mysiulek08
30.05.15, 20:17
Jakis czas temu kupilam wolowine, jak zwykle import, tym razem Argentyna. Byla jednak na tyle przejrzala, ze spory kawalek wyladowal przy smietniku dla psow. Ostatnio potworzyla sie podobna sytuacja miechem z tej samej firmy, ale jakos kociaste zjadly (pewnie mniej dojrzala niz poprzednia). W czwartek nie bylo wielkiego wyboru w przedziale cenowym akceptowalnym, albo cos lokalnego, albo znowu ta sama firma argentynska. A, ze lokalny wol byl calkiem ladnie wygladajacy, ciemny, przerastany kawalek, to wzielam dwa opakowania (kupuje tylko pakowana prozniowo).
Wlasnie zmielilam, oczywiscie przy asyscie spiewow Bursztyna i miaukach Grubsona. Dostaly jak zawsze ekstra porcje gdy robie przerob. I kicha, powachaly, zakopaly, poszly.
Lokalna wolowina im nie smakuje i juz. Ale wezme je na przetrzymanie, nie kupie importu dopoki tego nie zjedza!