gadziulinka
27.02.15, 12:21
Moja Furia jest uzależniona od sałaty.
Jak wracam z zakupów, muszę od razu rozpakowywać siaty - pozostawienie którejś chociaż na chwilę skutkuje przeszukaniem, i w razie odnalezienia zielonej główki wyżeraniem jej, nieumytej, prosto z worka.
Podobnie jest przy lodówce - każde otwarcie jest w towarzystwie kota - kiedyś myślałam, że ona chce kurczaczka/rybkę/śmietankę... nie, wszystko to nie to, ryjek drze się nadal - po podniesieniu koty, żeby sama wybrała co chce, kota wyrywa się w stronę sałaty.
na widok sałaty (przy porannym szykowaniu kanapek) drze się w niebogłosy...
i teraz droga redakcjo nie wiem czy powinniśmy całkiem z sałtaty zrezygnować (oboje z chłopem lubimy prawie tak jak Furcia) czy jakoś specjalnie ją ukrywać Nie chcemy żałować kocie, ale z drugiej strony boimy się też dawać większe ilości, a ostatnio kawałeczek to zdecydowanie za mało