Podjęliśmy decyzję ...

10.04.15, 21:02
Zabieram " dziewczyny" z działki do domu. Czuję się z tym okropnie , bo wiem że zabiorę im wolność , ale może uratuję życie ...


https://s25.postimg.org/yb6udodm3/Zdj_cie0154.jpg

https://s25.postimg.org/7st922l7v/Zdj_cie0157.jpg

https://s25.postimg.org/3v0xfjs2z/Zdj_cie0159.jpg

Łapeczka nie zasłużyła na to , by ktoś ją tak okaleczał , krzywdził.

Boję się jak zareagują "domowe" , czy się zaaklimatyzują . Wiem jak przeżywała Kolorcia- prawie pół roku nim zaczęła się bawić , czy swobodnie chodzić po mieszkaniu.

Pumka na stałe nie ma od dawna -
    • niutaki Re: Podjęliśmy decyzję ... 10.04.15, 21:50
      ojej Usiu, to ile stadko bedzie liczylo kotow? kiss
    • arim28 Re: Podjęliśmy decyzję ... 10.04.15, 23:31
      A zeby temu, co to zrobil wszystko wrocilo sad

      Ta rana to od uderzenia?

      Podejmujesz trudna ale chyba sluszna decyzje.
      Powodzenia.
    • jarka63 Re: Podjęliśmy decyzję ... 10.04.15, 23:45
      Jesteś bardzo dobrym człowiekiem. Trzymam kciuki !
    • mysiulek08 Re: Podjęliśmy decyzję ... 11.04.15, 01:24
      Usiu, decyzja trudna ale sadze, ze sluszna.

      Trzymamy zacisniete kciuki i ludzkie i kocie zeby wprowadzenie przebieglo bezproblemowo.

      U nas na razie katastrofa z nowym gosciem sad
      • grazyna1605 Re: Podjęliśmy decyzję ... 11.04.15, 10:30
        Trzymamy kciuki za pozytywne rozwiązanie tej trudnej sytuacji, ale jakże słusznej i
        mądrej.
    • olinka20 Re: Podjęliśmy decyzję ... 11.04.15, 13:47
      Usiu chylę czoła, jestescie z męzem wspaniali!
      Mam nadzieje, ze dziewczyny i chłopaki sie dogadają!
      • salimis Re: Podjęliśmy decyzję ... 11.04.15, 14:10
        usiu to chyba jedyne rozsądne wyjście, pamiętam co się stało z działkowymi kotami, pamiętam twoją walkę.
        Trzymam mocno kciuki aby wszystko poszło po twojej myśli.
        • wiesia.and.company Re: Podjęliśmy decyzję ... 11.04.15, 14:38
          I ja też za zabraniem do domu. To, co ludzie wyprawiają, jakich czynów się dopuszczają bez żadnych wyrzutów sumienia - ja tego nie rozumiem, nienawidzę, tfu... zaplułabym się z bezsilności. Bardzo mądra decyzja. I chylę czoła kolejny raz. Nawet jeśli dokocenie będzie trochę konfliktowe, to nie będzie jednak zagrożeniem życia - a na działkach, no po prostu koszmar...
          • ajaksiowa Re: Podjęliśmy decyzję ... 11.04.15, 15:59
            Wiem że z ciężkim sercem podjęliście tą decyzję ale chyba nie ma innego wyjścia,cóż ,cytując klasyka-życie to nie bajka,wierzę że z czasem wszystko się ułoży- choć nie będzie lekko/ale ja się często mylę w tych sprawach wink/
            • usia44 Re: Podjęliśmy decyzję ... 11.04.15, 19:45
              Niestety nie pomyślałam że w pogodną sobotę , na działkach będzie tłum ludzi , a dzikie koty na zawołanie do transportera nie wejdą ... Zatem może jutro uda się je złapać . Decyzja jest nieodwołalna , gdyż najprawdopodobniej sprzedamy tą działkę . Dziś wybite okno w łazieneczce , aż się boję co zastanę jutro... Łapeńka dziś zjadła , ale nie podeszła póki nie było Kitki Czarnej . Mam tylko nadzieję że nawet i po pół roku - jak to w przypadku Kolorci - zadomowią się na tyle że zostanie mi to wybaczone , że wyrwałam ich z wolności. Zatem proszę o kciuki jutro.
              • a.kudla5 Re: Podjęliśmy decyzję ... 13.04.15, 13:03
                Eh , szkoda mowic jestescie bardzo dobrymi ludzmi , cudownie , ze koty przygarniecie.A ludzie krzywdzacy zwierzeta nie zsluguja na nazwe:czlowiek.
                • wiesia.and.company Re: Podjęliśmy decyzję ... 13.04.15, 13:34
                  Jak Wam poszło? Bo to okropny stres dla Was, żeby odłowić, przewieźć i potem socjalizować. A koty nagle odłowione dają popalić, wiadomo, to dla wszystkich trudne chwile.
              • mysiulek08 Re: Podjęliśmy decyzję ... 13.04.15, 14:38
                Usiu, tu transporter moze sie nie sprawdzic, a jak juz to najmniej przez tydzien otwarty z zarelkiem w srodku, tak zeby kociaste sie oswoily z czyms nowym i wiedzaly ze to nie 'gryzie'. I jeszcz trzeba zakmnac z dzikusujacym kotem w srodku. Moze byc tak, jedna panne zlapiecei a reszta sie przstraszy i sie nie pokaze przez jakis czas.

