Mysiulku, co to za nowy gość, kłopotliwy?

11.04.15, 14:50
Na jakimś wątku coś napomknęłaś o pokazującym się nowym kocie. Nie wiem, czy chcesz się wypowiedzieć na jego temat, bo może to taka zadra, że nie bardzo wiadomo co dalej robić i wręcz niechętnie się opowiada o niepowodzeniu w podjętych próbach oswojenia. Takie masz już wielkie doświadczenie, ja się uczę od Ciebie, zawsze chętnie słucham i czytam o kolejnych doświadczeniach (eeee, jakoś pokomplikowałam chyba tę wypowiedź, popętliłam). Kolejne spotkanie z kotem - to nowa sprawa, elastyczne podejście, nowe spostrzeżenia. Co kot - to osobowość. Człowiek zdobywa nowe umiejętności przydatne psychologowi (jeśli oczywiście chce). Ech, te skomplikowane koty wink I na to się godzę wink A u ludzi trudniej mi akceptować te zróżnicowane osobowości smile
    • mysiulek08 Re: Mysiulku, co to za nowy gość, kłopotliwy? 11.04.15, 18:06
      Wiesiu, zgarnelismy z podworka dwa tygodnie temu mloda kicie w ciazy. Przylazila przez tydzien, podjadala chrupki naszemu podworkowemu rezydentowi (to inna historia) i jakos dala sie przekonac do wejscia do kontenera.

      Mariola ciachnela bez moralnych oporow, za normalna cene. Ciaza ponoc wczesna byla i dobrze by bylo zeby jak sie da przez miesiac byla pod opieka. No i jest. Miala rozleglego krwiaka, przy uwalnianiu sie z kubraczka pewnie cos sie stalo, ciecie sie w miare dobrze goi.

      Mala ( moja mama nazwala ja Dorotka, my bez imienia zeby sie nie przywiazywac) siedzi w jedynym wolnym pokoju i sie kuruje.

      Niestety, niestety, okazalo sie, ze to Kicia.Yoda.Bis. Czlowieka uwielbia i najchetniej by z kolan nie schodzila, ale inne koty..... masakra. Przez szpare w drzwoach bije, syczy, warczy, mlaska i poci sie z nerwow. Dwa razy sie wymknela miedzy nogami, zrobila taki sajgon, jakiego by nawet Kicia.Yoda nie zrobila. Zaczela bic Pana Wasika, ktory spokojnie spal na drapaku, przestraszyla Grubsona i reszte, doszlo do bojki z Alicja, polecialo futro i rozorany nos u Malej. Horror, a to wszystko pod drzwiami sypialni Kici.Yody.

      Kota cudna, grzeczna, kochajaca czlowieka, az zal ja wypuszczac, a o dom niewychodzacy na dodatek bez kotow nawet nie ma co marzyc.

      Chodzi w obrozce feromonowej, wlaczony feliway, dostaje lokalny calmaid, nawoluje ciagle czlowieka. Rozpacz jednym slowem.

