a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :(

29.06.15, 10:59
bo to kolejny kot w moim stadzie, na 100% mial dom, bo tak proludzkiego kota to ja jeszcze nie mialamsad taki sobie jest:
https://images68.fotosik.pl/1008/bc5fa4b7b39eb19dgen.jpg
moim zdaniem sliczny, niespotykany ma nosek:
https://images69.fotosik.pl/1007/a26ffffe6a0df363gen.jpg
tu oczywiscie z Szymkiem:
https://images66.fotosik.pl/1007/5b800e91cfe14a52gen.jpg
No i czy ja juz mowilam, ze jak kocham wszystkie koty, tak K.urwa_Maska_Zorro wpieprz dostanie miotla, no tak mi katuje Szymonka i Cukrasad Nie moge sobie z tym poradzic, przychodza 4 do 6 obcych kocurow i sieja panike i zamet: dwie krowy, w tym jeden taki wielki, ze masakra, przylaza nocami i jest dym, jeden bialy caly: rano tylko kepki futra sie snuja po ogrodzie, Maska_Zorro: nie boi sie wcale, przychodzi kiedy chce irobi co chce, dwa czarnidla: Kawior i Czarny_czarny tluka mi wszystkich jak mokre zyto, tylko Kropek sobie radzi, po pyskach ich tlucze, ale reszta poszkodowana. Kajtek w ogole panicznie sie boi innych, tylko z Szymkiem sie bawia, gryza itd. Inne koty = Kajtek lezy plaski, albo ucieka na oslep. Za to do ludzi... bajka! Jak widzi ze idziemy z Roza do niego to biegnie do nas jak pies, Roza na jego widok juz piszczy, dotyka go raczkami, lapie za futerko, a on wniebowzietysmile Ociera sie, wlazi pod pache, Rozy pod nozki, sam sie pcha w lapy potworawink Ala nosi go pod pacha, siedza na tarasie, Kajtek by mogl ciagle w rekach u niej siedziec. Tym smutniej mi, jak pomysle, ze nie ma domusad
    • aankaa Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 29.06.15, 12:37
      Niu, Ty to masz farta do przepięknościowych kotów !
      • wiesia.and.company Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 29.06.15, 15:09
        Zakochałam się w tym pyszczku! Taki spokojny, patrzący z ufnością! Obwiedzione na czarno, wyraziste oczy, nosek i usteczka! Zjadłabym go od razu! Charakter cudownego kota ma wypisany na pyszczku smile Patrzę na niego rozanielona, bo on sam to taki aniołeczek smile Chociaż na drugim zdjęciu z Szymkiem wydaje się bardzo duży, to jednak widać, że łapkę kładzie raczej w celu przytrzymania główki maluszka (a nie złomotania) i chyba (tak widzę) liże, liże Szymusia smile A czy Szymek zawsze taki zachowawczo przykucnięty? wink Bo tak pamiętam Szymka z innych zdjęć, na ogół w przykucku wink Może taki nieśmiały i jeszcze się nie czuje jak na swoim terenie?
        Kajtuś jest cudowny, taki się tu na zdjęciu wydaje bezbronny. Dla mnie cud-miód.
        I tak sobie myślę, zastanawiam się, jak sobie poradzić z najeźdźcami. Kurczę... mieć na zewnątrz (czy wewnątrz) na podorędziu jakiś gwizdek, trąbkę, organki i gdy się pojawi łobuz, to dąć i potem lecieć z krzykiem na agresora? Chodzi mi o to, żeby wywołać odruch Pawłowa, że jeśli się zadmie, to od razu chuligan będzie wiedział, że potem awantura od człowieka. Że zaraz potem reperkusje... I potem takie gwizdnięcie lub zadęcie będzie powodować natychmiastową rejteradę napastnika...
        Nie wiem... a może Provera do jedzenia ustawianego zaporowo przy krzakach? Bo ona podawana kocurom trochę wycisza działanie testosteronu? No ale takie jedzenie mogą zjeść i domownicy... Poza tym zaprasza się obce psy... Nie... to nie jest dobre.
