Dodaj do ulubionych

namierzono Badyla!

26.03.15, 19:42
Kochani, dawno nie pisałam nic o Badylu, bo to była pogoń za cieniem. Rumcajs codziennie wracał z pracy jeżdżąc w kółko po osiedlu z prędkością 10 km na godzinę i gapiąc się dookoła. Ja przeczesywałam osiedle na piechotę. I nic. Kamień w wodę.

Aż tu dzisiaj telefon, że "ten kotek z chorym oczkiem siedzi na ulicy Żareckiej, przed trzecim domkiem licząc od Żabki".

Rumcajs akurat był w hurtowni, jak tylko zrobił zakupy to podjechał we wskazane miejsce. Oczywiście kota już nie było, ale rozmawiał z właścicielem sąsiedniego domku. I dowiedział się, że kot pojawia się tam bardzo często, że siedzi pod jego samochodem, "a to oczko to myślałem, że ktoś mu patykiem wybił". Czyli Badyl! Żywy i cały! Facet tam nie mieszka, ma tylko pracownię, obiecał że złapie kota i zadzwoni. Powiedział "sam wiem, co bym przeżywał, gdyby mi mój zginął". A więc kociarz! Jest duża szansa że Badyla złapie bezstresowo a nie na wariata.

Oczywiście nie będziemy czekać, aż ktoś za nas zrobi całą robotę. Będzie nam łatwiej, bo nareszcie wiemy, gdzie Badyl ma swój teren. Niegłupio się urządził - stamtąd jest blisko do dwóch punktów karmienia i budek a naprzeciwko są zarośla, w których łatwo się schronić.
W sobotę idziemy się tam zasadzić na naszego rudzielca. Jak już wiemy że jest żywy i gdzie się pokazuje, to od razu inaczej będzie się polowało. Bo takie szukanie w ciemno bez choćby maleńkiego sukcesu wykańcza psychicznie i strasznie demotywuje. Trzymajcie kciuki!
Obserwuj wątek
    • bebe.lapin Re: namierzono Badyla! 26.03.15, 20:09
      Woooooww, genialnie!!! Trzymam kciuki zeby to rzeczywiscie byl Badyl i zeby dal sie zlapac. A potem, juz w domku i na wygdnym fotelu, moze napisac ksiazke-wspomnienia o kocich ekskursjach. big_grin
    • mysiulek08 Re: namierzono Badyla! 27.03.15, 03:38
      No to juz konkretny konkret , super smile

      Pi, jak masz mozliwosc to pozycz klatke lapke, Badyl moze byc na tyle rozkojarzony, ze Ciebie nie pozna i nie da zlapac 'w rece'.

      Ostatnio lapalismy kote w ciazy zeby ja ciachnac i udalo sie 'na kontenerek', ale dostawala w nim jesc przez tydzien i powolutku zmniejszalismy dystans, tak zeby mozna bylo jednym ruchem go zamknac. Jak dostala tunczyka, to zapomniala o bozym swiecie i sie udalo.
      • wiesia.and.company Re: namierzono Badyla! 27.03.15, 17:59
        Och, ulżyłoby mi bardzo. Mój Miluś co chwilę sobie życzy wygłaskiwania na pralce, biegnie on miaucząc i za nim nerwowo ja. A on jest z profilu zupełnie jak Badyl (zdjęcie Badyla na dachu), więc coraz to mi myśl skoczy w stronę Badyla. Badylku, ty już nigdzie dalej nie maszeruj. Zostań tam, gdzie jesteś i czekaj....
        • kkjp Re: namierzono Badyla! 28.03.15, 22:41
          Nie jestem na bieżąco ale strasznie bym chciała by cały zdrowy wrócił do domu. Pewnie strasznie się Asiu czujesz, a ten łobuz niesforny grasuje i poznaje świat. Jest taki śliczny że może się komuś spodobał? Ale mam nadzieję że złapie go Pan z posesji na której go widziano.
          • pi.asia Re: namierzono Badyla! 29.03.15, 09:22
            No właśnie łobuz niesforny! Punkt strategiczny wybrał sobie idealnie! W najbliższej okolicy są dwa punkty dokarmiania, trzy niezamknięte śmietniki, trzy opuszczone posesje (łącznie z tą, na której go widziano - właściciel tam nie mieszka, tam ma tylko pracownię), zarośnięta posesja z samymi garażami, i zaniedbany żywopłot, za którym są mini ogródki podblokowe. Ogródki mini, ale w każdym jest jakaś sterta desek, komóreczka czy nawet altanka, więc jest się gdzie skryć.
            Sama bym nie wybrała lepszego miejsca, gdybym planowała gigant.

            Poproszę Rumcajsa, to wklei zdjęcia z googlemaps tej okolicy.

            Rozważam pomysł z klatką łapką. Może dogadam się z właścicielem posesji i tam tę klatkę ustawimy. Posesja jest zamykana, więc nikt jej nie buchnie, a jak zobaczę że coś się złapało, to zadzwonię do właściciela żeby przyjechał i otworzył. Przez ogrodzenie nie podejmuję się przełazić osobiście, tym bardziej, że to ogrodzenie z metalowych prętów. Gdyby to był betonowy płot wysokości dwóch metrów to Rumcajs by go pokonał jednym susem (widziałam go w akcji).
            Kontrolować stan klatki możemy trzy-cztery razy dziennie: ok. 6 rano, ok. 17, potem 19 i 21. W ciągu dnia (8-16) będzie tam właściciel.
            Pierwsze co złapiemy to pewnie ów jeż, którego wczoraj widziałam.
            • mitta Re: namierzono Badyla! 29.03.15, 09:45
              Trzymamy wszystkie kciuki i łapy, z telefonu sprawdzam aktualny stan, bo sama czasem wypuszczam swoje powsinogi i wiem, jaki to stres.

              jolantas1955 napisała:

              > A ja ciągle zastanawiam się, czy Badyl będzie szczęśliwy jak już go dopadniecie

              A mnie się wydaje, że skoro Badyl SAM nie wraca, to znaczy, że jest w miejscu, do którego nie dotarł w sposób naturalny poszerzając swoje terytorium, tylko wskutek nieszczęśliwego wydarzenia (pogoniony przez psa, człeka, samochód). Kot nie wybiera wolności połączonej z bezdomnością, ZAWSZE (jeśli może) wraca, nawet największa łajza. Czytałam dużo o ewolucji i udomowieniu kota - to nie człowiek udomowił kota, ale on sam wybrał człowieka.
              Badyl w tej chwili przystosował się do nowych warunków, co nie znaczy, że w swoim domu nie będzie szczęśliwy.

              Może dzisiaj się uda?

              • pi.asia Re: namierzono Badyla! 29.03.15, 13:01
                Przed chwilą wróciłam z kolejnego rekonesansu. Badyla nie widziałam, mimo że kotów w okolicy dostatek.
                Oto koty zauważone w promieniu 50 metrów od strategicznej posesji:

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/yNQvUWYfwSnuBtR3EX.jpg

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/ybjbiVoHpDaVaqrKQX.jpg

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/AWLKcTcwa4oE1SkSlX.jpg

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/ayNxAQtQ16wWOAznbX.jpg

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/bDcvO941erU3EioR6X.jpg

                A to podgarażowce mieszkające gdzieś na tyłach naszej posesji, regularnie dokarmiane przez okolicznych mieszkańców. Na zdjęciu brakuje jednego czarnego z białymi łapami, jednego biało-szarego i jednego ciemnodymnego.

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/sm7NmVoEdu3RDXYgvX.jpg

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/pboBHUyNiv5vGaHStX.jpg

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/LCWBc5nyvBrcrqUxuX.jpg

                Na naszej ulicy też roi się od kotów, ale każdy ma domek. Na zdjęciach ufny burasek z obróżką, dziki i agresywny Marmurek i płochliwy szaraczek w typie brytyjskim

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/wZ3Ll2O1hxkg2abhqX.jpg

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/WcTqXVdV0QbsjD5NAX.jpg

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/znwfz2lLA0H2Xpj5bX.jpg

                Te wszystkie zdjęcia zrobiłam dzisiaj w ciągu chyba pół godziny, no, może trzech kwadransów. Jak widać, kotów jest zatrzęsienie, tylko jednego brakuje.

                A to kot, który przywitał mnie radosnym miauczeniem, gdy weszłam na własne podwórko. Moja Fraszeczka.

