Pi, co u Ciebie? Jak akcja ulotkowa?

08.05.15, 10:27

    • pi.asia Re: Pi, co u Ciebie? Jak akcja ulotkowa? 09.05.15, 19:31
      Ulotki rozniesione. Miałam kilkanascie telefonów - wszystkie z jednej okolicy, i wszystkie dotyczące kota, który pokazuje się w tym miejscu od roku.
      Badyl znikł jak kamfora. Nie pojawił się w żadnym z dotychczasowych miejsc, żadna lecznica nie miała takiego pacjenta. Po prostu kamień w wodę.

      Kkjp, czy maila gazetowego masz aktywnego?
      • wladziac Re: Pi, co u Ciebie? Jak akcja ulotkowa? 10.05.15, 09:53
        ważne że był odzew,jak się Badyl pojawi szansa że się dowiesz zwiększa się o dużą grupę ludzi,nieustające kciuki za odnalezienie Badylka!
    • kkjp Re: Pi, co u Ciebie? Jak akcja ulotkowa? 10.05.15, 19:36
      Nie mam gazetowego ale pisz na ten
      justyna74@vp.pl
    • olinka20 Re: Pi, co u Ciebie? Jak akcja ulotkowa? 11.05.15, 11:19
      Pi ja jednek mysle, ze go ktos przygarnał z ulicy.
      To sliczny, ufny kot, ktory nie ma problemów z innymi kotami.
      Ale wierze, ze ktos dostanie waszą ulotke i sie przyzna.
      • pi.asia Re: Pi, co u Ciebie? Jak akcja ulotkowa? 11.05.15, 13:01
        Wczoraj wieczorem mieliśmy telefon od mieszkanki jednego z bloków. Dziewczyna powiedziała, że kot był biało rudy, miał coś z okiem, ale jak pobiegła do domu po ulotkę z numerem telefonu, to go straciła z oczu. W trzy minuty byliśmy na miejscu, obeszliśmy okolicę, widzieliśmy cztery koty i jeża, ale Badyla nie.
        Dziś też już tam byłam, ale akurat trwa koszenie trawy na osiedlu, więc koty pochowane.
        • wiesia.and.company Re: Pi, co u Ciebie? Jak akcja ulotkowa? 11.05.15, 13:49
          No, jest trop! Nie popuszczać! Ogary zwęszyły wink Myśliwi się organizują. Teraz wszyscy się przyczaili... i.... Kciuki za udane łowy!
          • kkjp Re: Pi, co u Ciebie? Jak akcja ulotkowa? 20.05.15, 12:35
            I jak Asiu? Coś nowego w tym miejscu?
            • pi.asia Re: Pi, co u Ciebie? Jak akcja ulotkowa? 20.05.15, 21:22
              Chodziliśmy, szukaliśmy, podczas jednego ze spacerów widzieliśmy 5 jeży i wiele kotów, ale Badyla nie ma.
              Myślę, że kot, którego widziała ta dziewczyna, to nie był nasz Badyś. Było ciemno, trudno było w ogóle zauważyć kota, a co dopiero dostrzec, że ma coś z okiem.

              Najprawdopodobniej Badyl wprosił się do kogoś do domu, a że jest śliczny i ma wspaniały charakter, więc został przygarnięty. Nie widzę innego wytłumaczenia faktu, że od dawna nikt go nie widział.

              Czasem ktoś jeszcze dzwoni w sprawie kota, ale opis wskazuje wyraźnie, że to nie TEN kot.

              Mamy nadzieję, że jest mu dobrze. Bo że żyje tego jesteśmy pewni.

              • kkjp Re: Pi, co u Ciebie? Jak akcja ulotkowa? 21.05.15, 10:01
                Myślę Asiu że tak właśnie się stało. Kiedyś przyszedł do Ciebie a teraz widocznie ktoś go bardziej potrzebuje niż Ty.
                Znajomym zginął stary już piesek. Okazało się że znalazła go dziewczyna, która pracuje w naszym mieście ale mieszka 30 km stąd. Z początku szukała właścicieli, których powiadomiłam o jej miejscu pobytu ale jak się dowiedzieli że trzeba oddać za leczenie to już przestali suni poszukiwać. A dziewczyna z psiną się w sobie zakochały i powiedziała że w żadnym wypadku już jej nie odda. Badyl na pewno też już zdobył czyjeś serducho a jak Pan Bóg zechce to was znowu postawi na waszej drodze. Wiedz jedno - ja mieszkając w domku również koty bym wypuszczała. Drugie - zrobiłaś wszystko a nawet jeszcze więcej by go odnależć. Trzy - pora już odpocząć a w niebo wysyłać nieśmiałe prośby o powrót Badyla do domu.
Pełna wersja