Jeszcze o żywieniu - karma mokra

06.09.15, 12:51
Jako, że mam od niedawna dwójkę kotów na stanie i tak:
1. Dwuletnią kotkę Zorę - z lekką nadwagą, obżartuskę jakich mało. Jakiś czas musiał minąć, że ona w nocy wyjada suchą karmę psu z miski, a że pies 30 kg+ to specjalnie jakoś nie było zauważalnych ubytków.
2. Około dwuletniego kota Rudzika, który najlepiej jadłby mokrą karmę, ale który trzyma linię, choć też trochę przybrał od kiedy jest u mnie
to pojawiły się nowe rozkminy. Jak je karmić? Zora od zawsze je suche, mokre zje. Lubi tuńczyka z puszki, innych surowych ryb nie lubi, mięsa raczej się u nas w domu nie je, ja nie jem w ogóle, a TŻ je, ale nie ma mu kto tego przygotować.
Rudzik natomiast puszki uwielbia, dostał ostatnio też trochę surowego mięsa z fileta z kurczaka i jadł aż mu się uszy trzęsły. Puszki kupuję im Almo Nature, ale te małe to chyba cenowo średnio wychodzi? Suche jedzą Hills'a, tak jak i mój pies.
I teraz pytanie: jaką mokrą karmę polecacie? czy kupować raczej mięso i ryby? Szczerze mówiąc wolałabym nie babrać się z mięsem... I jak im to dawkować? Zora musowo powinna być szczuplejsza, zwłaszcza ze względu na jej krótszą nogę.
    • anaiss Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra - errata 06.09.15, 12:54
      "Jakiś czas musiał minąć, zanim zorientowaliśmy się, że ona w nocy [...]"
      • anaiss Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra - errata 06.09.15, 15:12
        Dodam jeszcze, że chyba obecne żywienie Rudzikowi służy, bo gdy przyszedł do mnie to miał włos taki szorstki, sztywny, taką jakby szczecinę jak u dzika, a teraz jest z niego taki puchatek mały 
    • dzedlajga Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 06.09.15, 17:24
      Gdybyś chciała babrać się z mięsem to jest trochę więcej z tym zachodu, bo muszą być i podroby, przydałaby się krew (może być suszona), obowiązkowo tauryna, i np preparat easy BARF - taki proszek, olej lub inny tłuszcz, surowe żółtka. Mielisz to wszystko na bardzo dużych oczkach w maszynce szarpak + kości drobiowe na małych oczkach (oczywiście elektryczną maszynką). Jeśli nie masz kości to trzeba dodać jeszcze mączkę kostną. Trochę zachodu jest, ale szykujesz większą ilość, porcjujesz, mrozisz a potem wyjmujesz i masz gotową "puszkę". Ale uwaga! są koty, które surowizny nie chcą i nawet zatwardziali BARFiarze muszą np okresowo przechodzić na karmy jak się kotku mięsko znudzi. Gdybyś chciała o tym poczytać to niezmiennie polecam BARFny świat. Jeśli nie masz czasu/ochoty na BARFA to karm jest ogromny wybór. Ja oczywiście będę zwolenniczką np Oriena czy Taste of the Wild (drogie bezzbożowe, o dużej zawartości białka, więc tylko przy zdrowych nerkach, ale zawierają też 20% owoców i warzyw czyli tyle mniej więcej ile kot potrzebuje). Musisz wybrać coś na swoją kieszeń czytając skład - raczej unikałabym karm o zawartości mięsa min. 4% bo aż nie chcę wiedzieć czym jest pozostałe 96%. Gust podopiecznych też nie jest bez znaczenia, bo są egzemplarze, które tylko Whiskasa i nic innego im przez gardło nie przejdzie i nic się z tym nie da zrobić. W każdym razie ciężko.

      Ja mam szczęście i mój rudzielec wcina BARFa aż miło, choć na początku trochę wybrzydzał. Ale jednym z argumentów za adopcją tegoż właśnie egzemplarza był włam do kosza na śmieci w DT - może nie był to argument decydujący, ale mile widziany plus. Zakładałam, że będzie duża szansa na barfowanie. Pies już barfuje ponad rok i chwali sobie bardzo. Psy ogólnie mniej wybredne są. A mój to takie rzeczy jadł na dworze, że nie miałam cienia wątpliwości, że surowiznę przyjmie z wielką radością.

      Ale powtarzam, nie jest to takie proste - rzucam zwierzowi kawał mięsa i mam z głowy. W przypadku kota szczególnie ważna jest tauryna. Jej niedobory prędzej czy później bardzo źle kończą - chyba, że będziesz polować na myszy wink 😝
      • anaiss Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 06.09.15, 18:06
        Ha, no właśnie ostatnio Rudzik też się włamał do kosza na odpadki, akurat TŻ od rodziców przywiózł nogę indyka i w koszu była właśnie kość od tegoż. Mało nie zeszłam na zawał jak zobaczyłam, że pies ją obrabia, jest taki wydelikacony, że mogłoby się to źle skończyć, a te kości od indyka to po rozgryzieniu jak szpilki są. Najlepiej to bym Rudzikowi jakieś dobre jakościowo puchy kupowała i finito, ale w sklepach wybór taki, że przyprawia o zawrót głowy. Czy Taste of Wild robi też puszki?

