"dzien dobry ja w sprawie kotka

09.03.15, 16:15
czy sa juz male kotki? bo ja bym chciala, tylko koniecznie koteczke, bo kocury to wie pani - smierdza"
"dzien dobry pani od kotow? bo ja bym kotka chciala tylko malego..."
dzien dobry ma pani jeszcze te koty? tylko zeby maly byl"
    • wiesia.and.company Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 09.03.15, 17:06
      Niutaki, ja Cię proszę, bo ja się robię wkurzona... (a nie lubię zionąć złością) wink A może opracuj instrukcję "odnośnie wejścia w posiadanie takiego słodziutkiego, bez pazurków, bezwonnego, przylepnego kiedy się chce i nienatrętnego, niewidzialnego, kiedy się chce" i w ogóle z miejsca proponuj maskotkę pluszową. No!
      • mist3 Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 09.03.15, 21:20
        Niutaki, pociesz się, że nie masz odwrotnie.
        Bo mi się zdarza słyszeć "mam małe kotki, a pani się kotami zajmuje to może pani weźmie"
        "pracuje pani w fundacji, to jest pani praca, żeby się kotami zająć i znaleźć im dom"
    • the_kami Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 09.03.15, 22:07
      Eeeeej... ale czy to na pewno zawsze takie niewłaściwe jest?
      Bo ja na ten przykład dziś też dzwoniłam w sprawie kotka do jednej pani. I mi też zależy, żeby był młody, i żeby był kotką.
      Mamy w domu puste miejsce po Klusce, która odeszła pod koniec stycznia. Chcę dać dom jakiejś znajdzie. Wolę kotkę dlatego, że wiem jak się ją "obsługuje" - a jednocześnie widzę za ścianą, u najbliższej rodziny, jakie miewają kłopoty z zatykającymi się co chwila kocurami. Boję się, że bym czegoś nie zauważyła, przegapiła... A młodą chcę nie dlatego, że będzie słodziutka i puchata przez całe 3 miesiące, ale dlatego, że mamy 2 koty i prokociego psa - uważam, że młodemu zwierzakowi będzie łatwiej przyzwyczaić się do takiego zoo, zaakceptować psa który non-stop będzie chciał się miziać i memłać.
      Wiadomo, że jeśli bym jutro na ulicy znalazła dorosłego kocurka (a jak dotąd 3 z 4 naszych zwierząt znalazłam), to bym go wzięła i też starała zapewnić mu opiekę. Ale jeśli a) mam miejsce w domu, b) podjęłam decyzję, c) mam wybór - to czy to naprawdę tak źle, że chcę zwierzaka spełniającego jakieś kryteria?
      • emigrantkaaa Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 00:26
        > Ale jeśli a) mam miejsce w domu, b) podjęłam decyzję, c) mam wybór - to
        > czy to naprawdę tak źle, że chcę zwierzaka spełniającego jakieś kryteria?

        Moim zdaniem absolutnie nie.
    • aankaa Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 09.03.15, 22:21
      Sońkę wzięłam z ogłoszenia bo "kotki dalmatyńczyki" (dostałam kocię w stanie do leczenia przez pół roku) - a ogłoszeń było co niemiara
      BiŚkę - bo zauroczyła mnie fotka Barby

      nie oceniaj ludzia, który chce przygarnąć kocieja i ma jakieś "wymagania"
      jak się znajdzie "ten jedyny" - choćby zapchlony i zarobaczony - to go też przygarną
      • niutaki Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 09.03.15, 22:28
        wiem wiem - przypi...... sie, no takie mam doswiadczenia, przepraszam.
        • aankaa Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 09.03.15, 22:49
          ale jeże schodzą się "na pniu" big_grin
    • zmija_w_niebieskim Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 09.03.15, 23:07
      bo kocury to wie pani - smierdza"

      Czyli pytający/a nie jest zwolennikiem/czką sterylizacji i ogólnie mało o kotach wie. Dla mnie dyskwalifikacja.
      • emigrantkaaa Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 00:29
        > Czyli pytający/a nie jest zwolennikiem/czką sterylizacji

        O. Możesz powiedzieć, jak doszłaś do tego zadziwiającego wniosku?

        > i ogólnie mało o kotach wie. Dla mnie dyskwalifikacja.