        A może chociaż umożliwiać mniejszym, przyjaznym przydomowym jakąś ucieczkę w duże pudło, skrzynię, dosyć głęboką, żeby np. dwa osobniczki mogły się ukryć w głębi, za to z małym wejściem-przełazem do środka, tak żeby duży, postawny kocur nie mógł się zmieścić? Ale może się zmieści...
        No i może bardziej radykalnie: złapać agresora do łapki-klatki i po prostu wykastrować u weta? U kocurów to krótka piłka - wyłuskanie, wybudzenie i okolica może trochę odetchnąć.
        No nie mam pomysłu. Chyba że na noc zamykać "swoich" chłopców w piwnicy czy garażu a na dzień wypuszczać?
        No nie wiem. Albo podawać agresorom Zylkene? Ale jak do zorganizować, żeby tylko do ich dzioba (w karmie lub mleku, w mleku ten proszek wysypany z kapsułki jest niewyczuwalny). Zylkene nie jest lekiem, jest po prostu suplementem karmy, niektórzy to nazywają karmą, bo w sumie nie daje żadnych perturbacji w układzie pokarmowym ani jakimkolwiek innym (wyabstrahowany z kazeiny, hydrolizat kazeiny, w każdym razie z biopeptydów z mleka krowiego). Szukam rozwiązania, ale na razie nie mam...
        Najpewniejsze w tym wypadku to ochronienie przydomowców (czyli dać im czasowe schronienie) i pozbawienie napastników agresji (czyli pozbawienie orzeszków) lub po prostu uniemożliwienie agresorom wchodzenia na teren czyli odcięcie palikami lub kratką ogrodzeniową z Obi czy innego sklepu (sama kupiłam z metra w Leroy Merlin, bo będę musiała zdemontować siatkę balkonową na czas termomodernizacji budynku).
        • niutaki Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 29.06.15, 16:20
          Kajtus jest szczuply i wysokismile Szymek wariuje z nim, czasem faktycznie jest przykulony, on czuje sie nieswojo, bo teskni za Ryskiemsad codziennie przychodzi i kladzie sie przed tarasem, na takim plastikowym zaslepieniu studzienki, zawsze tam Rysiek siadal... Kotki uciekaja/chowaja sie przed agresorami na taki malutki stryszek nad wiata, ale nie zawsze zdaza. Szczegolnie atakowany jest Cukier, ktorego nie moge wykastrowac, bo ma chore nerki i odpada zabieg pod narkozasad Ja lece za kazdym razem jak widze/slysze ze sie tluka, ale czasem mam Roze przy piersi, wiec zanim sie pozbieram to mi zejdzie... Dzis maz od rana ganial za kotkami w gaciach i kapciachsuspicious Srednio sie bojabig_grin Osiatkowac zbyt szczelnie sie nie moge, bo jak juz pisalam kiedys mamy furteczki dla jezy, ktore wedruja intensywnie od wiosny do poznej jesieni. Zreszta kociska przelaza sobie przez plot, ogon zadra, a na odchodne tylko gwiazdeczke dadza poogladac i dzida!
          • klaryma Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 29.06.15, 20:01
            jaki sliczny ten Kajtus. Dobrze, ze maja u Ciebie choc te spokojna przystan, to lepiej, niz gdyby nikt o nie nie dbal.
          • aankaa Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 29.06.15, 20:04
            ile to cudo ma lat ?
            • mist3 Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 29.06.15, 21:07
              Kocio śliczny (ale ja nie jestem obiektywna, bo dla mnie wszystkie koty śliczne). Ale zapewne na Twoje usta ciśnie się pytanie (bo na moje się ciśnie w takich przypadkach, gdy na mój próg trafia kolejny kot) - kiedy to się skończy, kiedy okaże się że wszystkie cudowne koty mają swoje wspaniałe domki i ja już nie będę musiała pomagać następnemu.
              Stąd zapewne ta smutna buźka w tytule wątku...