                Wg mnie, najlepsze wyjscie to klatka lapka, nawet we dwie moga do niej wejsc, szczegolnie jak bedzie na przynete pachnacy tunczyk.

                Z calek bandy kurnikowej na kontenerek udalo sie 'zlowic'trzy koty, ale to byly koty, ktore byly w lokalnym rozumieniu 'domowe', reszta na klatke.

                O ile dobrze pamietam, Zakatek dysponuje klatka do wypozyczen, Barba zarzadza.

                Trzymam kciuki za udana akcja. Bedzie dobrze, kociaste znaja Was i szybko sie odnajda w nowej rzeczywistosci, pelna micha i wlasny kawalek podlogi czynia cuda.
              • salimis Re: Podjęliśmy decyzję ... 13.04.15, 17:08
                usia44 napisała:
                Dziś wybite okno w łazieneczce , aż się boję co zastanę jutro

                No co za skurw#syny. I pomyśleć ze pewnie co niedzielę latają do kościoła, łamią się w Wigilię opłatkiem i kreują się na wzór cnót wszelakich. Uciekaj od nich jak najszybciej bo bliżej im do przeciwnika Boga niż do niego samego. Skąd w nich tyle zawiści i złośliwości .
                Nienawidzę takich ludzi.
    • zaba_300 Re: Podjęliśmy decyzję ... 13.04.15, 16:18
      Ale masz rację. Trzymajcie się.
      • kkjp Re: Podjęliśmy decyzję ... 13.04.15, 19:42
        To drastyczne ale skuteczne - ja łapię na prześcieradło. Jak kicia podchodzi to ją ciaps. W prześcieradle nie gryzą i nie drapią.
        • usia44 Re: Podjęliśmy decyzję ... 13.04.15, 20:43
          Dziękuję za kciuki - pomogły wczoraj . Obie czarnulki są już u nas w domu . /// Dodam na początku też , że decyzja o sprzedaży działki została przesunięta na odleglejszy czas , gdyż koty już są bezpieczne , a może wróci Pumek ... ciągle się łudzę ...///

          Kiedy ludzi na działkach mniej , to kotki same przychodzą - tak też było i wczoraj weszły do altany , wtedy ja Łapkę a mąż Kitunie Czarną i do domu.