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/ybzMAQvTi9que2YZ6X.jpg

                  • wiesia.and.company Re: namierzono Badyla! 29.03.15, 18:59
                    Całkowicie się zgadzam z Mittą. Tak! Kot, który uciekł przez okno z parteru, na moim osiedlu oddalił się tylko dwa bloki dalej. Nie potrafił sam wrócić z odległości 70 metrów. Widział swój blok, ale nigdy nie wychodził, to jakim cudem miał poznać swoje okno? Dopiero po miesiącu ktoś go przyuważył, jak chował się w skrzynkach na zapleczu sklepiku warzywnego. Nie wychodził nigdy w czasie godzin urzędowania sklepiku, przycupnięty w stertach na tyłach. Nie wychodził nigdzie jeść (w sposób zauważalny). I dopiero właściciele sami po niego poszli i go zgarnęli. On nie potrafił. I nie wybrał wolności, to był tylko moment gdy wyskoczył przez okno, bo coś go zainteresowało. potem go przestraszyły samochody, ludzie, obce koty, I nie potrafił sam potem wrócić. Inna rzecz, że Ci jego właściciele chyba go nie szukali zbyt intensywnie.
                    A Badyla poproszę, żeby się zanadto nie chował... chociaż jeśli na terenie są koty rządzące (czyli dominujące nawet posturą), to w marcu gdy łatwo o zwady i testosteron pcha do agresji, to może niech będzie ostrożny, bo go pogryzą i poszarpią (na ten temat to wie nasza Barba, gdy leczyła rany Gucia). Badylku, bądź ostrożny, ale już nie biegaj dalej. Zostań w tym miejscu, to będziesz miał szansę spotkać Pi.asię i Rumcajsa, a my będziemy mogli oglądać Twoje zdjęcia smile Nie tylko wizytantów i stołowników. smile A Fraszka widziana z góry, to całkiem solidna kobitka smile
                    A jak ładnie wita! smile
                    • pi.asia Re: namierzono Badyla! 30.03.15, 16:53
                      Jestem w kropce.

                      Rozmawiałam z właścicielem posesji (przesympatyczny mężczyzna, w typie francuskiego marchanda wink), na postawienie klatki zgodził się bez zastrzeżeń, a właściwie z jednym zastrzeżeniem - żeby coś, co się złapie nie miauczało przez całą noc, więc na noc klatkę będziemy zamykać. To żaden problem, ale w trakcie rozmowy wyszło, że Badyla widział tylko raz. No więc nie jest to miejsce, gdzie Badyl bywa, tylko miejsce gdzie był. Był raz pod samochodem, i raz na ulicy jedną posesję dalej.
                      No i teraz nie wiem - czy jest sens stawiać tam klatkę łapkę? Tam są takie stada kotów w okolicy, że będziemy ciągle coś z tej klatki wyciągać (plus dwa jeże, bo do tylu właściciel się przyznaje). Poradźcie, doświadczeni kociarze!

                      PS. zadzwoniłam też kontrolnie do schroniska, ale jedyny biało-rudy trafił do nich dwa tygodnie temu i z drugiego końca miasta. Pani poprosiła o zdjęcia Badyla na maila, żeby porównać, no i to nie Badyl. Zresztą Badyl był widziany w piątek. Nożesz jasny gwint, że też akurat żadne z nas go nie widziało.... Nawet nie wiecie, jak strasznie chciałabym założyć wątek choćby "widziałam go!!!".
                        • wiesia.and.company Re: namierzono Badyla! 30.03.15, 22:03
                          Eeee... ja bym klatki nie stawiała. Kogo złapie, to złapie, ale na pewno wypłoszy.
                          Za to przed Wami obchodzenie tego rewiru (pooglądałam sobie na mapie), schylanie się pod sterty różne, drewutnie, krzaczki, wizytowanie (żadne tam galopady i marsze po terenie), stanie, rozglądanie się, penetrowanie zakątków.
                          Trzymam kciuki!
                          • pi.asia Re: namierzono Badyla! 03.04.15, 21:28
                            Zdarzenie z przedwczoraj.
                            21.15 telefon. Dzwoni moja koleżanka, która mieszka przy ul. Wyspiańskiego, że kilkanaście minut temu jej córka złapała mojego kota, ale jej się wyrwał. To na bank był on (tak twierdzi). Zwabiła go na plasterek szynki i złapała na ręce. Póki stała w miejscu było dobrze, ale jak ruszyła w kierunku domu, zaczął się wyrywać, pazury poszły w ruch i kota nie utrzymała. Nie wiedziała, że kota niesie się najlepiej za skórę na karku. No i podobno ten kot tam często bywa.
                            Wskoczyliśmy w samochód, podjechaliśmy na miejsce i obeszliśmy cały teren. No ale noc, ciemno, a kot (jeśli to faktycznie był Badyl) na pewno zwiał.
                            Wczoraj poszłam tam za dnia, rozmawiałam z mieszkającą tam właścicielką trzech kotów ( w tym jednej ślicznej szylkretki), potwierdziła, że pojawia się w okolicy biało-rudy kot, ona dokarmia różne bezdomniaki i jak zobaczy naszą zgubę, to zwabi do domu i zadzwoni.
                            Tylko że kilka posesji dalej mieszka wychodzący biało rudy, którego już raz ktoś wziął za Badyla, więc mogła widzieć tego właśnie.

                            Dzisiaj zadzwoniła moja sąsiadka, że nasz kot siedzi na dachu garażu trzy posesje dalej. Rzuciłam wszystko i przygnałam do domu. Owszem siedzi, tylko nie Badyl a jego kumpel, którego już dwa razy ktoś łapał i mi przedstawiał jako Badyla. Roboczo nazywamy go Cwaniakiem.

                            Szyki psuje nam paskudna pogoda. Śnieżyce, grad, a nawet burze. I ten cholerny wiatr. Koty siedzą pochowane, nawet tych co zawsze nie spotykam...
                            • wiesia.and.company Re: namierzono Badyla! 04.04.15, 17:52
                              Ojej... No nie jest dobrze. I martwi mnie to oko, o którym malarz z posesji (odwiedzanej przez Badylka) powiedział, że myślał że ktoś wybił mu patykiem. Żeby mu to oko zaropiałe od zapalenia spojówek nie złapało bakterii i zakażenia, od czego oko może wypłynąć, bo po prostu wygnije. Moja Fryga ma jedno oko, trzeba bylo operację zrobić, bo ciągłe zakażenia i podrażnienia (tego, co kiedyś było okiem i udawało oko) mogłyby przejść kanalikami do nosa i mózgu. To tak w skrócie o przypadłości Frygi. Dlatego to oko Badyla mnie martwi, jak i to, że on jednak unika ludzi. Bo może się źle czuje, więc nie ma tej pewności siebie kota panującego nad sytuacją. No cóż, martwię się. Kto mi sprawdzał stan włosów i wisiorek podczas wizyty w realu - no kto? Jak nie przyjacielski i opiekuńczy, Badyl. Badylku! Nie uciekaj! Pokazuj się Pi.asi, żeby Cię mogła wziąć do domu i wyleczyć. Stado bez Ciebie jest pozbawione opiekuna i wodza. Nie uciekaj!
                              • pi.asia Re: namierzono Badyla! 04.04.15, 18:29
                                Wiesiu, mnie to oko też martwi, bo Badyl zniknął akurat w trakcie leczenia, gdy już już wychodził na prostą. Zdaję sobie sprawę, że oko może być już nie do uratowania. Byle tylko Badylka dopaść! Przed nami dwa dni Świąt, planujemy się zasadzić w dwóch miejscach.
                                • wiesia.and.company Re: namierzono Badyla! 04.04.15, 19:03
                                  Asiu! Tak! Tak! Zasadźcie się w tych dwóch miejscach: weźcie krzesełka rozkładane, swoje jedzenie, termos, cieplutko się ubierzcie i siedźcie. Siedźcie na miejscu. Czekajcie na niego, aż się odważy pojawić. Bo on z tym chorym okiem Was nie zobaczy, nie dojrzy, nie pozna, że to Wy. Teraz się boi ludzi.
                                  Siedźcie. Cicho. Niech Wam ludzie gadaniem nie przeszkadzają, bo odstraszą zagubionego, niepewnego Badylka. Siedźcie i obserwujcie. Potem on Was z daleka będzie obserwował zanim podejmie decyzję, a koty nie podejmują decyzji pochopnie, myślą, rozważają szanse.
                                  Siedzenie w jednym miejscu, w lekkim ukryciu daje najlepszy rezultat. Bo namierzony, czyli jest. A jak jest, to trzeba mu pozwolić się objawić i pomyśleć i podejść. On decyduje - Wy dajecie szansę. Tak bardzo bym chciała, żeby się pokazał, żeby Wam - już przecież obcym - zaufał. Obcym - bo kotka matka, jeśli przez 3 dni nie pojawi się karmić swoich maluchów, to już nie wyczuwa na nich swojego zapachu i po prostu je porzuca, jako obce, nie swoje. Oj, Badylku! Asiu, kciuki trzymam! A co popatrzę na profil mojego Milusia, to widzę profil Badylka spoglądającego z dachu. I myślę o Badylku! Trzymam kciuki, to jasne!
                                          • pi.asia Re: namierzono Badyla! 08.04.15, 21:49
                                            Nie było mowy o zasadzce przez całe Święta. Nie miało to sensu, gdy co chwilę padał śnieg - wiadomo, że kot w taką pogodę będzie siedział w zacisznym miejscu. Mimo to dwukrotnie wybrałam się tam na spacer i krótką nasiadówkę. Efekt? Przeziębienie połączone z kosmicznym katarem, bańki i przymusowe leżenie przez cały dzień.

