circa.about
05.06.15, 12:28
Moja przyjaciółka od kilku dni ma problem z dwoma ze swoich trzech kotów..nagle, nie wiedzieć czemu zaczęły sie bić. I nie sa to zabawowe zapasy czy gonitwy, a regularna walka na śmierci i życie. Krew sie leje, naderwana skóra u koteczki, uszkodzona i podrapany do krwi pyszczek u kocura.
W tej chwili koty są izolowane od siebie, ale niestety od czasu do czasu trzeba kazde z nich wypuścić bo delikwent zamknięty strasznie płacze spragniony miłości. Co kilka dni była robiona próba czy może im przeszło i niestety sytuacja sie powtarza.
Nie mamy pojęcia co sie dzieje. Przyjaciółka twierdzi że nic sie w domu nie zmienilo. Koty sa razem od trzech lat, do tej pory zyly zgodnie.
Co na pewno wazne: sa to koty rasowe, rodowodowe, nie hodowlane, dwie kotki siostry syberyjskie nie są wysterylizowane, kocur Ragdoll wykastrowany. Z moich obserwacji wynika, że to kotka nie wysterylizowana raczej atakuje kastrata. Myslicie, ze problem leży w hierarchii? Kotka pokazuje kocurowi gdzie jego miejsce, bo jak wiadomo kastraty stoja w niej najniżej?
Przede wszystkim poradzilam koleżance by zaczęła od sterylizacji dziewczynek. Moze jakis Feliway do kontaktu? A może któreś jest po prostu chore? Tylko ktore, atakujace czy atakowane?