madziulec
26.07.15, 14:48
Chyba mam problem. Przyznaję, że niestety.
Otóż zwykle kociamberkami zajmuje się sąsiadka - catsiterka z krwi i kości: po pierwsze sama kociara, po drugie czasem mam wrażenie, że lepiej zajmuje się kotami niż ja (wyczesane, wygłaskane i w ogóle). Do tego - mieszkanie zawsze lśni - bo wiadomo, koty gubią sierśc, a ta.. nie wiem, poczuwa się do sprzątnięcia (ja w ogóle się czuję strasznie jak ona to robi).
DO tego dziewczyna podlewa mi kwiatki.
Tak więc wychwalam ją pod niebiosa a nawet i ponad, bo jest cudowna.
Problem jednak, że prawdopodobnie wyjedzie, wtedy kiedy ja. Niestety do końca nie wie i tu jest ten problem

Ukłąd jest taki, że ona mieszka piętro wyżej więc przychodzenie jest fajne - może i 10 razy dziennie (pracuje, ale przychodzi przed praca, po pracy i potem jeszcze wieczorem, mimo, że koty tego w ogóle nie wymagają).
No i do sedna.. Jak znaleźć kogoś do opieki???
Sąsiadów nie znam. Ostatnio koło mnie wprowadzili się.. ale tylko wynajmuja... Jest jakiś chłopak.. Czasem go widuję, ale ... on bywa w domu.. Jest rodzina - rposiłam sisotrę tego fsaceta kiedys ale odmówiła, stwierdzając, że kiedys posądzono ją o kradziez i ona sie nie podejmie...
Ktos oferował mi hotel dla zwierząt. Ale jakoś tego nei widze. Salem to psychicznie obawiam się, że by nie wyrobił. Yvesia też nie, nie za bardzo tolerują inne koty - siebie tez nie, podzieliły terytorium między siebie w domu...
Co robić????? Gdzie szukać???