                                            Zebrałam do kupy wszystkie dane na temat "gdzie widziano Badyla" i ustaliłam, że pewne były dwa miejsca: koło posesji marchanda (trzy wiarygodne relacje) i okolice garaży na Wyspiańskiego (tam, gdzie córka koleżanki złapała Badyla ale jej uciekł). To drugie miejsce uznaliśmy jednak za prawdopodobnie spalone, bo wystraszony Badyl mógł zwiać z terenu gdzie został złapany.
                                            Tak więc postanowiliśmy skupić się na posesji marchanda.
                                            Rumcajs wymyślił, by na jego ogrodzeniu powiesić baner ogłoszeniowy o zaginięciu Badyla. Sam go zaprojektował, i dzisiaj go zawiesiliśmy. Oto on:

                                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/MsctI0cmbVsaGp2I2X.jpg

                                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/VFatqTwWJ5n4jwJaRX.jpg

                                            Ustaliliśmy z marchandem, że będziemy na jego posesji wykładać jedzenie dla kotów, żeby zwabić Badyla. Na pewno ucieszą się okoliczne mruczki i oba marchandowe jeże bytujące na jego terenie. Dodatkowo marchand otworzy klapkę w drzwiach do sieni, żeby kot mógł się tam schronić. Człowiek jest wysoce kotolubny, bo ze śmiechem opowiadał, jak kiedyś w sieni zgromadziło się osiem obcych kotów.

                                            Od marchanda pojechaliśmy na to drugie miejsce, ot, dla spokoju sumienia. I spotkany przy garażach mężczyzna oświadczył, że widział takiego kota najdalej przed pół godziną! Zwierzak szedł sobie spokojnie, powoli, na luzie i poszedł gdzieś między garaże. Oczywiście przetrząsnęliśmy teren, zostawiliśmy swoje namiary okolicznym mieszkańcom, a ten mężczyzna zaproponował, że jak zobaczy kota, to zrobi mu zdjęcie, żebyśmy mogli jednoznacznie określić czy to nasz Badyl, czy nie. Tam też zamierzamy powiesić baner.

                                            Tak na marginesie - gdybyśmy zamiast do marchanda najpierw podjechali do garaży, to byśmy może spotkali Badyla. No ale kto to mógł przewidzieć???

                                            Za to wracając do domu zobaczyliśmy kolejnego Badylkowego sobowtóra. Słowo daję, przez jedną krótką chwilę byliśmy pewni, że to nasza zguba! Rumcajs go wypatrzył na chodniku za zaparkowanym samochodem, a je wlazłam za kotem na posesję. I jeszcze zdjęcie mu zrobiłam

                                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/7y1qqcgO20LnvQUyjX.jpg

                                            A w domu Rumcajs zrobił kolejną mapkę. Popatrzcie jak wygląda nasze osiedle, jaką trasę pokonał Badyl, w jak odległych od siebie miejscach go widziano.

                                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/df/qe/zses/azpKUoebIJUgRO2LPX.jpg

                                            Teraz czekamy aż się zrobi troszkę cieplej, żeby czatowanie w strategicznych punktach nie skończyło się kolejnym przeziębieniem.
      • pi.asia Re: namierzono Badyla! 10.04.15, 21:06
        Żadne z futer nie wychodzi poza najbliższe podwórko, wyjątkiem jest Fraszka, która udaje się na spacer w moim towarzystwie za furtkę w głębi ogrodu, ale jak widzi że ja zawracam, to w te pędy leci za mną.

        Baner zadziałał - odebrałam dziś telefon od mężczyzny, który widuje Badyla od dłuższego czasu. Na dodatek w jeszcze innym miejscu. To znaczy z tamtej okolicy dzwoniły dużo wcześniej dwie osoby, ale każda z nich widziała kota z daleka i przez okno. Powiesiłam tam kiedyś ze dwadzieścia plakatów i nie było więcej żadnych informacji. Aż dopiero dzisiaj zadzwonił ten facet, który widuje Badyla. Zadzwonił, bo rzucił mu się w oczy baner a wcześniejszych plakatów nie widział. Sorry, że piszę trochę chaotycznie, ale dzisiejsze info naprawdę budzi nadzieję.
        Otóż ten facet ma kota, a kot skumplował się z biało-rudym kocurem, który od dłuższego czasu przychodzi pod balkon. Mało tego - wskakuje na balkon i posikuje. Jest - jak wynika z obserwacji - spokojny, przyjazny i łagodny. Wyleguje się na murku pod balkonami, chodzi sobie spokojnie po okolicy. Zrobili mu nawet kilka zdjęć komórką (prosiliśmy o przesłanie ich na maila, jeszcze nie dotarły). No i ma chore oko, ale od paru dni oko wygląda dużo lepiej.

        Facet jest kotolubny, aczkolwiek bez przesady. Obiecał zawiadamiać jak tylko kot się pojawi w okolicy, a pojawi się na pewno, skoro jest od dłuższego czasu zaprzyjaźniony z jego buraskiem.
        Żona faceta jest bardziej kotolubna - zapowiedziała, że jak kot przyjdzie na balkon, to spróbuje go zwabić do mieszkania.

        Na mapce to ten punkt maksymalnie u góry po lewej stronie, tam gdzie biała przerywana kreska tworzy szpic. Oprócz bloków jest tam jeden domek, z którego właścicielami też dziś rozmawialiśmy, i dowiedzieliśmy się, że czasem przychodzą do nich trzy koty - bury, szary i biały z żółtym. Ten biały z żółtym to pewnie nasz.

        Wiecie, wciąż jesteśmy o krok za Badylem. Jak wieszaliśmy baner, to kot akurat w tym czasie chodził koło garaży. Dzisiaj Rumcajs siedział dwie godziny pod garażami, a kot buszował sto metrów dalej pod balkonami. Fakt, że jesteśmy coraz bliżej, i kiedyś wreszcie nasze drogi się przetną.
      • xxagaxx Re: namierzono Badyla! 20.04.15, 11:58
        trochę mnie na Zakątku nie było, a tutaj tyle się w międzyczasie podziało...
        mam nadzieję, że Badyl szybko się znajdzie cały i zdrowy
        z całego serca trzymam kciuka za odnalezienie zbiega &&&&&&&&&&&&&&&
      • pi.asia Re: namierzono Badyla! 20.04.15, 12:21
        Nie mam nic. Dostaliśmy od kogoś mms ze zdjęciem białorudego kota widzianego w tamtej okolicy, ale to też nie Badyl sad

        Wywiesimy jeszcze jeden baner w bardziej newralgicznym miejscu, rozwiesimy jeszcze kolejne ogłoszenia i chyba odpuścimy sad Ja już nie mam siły chodzić bezefektywnie po tym osiedlu, wracam strasznie zdołowana. Zresztą pogoda do tej pory nie sprzyjała poszukiwaniom. Dziś widziałam trzy różne koty i jeża. I tyle.
    • kkjp Re: namierzono Badyla! 20.04.15, 22:39
      Wiem że ten wątek jest usunięty ale czy możesz napisać o okolicznościach zaginięcia Badyla? Może ktoś wpadnie na jakiś inny pomysł, może skieruje poszukiwania w inną stronę?
      • verdana Re: namierzono Badyla! 20.04.15, 22:50
        Dajcie dziewczynie spokój. Szukanie kota po takim czasie jest bezsensowne. Można na to poświecić jeszcze miesiąc, dwa, rok. Trudno. Bywa, ze koty nie wracają. Bywa, że wracają nieoczekiwanie. Nic więcej zrobić sie nie da, a pisanie "nie odpuszczaj" powoduje tylko większą frustrację. Siedzenie w jednym miejscu może być dobrą metodą, pod warunkiem,z e siedzi sie tydzień, ani na sekundę nie wstając.
        • kkjp Re: namierzono Badyla! 20.04.15, 23:42
          Może to głupie ale przyszła mi do głowy myśl - może jakaś wróżka-jasnowidz? Pewnie chciałabyś wiedzieć co się z nim stało. Ja bym się nawet tego uczepiła... jakikolwiek miałby być jego los.
          www.afn.pl
          • ortolann Re: namierzono Badyla! 21.04.15, 07:38
            Zgadzam się z Verdaną: dajcie dziewczynie spokój. Pi. i Rumcajs przeszli trudne chwile, wszak najpierw odeszła Frutka, a krótko potem zniknął Badyl. Szukali, wdrażając wszelkie siły i środki. Czasem tak bywa, że wielkie zaangażowanie w pomoc nie przynosi efektu, a apele o dalsze szukanie tylko dorzucają kolejne kamienie do - i tak już ciężkiego - brzemienia.
            Teraz można już chyba tylko powiadomić gabinety weterynaryjne i sklepy ZOO, że się takiego kocurka szuka - być może ktoś już go gdzieś przygarnął i może zaczął leczyć.
            I może Badyl kiedyś wróci.
            • wladziac Re: namierzono Badyla! 21.04.15, 09:17
              podziwiam wysiłek i determinację w poszukiwaniach i myślę ze ja nie byłabym w stanie fizycznie wykonać aż tyle,trzeba brać pod uwagę że Badylka ktoś zabrał do domu widząc chore oczko i o poszukiwaniach jeszcze nie wie,trzymajcie się jakoś z nadzieją że sytuacja się wyjaśni a Badylek jest cały i zdrowy
        • maadga Re: namierzono Badyla! 21.04.15, 08:19
          ZGadzam się z Verdaną, odpuścić jest strasznie trudno, czasu już dużo upłynęło, pi zrobiła naprawdę DUŻO by znaleźć Badyla.
          To co napiszę może zdołować, ale jak ja szukałam Ryśka to bardzo chciałam wiedzieć co się z nim stało, nawet jeśli byłoby to to najgorsze rozwiązanie.
          U mnie w mieście zieleń miejska ma podpisaną umowę na zbieranie martwych zwierząt z dróg. Mąż zadzwonił i zapytał czy mieli zgłoszenie o takim kocie. Chyba nie byliśmy pierwsi z takim zapytaniem bo miło i spokojnie nam odpowiedzieli.
          Pi trzymam kciuki, by dali ci nadzieję, że Badyl jednak kiedyś wróci.
          A teraz spokojnie odpuść, czasem rzeczy które szukamy znajdują się same w momencie gdy odpuścimy.
          • pi.asia Re: namierzono Badyla! 21.04.15, 20:11
            Dziękujemy wszystkim za każde dobre słowo.