      Nasza ferajna jest ugodowa, spokojna, pacyfistyczna, lubiaca inne koty (oprocz oczywiscie Kici.Yody.Krakena, ale ona na innych prawach jest). Wasik w ciagu kilku godzin sie dogadal, a tu taki zonk.
      • wiesia.and.company Re: Mysiulku, co to za nowy gość, kłopotliwy? 11.04.15, 18:33
        Aaaaa, ależ nerwowo się zrobiło, aż to czuję czytając. Ale też rozumiem ją, Małą. Do Was ma zaufanie i jest przytulasta, bo jak dotąd pewnie nie doświadczyła niczego bardzo złego od ludzi (i dobrze). Za to ilość kotów ją po prostu przerosła. Bo macie stado. A ona jest tu nowa, nie wie czego może się spodziewać po tylu kotach, ale się boi kocurów i kotek, bo jakie są jej doświadczenia, to nie wiemy. Wiemy, że była w ciąży - czyli kocury ją dopadły, ile tych kocurów było, jak ją traktowały przed rują, jak po rui - na pewno ją odpędzały, nie było jej łatwo znaleźć pożywienie, zresztą z terenów łowieckich kotów była przeganiana (to norma). Dlatego się boi takiej ilości zgranych kotów. Czyli stado - kontra ona jedna. A że się bardzo boi, to atakuje (najlepszą obroną jest atak) czyli atakuje a potem ucieka...
        Przemawia przez nią lęk o życie i dlatego tak się zachowuje. Bidulka. Ale ma Was i Wy jej dajecie opiekę oraz jesteście dla niej wyznacznikiem, że skoro jesteście, to przy Was jest OK. Stopniowo zrozumie, że jesteście takim samym oparciem dla innych kotów, czyli że Wy jesteście przywódcami stada, i że regulujecie wszystkie działania. Im bardziej Wam ufa, tym lepiej, bo przecież nie chcielibyście niczego złego dla niej.
        Ale Ty to wiesz, Mysiulku, już tę kocią psychologię zgłębiłaś. Wiadomo, że czas uspokoi Małą. A na razie to ona jest kłębkiem nerwów, jest niepewna i wprowadza też ten swój zamęt i histerię w spokojne stado. To jak kamień rzucony w spokojną wodę. Rozchodzą się kręgi (czyli niepokój) aż się znów woda uspokaja. A Wy macie cierpliwość i podejście. Chociaż momenty są trudne. U mnie Leosia (z niezbornością ruchów, wywracająca się i mała - hipoplazja móżdżku) ciągle się awanturuje, bije łapą, krzyczy odstraszająco) na pewno nigdy się nie uspokoi, chociaż trochę łagodnieje po 8 latach - ale za to inne moje koty się przyzwyczaiły, nie reagują na nią nerwowo - i dla mnie to jest bardzo duże osiągnięcie. Dobrze jest i cieszę się z tego. Bo Leosia nawet nie widzi wszystkiego, chodzi z główką pochyloną, kiedy zmienia kierunek ruchu, albo gdy przeleci koło niej "galopujący" kot, to po prostu jest zaskoczona, przestraszona, stąd nerwowa reakcja. Ale inni są nienerwowi. Czyli jest dobrze smile U Was jest jakby jedna klasa szkolna, do której dołączyła Nowa - narażona na spojrzenia, podglądana, sprawdzana, trzeba czasu żeby wsiąkła w społeczność smile
        • mysiulek08 Re: Mysiulku, co to za nowy gość, kłopotliwy? 11.04.15, 19:07
          Dobrych doswiadczen z kotami chyba nie miala, na 'rezydenta' podworkowego tez sie rzucala i syczala, tylko Kici.Yodzie ustepowala.

          Potrzebujemy szybko wolnego pokoju, ow rezydent zanim Mala sie pokazal mial isc pod noz (ale skubany jest, jak jestemy umowieni na ciachnecie to sie rozplywa w powietrza i pojawia sie poznym wieczorem) i pokurowac sie w domu, a tu panna z dziecmi weszla poza kolejka.

          Banda ja przyjmie z otwartymi lapami, no moze ciotka Alicja troche sie poburzy. Bursztyn kladzie sie przed drzwiami, wywala brzuchol, mruzy uspokajaco oczy, cicho mruczy, Aramis jak zwykle ambasador pokoju ciekawie zaglada, UmpusLumpus chce sie bawic, Pan Wasik tylko na syk sykiem odpowiada.

          Metoda uchylonch drzwi na tyle zeby bylo widac koty, ale nei mozan bylo wejsc/wyjsc sprawdzila sie przy socjalizacji SW i Bandy, wiec teraz tez tak probujemy. Niestety jest mnostwo krzykow, halasow ze strony Malej, a pokoj naprzeciwko pokoju Starszego, ktory przy pracy potrzebuje spokoju.
Pełna wersja