        Czyli co? Koty tylko tym, którzy pomyślnie zaliczyli test wiedzy o kotach? Dodajmy, że nie dajemy także kotów tym, którzy mają małe dzieci, ani tym, którzy zamierzają uczynić je wychodzącymi, ani tym, którzy nie mają zabezpieczonych okien i balkonu itd., itp.

        Też jestem za tym, aby koty trafiały do dobrych, mądrych i odpowiedzialnych ludzi, ale jeśli będziemy dalej mnożyć wymagania, to szybko okaże się, że mało kto jest godzien, by powierzyć mu kota.
        • wadera3 Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 00:56
          Wydaje mi się, że generalizujesz.
          Zaś odnosząc się do postu Zmii, który zacytowałaś, tak, ludzie, którzy uważają, że kocur musi śmierdzieć, bardzo niewiele wiedzą o kotach i z dużym prawdopodobieństwem nie przykładali by wagi do kastracji(póki nie odkryli by ścisłego związku).
          I nie jest to ani szczególnie odkrywcze, a na pewno nie zadziwiające.

          Co do innych przykładów, które przytoczyłaś, też tak, oczywiście nie we wszystkich przypadkach. Może nie należy wymagań windować, ale sporo rodziców usiłuje zastąpić kotkiem, czy pieskiem dziecku rodzeństwo, czy własną obecność w życiu dziecka, więc na pewno takim ludziom zwierząt nie powinno się wydawać.
          W innych przypadkach również każda strona ma swoją rację, a przesada w żadną stronę nie jest dobra.
          • emigrantkaaa Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 02:05
            > I nie jest to ani szczególnie odkrywcze, a na pewno nie zadziwiające.

            Rozumiem, że dla Ciebie. Dla mnie jest zadziwiające wysnuwanie ze stwierdzenia: "uważam, że kocury śmierdzą" wniosku: "to znaczy, że nie jesteś zwolennikiem kastracji".

            > sporo rodziców usiłuje zastąpić kotkiem, czy pieskiem
            > dziecku rodzeństwo, czy własną obecność w życiu dziecka.

            Niektórzy pewnie tak. Trudno to sprawdzić, lepiej więc po prostu odmówić im kota, niech na wszelki wypadek pozostanie w schronisku, to nic, że to najgorsze z możliwych miejsc dla niego uncertain

            > przesada w żadną stronę nie jest dobra.

            Co do tego pełna zgoda, taka zresztą była konkluzja mojej wypowiedzi.
            • niutaki Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 06:25
              emigrantkaaa napisała:
              Trudno to sprawdzić, lepiej więc po prostu odmówić im kot
              > a, niech na wszelki wypadek pozostanie w schronisku, to nic, że to najgorsze z
              > możliwych miejsc dla niego uncertain
              ja nie pracuje w schronisku, ani w fundacji, jestem osoba prywatna. Napisalam ten watek, zeby dac upust swojej frustracji i rozdraznieniu.
              • emigrantkaaa Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 07:48
                > ja nie pracuje w schronisku, ani w fundacji, jestem osoba prywatna.

                Wiem, Niu. Nie pisałam konkretnie o Tobie, potraktowałam ten temat szerzej.
            • olinka20 Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 07:43
              Emigrantko, rozmawiam z wieloma ludzmi ( taka ze mnie otwarta gadułą) i czesto po informacji, ze mam kota i 2 kotki nastepuje skrzywienie nosa i stwierdzenia, ze na bank u mnie czuc moczem.
              Po dopytaniu w 99% okazuje sie, ze ludzie włąsnie kocurka utozsamiają ze zródłem smrodu.
              Serio, serio, nadal taki mit pokutuje w społeczenstwie.
              Tak samo jak mit, ze kot wykastrowany przestaje łowic myszy.
              • emigrantkaaa Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 08:02
                > Po dopytaniu w 99% okazuje sie, ze ludzie włąsnie kocurka utozsamiają ze
                > zródłem smrodu.
                > Serio, serio, nadal taki mit pokutuje w społeczenstwie.