            Odpowiadam hurtem. Po kolei:

            1. Co do tego, co przeszliśmy - Frutka odeszła tydzień po sterylce. Przygarnięty ze schroniska Dymek przywlókł do domu wirusa. Najpierw kichał i prychał - leczenie, zastrzyki przez chyba dwa tygodnie. Szaman miał urlop, więc jeździłam do innego weta. Potem zaatakowało Amurkę - leczył już Szaman. Potem dopadło Badyla i rzuciło mu się na oczy. I tu dochodzimy do pkt.2 czyli:

            2. Okoliczności zaginięcia Badyla. Kot zapadł na ciężkie zapalenie spojówek. Najpierw bakteryjne, a gdy uporaliśmy się z bakterią, zaatakował wirus.
            Mała dygresja - większość z Was wie, że leczę moje zwierzaki u homeopaty. Można wierzyć w homeopatię albo nie, ale przez sześć lat kontaktów z Szamanem przekonałam się o jej skuteczności. I właśnie Szaman leczył mi Badylka.
            Leczenie było nieinwazyjne ale potwornie męczące - i dla nas, i dla kota. Co kwadrans podawaliśmy mu do pyszczka dwie krople roztworu.Od piątej rano do 23-ej. Najpierw z przerwą na pracę, ale potem non stop. Przez trzy dni brałam kota ze sobą do sklepu. Na zapleczu miał kuwetę, transporterek z kocykiem i miski, na szafce leżała bateria strzykawek a w każdej dwie krople leku. I stoper nastawiony na dzwonienie co kwadrans.
            Leczenie przyniosło efekt - początkowo Badyl leżał tylko zwinięty w kłębek, ale stopniowo wracała mu chęć do życia i apetyt. Opuchlizna spojówek zaczęła ustępować, kot otwierał już oko, do tej pory zamknięte. Wędrował po sklepie, dawał się głaskać, mruczał. W domu zaczął pchać się na dwór - ewidentny powrót sił i energii życiowej. Po konsultacji z Szamanem wypuściliśmy go do ogrodu - to był wieczór w sobotę 28-go lutego. W niedzielę rano Badyl zameldował się pod drzwiami - jak zawsze. Tego dnia lek podawaliśmy już co pół godziny. Wieczorem Badyl znów wyszedł na dwór, ale rano w poniedziałek go nie było... ani po południu.
            We wtorek 3-go marca zaczęliśmy poszukiwania. Najpierw obeszliśmy okoliczne posesje i na dwóch najbliższych ulicach rozwiesiliśmy plakaty. Do skrzynek wrzuciliśmy ulotki. Zadzwoniliśmy i odwiedziliśmy schronisko. Obdzwoniliśmy okoliczne lecznice. Wywiesiliśmy plakaty na całym osiedlu. Namierzyliśmy karmicielki. Resztę znacie.

            3. Odpuścić Badyla nie potrafię. Jak powiedział Łysy Jack - Badyl to nie kot, to instytucja. Myślę o nim, a raczej myślimy na okrągło. Rumcajs codziennie wracając z pracy robi rundę po osiedlu, ja chodzę tamtędy, chociaż to naprawdę kawał drogi. Tyle że nie mam już więcej pomysłów na poszukiwania. Siedzenie w jednym miejscu - ok, jeśli się wie, w jakim miejscu siedzieć. Ale jak wybrać to miejsce spośród kilkunastu czy kilkudziesięciu hektarów terenu między blokami? I kiedy siedzieć? Wychodzimy z domu o 6.30, wracamy różnie - najwcześniej o 17, ale np teraz dochodzi 20, a Rumcajsa jeszcze nie ma. Muszę wypuścić Kłopota, nakarmić koty, ogarnąć kuwety, upędzić jakiś obiad... Co ja Wam zresztą będę mówić.

            4. Wróżka-jasnowidz. Co tu dużo gadać, może się ośmieszę - mam taką. Ona wywróżyła mi Rumcajsa, gdy rozpadł mi się poprzedni - zresztą kiepski - związek. Opisała go dokładnie, powiedziała kiedy się poznamy. I ona twierdzi, że kot wróci. Nie mam podstaw jej nie wierzyć, zbyt dużo rzeczy mi się sprawdziło.

            5. O telefonie do służb sprzątających martwe zwierzęta wciąż myślę. Chociaż czuję, że Badyl żyje, tylko coś mu nie pozwala wrócić co domu. Jeszcze nie pozwala.

            6. Dziś moja klientka opowiedziałą mi historię kota, który wrócił po trzech latach. Mam głębokie przekonanie i nadzieję, że na Badyla nie będziemy czekać aż tak długo.
            • verdana Re: namierzono Badyla! 21.04.15, 21:04
              Leczenie, tak strasznie meczące i stresujące kota może byc przyczyną, ze Badyl Was opuścił. Naprawdę, homeopatia homeopatią, ale weterynarz, który każe co 15 minut podawać kotu lekarstwo może wyleczyć chorobę, ale zniszczyć związek miedzy kotem a człowiekiem.
              Kot mógł zwyczajnie od Was uciec, bo kot nie odróżnia ludzi leczących go w ten sposób od ludzi, którzy sie nad nim znęcają. I to nie jest wymówka wobec Was (wobec weterynarza tak). Ale jak kot może mieć do Was zaufanie skoro co kwadrans przymusowo go łapiecie i coś zakraplacie? Podejrzewam, że on zwyczajnie nie chce wrócić do Was, bo sie boi.
              Lepiej bylo dać zwykły lek i nie meczyć kota.
              • pi.asia Re: namierzono Badyla! 21.04.15, 21:26
                Verdana, Badyl dostawał te dwie kropelki do pyszczka, nie do oczu. Jak spał, to przez sen, nawet się nie wybudzał. Sam nadstawiał mordkę, to było pół sekundy, nie musiałam go łapać. To nie było gonienie kota, łapanie, trzymanie siłą, bolesne zabiegi czy zakraplanie oczu. W sklepie chodził sobie między półkami, łasił się do ludzi, dawał głaskać i mruczał. Zmęczony był na pewno, ale nie bał się nas i nie stracił zaufania. Gdyby tak było, to dałby nogę przy pierwszej okazji, a on z pierwszego spaceru wrócił dokładnie tak, jak miał w zwyczaju.
                Wydaje mi się, że zakraplanie oczu jest dla kota o wiele bardziej traumatycznym przeżyciem niż wpuszczenie do mordki dwóch kropli wody. Nawet co 15 minut.
            • wiesia.and.company Re: namierzono Badyla! 21.04.15, 21:10
              Dzięki, Pi.asiu, odsapnęłam, bo się o tego dzielnego, opiekuńczego Badyla martwię. Nie boję się tego, że zginął (w znaczeniu, że go nie ma wśród żywych). Czuję, że jest, że daje sobie radę jak umie, ale niepewny bo czyhają różne niespodzianki i może się bać nawet wrócić do sionki u marszanda (bo skoro odwiedzają to miejsce inne koty, które się o takiej możliwości zwiedziały, to on już tam nie może), jest jednak na tym terenie outsiderem, odrzucają go inne koty, pokazują kto rządzi na tym terenie.
              Czuję, że on jest. Dlatego piszę o siedzeniu w jednym miejscu (macie takie dwa zaznaczone kółkami), bo sama mam takie doświadczenie - czekanie, nawet przez całą noc w piwnicy. Doświadczenie z dwoma kotami - znaną już Natalką i Kiciusią, która uciekła z domku w lesie, gdy tylko ją przywiozłam (i Felutka). Takie postępowanie mam już na sobie przećwiczone. Kot to nie pies, który na rozkaz się melduje lub biegnie do rzuconego patyka. Takie jest moje doświadczenie, moje przeżycia, to siedzenie w miejscu, rozglądanie się po ziemi, przy samochodach, po godzinie zmiana miejsca siedzenia (ale nie zabraniam przecież stać!) smile Radzę tak, jak moje doświadczenie wykazało, co jest najlepsze. Chciałabym, żeby Badyl się pokazał, podpowiadam zatem to, co u mnie zadziałało, bo chcę jak najlepiej, mam dobre intencje. I jednak mnie zabolało to stwierdzenie: "Siedzenie w jednym miejscu może być dobrą metodą, pod warunkiem,z e siedzi sie tydzień, ani na sekundę nie wstając". Dlaczego mają być jakieś warunki? I dlaczego tydzień? I dlaczego ani na sekundę nie wstając? Ja wracałam do domu na siusiu i na gorącą herbatę, a potem wracałam na posterunek. Tak robiłam, takie są moje doświadczenia. Jeśli ktoś ma swoje doświadczenia, to proszę, niech podpowie, jakie metody stosował. A tak to tylko odbieram krytykę niekonstruktywną, która nic nie wnosi. Ja chcę doradzić. To tyle w formie usprawiedliwiania swoich metod. Ja Kiciusię odzyskałam po 11 dniach w lesie. Natalkę odzyskałam po 11 dniach i stoczeniu z nią walki, żeby ją włożyć do transportera (ona nie chce w ogóle być brana na ręce, w ręce bo została wzięta na ręce i wyrzucona przez okno gdy miała ruję). I Kiciusia, i Natalka wróciły ze mną do domu. Czego bardzo życzę Badylowi. A radość z odzyskania uciekiniera jest nieprawdopodobna i rekompensuje wszystkie niedostatki szukania. Trzymam kciuki, Pi.asiu i Badylu, i Rumcajsie.
              • verdana Re: namierzono Badyla! 21.04.15, 21:22
                W jakim miejscu należy siedzieć, jeśli kot nigdzie nie został namierzony? Kiedy ma siedzieć osoba, która pracuje? Ty wracałaś na siusiu, trudno jednak zrezygnować z pracy, która trwa osiem godzin. 11 dni nie pracować nie bardzo sie da.
                Poza tym przykro mi to powiedzieć, ale podejrzewam,że Badyl uciekł , a nie po prostu zaginął.
                • peonka Re: namierzono Badyla! 21.04.15, 21:52
                  Verdana, naprawdę nie musisz Pi.Asi przed nami bronić. Chyba wszyscy wiedzą, ile wysiłku włożyła w poszukiwania, i wiemy dlaczego - bo kocha Badyla, tęskni i się o niego boi. Jeśli Pi zadecyduje, że już koniec, że nie da rady, przecież nikt nie będzie jej sila z domu wyrzucal. Te posty sprzed kilku dni były raczej dodaniem odwagi i otuchy, żeby się nie poddawać bo jest nadzieja. Przynajmniej ja to chciałam Asi przekazać.

