Wyjazd na wakacje

09.06.15, 12:04
Zastanawiam się (na zaś) jak lepiej rozwiązać sprawę kotów i wyjazdu na wakacje (około tygodniowe): zostawić w domu, żeby ktoś przychodził je karmić czy dać na przechowanie? W weekend zostały same na 2 doby (w tym czasie 2 wizyty na karminie i sprzątanie) i chyba ich to specjalnie nie obeszło. Mozna tak zostawić na dlużej? Mój ojciec, który by się nimi zajmował nie ma siatek w oknach, a w zapewnienia, że nie będzie otwierał, tylko uchylał, nie wierzę.
    • wiesia.and.company Re: Wyjazd na wakacje 09.06.15, 12:21
      Od dwudziestu lat zostawiam moje koty w domu, pod dochodzącą opieką. Ja mam sąsiadkę z bloku, która przychodzi dwa razy dziennie (za opłatą). W każdym razie jedyne, co może koty zestresować w znanym sobie środowisku, przy własnych kuwetach, legowiskach, jedzeniu - to tylko osoba opiekująca się nimi. Ale się bardzo szybko przyzwyczajają do nowej osoby, zwłaszcza że wszystko odbywa się zgodnie z przyzwyczajeniami kotów. Tylko jeden czynnik w domu jest inny. To ich nie denerwuje, nie wprawia w lęk.

      Wyprowadzenie kotów z domu, wprowadzenie do nowego środowiska, nowego człowieka, nowych wnętrz, gdzie będą ich kuwety - wszystko to powoduje ogromny stres, zmianę zachowań, lęki, chowanie się po kątach, nawet czasem odmowę jedzenia i picia. No i te okna - na pewno ojciec nie będzie miał zakodowanego uchylania okna (i co to znaczy uchylenie, w jakim stopniu? i czy te uchylone nie będą śmiertelną pułapką, bo kot zawiśnie i albo się udusi albo skręci kark). Nie, nie ryzykuj. Zapłać komuś, żeby przychodził. Dwa razy dziennie jest OK. smile A nudę sobie załatwią we własnym zakresie, potrafią sobie zagospodarować czas smile
      • mela1 Re: Wyjazd na wakacje 09.06.15, 15:55
        Są dwa, więc mogą się zabawiać we własnym zakresie. Ojciec może do nich wpadać, bo sąsiadek zaprzyjaźnionych nie mam. Dwie panie na pietrze mają taki układ, że jedna dogląda koty drugiej, ale to mocno starsza pani, nie jestem z nia zaprzyjaźniona i glupio by mi było prosić o taką pomoc. Niech ojciec wpada do wnukówsmile Sama się opiekowałam kotem koleżanki, z tym, że on bardziej towarzyski, chciał się bawić i trochę mi było smutno, że go zostawiam, ale zawsze z pół godziny z nim siedziałam. Moje się przed obcymi chowają. Szkoda, że nie moga powiedziec, czy nie jest im smutno, bo z domownikami lubią przebywac, zawsze w tym samym pomieszczeniu, choć pieszczoty to już umiarkowanie.
        Starszego czasem zabierałam do ojca, żeby np. nie spędzał sam Wigiliismile Dość szybko zaczynał się czuć jak u siebie, no ale byłam z nim. Odkąd są dwa to ich nie ciągam w gości, bo to większa operacja logistyczna.
      • mela1 Re: Wyjazd na wakacje 09.06.15, 15:58
        A propos płacenia, to gdybym się nie wstydziła, to bym zaproponowała sąsiadom z kotami, że mogę doglądać za samą przyjemność obcowania z kotemsmile Do kota koleżanki nawet spory kawałek dojeżdżałam i to była większa przyjemność niż obowiązek.
    • jehanette Re: Wyjazd na wakacje 09.06.15, 14:37
      Zależy do czego koty są przyzwyczajone. Jeśli to dorosłe koty które nie zmieniają miejsca zamieszkania, to postawiłabym na opiekę dochodzącą na miejscu. Z kolei moja koleżanka podrzuca swoje koty znajomym i rodzinie, i koty to dobrze znoszą - są młode, więc się przyzwyczajają i do "wakacji" i do podróży z właścicielami.
      Ja stawiam na catsitting u mnie w mieszkaniu.
    • olinka20 Re: Wyjazd na wakacje 09.06.15, 19:39
      My z reguły stosujemy rozwiazania ( ale zdaje sobie sprawe, ze trzeba miec chętnych wokoło ):
      1- raz dziennie przychodzil ktos, ogarniał kuwety, dawał amciusianie i miział ( jak byli moi rodzice to przyjezdzali, robili sobie kawe i siedzieli bawiąc sie z nimi około godziny )
      2- moi rodzice sie wprowadzają na czas naszej nieobecnosci ( jak wyjezdzamy na 8-10 dni) wiec zajmowali sie kotami jak domownicy.
Pełna wersja