        Jeśli chodzi o suchą karmę - to mam dobre doświadczenia z psim Hills'em i tym weterynaryjnym i tym bytowym, sierść, kupy i zapach z pyska - super, żadnych problemów żołądkowych, daję mu też mięsną karmę Bozity (kartonikową). Zora też od małego na Hills'ie. Teraz problem jest taki, że Rudzik to mięsny jest i chciałabym jakieś puszki znaleźć dla niego, a może i dla Zory byłoby właściwsze bardziej mięsne jedzenie, choć ona jest taką obżartuską, ciągle głodna i za ciężka wink
        • anaiss Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 06.09.15, 18:14
          Te puszki Almo Nature też są moim zdaniem super, choć większość z tuńczykiem, a tego staram się unikać. Ładnie pachną i wyglądają, a koty szaleją.
        • dzedlajga Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 07.09.15, 03:13
          Z mokrego o sensownym składzie i bezzbożowe znalazłam takie

          Catz finefood i Feringa ale nie znam tych karm.

          Na miau znalazłam taki wątek >>>>. Może Ci pomoże

          Niestety TOTW Acana czy Orijen nie mają mokrych karm
          • dzedlajga Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 07.09.15, 03:30
            Mój dostaje je dodatkowo do BARFa. Czasem też daję mu saszetki (różne) czasem lepsze czasem gorsze jak mi się skończy mięso a nie mam kiedy zrobić kolejnego.

            A co do kości z indyka - jeśli była gotowana to rzeczywiście trzeba uważać, ale surowe kości pies może jeść ze wszystkich zwierząt
            • anaiss Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 07.09.15, 09:27
              Z ostrożności procesowej żadnych kości psu nie daję, on już ma 10 lat, ma swoją ustaloną dietę, a wszelkie odstępstwa skutkują sensacjami żołądkowymi.
          • anaiss Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 07.09.15, 09:26
            Dzięki za namiary na te puchy smile
    • mysiulek08 Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 06.09.15, 17:55
      My wypracowalismy jakis tam model zywienia:

      Kicia.Yoda od 'zawsze' je tylko i wylacznie chrupki i byle jakich nie zje, prob zmian robilismy sporo, nic nie wyszlo, kupujemy jej jedyna dostepna karme bezzbozowa i juz.

      Pozostala banda ( a jest ich troche) na szczescie za surowizna da sie pokroic, ale nie ruszy gotowego mokrego zarcia, nawet przemyconego z Polski tongue_out. Z barfem probowalismy, nie chcialy jesc mieszanek, nie lubia podrobow (watrobke i owszem) i najwyrazniej mielonych kosci. Inna sprawa, ze kurczaki u nas tragiczne, a hodowane na wolnym wybiegu tylko mrozozne argentynskie, co od razu je skresla, bo ponownie nie zamroze. Z dodatkami do barfa tez nie mamy za bardzo dostepu.

      Jak Bractwo Kurnikowe bylo male, to gotowany indyk z watrobka i ryzem byl przysmakiem, teraz beee

      Rano dostaja porcje suchego, najczesciej amerykanski Iams z tunczykiem i kurczakiem, z tanszego brazylijskiego Frosta musielismy zrezygnowac (u nas kilogram dziennie chrupek schodzi smile)

      Potem sa dwie przekaski surowizny, wolowina ( ale tylko import, lokalnej nie tkna), piers z kuraka a szczytem szczescia jest piers z indyka. Na wieczorna kolacje SW i kociniec dostaja porcje surowizny a Szarancza suche.
      Luk/Grubson za watrobke kurza da sie pokroic, jego dreszcz przechodzi jak ja te watrobke kupuje ;P Leia/Miki to smakosz poledwicy i zawsze testuje kawalek, z ktorego robie tatar. Jak wciaga nosem jest ok, jak kreci nosem nad talerzykiem pozstaje mi zrobienie stekow smile Reszcie zwisa, byle by bylo surowe.

      Przygotowanie miesa spada na mnie, chlopaki nie tkna, szczegolnie MD. Mnie nie przeszkadza, ale nie lubilam mielisc kosci. Raz w tygodniu miele wspomnianym szarpakiem te kilogramy, porcuje, zamrazam. Przez noc porcje powoli rozmraza sie w lodowce, rano wyciagam, na popoludnie jest ok.

      jak jest mus, to MD tez koty obdzieli miechem, z zamknietymi oczyma cos tam im lyzka nalozy smile

      Surowe mieso wychodzi taniej, przynajmniej u nas (kg argentyskiej wolowiny to okolo 25-30zl za kg) i wolimy to niz puszki watpliwego skladu. Przyjmuje sie 25gram surowego miesa na kg kota. Totez jak raz w miesiacu sie poswiecisz, to im porcji narobisz smile " najlepszy' w obrobce jest indyk, to tak z mojego punktu widzenia.