    • aankaa Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 29.06.15, 21:40
      pomysły żeby odizolować Niutakowy ogród są - w prostych żołnierskich słowach - o kant ... potłuc
      Jej nie wypada tego napisać. Ja widziałam ogród - nie ma takiej opcji żeby obronić się przed wizytami obcych kotów. One nie muszą czekać na otwarcie furtki tongue_out . Budowanie jakichkolwiek schronów dla już bytujących też nierealne
      Rozrzucanie/ustawianie odstraszaczy też nie wchodzi w grę

      wygląda na to, że Darłówkowe koty mają zdolność porozumiewania się i atakują Niu z prawa i z lewa, z góry i z dołu
      a jeże - po cichutku między pniami krzaczorów rosnących na granicy posesji

      nie pozostaje nam nic innego jak wspierać Ją w "misji" i trzymać kciuki żeby tubylcy nie cierpieli zbytnio z powodu tambylców



      • mysiulek08 Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 29.06.15, 22:56
        To akurat nas tez dotyczy. Ogrod praktycznie nie do ogrodzenia, pomijam juz koszty i fakt wynajmowania domu.

        Niu, a rozwazalas mimo wszystko zamontowanie zraszaczy reagujacych na ruch?
        • grazyna1605 Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 30.06.15, 11:06
          Bardzo ładny ten Kajtuś. I taki kochany, uroczy ma pysio - to przyjemność patrzeć na to zwierzątko.
          • niutaki Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 01.07.15, 07:47
            Nie mam pojecia ile on moze miec lat, moze 2 - 3? Wydaje mi sie, ze raczej nie jest starszy, bede go chciala wykastrowac i Szymka tez. Co do ogrodu to nie ma szans sie odciac od zewnetrznychsad Wiesiu Ty jak zawsze jestes kopalnia dobrych pomyslowkiss jednak nie znam dnia ni godzinywink kiedy kocury wpadna na zadyme, no i nie mam zadnej kontroli nad tym kto i ile czego zje. Kajtus bardzo chcialby mieszkac w nami w domusad serce mi peka. Ostatnio same z d.py wiesci: pani ktora wziela Cieciorke, nie wysterylizowala jej, a byla do tego zobowiazana umowa adopcyjna. Rozmawialam z nia, chce miec male kotkisad O Chrupku wiesci brak. Kicha ogolna...
            • wiesia.and.company Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 01.07.15, 19:01
              No tak, rozumiem Twoje przygnębienie, kurczę - Cieciorka i Chrupek to wielkie zmartwienie. Kurczę, chce mieć małe kotki, to proszę bardzo... przecież się dopiero co rodziły kotki majowe. Ma duży wybór... A Cieciorkę niechże sterylizuje. Czy masz jakieś schronisko w pobliżu lub dom tymczasowy koci? Albo jakieś kotki w zabudowaniach? Zdjęcia do wyboru, koloru, jak pani chce małe kotki, to voila!
              Chrupek jeszcze się w wieściach pojawi. Coś ktoś chlapnie. Trafisz...
              Wykastrowanie Kajtusia i Szymona to tak! smile Ale ja myślałam też i o tym gangu z tendencjami do mordobicia wink Takiego jednego z drugim, ciach! Od razu ten testosteron przestanie buzować w "pięściach". wink
              I przypomina mi się ten domek wybudowany przez Jacka - Lysego_jacka, ten domek z wejściem takim pokrętnym, żeby utrudnić kunie leśnej wejście "z marszu" do środka. Bo jeśli w domku siedzi kot, to dysponuje takim orężem, że napastnik po prostu musi się wycofać. Bo kto w środku, ten ma od razy fory, jak w bunkrze wink I dlatego pomyślałam o jakimś pudle z małym wejściem, że tylko małe koty myk mogą do środka i wtedy następuje odpór dużego faceta smile
              Jacek miał bardzo dobry pomysł - taki domek można by było opatentować smile
              • niutaki Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 01.07.15, 19:08
                No rodzily sie majowe, ale one sa juz... za duze! Pani chce maciupkiesad chcialam jej Szymonka wcisnac to tez duzy...
