barba50
14.03.15, 15:50
Nic nie zapowiadało takiego stanu. Raptem zobaczyłam moją bambaryłkę kładącą się na podłogę i bardzo ciężko oddychającą. Z pyszczka ciekła ślina. Dusił się. W samochód i do najbliższej lecznicy. Od razu trafił pod tlen, dostał leki p/bólowe i p/ obrzękowe. Ma podobno silny obrzęk płuc, luźną żuchwę, p. dr pytała czy nie potrącił go samochód. A dzisiaj nie była otwierana z klucza brama! Tyle, że mógł np. łazić po płocie i spaść. Toż to kochana rodzinna ciapa

Nie wiem. Cokolwiek się stało jest źle. Jak zacznie sam oddychać zostanie pobrana krew i zrobiony rtg.
Kciuki, dobre myśli potrzebne jak powietrze do oddychania.
Boję się...