                  Poza tym mówisz żebyśmy jej nie gnebily... Ostatnią rzeczą, która chciałabym usłyszeć, szukając kota, który zginął w trakcie leczenia, jest to, że uciekł ode mnie bo meczylam go kroplami. Masz rację czy nie, wyrażasz swoje pretensje do Asi czy do weta, moim zdaniem mogłaś to sobie darować, bo konstruktywne nie jest. Stało się i trudno.
                  • verdana Re: namierzono Badyla! 22.04.15, 19:06
                    Są jeszcze inne koty, leczone przez tego samego weterynarza. I mnie to leczenie zupełnie nie przekonuje - chore koty lubią spokój.
                    Wiem, jak reagowały moje koty na podawanie leków, jakichkolwiek. Tu podawano je co 15 minut.
                    • nevada_r Re: namierzono Badyla! 22.04.15, 22:26
                      Problem jest jeszcze taki, że to nawet nie jest "weterynarz". Tylko szarlatan-homeopata. I to jest dopiero smutne. sad Męczy te zwierzęta zupełnie bez sensu.

                      Autorko wątku - jeżeli chcesz, to łykaj sama kulki cukrowe i wodę, ale niewinnych zwierzaków w to nie mieszaj. Idź do normalnego weterynarza jeżeli są chore i podawaj normalne lekarstwa. Proszę. Szkoda kotów.
                      • dzedlajga Re: namierzono Badyla! 23.04.15, 01:34
                        Przysłuchuję się tej dyskusji i w końcu muszę się włączyć.

                        Po pierwsze, Badyl nie zwiał bo mu było źle, tylko wypuścił się za daleko, może coś go przestraszyło i nie umie wrócić

                        Po drugie, ja sama jestem sceptyczna co do homeopatii ale wierzę, że jeśli ten "szarlatan" leczy koty Asi nie od wczoraj, to muszą być efekty, bo inaczej przecież Asia by nie chodziła do niego.

                        Po trzecie to podawanie DWÓCH KROPLI płynu naprawdę nie jest torturą. To nawet na nosek można puścić, kot obliże i po "torturach". Gdyby one były jakieś wyjątkowo gorzkie, to oczywiście, ale leki homeopatyczne takie nie są. Badyl na pewno nawet za bardzo nie zauważył, że ma podawane lekarstwo.

                        Nieodmiennie trzymam kciuki za Badyla i wierzę, że w końcu się znajdzie. Pisałam już Asi na maila, że kot znajomej zniknął i wrócił chyba po roku, już zdążyli przygarnąć nowego, ale tego marnotrawnego oczywiście przyjęli z powrotem. I już go nie ciągnie do wędrówek. Wierzę, że z Badylem też tak będzie. Mam tylko nadzieję że się odnajdzie prędzej.
              • pi.asia Re: namierzono Badyla! 21.04.15, 21:37
                Wiesiu, Twoja metoda jest świetna i skuteczna, tylko - jak Ci to wiele razy mówiłam - dla nas bardzo trudna do wykonania bo pracujemy oboje długo. Trudna ale jednak wykonalna. Tylko na miły Bóg - my nie wiemy gdzie siedzieć! W tych dwóch punktach czatowaliśmy - i ja, i Rumcajs. Fakt, niezbyt długo, bo się nie dało (pogoda!) - pisałam, że skończyło się ciężkim przeziębieniem i bańkami.
                Gdybym miała ze dwa nowe, aktualne sygnały z jednego konkretnego miejsca, albo gdybym sama zobaczyła Badyla, to na rzęsach bym stanęła i czatowała tam na niego. A on pojawia się gdzieś i znika jak kamfora. U marszanda był raz i nigdy więcej. Koło garaży (tam o gdzie go na chwilę złapała córka koleżanki) tez się więcej nie pokazał.
                Co jest, wszystkie inne koty widzę, a jego nie....
                • wiesia.and.company Re: namierzono Badyla! 21.04.15, 22:02
                  Eee tam, Badyl uciekł... Poszedł z ciekawości za daleko i potem coś go spłoszyło. I nie potwierdzam absolutnie takiej teorii: "weterynarz, który każe co 15 minut podawać kotu lekarstwo może wyleczyć chorobę, ale zniszczyć związek miedzy kotem a człowiekiem". Wszystkie chore koty są leczone (no chyba, że opiekun nie chce leczyć) i nie niszczy to relacji między kotem i człowiekiem. Bo żaden z moich kotów nie byłby już u mnie, tylko uciekłby w panice już dawno. Nawet koty, którym podawałam mało umiejętnie kroplówkę podskórną, też nie zerwały ze mną hm... stosunku pełnego miłości. Już widzę Liska.chytruska ze swoją złośnicą, a właściwie to chyba już by nie były razem, gdyby taka teoria była słuszna. Eeee...
                  Pi.asiu, mówiłam o dwóch miejscach, gdzie warto posiedzieć, to są te dwa żółte kółka na mapie.
                  A co do marszanda - że był tylko raz, to tak właśnie podejrzewałam, że inne koty odkryły to lokum - a więc wywiało z niego Badyla, bo to inne koty są rezydentami w tej okolicy i one mają prawo do zarekwirowania i wypędzania przybłędów spoza stada. Natalka do piwnicy przychodziła, ale odkryły to miejsce dwa koty i ją z tego schronienia wypłoszyły. Ona się wyniosła właśnie tej nocy, gdy ja w piwnicy zasiadłam i byłam wizytowana przez inne koty. No cóż...
                  Pi.asiu, ja to czuję, że on jest. Pokaże się, bo pokazywał się w dzień. Spotkacie się w dzień. Będzie cieplej, słońce przyniesie Ci więcej optymizmu. Spotkacie się. smile
                  • lisek.chytrusek Re: namierzono Badyla! 21.04.15, 23:10
                    Lisek potwierdza - złośnica Kicia przy zabiegach medycznych gotowa mnie zjeść, ale za chwilę okazuje miłość całą swoją kocią osobą.
                    O homeopatii mam zdanie, jakie mam, ale nie o to chodzi. Tak trochę głupio wyszło wmawianie Asi winy, przypuszczam, że i tak parszywie im bez Badyla.
                • jarka63 Re: namierzono Badyla! 21.04.15, 22:05
                  Większość znanych mi zaginionych kotów (na szczęście nie moich) została znaleziona metodą Wiesi, zazwyczaj nocą lub nad ranem. Siedzi się całą noc. Spróbowałabym w tych dwóch miejscach. Na zdjęciu widziałam bloki : osiedle = parkingi, piwnice? Warto sprawdzić.

