dzedlajga
28.02.15, 14:37
Rano pojechałam po Teosia. Zanim z nim weszłam do domu, Benka wyprowadziłam do znajomej. Najpierw wszedł do budki w drapaku, dostał chrupki i zaczął zwiedzać mieszkanie głośno miaucząc. Pokazałam mu kuwetę a po chwili zaczął się ocierać o nogi. Po kolejnej chwili przyszedł się przytulać, głaskać i włączył traktorek. Ponieważ stwierdziłam, że jest odważny postanowiłam, że jak tylko Benek wróci ze spaceru od razu wraca do mnie (była opcja, że jeszcze trochę zostanie u koleżanki, zależnie jak Teoś się będzie zachowywał). Benek najpierw poszedł miski a potem ja zaczęłam szukać kota, bo mi zniknął z pola widzenia. Benek wszedł za mną do sypialni, spojrzeli na siebie, kot zaczął warczeć i czmychnął za łóżko. Benek tylko się przyglądał ze zdziwieniem. Teraz leży koło mnie i tylko czasem zagląda do pokoju. Kot cały czas schowany, ale po prostu dam mu czas. Jestem dobrej myśli. Spodziewałam się raczej odwrotnej reakcji, bo w domu gdzie był Teoś jest pies. Ale widać jak na jeden dzień do dla niego trochę za dużo. Tak bardzo się nie martwię, w końcu będzie musiał wyjść. Mam nadzieję, że prędzej niż później. Fotki będą później, jak już wyjdzie z ukrycia