Miziunia kochana

08.03.15, 19:56
Rano chłop poszedł z psicą na spacer, a ja próbowałam jeszcze chwilę pospać. No ale słyszę grzebanie w żwirku, grzebanie, grzebanie... A za chwilę zapach kazał mi jednak wstać smile
I co widzę? Mizia ciągnie do kuwety rolkę ręcznika papierowego, rozwija, rozwija i przykrywa urobek. Normalnie jakby chciała powiedzieć: pośpij sobie, pośpij, ja posprzątam.
Tygrysek mój kochany smile
    • saga55-5 Re: Miziunia kochana 08.03.15, 20:42
      Przypomniałam mi pewną historię.
      W ubiegłym roku pojechałyśmy z córką i Puśką nad morze. Pogoda była super więc postanowiłyśmy przedłużyc sobie pobyt.
      Nasz pokój miał rezerwację, więc musiałyśmy się przenieść do pokoju obok.
      Zapomniałyśmy o kuwecie. Przypomniało nam się, gdy zastałyśmy w łazience taki widok

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/ga/ee/awgf/aDC5alWz1KS7PwbqyX.jpg
      • wiesia.and.company Re: Miziunia kochana 09.03.15, 16:48
        A to czyścioszki smile Ja czasem muszę uważać na Milusia - najpierw biega, galopuje, potem cisza w łazience (gdzie jest kuweta) a potem brak grzechotania żwirku... i jeśli będę bez okularów albo nie dość ostrożna biegnąc do swojej "kuwety" mogę wdepnąć na mocno złachmaniony dywanik, na którym przykryte od góry mieści się milusiowe "wypracowanie". On tak zakrywa ten swój wonny urobek, nosek ma wrażliwy i nie może patrzeć na takie "barachło". No a wtedy ja rozbudzam się natychmiast, bo przepierka i mycie łazienki wymagają mojej większej uwagi smile .
    • aankaa Re: Miziunia kochana 09.03.15, 19:52
      chwaliłam zielonookę, że ryje jak górnik przodkowy... do czasu...

      wchodzi do łazienki/kuwety cichcem, po qpie wybiega z prędkością światła (pozostaje mi wersja "poznaj Stachu po zapachu"), siuśki zakopuje, owszem, orząc podłogę pazurami big_grin
      • dzedlajga Re: Miziunia kochana 09.03.15, 20:37
        Takie wybieganie z kuwety i jeszcze tarcie pupą o podłogę mogą świadczyć o zatkanych gruczołach dokołoodbytniczych (jeśli nie przekręciłam nazwy). Ponoć częstsze u psów, ale moja Kota to miała. Znajoma sama wyciska swojemu psu, ja z Kotą chodziłam co kilka tygodni do weta.
        • verdana Re: Miziunia kochana 09.03.15, 21:10
          Mój pierwszy kot pewnego razu, gdy nas nie było, wyciągnął torbę żwirku, rozsypał i zrobił kupę na środku. Należało pochwalić przedsiębiorczość i higienę.
          • emigrantkaaa Re: Miziunia kochana 10.03.15, 00:49
            No ba!
            Podobnie było u nas - raz czy dwa koteńka uznała, że kuweta nie jest dość czysta, by z niej skorzystać i polazła do kątka, gdzie stoi worek ze żwirkiem, umościła się na nim i wysiusiała. Oczywiście pochwaliłam ją i pogłaskałam po główce.
        • aankaa Re: Miziunia kochana 09.03.15, 22:27
          z kuwety wybiega (nie trze pupą tylko pazurami po podłodze) bo wie, że personel jest (w miarę) na miejscu i szybko posprząta
          wszelkie drapania (odgłosy) mają na celu szybsze dotarcie dwunoga do kuwety big_grin
Pełna wersja