                Ja to wiem, Olinko. W pełni zgadzam się ze stwierdzeniem, że skoro ktoś mówi, że kocur śmierdzi, to ma małą wiedzę o kotach. Ale nie mogę się zgodzić z wnioskiem, że taka osoba automatycznie musi być przeciwnikiem kastracji. Takie stwierdzenie to nadużycie.
                • gadziulinka Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 08:34
                  A ja się spotkałam ze stereotypem, ze w ogóle jak są koty w domu, to musi byc i smród. Kilkoro znajomych (w czasie kilku wizyt a nie trazem) stwierdziło, ze mamy dwa koty, a w ogóle u nas nie śmierdzi, nawet w pomieszczeniu z kuwetą. I tak się zastanawiam czy ci ludzie mieli doczynienia z syfiarzami tylko czy w ogóle nie mieli nic wspólnego z właścicielami kotów domowych....
                  • jehanette Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 10:01
                    To chyba kwestia stylu w jakim człowiek pyta... co innego powiedzieć "Poszukuję kota, najlepiej młodego bo z moich doświadczeń wynika że młody się lepiej odnajdzie w stadzie kocio-psim, wie pani, mój pies uwielbia lizać koty i dorosły kot bez takich doświadczeń może mieć problem", niż "czy są już małe kotki" - jak w sklepie. Brałam kota z fundacyjnego DT i jakoś nie zostałam zdyskwalifikowana bo spytaliśmy o kotkę - bo tak nam się wymyśliło big_grin
              • minerwamcg Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 11.03.15, 19:08
                olinka20 napisała:

                > Tak samo jak mit, ze kot wykastrowany przestaje łowic myszy.

                Cooo? Łomatko. Czego te ludzie głupiego nie wymyślą. George jest hm... samcem kulturowym, a na wsi łowienie myszy jest jego ulubionym zajęciem, czego nie zeżre, to przynosi poczęstować, czasem dwie i trzy mychy dziennie.
                I w domu jest absolutnie bezwonny.
                • aankaa Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 11.03.15, 20:19
                  łowienie myszy jest jego ulubionym zajęciem, czego nie zeżre, to przynosi poczęstować, czasem dwie i trzy mychy dziennie

