pi.asia
17.07.15, 19:36
Zadzwonił był do mnie mój dawny kolega (jeszcze z podstawówki) z prośbą o ratunek: przybłąkało się do niego małe kocię. Kolega zakocony i zapsiony do oporu, ale przygarnął małe, odrobaczył, odświerzbił i uderzył do mnie, czy nie znam kogoś kto chciałby małego, uroczego kotka. Przysłał zdjęcia.
Nie znałam nikogo, kto chciałby małego, uroczego kotka, ale zdjęcia zobaczył Rumcajs i nagle okazało się, że jednak znam kogoś, kto chciałby małego, uroczego kotka.
Oto te zdjęcia:
Dziś koteczka przybyła do naszego domu. Początkowo trzymałam ją w transporterku
A potem Rumcajs wrócił z pracy i stwierdziłam, że bardzo ładnie wygląda z małym, uroczym kotkiem na rękach.
Koteczka spokojnie zwiedziła całe mieszkanie, rezydenci przyjęli ją bezstresowo i łagodnie, a mówiąc bez ogródek - kompletnie się nie przejęli nowym przybyszem. Tutaj maluch w kącie przedpokoju
Ale podłoga to nie miejsce dla takiej malizny. Nie ma jak ciepły, miękki materacyk i osłaniająca ciałko kołderka...
I już wiadomo czyj to będzie kot...
Jak Wam się podoba?