                  Brałam udział w grupowym poszukiwaniu kota, który uciekł z mieszkania na bardzo dużym osiedlu. Udało nam się go znaleźć dwa dni po ucieczce dzięki telefonowi od kogoś kto go zauważył - kot znacznie oddalił się od miejsca zamieszkania, był widziany w wielu różnych miejscach, choć nie przekroczył granic osiedla. Nasza akcja trwała cały dzień od 10 rano, kot został złapany po 22.
    • kkjp Re: namierzono Badyla! 21.04.15, 21:52
      Gdyby Badyl miał czmychnąc z powodu podawania leków, to zrobiłby to już przy pierwszym wypuszczeniu, więc nie ma tu co gadać że z tego powodu. Odszedł odrobinę za daleko i zagubił się najzwyczajniej w swiecie. Być może ktoś go przygarnął, stąd moja sugestia lokalne radio i prasa. Fajnie że byłaś u wróżki, też bym tak zrobiła. Ja też 3 m-ce Czarnulkę łapałam, marzłam i nic z tego mi nie wyszło, bo złapałam ją na prześcieradło. Spróbowałabym po innych osiedlach, może zawędrował nieświadomie. Badyl jest śliczny, charakterystyczny. Ogłoszenie w lokalnych mediach, może przyniosłoby oczekiwany trop. Rozumiem Cię że nie możesz przez cały czas go szukać, to naturalne że masz też inne życie i mam nadzieję że nikt a już tym bardziej Ty sama, tego od siebie nie oczekujesz. Wykosztowałaś się na banery, może warto je przewiesić w inne części miasta? Jeśli nie jest to dla Was straszną przeszkodą, może warto wydrukować takie małe ulotki w formie zdjęcia i porozdawać na ulicach, w szkołach. Dzieciaki lubią się angażować i same się włóczą jak te koty a teraz większość ma tel. z aparatem, mogłyby zdjęcia cyknąć i mogłabyś zweryfikować czy to Badyl.
      Musi być Wam bardzo ciężko ale wierzę że wróci. Trzymaj się Asiu i Rumcajsie, jestem z Wami.
      • wiesia.and.company Re: namierzono Badyla! 21.04.15, 22:08
        O rety, to moje długie gadanie smile Ja tu piszę, piszę, piszę, poprawiam tekst, a tu proszę kkjp dała głos wink W moim duchu, jeśli tak to mogę określić wink Tak, tak! Całkowicie się zgadzam i popieram! I też tak uważam, że stało się, to jest już przeszłość (niedaleka), teraz trzeba coś robić, by naprawić. I to co radzi kkjp - to jest coś konstruktywnego, co daje szansę skutecznego odzyskania cennej zguby. Tak! smile smile
        • kkjp Re: namierzono Badyla! 21.04.15, 22:24
          Ja tam zaprawiona w innych bojach jestem i ciągle muszę mieć jakieś "koło ratunkowe" czyli coś co mogę zrobić w danej sytuacji (choroba narkotykowa u bliskiej osoby), więc ciągle muszę mieć plan "b" bo bez tego jest tylko pustka. Jak przeczytałam wpis Asi, taki o tak naprawdę "beznadziei" to od razu zapaliła się lampka że sił do walki braknie. Zbyt dobrze znam to uczucie sad
          A że czasami wystarczy dobre słowo, uścisk ręki czy najgłupszy pomysł by stanąć na nogi to czemu nie? Asiu bądź dzielna i korzystaj z naszych głów. Nikt tu nie ma najmniejszej ochoty Cię dręczyć, życie samo w sobie jest wystarczająco okrutne, my chcemy tylko pomóc, najlepiej jak potrafimy. Przytulam Cię mocno....a w zasadzie Was oboje i nicponia Badylka, gdziekolwiek się zamelinował smile
    • jehanette Re: namierzono Badyla! 22.04.15, 10:28
      Pisałam już kiedyś, że kot wrócił po pół roku? Jakby nigdy nic wskoczył na okno, a wpuszczony popędził do misek. Nie przeprowadzał się nigdy, więc sądzimy z rodziną że coś go musiało przytrzymać. Może ktoś go "przygarnął"...
      Przypomniało mi się też, że sama znalazłam kota na drzewie. Kot miał adresówkę - okazało się że mieszkał 2 km dalej, po drugiej stronie miejscowości. Kot był młody i straszliwie przerażony, musiało go coś przestraszyć, pogonić i nie wiedział jak wrócić.
      Znalazłam też psa, który nie umiał wrócić do domu, który znajdował się po drugiej stronie torów. Właściciele też szukali przez ogłoszenia etc po swojej stronie torów. Na szczęście pies miał czipa.
      Może się okazać, że Badyl w końcu sam znajdzie drogę...
    • jarka63 Re: namierzono Badyla! 22.04.15, 11:20
      Jeszcze jeden przypadek szczęśliwego zakończenia: kotka znajomej wyszła przez okno 14 lipca, duże osiedle bloków, w okolicy domki jednorodzinne i tereny zielone. Znajoma chodziła, szukała, ale kotka znalazła się dzięki szeroko zakrojonej akcji ulotkowej powtarzanej kilkakrotnie (ulotki wrzucane do skrzynek w blokach i domkach). Znalazła się 30 października na parkingu oddalonym od miejsca zamieszkania o ponad kilometr.
      • pi.asia Re: namierzono Badyla! 22.04.15, 19:37
        Zmobilizowałyście mnie, Dziewczyny.

        Zadzwoniłam do firm zbierających martwe zwierzęta z ulic, chodników i poboczy. Nie trafił się im biało-rudy kot.

        Zadzwoniłam kolejny raz do schroniska - tam już na pytanie o biało-rudego mówią "Aaaa, z Żareckiej.

        Rumcajs wpadł na super pomysł - zainwestujemy w 5000 ulotek i wykupimy na poczcie usługę tzw. druku bezadresowego - czyli listonosz wrzuca ulotkę do każdej skrzynki pocztowej. Na ulotce dokładnie opiszemy charakterystyczne cechy Badyla, żeby nie biegać po osiedlu i kolejny raz widzieć nie swojego kota.
        Może część ulotek wraz z wielką bombonierą i jeszcze większą kawą zostawi się kioskarce, żeby wsadzała je do gazet.

        Jutro jeszcze raz obdzwonię okoliczne lecznice.

        Historie ze szczęśliwym zakończeniem podnoszą na duchu. Dorzucam kolejną, usłyszaną od klientki: kotka, przewożona luzem (!!!) w samochodzie zwiała na parkingu 6 km od domu i poszła w ogródki. Po tygodniu zjawiła się we własnym domu, pokonując po drodze rzekę.

        • jan.kran Re: namierzono Badyla! 22.04.15, 19:42
          Imponujecie mi oboje i trzymam najmocniej kciuki !!! Kot mojego brata znalazł sie po dwóch miesiącach , miał juz nowy dom na drugim końcu wsi .Pomogly uporczywie rozwieszane ogłoszenia.
          • super-kinia Re: namierzono Badyla! 24.04.15, 20:54
            Tak,moc Fb jest duża,moim doświadczeniem,Badyl gdyby mógł,to by wrócił,coś mu na to nie pozwala,mógł go ktoś zabrać,stwierdził"o Boże jaki biedny kotek,chore oczko,a do tego Rudo-Biały,są amatorzy takich kotów,trzyma go w domu,może w bloku,albo go zabrał i wywiózł do innej miejscowości,bo ktoś w rodzinie ,znajomy ,chciał mieć kota o takim umaszczeniu,koty nie opuszczają swojego kochanego domu,aby się włóczyć,bo im się to podoba,one lubią się poszwendać,myślę o tych wychodzących,ale zawsze gnają do domku,całym sercem jestem z Wami,spróbujcie z jeszcze z Fb.
      • wiesia.and.company Re: namierzono Badyla! 22.04.15, 20:33
        O! smile Mnie bardzo poruszył wpis kkjp, ten właśnie: "Jak przeczytałam wpis Asi, taki o tak naprawdę "beznadziei" to od razu zapaliła się lampka że sił do walki braknie. Zbyt dobrze znam to uczucie.A że czasami wystarczy dobre słowo, uścisk ręki czy najgłupszy pomysł by stanąć na nogi to czemu nie? Asiu bądź dzielna i korzystaj z naszych głów. " Taka mądrość zespołowa, czasem pogłaskanie, czasem mocne popchnięcie w plecy, żeby ruszyć do przodu. O! smile I działa (albo i nie) smile
        Asiu, tak trzymać! Promienne słońce dodatkowo zasila energią wątpia... i ciepły wiaterek przegania zwątpienia... coś mi się porobiło chyba... Asiu, do przodu! Dobre pomysły, działanie, to przynosi efekty. I oby już szybko! smile
      • pi.asia Re: namierzono Badyla! 24.04.15, 21:01
        Rumcajs zaprojektował ulotki, które zamierzamy wrzucać ludziom do skrzynek na listy za pośrednictwem poczty. To się nazywa usługa bezadresowa - listonosze wraz z korespondencją dostarczają ulotkę. W ten sposób trafimy do wszystkich lokatorów na osiedlu, bo plakatów ktoś mógł nie zauważyć, a ulotka jest dostarczana do rąk własnych.