                  zuch chłopak !! big_grin
                  mam nadzieję, że to doceniacie...
        • estelka1 Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 14.03.15, 21:23
          Wiesz, jakby nie patrzeć, ludzie stoją trochę wyżej w ewolucji niż zwierzęta. Biorąc do domu kota czy innego stwora, to my ludzie musimy stanąć na wysokości zadania i dostosować się do jego potrzeb, a nie odwrotnie. Jeśli dla kogoś dramatem jest zapach/kłaki/podrapane meble/ czy czasem sik w kącie, to niech lepiej nie bierze zwierzaka do domu.
          • the_kami Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 14.03.15, 21:26
            Nnnnoooo... tu mam wątpliwości. Ja tam nasz zwierzęta różnych rzeczy nauczyłam i po części my się przyzwyczailiśmy do nich - bo to jest po prostu inny sposób życia niż bez zwierząt, ale po części i one przyjęły zasady panujące w naszym domu. I tyle.
            • estelka1 Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 14.03.15, 21:40
              Skrót myślowy smile jedno drugiego nie wyklucza. Ale jeśli bierzesz kota zakładając z góry, że będzie wyłącznie interaktywną maskotką, to gwarantuję Ci, że się rozczarujesz. Moim skromnym zdaniem należy założyć wariant, że kot jest absolutnym anarchistą i zrobi wyłącznie to, co chce, a Ty musisz to zaakceptować. Po czym można dziarsko brać się za wychowanie. Jest ogromna szansa, że się mile rozczarujesz
              • the_kami Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 15.03.15, 02:33
                W naszym przypadku (przez 5 lat dwa koty, potem kolejne 5 lat - trzy koty, a teraz niestety znów tylko dwa - ale mam nadzieję że to kwestia jeszcze 2-3 tygodni, żeby znów były trzy; oraz od 1,5 roku pies) dało się jakoś to zrobić. Wychowywałam się ze zwierzętami, od zawsze odkąd pamiętam miałam świadomość, że zwierzę to czująca, żywa istota ze swoim charakterem, nastrojami i potrzebami, ale to nie znaczy, że nagle ja mam się wyzbyć swoich.
                Więc udaje nam się żyć w jakiejś symbiozie. Nasze koty miały i mają charakterki, ale z całą pewnością nie są anarchistami i doskonale wiedzą, kiedy przeginają pałę i powinny się zatrzymać.
                • estelka1 Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 15.03.15, 10:28
                  Ja mam 3 koteczki i każda z nich jest tak inna. Najstarsza jest w 100% niezależnym kotem i jest najtrudniejsza do okiełznania. Ma swoje humory i nawyki, których nie udało mi się u niej wyplenić. Więc nie walczę z nią, bo byśmy się tylko niepotrzebnie stresowały. Szukam kompromisowych rozwiązań i na ogół skutecznie smile I choć czasem wkurza mnie ta czarna bestia, to i tak kocham ją najbardziej na świecie
    • triismegistos Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 11:04
      Mój facet to w ogóle koci arcyzbrodniarz. Jak namawialam go na kota to nie dość, że uparł się na kocura to jeszcze koniecznie na rudego.
      • niutaki Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 12:31
        Troche sie wytlumacze, zeby nie bylo, ze taka ze mnie zla kobietawink Rozwalaja mnie te telefony po czesci, bo mam zle doswiadczenia, po czesci dlatego, ze mam rozszalala laktacje i Różę na glowiesmile Czepiam sie, bo czesc telefonow mam od osob znajomych, ktore wiedza czym sie zajmuje, wiedza ze nie rozmnazam, ze lapie i tne co sie da... a tu kolejny telefon od beztroskiej osobki: masz kotki jakies? a bo znajoma chciala, tylko zeby kotka byla. Na to ja: kotke trzeba wysterylizowac, znajoma wie? Aaaaa, nie oni nie sterylizuja. Zawsze tlumacze, ze nie dam kota na poniewierke, ze nie dam na rozmnazanie, na zabawke itp itd. Koty gina, albo sie gubia, albo "wybieraja wolnosc" - jak to okreslila jedna tepa dzida, na moje pytanie jak sie kot miewa. Dlatego jestem czepliwa, przepraszam wszystkich, ktorzy poczuli sie urazeni. Moj wlasny kot Ryszard jest od znajomych meza, co to wlasnie z gatunku: kotka raz musi urodzic, no to urodzila - miala osiem malych. Ja mam jednego z nich. Na moim podworku sa 4 nowe kotysad Na moje oko trzy kocury i jedna kotkasad Dlatego sie przyczepiam. Mozna mnie opieprzycsmile
        • arim28 Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 13:57
          smile
          A ja mam dwa koty, pierwszy kupiony corce (chciala rodzenstwo albo psa - dostala kota smile)
          Drugi przyszedl do nas z DT, zdecydowalismy, ze pierwsza kotka musi miec towarzystwo.

          Koty maja sie dobrze, corka tez smile



          Moje dwie kotki glaskane, wlaczaja motorki, ugniataja i tez smierdza (spostrzezenie corki).
          Feromony szczescia ? smile


          Ps.
          Niutaki, kazde musi sie czasami "ulac" - dla rownowagi psychicznej smile
          I wlasnie to forum powinno temu sluzyc.
          A ludzie sa jacy sa. I dobrze, ze jestescie i tlumaczycie. Coraz wiecej jest uswiadomionych (siebie tez do takich zaliczam kiss)
          • wadera3 Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 14:06
            arim28 napisała:

            > A ja mam dwa koty, pierwszy kupiony corce (chciala rodzenstwo albo psa - dostal
            > a kota smile)

