ale jaja (znaczy, brak)

13.08.15, 22:40
pamiętacie kocio małe?

zdjęcia tutaj na przykład: forum.gazeta.pl/forum/w,10264,157577395,157697540,oto_fotki.html

miał być kot. Dostał męskie imię. Koleżanka zapytała w w kocim wieku około 4 miesięcy, kiedy kocurowi powinny zacząć zwisać męskości. Okazało się, że już dawno powinny, i że kocica jest to jednak.
Tak nas oto wszystkich w błąd kolega wprowadził, twierdząc stanowczo od 4 tygodnia kociego życia, że chłopak, a tu dziewczyna.
Ale to nie problem, u Grocholi Mietek też okazała się kobietąsmile
    • klaryma Re: ale jaja (znaczy, brak) 14.08.15, 08:07
      My mieliśmy tak samo przed wielu laty z naszym pierwszym kotem, tylko odwrotnie wink Wzieliśmy kotka od znajomej, z tym że zgodziliśmy się pod warunkiem, ze to kotka. No i po kilku tygodniach nie dało się juz przeoczyć , ze coś tam pod ogonem tej kotce nie tak się układa. Ale że byliśmy zupełnie zielonymi kociarzami poszliśmy z kiciem do weterynarza, który mało nie padł ze śmiechu, ze potrzebujemy potwierdzenia czegoś, co bardzo dokładnie widać smile czyli,że to kocur. Oczywiście znajoma wiedziała, ale widocznie uznała (i słusznie), ze jak sie zakochamy, to to już nie będzie miało zadnego znaczenia.
      • jolantas1955 Re: ale jaja (znaczy, brak) 14.08.15, 08:39
        Z Frelkiem było dokładnie tak samobig_grin Miała być Frelka czyli fajna dziewczyna w gwarze śląskiej. Miała że trzy miesiące jak przy pieszczotach coś wymacalam na brzuszku! To był ptaszek, bo jedno jąderko w ogóle nie zeszło, więc tym trudniej było poznać! Pognalam w te pędy do weta i od progu wrzeszcz " pani doktor, moja Frelka ma chyba ciuli....!
        • mist3 Re: ale jaja (znaczy, brak) 16.08.15, 20:47
          Z kotką mojego wujka (już za TM, niestety - jakieś zwierzę ją zagryzło) było tak samo. Ściągnięta przeze mnie z dachu (gdzie ponoć przemiauczała w upale cały dzień i całą noc, na osiedlu pełnym ludzi, dopiero ja ją, przypadkiem przechodząc, ściągnęłam...) została oceniona jako kotka właśnie. Pani weterynarz uparła się jednak, że to kocur. Kocurek i tak miał być kastrowany, ale trochę później. Za kilka tygodni wujek zadzwonił do mnie, że ten kocur parę dni dziwnie miauczał i jemu się wydaje, że to jednak kotka jest. Oczywiście była to kotka i to już w ciąży (dom wychodzący, wokół kocury) - mimo, że maleństwo - co okazało się w czasie sterylki. Do tej pani weterynarz już więcej nie poszłam.
Pełna wersja