        Wygląda to tak:

        https://mail.google.com/mail/u/0/?ui=2&ik=84b94d5ca5&view=fimg&th=14cecc1707651f66&attid=0.1&disp=inline&safe=1&attbid=ANGjdJ_PrrXE9NiJxjuvgem8uCPx9ItQ8kML0XgycIdTc1FpssTtV9Iog6Df1Ao9baaKZBOL5J-QimAjFsK2uAeNe9sLo9hbc08YJvjUEadAbP0iDu3I1b9sbKW8lVk&ats=1429901245680&rm=14cecc1707651f66&zw&sz=w1335-h485

        https://mail.google.com/mail/u/0/?ui=2&ik=84b94d5ca5&view=fimg&th=14cecc1707651f66&attid=0.2&disp=inline&safe=1&attbid=ANGjdJ9kSc8qLzbwqyVF6Kri_E4AzVMGD3g62KWULdbq_Dmqt5vU-GefZ-w8kvkwo21ghYNNF8UNhGARXweyK9AL83W7t0i6mPt-OG55ja6j-1UPnG47pweGtck-tUU&ats=1429901245680&rm=14cecc1707651f66&zw&sz=w1335-h485

        Jutro wysyłamy projekt do drukarni, w środę-czwartek powinny przyjechać gotowe ulotki.

        Dziś odebrałam kolejny telefon na temat biało-rudego kota. I znów nie był to Badyl...
        • nevada_r Re: namierzono Badyla! 25.04.15, 16:53
          Kobieto, nie kolportuj ulotek. One nic nie dają a tylko niszczą drzewa - badania pokazują, że ludzie tylko się denerwują i wyrzucają je do kosza. Jeżeli porozlepiałaś plakaty i jeżeli powadzisz taką akcję, jak piszesz, że prowadzisz, to na pewno całe osiedle już dawno wie, że szukasz kota.

          A z kotami chodź do weterynarza! Nie do szarlatana!
          • kkjp Re: namierzono Badyla! 25.04.15, 19:56
            Ty się z choinki urwałaś? Od kiedy to wszystkie ulotki wędrują do kosza? Oczywicie że na część nie zwracamy większej uwagi ale jak wyciągam ze skrzynki to zawsze patrzę skąd są. A która z nas dostała ulotkę o zaginoonym kocie? Pewnie żadna, więc taka niestandardowa napewno zwróci uwagę.
            Nie pouczaj Pi asi gdzie ma chodzić z nimi do lekarza, bo może chodzić gdzie chce. Ważne że się nimi opiekuje.
            • wadera3 Re: namierzono Badyla! 25.04.15, 20:49
              kkjp napisała:

              > Ty się z choinki urwałaś? Od kiedy to wszystkie ulotki wędrują do kosza? Oczywi
              > cie że na część nie zwracamy większej uwagi ale jak wyciągam ze skrzynki to zaw
              > sze patrzę skąd są. A która z nas dostała ulotkę o zaginoonym kocie? Pewnie żad
              > na, więc taka niestandardowa napewno zwróci uwagę.
              > Nie pouczaj Pi asi gdzie ma chodzić z nimi do lekarza, bo może chodzić gdzie ch
              > ce. Ważne że się nimi opiekuje.


              Powściągnij proszę swoje emocje...
              • kkjp Re: namierzono Badyla! 26.04.15, 11:29
                Powiedz to Nevadzie, bo krytykuje Pi. Jeśli jej się nie podobają te pomysły to niech poda swoje - krytyka jak już, powinna być konstruktywna a nie sprawiająca przykrość.
                • nevada_r Re: namierzono Badyla! 26.04.15, 12:06
                  No a jakie pomysły jeszcze mogę podać? Pi.asia już dosłownie poruszyła niebo i ziemię żeby znaleźć kota, już niewiele da się zrobić, może poza wykupieniem reklam w telewizji. Poza tym moja krytyka jest konstruktywna - nie krytykuję żeby krytykować, tylko zwracam jej uwagę, że ulotki nie są dobrym pomysłem. Bo tylko zdenerwują ludzi, a większość nawet na nie nie spojrzy, tylko wyrzuci bez czytania.

                  I co z tą przykrością? Jeżeli komuś sprawia przykrość, że usłyszy prawdę [że ulotki nie są skuteczne i że korzysta z usług szarlatana, podając kotom wodę zamiast lekarstw], to już nic na to nie poradzę. Nie piszę tego, żeby jej sprawić przykrość, tylko, żeby się zastanowiła.
                • wadera3 Re: namierzono Badyla! 26.04.15, 12:18
                  Może nie będę popularna, ale sądzę, że na forum nie ma zakazu krytyki, to, że nie wszyscy z niego korzystają nie oznacza, że nie wolno. Każdy z nas ma prawo mieć swoje zdanie na każdy temat.
                  Nevada uważa tak, inni inaczej. Tyle, że Nevada jest przy tym grzeczna.
                    • elle-joan Re: namierzono Badyla! 26.04.15, 12:30
                      Nie jest to może główny problem w tym wątku, ale ja przeglądam ulotki (wprawdzie nad kubłem na śmieci, ale jednak) i odkładam te, które mogą się przydać: nowy dentysta w okolicy, darmowa pizza przy zakupie czegoś-tam- czemu nie? Ostatnio zauważyłam ogłoszenie na ulicy o zaginionym kotku. Była spora nagroda pieniężna za odnalezienie. Gdybym znalazła tę informację na ulotce, to tak samo dokładnie przeryłabym ogród (nie z powodu nagrody, ale fakt, zwróciło to moją uwagę). Nie denerwują mnie ulotki, ponieważ wiem, że jest możliwość umieszczenia informacji, że nie życzę sobie, zatem wiem, że mogę mieć nad tym kontrolę.
                    • wadera3 Re: namierzono Badyla! 26.04.15, 20:25
                      mag_da53 napisał(a):

                      > No widzisz, a mnie sie wydaje, że nie wszystkim wolno i nie zawsze, czasem jed
                      > nak jest cenzura a nawet usuwanie wpisów.


                      Dobrze mówisz - wydaje Ci się.
                      Wolno wszystkim krytykować, nie zgadzać się i nie podzielać poglądów, nawet najpopularniejszych.
                      Za to nie "wolno" być wulgarnym, napastliwym w sposób chamski i wplatać do wypowiedzi polityki.
                      Niech będzie nazywane to cenzurą (to takie znaczące, mocno wyświechtane słowo) ale właśnie takie chamskie wpisy, które przede wszystkim są niemerytoryczne, bywają i nadal będą usuwane.
                      Od tego są moderatorzy.
                      Naprawdę nie wiem co Was(zdziwionych tym faktem) oburza.
                      No chyba nie to, że nie ma u nas pyskówek...
                  • kkjp Re: namierzono Badyla! 26.04.15, 23:36
                    Jeśli uważasz że wpis Nevady był grzeczny to chyba Verando tym razem jesteś w mniejszości. No ale ten wątek nie dotyczy przekomarzania się ale odnalezienia Badyla. Pora kończyć pustą dyskusję, chyba że Nevada znowu zaatakuje Pi - wtedy nie zdzierżę smile
                    www.afn.pl
                    • nevada_r Re: namierzono Badyla! 27.04.15, 08:11
                      Forum to nie jest kółko wzajemnej adoracji i nie służy do tego, żeby wszyscy się nawzajem głaskali po główkach. Forum służy do wymieniania poglądów. Które się mogą różnić. Nie atakuję Pi.asi, tylko wyrażam swoje zdanie, i to (mam wrażenie) w sposób cywilizowany).

                      Natomiast, jeżeli kogoś miałabym zaatakować, to tego szarlatana, któremu ona ufa i który wyciąga z niej pieniądze, sprzedając jej wodę. To jest prawdziwy skandal.
                      • wadera3 Re: namierzono Badyla! 27.04.15, 08:32
                        Ponieważ spodziewam/obawiam się, że ponownie Twoje wpisy nie pozostaną bez echa, i zacznie się kolejna nagonka na Ciebie, ostrzegam wszystkich.
                        Będę cięła.
                        Wpisuję się pod Twoim postem, bo może szybciej moje ostrzeżenie zostanie zauważone.
                        Odwołuję się tym samym do rozsądku wszystkich uczestników.
                        Wątek dawno już stał się mało merytoryczny, więc sztuczne rozdmuchiwanie go możecie sobie przenieść na prywatne terytorium.

                        Tym samym proszę o wszelkie niemerytoryczne uwagi skierowane do mnie - na pocztę, na GG, Skypa czy Facebooka.
                        Naprawdę, więcej oczekiwałam od osób na poziomie.
                        • pi.asia Re: namierzono Badyla! 27.04.15, 10:19
                          spodziewam/obawiam się, że ponownie Twoje wpisy nie pozostaną bez echa, i zacznie się kolejna nagonka na Ciebie

                          Dla Nevady - informacja na temat "szarlatana" - nie jest to jakiś domorosły pseudolekarz, tylko weterynarz po studiach na UJ, ma 25 lat praktyki zawodowej, z czego 15 jako homeopata. Egzaminy zdawał w Paryżu - widziałam certyfikat. Nie dziw się, że go cenię i szanuję. Uratował mojego psa przed śmiercią, kiedy inni weterynarze zawiedli, i od sześciu lat leczy (skutecznie) wszystkie moje zwierzaki. Może to tylko woda z cukrem, ale działa smile

                          Nie potraktuj tego, Wadero, jako nagonki.
                          • wadera3 Re: namierzono Badyla! 27.04.15, 10:28
                            pi.asia napisała:

                            > Nie potraktuj tego, Wadero, jako nagonki.