          Wyczytałam że trzeba odizolować nowe koty - w naszym 40- sto metrowym mieszkaniu to trudne - zatem póki co mają 120 cm klatkę . Wczoraj były oszołomione . Reakcje kotów domowych mnie zszokowały
          • aankaa Re: Podjęliśmy decyzję ... 13.04.15, 20:52
            Usiu, jestem pod wrażeniem, kapelusze z głów !
            dobre z Was człowieki
            • verdana Re: Podjęliśmy decyzję ... 13.04.15, 21:08
              Nie wiem czy to realna rada. Ja bym zaczęła szukać dla działkowych kotek domu z ogródkiem. Może coś się znajdzie. Bo w tej chwili i ilość kotów na 40 metrach trochę za dużo i nie wszystkie koty, niestety, dostosowują się do życia w zamknięciu.
              Może jakieś ogłoszenie?
              • ajaksiowa Re: Podjęliśmy decyzję ... 14.04.15, 17:14
                To byłoby najlepsze rozwiązanie sytuacji . smile
                • wiesia.and.company Re: Podjęliśmy decyzję ... 14.04.15, 20:45
                  Usiu! Jestem pod wrażeniem, pięknie to zrobiliście! I myślę, że to jedyna szansa dla Czarnulek, żeby przeżyły. Ludzie by im nie pozwolili sad Z tego Twojego opisu to taki wyciągam wniosek: nie ma burzy, nie ma awantur. Jest dobrze, a będzie szło ku lepszemu. Zachowanie kotów domowych (no proszę, domowych wink jest całkiem spokojne, a i Czarnulek też. Jedzą, sikają, nie siedzą w kącie klatki wbite w siebie. One akceptują to, że są w pomieszczeniu, że są z Wami. Bo to nie są koty dzikie. To są koty znające zamknięte pomieszczenia, zaprzyjaźnione z ludźmi, tyle że wolno się poruszające (do tej pory), ale też znające różne zagrożenia. One wyglądają na rozluźnione i pogodzone. A czy my ludzie wiemy, czy one wolą mieć poczucie bezpieczeństwa, czy wolą życie pełne niebezpieczeństw, walkę o przeżycie? Są koty o naturze awanturników, ale są też koty, które z własnego wyboru nie szukają możliwości ucieczki z mieszkania. Moje koty wolą mnie, dom, poczucie bezpieczeństwa i balkon (zabezpieczony). Natalka po swojej ucieczce z transporterka przez 11 dni doświadczała "przyjemności" życia na wolnym powietrzu, na osiedlu. Teraz absolutnie nie życzy sobie podchodzenia do moich drzwi wejściowych, nie jest absolutnie zainteresowana tym, co jest za nimi - ona wybrała, bo wie jak to jest. Żaden mój kot się nie wyrywa, nie interesuje, nie chce. Przy czym np.Amerykanie uważają, że miejsce kota jest w domu, do adopcji idą koty, które w umowie mają zapis, że kot nie będzie wychodził na zewnątrz, nie będzie wypuszczany. Że kot jest zwierzęciem terytorialnym, to wiadomo: na danym terenie jest władcą, zna teren i przystosowuje się do życia na tym terenie. Przystosowuje.
                  A co do reakcji kotów domowych, to naprawdę jest bardzo dobrze. To, że jedni są obojętni - bo nie widzą dla siebie zagrożenia, Czarnulki są spokojne, nie ingerują w życie stada, są gośćmi, to domownicy mają tu swoje zasady, reguły, zwyczaje - i one nie łamią tych praw. A posykiwanie Figla i wycofanie Bambusia - to chwilowe ostrzeganie i informowanie, że mu się nie podoba, wycofanie to też kwestia przemyślenia przez Bambusia, że nic się nie dzieje, ot jest coś nowego (jak nowy telewizor, który też trzeba poznać, żeby dobrze funkcjonował), nowe zawsze na początku jest obserwowane, są przymiarki różnych zachowań.
                  Nie ma bitew, ciągłych wrzasków, szarpiących nerwy. Domownicy robią to, co chcą, mają prawo wyboru zachowania. Nikt niczego nie narzuca. I dobrze, bo dla kotów to ważne. smile
                  Jest dobrze.
                  A terytorium 40 m to i dużo i mało. W schroniskach koty nawet tego nie mają. Moje koty - 9 szt. miały 36 m. Teraz mam 6 kotów i ten sam metraż. wink A największe zagęszczenie kocie mam na moim łóżku smile Dajemy radę i lubimy być razem. Właściwie to tam, gdzie ja jestem to zaraz się przenoszą wszyscy, tup tup tup - i znów jesteśmy w stadzie. Stado się czasem pokłóci, powarczy, ale jest stadem na danym terenie. Taki jest teren a nie inny - i one to akceptują, rozdzielając między siebie hierarchie, układy i dzieląc się mną. Ja jestem najważniejsza dla nich. Ze mną czują się bezpiecznie. One tego właśnie chcą - poczucia bezpieczeństwa. I miłości, i uwagi. I mają. smile
          • mysiulek08 Re: Podjęliśmy decyzję ... 14.04.15, 20:39
            Jesli nie ma oznak strachu ani agresji, to sadze, ze stosunki poprawnie sie uloza.

            To, ze Bambus sie boi, normalka, widzac potrzebuje wiecej czasu do zaakceptowania nowej sytuacji.

            U nas Luk/Grubson ma fazy, raz chce sie z ferajna bawic (one jakos nie palaja checie, glownie ze wzgledu na rozmiar wujka Grubsona), raz goni namietnie Umpusa, a czasami schowalby sie w mysia dziure. Nie nadazysz.

            Jesli Figiek tylko posykuje, bez warkow, stroszenia futra, jest dobrze, Kolorcia widac, ze ma wszystko gdzies.

            Behawioryski zalecaja wspolne karmienie, znaczy te w klatce i tez poza dostaja jesc w tym samym czasie blisko siebie. Zarlo zbliza dusze.

            Jesli mialyby byc jakie scysje to juz by byly. Oczywiscie, ze nie mozna wykluczyc jakis tam gonitw, pacania lapa itp, ale jesli w tym nie bedzie agresji czy strachu to ok.

            Dobrze by bylo zeby kociaste mialy swoje kryjowki, jakies budki np z kartonow, idealem polki na scianach, tak zeby kazde moglo miec chwile odosobnienia jak chce.

            Nie zawsze kot zabrany z wolnosci, za to wolnoscia teskni, mamy na to kilka dowodow smile, choc cudow w postaci spania w lozku szybko bym sie spodziewala.


            Dowiedziałam się że otruto kolejne dwa koty -
            • wiesia.and.company Re: Podjęliśmy decyzję ... 14.04.15, 20:48
              A no proszę, Mysiulek z taaaakim doświadczeniem w dokacaniu! smile Właśnie pisałam te moje bla bla długie, a tu Mysiulek w tym temacie, zanim ja zdążyłam wypocić i wysłać. A obie my w tym samym duchu. smile Obie, jakie zgodne smile Buźka, Mysiulku! smile
Pełna wersja