I jak tu wyjść z domu

05.04.15, 22:35
Za każdym razem gdy noszę się z zamiarem chwilowego opuszczenia mieszkania spotykam się z czymś takim :

https://wstaw.org/m/2015/04/05/prysia_drzwi.jpg

To już stary numer Prysi, wystawia brzuszysko i tłuściutkie kolanka i zaczyna wygibaski.
Nigdzie indziej tak intensywnie tego nie robi, tylko w korytarzu gdy muszę wyjść. A muszę, do pracy, na zakupy czy nawet na półpiętro do skrytki. A ja do niedawna nadziwować się nie mogłam od czego ta ściana taka otrzaskana wink
Co ciekawe w przypadku TŻ a nie robi takich scen.
Aż żal wychodzić.
    • wiesia.and.company Re: I jak tu wyjść z domu 05.04.15, 22:43
      Oj, no piękne! I te tłuściutkie tylne nożyny! I ten pyszczek z oczami w nieruchomym oczekiwaniu na kaskadę głasków. Oj, wie przecież, bo przetestowała, że ta poza wywoła gesty adoracji należnego bóstwu smile
      Ach te koty, to dopiero manipulanci! I ciekawe, że manipulują nami, a my jesteśmy zachwyceni smile
    • aankaa Re: I jak tu wyjść z domu 05.04.15, 22:48
      ja takie wywalone brzuszysko oglądam wchodząc. Nieraz nieźle się muszę nagimnastykować (nie wywijając orła) żeby wejść do chałupy big_grin
    • zmija_w_niebieskim Re: I jak tu wyjść z domu 05.04.15, 23:08
      Koci Rejtan, jak nic.
    • emigrantkaaa Re: I jak tu wyjść z domu 06.04.15, 02:33
      Rozkoszna poza smile

      Lizusek często przybiera taką pozę, a już obowiazkowo w pewnej sytuacji. Kiedy moja lepsza połowa bierze prysznic, koteńka kładzie się pod drzwiami łazienki i czeka, aż lepsza połowa skończy i wyjdzie. A kiedy już w końcu wyjdzie, Lizusek przewraca się na grzbiet, wypina brzuszek i "zaczyna wygibaski". Lepsza połowa od razu rozpływa się w zachwycie niczym czekolada w buzi wink No nie ma takiego, który by się oparł urokowi kotka w takiej pozycji.
      • pi.asia Re: I jak tu wyjść z domu 06.04.15, 08:56
        Ja to nazywam "robaczkowaniem" bo się kocina wije na grzbiecie jak jakaś, nie przymierzając, glista wink

        Uwielbiam to wywijanie się na grzbiecie, fikołki przez łepek i inne atrakcje, ewidentnie mające pokazać, jak ciekawie i uroczo jest w domu i po co w ogóle gdzieś wychodzić.

        A ostatnio takie pokazy uskutecznia wolnożyjąca łaciata Sonia, którą widuję koło kocich domków na osiedlu.
        • salimis Re: I jak tu wyjść z domu 06.04.15, 10:43
          jak ciekawie i uroczo jest w domu i po co w ogóle gdzieś wychodzić

          No właśnie, i dlatego tłumaczę na głos że idę np. do pracy po to aby napełnić wiecznie burczące z głodu kocie brzuszki wink
          Takie tłumaczenie pomogło mi szczególnie wtedy gdy zmuszona byłam jeździć na delegacje do Kalisza oddalonego od Poznania o ponad 120 km uncertain

          Moje potrzeby są na dalszym planie wink
    • miriam_73 Re: I jak tu wyjść z domu 06.04.15, 12:48
      U mnie Mizia tak strzela Rejtana, jak ma ochotę na czułości. Zazwyczaj gdzieś w progu, żebym nie mogła przejść swobodnie smile
    • aankaa I jak tu wejść ??? 15.07.15, 18:10
      uchylamy ostrożnie drzwi

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/qkmeqrKbepVg39viBB.jpg

      wchodzimy, kucamy i miziamy nadstawione brzuszysko

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/PzNP0EKkbB3S9kbmOB.jpg

      tur, tur, tur
      wystarczy tego dobrego

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/oY4nwxo9Plbpl5x0zB.jpg

      idziemy do miski !!!
      • wiesia.and.company Re: I jak tu wejść ??? 16.07.15, 17:44
        Prawidłowo! Cieszymy się sobą, wymuszamy różne układy choreograficzne (ja myślę, że skłon do kuwety pozwala kociarzom dłużej cieszyć się sprawnością fizyczną), a potem... i tak w końcu ruszamy szczękami - bo jedzenie dla kota to przyjemność, prawdziwa istota życia konesera-arystokraty. Czy ktoś widział, żeby kot jadł nieświeże mięso? No nie... musi być świeżynka. Koty lubią jeść, cenią jedzenie, byle czym się nie dadzą oszukać, a jeszcze gdy wiedzą, że coś pysznego czeka... no to po co odwlekać? Szczerze i bezpośrednio: a teraz coś dobrego zjem! smile
        • saga55-5 Re: I jak tu wejść ??? 18.07.15, 12:16
          U nas ostatnio jak wchodzimy do domu, z uwagą otwieramy drzwi, bo gwiazda próbuje czmychnąć nam na klatkę schodową.
          Nie wiem skąd ten pomysł. Nigdy tego nie robiła.
          • salimis Re: I jak tu wejść ??? 18.07.15, 12:37
            Kiedyś musi być ten pierwszy raz wink
            Tak jak kiedyś już pisałam, na moim piętrze trzy mieszkania oddzielone są od schodów dodatkowymi drzwiami dzięki czemu utworzył się wąski korytarz. Przez trzy pory roku drzwi są zamknięte aczkolwiek czasami zdarzy się komuś z lokatorów zostawić otwarte gdyż przychodzą na górę celem korzystania ze wspólnego strychu, na którym wszyscy wieszają pranie. No i zapominają zamknąć. Najgorzej jest latem. Bo drzwi są cały czas otwarte ze względu iż to poddasze i mamy po prostu patelnię. No i właśnie w tym okresie muszę szczególnie uważać przy otwieraniu drzwi od mieszkania bo czasami zdarza się że któreś z futer koniecznie chce sprawdzić co jest po drugiej stronie. A wyrywne są niczym junacy w latach pięćdziesiątych wink
            • wiesia.and.company Re: I jak tu wejść ??? 18.07.15, 16:24
              Junacy, mówisz? big_grin A oczy człowieka wbite nerwowo w prześwit podłoga-drzwi-korytarz, ręce nie wiedzą, czy rzucić siatki z zakupami, klucze, łapać za karki, a może uruchomić nogi do odgarniania zapaleńców... smile Wszystko w człowieku w stanie alarmowym smile i jak łatwo o brak koordynacji... a potem człowiek liczy, czy wszyscy w domu. Jak się któreś z futrzanych ciał zagapi lub z radości poleci w kuwecie zrzucić podniecenie, to u człowieka popłoch... wink
Pełna wersja