                            Tym niemniej, prosiłam o przejście na teren prywatny, w wypowiedziach niemerytorycznych. Nic nie stoi na przeszkodzie żebyś mailowo Nevadę przekonywała do sposobów swojego szamana. Wątek jest o Badylu.
            • pi.asia Re: namierzono Badyla! 25.04.15, 21:48
              Kilka cytatów: Nie chodź do szarlatana, który męczy zwierzęta zupełnie bez sensu. Nie kolportuj ulotek, bo to tylko niszczy drzewa. Sama łykaj kulki cukrowe i wodę.

              Nevada, nie narzucaj mi co mam robić, a czego nie, ok? Od sześciu lat nigdy się nie zawiodłam na leczeniu zwierząt u mojego "szarlatana". Szukam kota wykorzystując wszelkie dostępne mi sposoby. Tymczasem twój tekst "jeżeli prowadzisz taką akcję jak piszesz że prowadzisz" brzmi jak sugestia, że wszystko zmyślam.

              W tym wątku oczekuję konstruktywnych wpisów, zachęty, rad i pomysłów a nie krytyki dla samej krytyki, więc wyluzuj.
              • nevada_r Re: namierzono Badyla! 26.04.15, 11:03
                Nie, co do akcji, to ja ci wierzę i nie dziwię się, że czepiasz się każdej nadziei. Chcę ci tylko wytłumaczyć, że ulotki nic nie dają, a tylko wkurzają ludzi. Naprawdę - jak myślisz, dlaczego na wielu skrzynkach jest napisane nie wrzucać ulotek? Bo ludzie nie chcą dostawać spamu. Bo wkurza ich, jak przychodzą do domu i zamiast listów ze skrzynki wyciągają tony ulotek. Może o tym nie pomyślałaś, ale pomysł z ulotkami uważam za nieudany.
                No i cóż, co do szarlatana nie zmienię zdania. I dziwi mnie, że mądra, wykształcona osoba, robi taką głupotę. Sama możesz korzystać z jego usług, ale nie mieszaj do tego niewinnych kotów, które mają prawo do dobrego leczenia.
                • ortolann Re: namierzono Badyla! 26.04.15, 22:28
                  Nevada, nie generalizuj, dobra? Twoje zdanie i pogląd na pewne sprawy nie jest poglądem wszystkich ludzi. Dlatego: dobrze byłoby zmienić nieco ton, bo nawet jeśli masz dobre zamiary, to wygląda to jak atak.
            • dzedlajga Re: namierzono Badyla! 25.04.15, 21:53
              Ja zawsze sprawdzam co to za ulotka. Jak coś ciekawego to zabieram, choć większość wyrzucam do kosza, który stoi przy skrzynkach. Ot takie udogodnienie, bo kiedyś cały hol był usłany dywanem z ulotek. Ale zawsze najpierw je przeglądam
                  • wiesia.and.company Re: namierzono Badyla! 26.04.15, 16:28
                    "Czytam wszystkie ulotki,a taką z kotem na pewno był zostawiła. I jeszcze zrobiłabym zdjęcie żeby mieć w telefonie przy sobie na spacerze." A popatrz no! Nie wpadło mi do głowy, żeby zdjęcie machnąć z ulotki! A to jest też dobry pomysł! Co do mnie to przeglądam ulotki, robię odsiew, a czasem są tam pomysłowe rzeczy, jakieś rozwiązania które mi nie przychodzą do głowy, jakieś inspiracje, adresy mailowe. Co mi szkodzi przejrzeć i wyrzucić później niż wcześniej. wink
                    • pi.asia Re: namierzono Badyla! 26.04.15, 20:23
                      Argumentów o przydatności ulotek nazbierało się sporo. Myśmy się na nie zdecydowali głównie z jednego powodu: trafią do każdego człowieka. Plakatu ktoś może nie zauważyć bo akurat w jego okolicy plakatu nie ma, albo ktoś się nie rozgląda i nie zauważył, albo bez okularów nie przeczyta. A ulotka trafia do rąk własnych.

                      Kilka dni temu dzwoniła do mnie kobieta, która zauważyła rudobiałego kota. Z plakatu miała spisany nr telefonu, ale nie pamiętała dokładnie wyglądu Badyla. I wyobraźcie sobie, że szukała zdjęć w internecie, żeby porównać zauważonego kota z kotem poszukiwanym (niestety nie był to Badyl). Podziwiam jej determinację - komu by się chciało??? A gdyby miała ulotkę, sprawdziłaby od razu.

                      Większość ulotki przegląda, wyrzucają bez patrzenia tylko nieliczne osoby. Liczę właśnie na pomoc tej większości.
                      • wladziac Re: namierzono Badyla! 27.04.15, 08:57
                        ulotki marketingowe wywalam bez wdawania się w szczegóły ale ulotka z kotem z pewnością zwróciła by moją uwagę,nie ma siły żeby nie,coraz częściej myślę że Badylek nie rozpłyną się w powietrzu i został przez kogoś przygarnięty tym bardziej że przed kilku laty taka właśnie sytuacja miała miejsce w moim bliskim sąsiedztwie,trzymam kciuki żeby Badylek się odnalazł!
    • saga55-5 Powiem tak ! 27.04.15, 00:02
      Ulotki wyrzucam od razu, bez patrzenia, więc na mnie by to nie podziałało. Któraś słusznie zauważyła że na skrzynkach jest czasami napisane by ulotek nie wrzucać.
      Nevada poniekąd ma rację. Czemu korzystacie ze służby zdrowia, zamiast chodzić do tzw. "uzdrowicieli" ?
      Druga rzecz. Wszędzie się mówi ( na zakątku też ) o sterylizacji. Szaman Pi z tego co wiem, swojej kotki nie wysterylizował ( przynajmniej 2 lata temu tak było )
      Jest jakieś wytłumaczenie ?
      • pi.asia Re: Powiem tak ! 27.04.15, 10:27
        Pojęcia nie mam, co ma sterylizacja kotki Szamana do poszukiwania Badyla!
        Jest jakieś wytłumaczenie?

        (tak na marginesie - kotka dostaje zastrzyki antykoncepcyjne)

          • aankaa Re: Powiem tak ! 27.04.15, 11:51
            to może nevada ustosunkowałaby się i do odpowiedzi Pi zamiast powtarzać swoje zdanie nt "szarlatana", u którego Pi leczy swoje zwierzaki...

            informacja na temat "szarlatana" - nie jest to jakiś domorosły pseudolekarz, tylko weterynarz po studiach na UJ, ma 25 lat praktyki zawodowej, z czego 15 jako homeopata
            • nevada_r Re: Powiem tak ! 27.04.15, 12:47
              Wadera prosiła, żeby już nie kontynuować tej dyskusji, ale jeżeli chcesz?
              1. Szarlatan ma tylko 10 lat praktyki zawodowej [homeopatia = oszukiwanie ludzi] się nie liczy
              2. To, że gość jest weterynarzem, nie znaczy od razu, że jest pozjadał wszystkie rozumy, w każdej grupie zawodowej zdarzają się ludzie głupi, oszuści albo po prostu nieświadomi, którzy sami wierzą w głupoty, które mówią
              3. To, że gość ma certyfikat ?z Paryża? nic dla mnie nie znaczy. Z jakiej organizacji dostał ten certyfikat? Czy była to organizacja uznana przez środowiska LEKARSKIE, czy homeopatyczne? Bo jeżeli te drugie, to to o niczym nie świadczy. Też mogę założyć takie coś, wyrobić sobie pieczątkę i rozdawać ?certyfikaty? na prawo i lewo
              4. Wierzę, że Pi.asia święcie wierzy w to, że homeopatia działa, i wiem, dlaczego tak się dzieje. Po prostu się zasugerowała ? bardzo polecam przeczytanie tego posta:
              blogdebart.pl/2009/04/17/na-mnie-dziala/
              5. Z mojej strony to tyle w tym temacie, posłucham prośby Wadery i nie będę już więcej spamować. Przy czym ostrzegam, że jak się jeszcze gdzieś natknę na pochwały szarlataństwa, to będę pisać, c myślę. Że to oszukiwanie ludzi, wyciąganie z nich pieniędzy i dawanie im fałszywej nadziei. Howgh!
        • salimis Re: Powiem tak ! 27.04.15, 11:56
          pi.asia napisała:

          Pojęcia nie mam, co ma sterylizacja kotki Szamana do poszukiwania Badyla!
          ( ... ) (tak na marginesie - kotka dostaje zastrzyki antykoncepcyjne)

          http://s5.rimg.info/fc0b05812dc6528bf2fb94f23c9f690e.gif
        • lisek.chytrusek Re: Powiem tak ! 27.04.15, 14:19
          W kwestii zastrzyków anty dla kotki:

          www.amicusvet.pl/index.php?go=antykoncepcja
          "mój" wet też mi to wybił z głowy, kiedy jako początkująca kociara nie byłam przekonana do sterylki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się