niutaki
15.08.15, 15:44
Wychodzi na to, ze najwyzsza cene za to co sie stalo zaplacil - poza Krolem oczywiscie - pies... Wczoraj wieczorem moj dziad w ogrodzie cos grzebal i szedl ten koles od psa, z dziewczyna i dzieckiem. Ani przepraszam, ani nic, tylko mowi:
- no psa juz nie ma
a moj dziad na to:
- ale sprawa jest, a nawet dwie
a tamten chuj (dobrze ze mnie tam nie bylo, bo bym mu mogla zrobic cos czego pozniej bym zalowala):
- no jak to, przeciez wszystko zalatwione juz jest.
Albo psa uspil, albo wywiozl do lasu... a ja mam taka nerwice, ze jak po ogrodku chodzimy z Roza, to mnie az za gardlo lapie, bo ciagle mam przed oczami tamte sceny...
Minie jakis czas i ten kolo bedzie mial nastepnego psa, jestem przekonana...