
      w ostatnie wakacje wzięłam Szatanka na smyczy parę razy na spacer. Najpierw robił naleśnika i próbował zwiać w najbliższe krzaki, ale z każdym spacerkiem był bardziej ośmielony, i na koniec nie chciał wracać, musiałam go na ręce brać.
      W te wakacje Lucusia będę brała, bo on to by tylko w oknie albo na balkonie siedział i się gapił na świat.
      Wydaje mi się, że są koty, którym się to podoba, i takie, które są przerażone. Po prostu spróbuj, jak będziesz miała jedno wielkie przerażenie na smyczy, nie próbuj. Ale może być też tak, że kota uszczęśliwisz.
    • miau.weglowy Re: wychodzic z kotem czy nie? 20.02.15, 14:56
      podsumowujac: pewnei wybiore rozwiazanie smyczka i otwarte drzwi balkonowe. dzieki za rady smile
      • aankaa Re: wychodzic z kotem czy nie? 21.02.15, 11:02
        rozumiem, że balkon masz zabezpieczony smile
    • margo.4 Re: wychodzic z kotem czy nie? 21.02.15, 13:26
      Jedno wiem, ze jak zaczniesz z kociakiem wychodzic to nie utrzymasz go w domu. Osobiscie nie jestem zwolenniczka zamykania kota w domu bo to wbrew naturze ale jezeli masz watpliwosci to lepiej niech nie przekona sie osobiscie Jaki piekny i interesujacy jest swiat
    • beverly1985 Re: wychodzic z kotem czy nie? 21.02.15, 14:23
      Wychodzę z moją czasem. Mieszkamy na parterze i wychodzi sobie balkonem. Pozwalam tylko gdy jest jasno i ciepło. I ja mam byc obok, jak mnie nie ma to kot się drze, biegnie naokoło, staje pod drzwiami do bloku i czeka aż ją jakiś sąsiad wpuści.
      Nieraz sie zdarzało, ze wypuscilam kota balkonem, a za 3 minuty slyszałam pukanie do drzwi, by wpuścic kotkę. Raz też upolowala i zamordowala wróbla. Od tego czasu juz samej nie pozwałam jej nigdy wychodzić. Stoję nad nią, odganiam wróble, poglaszczę. Kotka pochodzi chwile, skubnie trawkę, podrapie pieniek.

      Tak, wychodzenie jest niebezpieczne. Dla kotów, dla ludzi, dla dzieci. Ale gdy widze jak ona to lubi to nie mam serca odmowic od czasu do czasu. nie muszę wyprowadzac codziennie.

      A, dobrze mieć jakiś skuteczny sposób na to, by kot zechcial do domu wrócić. U mnie działa uderzenie miseczkami na jedzenie o siebie, biegnie od razu. Albo potrząśniecie saszetką z mokrą karmą.
    • mysiulek08 W odpowiedzi na pytanie w watku Kici.Yody 21.02.15, 22:31
      Majac do dyspozycji pol hektara i nie dac tej przestrzeni kotu wydawalo sie nam nie fair. Nie wzielismy tylko pod uwage charakterku Kici.Yody, ogromnie ciekawskiej, odwaznej i krnabrnej. Mamy z kazdej strony sasiadow z psami, niewychowanymi kundlami, ktore wlaza kazda dziura, nie wszystkie sa przyjazne do kotow. Mnostwo krzakow, a wiec miejsc arcyciekawych dla kota, no i problem z brakiem znajomosci u Kici.Yody jezyka kociego i wielka agresja wobec przechodzacych kocich gosci, a tych mamy sporo. Agresja niestety przenosi sie tez na nas, blizn po atakach Kici.Yody na nasze kostki, lydki i uda juz nawet nie liczymy. Czasami karabinczyk w smyczce nie wytrzymuje impetu poscigu za kotem i tylko dzieki kontroli z naszej strony Kicia.Yoda zaslepiona nienawiscia nie poszla " w dluga", a tym samym zginela. Druga strona medalu to fanatyczne przywiazanie Kici.Yody do rytualow, wyjscia na spacer MUSZA byc dwa w ciagu dnia, po powrocie obowiazkowe czesanie i towarzystwo az zasnie. Praktycznie rozklad dnia jest podporzadkowany Kici.Yodzie, na szczescie pracujemy glownie w domu i jakos daje sie fanaberie Kici.Yody ogarnac, ale przy innym rozkladzie dnia rytualy Kici.Yody bylyby nie do wypelnienia.

      Reszta z kociej bandy nie ma ochoty wychodzic, Leia/Miki i Luk/Grubson od pierwszych godzin zycia sa w domu i im to wystarcza, Padme/Kluska przeszla tak duza traume na 'wolnosci' ze zadna sila ja do drzwi nie skieruje, ona sie nawet przez okno nie wyglada, tak sie swiata boi. Kurnikowcom tez nie spieszno spowrotem pod krzaki (choc wiadomo, ciekawosc jest), wiec osiatkowane okna bylyby wystarczajace gdyby nie Kicia.Yoda.
      Na nowym miejscu planujemy inna organizacje naszego kociego swiata, ale znjac Kicie.Yode ona bedzie zawsze po drugiej stronie barykady smile

      Wg mnie zabezpieczony balkon w zupelnosci wystarczy.
      • miau.weglowy Re: W odpowiedzi na pytanie w watku Kici.Yody 25.02.15, 19:11
        jak wspomnialam wyzej, nie bede z nim wychodzic dopoki nie przeprowadze sie w bardziej przyjaznje kotom i ludziom miejsce smile
        dzieki wszystkim za opinie
Pełna wersja