            • olinka20 Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 01.07.15, 19:17
              Kurde no co za baba bezmyslna uncertain ( ofkors o pani cieciorkowej pisze )
              • jottka Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 01.07.15, 21:46
                fakt, durna jak butsad ale kajtuś śliczny jest i wygląda faktycznie na łagodne kocię. i dobrze, że się lubią z szymkiem, skoro stracił niedawno starszego przyjaciela. fajnie razem wyglądająsmile
                • wiesia.and.company Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 02.07.15, 17:46
                  Kurczę! Jak ona chce takie maluteńkie, żeby ssały (po co to jej? przecież i tak nie będzie się męczyć z oseskami, wszystko wykona kocia mama), no to ciach: obiecaj jej, że przyniesiesz kocią mamę i ssące maluszki! Będzie miała komplet, tak jak lubi! A Cieciorki niech nie zmusza do produkcji i wychowywania. Bo przecież nie baba będzie rodzić i karmić. A życzy sobie, żeby inni to robili! I jeszcze jeden argument - przepisuję teraz z książki Annie Bruce a ona podała za The Human Society of the United States (uwaga: szok!)
                  "W CIĄGU 7 (SIEDMIU) LAT JEDNA KOTKA I JEJ POTOMSTWO MOGĄ WYDAĆ NA ŚWIAT
                  420 000 KOTÓW (420 TYSIĘCY KOTÓW).
                  • wiesia.and.company Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 02.07.15, 17:53
                    Aha, jeszcze jedno:
                    Kobieta teraz ponosi wydatki na jedną kotkę (Cieciorkę). Czy zdaje sobie sprawę z tego, że kiedy już oseski (ciężar wykarmienia spada na mamę kotkę) przejdą na karmę stałą, to ONA będzie musiała kupować te ilości karmy, płacić za wizyty u weterynarzy. Jeśli nie będzie chciała mieć kolejnych kotów i kolejnego potomstwa kolejnych kotów, to będzie musiała je wykastrować i wysterylizować. Teraz zapłaci tylko za sterylizację jednej kotki. Za sterylizację i kastrację potomstwa będzie musiała zapłacić adekwatnie więcej - no musi wykastrować też, bo jak mogłaby wytrzymać, żeby syn zgwałcił mamusię, zrozumiałe, że jej przyzwoitość czy też pruderia by tego nie wytrzymała, no więc MUSI też kastrować. To już się robią spore koszty.
                    Co woli - sterylizację jednej Cieciorki, czy kupowanie dużych ilości karmy i sterylizację oraz kastrację jak na razie szóstki kotów a w przyszłym roku 25 kotów itd.....
                    Czysta matematyka. I jej pieniądze. Co za...
                    • jottka Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 02.07.15, 18:04
                      wiesia. ty naiwna jesteś jak nie wiem. ona nie będzie tych hipotetycznych kociątek karmić, leczyć itepe, ona te kociątka wystawi za drzwi, jak się zorientuje, że to niejakie koszty za sobą pociąga. i jeszcze będzie szczebiotać, że zwraca im wolność albo coś w tym stylu...
                      • wiesia.and.company Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 02.07.15, 19:16
                        Jottka, no oczywiście, że masz rację. Ale jak tak, to kurczę! jedyne rozwiązanie to jej Cieciorkę ukraść! wink
                      • niutaki Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 02.07.15, 19:27
                        ona im chce domy znalezc, no nie mam juz slow, zeby tlumaczyc jak bardzo to powieksza liczbe
                        niechcianych kotow...