            Od każdej (bez wyjątku) reguły, są wyjątki smile
            Co do feromonów szczęścia, faktycznie moja Tosia w chwilach ekscytacji i miziania nieraz popuści z gruczołów okołoodbytowych, ale to nie norma.
            • lampka_nocna5 Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 11.03.15, 19:17
              oooo, to jak moja Tośka. Widocznie Tośki tak mająsmile rada dla tych, co chcą nieśmierdzące kotki - nie nazywać Tosiawink
        • verdana Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 14:00
          Ja rozumiem, ze można dostać cholery, jak znajomi dzwonią, wiedzą, że masz w domu "pozbierane" koty, a wydaje im sie, że masz sklep z kotami wszelkich rodzajów i maści. Ale przy nieznajomych za bardzo bym sie nie denerwowała. Można chcieć kota lub kotkę, młodą albo starszą , można nawet chcieć kota, aby dziecko miało radość (nie zabawkę!!!).
          No i przyznam, ze nie znam domu z kotami w którym kota nie czuć. Przykro mi. Ale ja mam patologicznie wyczulony węch...
          • niutaki Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 14:03
            ja mam tak juz spaczony wech, ze nie czuje kotow, za to czuje psy. Nie mam pojecia czy czuc u mnie koty, pewnie tak.
          • wadera3 Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 14:10
            Patologicznie wyczulony węch to ma mój brat i syn, no i ja, ale ja nie jestem obiektywna.
            Każdy z nich ze zdziwieniem stwierdził, że u mnie nie czuć, że są koty. Zresztą inni też o tym wspominają. Ja zaś zawsze wyczuję, że Tosia(bo tylko ona) znalazła kawałek szmatki i sobie siuśnęła, choć niby nie czuć.
            • wiesia.and.company Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 10.03.15, 21:00
              Ja mam tak, jak Wadera: przychodzą do mieszkania ludzie i zdziwieni: jak to, ma pani koty, i nie śmierdzi? Znaczy, że co ja powinnam śmierdzieć, bo samotne właścicielki kilku kotów kojarzą się z chorobą psychiczną lub zaburzeniami psychicznymi? Koty mają śmierdzieć? One przecież się same liżą co chwilę, czyszczą, więc dlaczego mają śmierdzieć. Wykastrowane, wysterylizowane. Jeśli śmierdzi (jak u mojej sąsiadki, to dlatego że nie sprząta - koty same po sobie kuwety nie wyczyszczą), to znaczy że nie są przysposobione do mieszkania (niekastrowane) no i człowiek nie sprząta i nie używa właściwych granulatów w kuwecie. Piasek?, kto jeszcze dźwiga piasek z placu budowy lub plaży?
              No i oczywiście, Milusiowe postrzykiwanko (kastrat, czasem niedopieszczony na pralce potrafi postrzykać z nadmiaru niewyeksploatowanego podniecenia) to ja czuję, oj czuję, nos mnie prowadzi a potem ręka wymaca zakryte znaczone wink Oooo.... zeszłam na Milusia smile Idę podpieścić łobuziaka! Bo już mnie woła z pralki! smile
              • aankaa Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 11.03.15, 20:24
                One przecież się same liżą co chwilę, czyszczą, więc dlaczego mają śmierdzieć

                gdyby człek spędzał tyle czasu na myciu/czyszczeniu (się) co kot chyba nie wychodziłby od dermatologa tongue_out
    • sonrisa06 Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 15.03.15, 11:46
      Tak sobie pomyślałam, że gdybym pięć lat temu natknęła się na jedną z Was podczas poszukiwania kota idealnego wink to by mi się dostało.
      Nie dość, że chciałam małego i koniecznie kocurka, to jeszcze tylko i wyłączne rudego.
      No i udało się po długich poszukiwaniach i mam mojego rudzielca .
      Też wiele razy słyszę pytanie czy u mnie nie śmierdzi kotem? albo zdziwienie, że O! u ciebie nie śmierdzi kotem!
      Ludzie nie rozumieją, że kot sam w sobie nie śmierdzi.
      Kot pachnie smile
      • ajaksiowa Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 15.03.15, 13:55
        Ciekawa sprawa ,pies ucieka od wyperfumowanej osoby a kot nie ma nic przeciw coby go taka osoba wygłaskała ,wyprzytulała i wogóle....smile
      • dzedlajga Re: "dzien dobry ja w sprawie kotka 15.03.15, 16:05
        Nie dość, że chciałam małego i koniecznie kocurka, to jeszcze tylko i wyłączne rudego.

        Hi, hi, ja też szukałam rudzielca - płeć i wiek akurat obojętne, chętniej taki już trochę podchowany. Za to mile widziany był kot mało wybredny, żeby zechciał uprzejmie wcinać BARFa. No i przy pierwszym strzale się udało i mam swojego rudzielca. Idealnie taki jak chciałam big_grin

        Niezmiernie pozytywne wrażenie na mnie zrobił jego włam do kosza w DT wink - bo wcinanie podśmierdłego kurczaka dobrze rokowało w kwestii surowizny
Pełna wersja