                        • aankaa Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 02.07.15, 20:00
                          pokaż babie na swoim przykładzie jak łatwo znaleźć dom dla kota - patrz Szymek
                        • mysiulek08 Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 03.07.15, 06:15
                          i na tyle sie zdaja umowy adopcyjne

                          mozesz tez babie podeslac kilka watkow z miau, glownie tych gdzie szuka sie domow kocietom


                          rece opadaja, naprawde Niu rozumiem Cie jak nie wiem co, chyba sie nie nadajemy na DT
                          • niutaki Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 03.07.15, 09:04
                            podeslalam jej mnostwo linkow, nie dziala... sad dodatkowo Szymonka nie masad dzis drugi dzien bedzie, wczoraj zaczelam sie niepokoic w poludnie, bo nigdzie go nie masad Wieczorem corka go szukala, dzis rano ja, nie ma - kamien w wode....
                            • wiesia.and.company Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 04.07.15, 14:13
                              Ojej, zmartwiłam się ogromnie Szymonkiem sad Może go któryś z kotów-najeźdźców przestraszył i uciekł dokądś, skąd boi się wyjść. Szukajcie, nawołujcie, może się skarbeczek zjawi... A może niechcący ktoś go zamknął w garażu, a on jest taki cichutki, nieśmiały, nawet nie chce miauknąć. Na wszelki wypadek sprawdź jeszcze u siebie zakamarki. Wcale nie musi wyjść na wołanie... Ojejej sad
                              A co do Cieciorki: jeśli babsko ją wypuszcza na zewnątrz, to słowo daję, ukradnij ją. Schowaj w domu i na razie nie wypuszczaj, żeby jej się nie pokręciło który dom jest jej. Nie wypuszczaj, babsko nie będzie mogło przypuszczać, że jest u Ciebie. Jesienią możesz ją (po sterylce) zacząć wypuszczać, a jak babsko będzie się upierać, że to jej kotka zawędrowała do Ciebie (mogłoby się tak zdarzyć) i ona chce ją z powrotem - to w razie czego jej zwrócisz. Bo baba złamała warunki umowy. Niedotrzymanie warunków umowy jest jednoznaczne z zerwaniem z jej winy. Czyli właściwie... nie zasługuje baba na ponowne zaufanie, ale i tak nie rozpozna, że Cieciorka jest wysterylizowana.
                              • niutaki Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 04.07.15, 15:34
                                Nie mam pojecia gdzie teraz baba mieszka... a za miesiac wyjezdza za granice no i szlag mnie trafia! Szymona szukamysad nie ma nigdzie, chyba sie zaplacze za nimsad
                                • wladziac Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 04.07.15, 22:30
                                  trzymam kciuki żeby Szymonek wrócił jak najszybciej!
                                  • pi.asia Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 04.07.15, 23:08
                                    Niu, kiedy szukałam Badyla, otrzymałam sms z linkiem do strony, gdzie są super porady jak szukać zaginionego kota w oparciu o jego charakter. Zajrzyj TUTAJ.

                                    Ja Badyla nie znalazłam, ale on, jako kot ciekawski i towarzyski, mógł wywędrować wiele kilometrów od domu. Albo ktoś go przygarnął, bo to i ładne i urocze kocisko.
                                    Trzymam kciuki za powrót Szymonka.
                                    • wiesia.and.company Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 05.07.15, 14:08
                                      Co z Szymonkiem? Pojawił się? Może warto zrobić jakiś wywiad w okolicy? Czy nic złego się nie stało? Chociaż kilka ulotek ze zdjęciem do skrzynek pocztowych. Nie chcę myśleć, że jakiś samochód...
                                      • niutaki Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 05.07.15, 14:17
                                        Bede musiala wywiesic ogloszenia, u sasiadow nie ma. To co mnie martwi najbardziej: ze szla jakas kolonia i dzieciary go zabralysad ale on sie bal obcych, nie dalby sie tak zlapac, cos musialo mu sie staccrying
                                        • grazyna1605 Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 07.07.15, 10:26
                                          Niutaki, czy już dowiedziałaś się co się dzieje z Kajtusiem?
                                          • niutaki Re: a czy ja juz przedstawialam Kajtusia? :( 07.07.15, 10:59
                                            Kajtus jest caly czas, to Szymek zaginal, ale juz sie znalazlcrying
Pełna wersja