      • anaiss Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 06.09.15, 19:22
        mysiulek08 napisała:

        > Surowe mieso wychodzi taniej, przynajmniej u nas (kg argentyskiej wolowiny to o
        > kolo 25-30zl za kg) i wolimy to niz puszki watpliwego skladu.

        No właśnie o puszkach też trochę myślę w tych kategoriach - wątpliwego składu. Mam dostęp do drobiu od producenta, tak się zastanawiam czy trzeba to im jakoś urozmaicać? Jakby tak zamrozić w porcjach fileta z indyka? Musiałabym to mielić im w rozdrabniaczu - żyrafie, bo nie mam maszynki do mielenia mięsa. I rano dostawałby suche, a wieczorem to mięso.
        • mysiulek08 Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 06.09.15, 19:30
          Tak wlasnie robie, mroze porcje jedniodniowe, zmielone szarpakiem, ktory zastepuje zmudne krojenie

          zyrafa zrobi z miesa miazge, a to dobre dla miesozercow czyli kotow smile dobre nie jest, kot musi mieso gryzc, dla wlasnego zdrowia. nasze zmielonego nie tkna

          nie ma rady, musisz sprawic sobie zelmera z szarpakiem, dla dobra zwierzakow oczywiscie smile

          my urozmaicamy, raz indyk, raz wolowina, raz kurak, raz w miesiacu watrobka, suche dwa smaki Iamsa i czasami dla kociej radochy RC sensible, chcielibysmy lepiej ale u nas wybor nikczemny
          • anaiss Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 06.09.15, 23:27
            Ha, no chyba będę musiała tak robić smile
      • aankaa Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 07.09.15, 00:04
        Przyjmuje sie 25gram surowego miesa na kg kota

        o matko !

        moja na diecie dostaje ok. 15 g suchego rano + łychę ryby/mięsa po południu. Od czasu do czasu wciągnie (łaskawca, psia mać...) żółtko albo trochę twarożku. Tuńczyka próbowałam smile na szczęście - odrobinę dla kota, reszta była moja !

        jakbym miała podawać wg podanych przez Mysiulka proporcji to bym miała tygrysa nie kota...

        podroby - owszem, zbliżyła się do miski, powąchała, ale mina... no ja cię proszę, sama to sobie zjedz. Spróbowałam kilka razy (na szczęście waga w sklepie jest czuła i 3-4 kawałki łapie = nie zbankrutowałam wyrzucając). Dziękuję, postoję
        • mysiulek08 Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 07.09.15, 01:03
          to jest norma przyjeta przy barfie, gdy kot nie dostaje nic innego, ja przyjmuje lyche surowca na leb, mniej wiecej

          Anka, koty tyja od kukurydzy i innego badziewa zawartego w suchych i mokrych karmach, dieta bialkowa jest dieta odchudzajaca wink
        • dzedlajga Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 07.09.15, 02:56
          > podroby - owszem, zbliżyła się do miski, powąchała, ale mina... no ja cię prosz
          > ę, sama to sobie zjedz

          Bo najlepiej niewielką ilość zmieszać z normalnym jedzeniem/saszetką. Wtedy jest szansa, że zje. Mój np jak szykuję żarcie samych podrobów nie tyka. A jak dostaje wymiąchane ze wszystkim to wcina aż mu się uszy trzęsą
          • mysiulek08 Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 07.09.15, 04:21
            wyczuja, nie tkna, powachaja i zakopia, tylko watrobka im wchodzi z predkoscia swiatla

            my sie juz poddalismy, kupujemy to co lubia smile ale ostatnio SW ma nowa mode, tylko swieze meicho, rozmrozone jest bee, tu sie postawilam, jak one nei zjedza zje reszta, a te zaczna krecic nosem, to wedrowcy z checia sie poczestuja
          • aankaa Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 07.09.15, 18:32
            niewielką ilość zmieszać z normalnym jedzeniem... jak szykuję żarcie samych podrobów nie tyka. A jak dostaje wymiąchane ze wszystkim to wcina aż mu się uszy trzęsą

            miałaś kiedyś kota kopciuszka ?
            już Sońka pazurem oddzielała niejadalne na brzeg miski/talerzyka
            zielonooka jest miszczem segragacji big_grin
        • anaiss Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 07.09.15, 09:24
          O, tuńczyka to wszyscy lubią, nawet pies szaleje, ale staram się nie kupować, bo tuńczyki na wyginięciu.
          Jeśli chodzi o grymaszenie przy jedzeniu to u mnie tego nie ma, tzn. ja się tym nie przejmuję, żaden zwierz jeszcze u mnie nie padł z głodu wink
    • jehanette Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 07.09.15, 09:06
      Jako że mam kota nr 1., który suche jadł w mikro ilościach w ostateczności, oraz kota nr.2 która od jakiejkolwiek gotowej karmy dostaje sensacji żołądkowych, karmię je mięsem z dodatkiem suplementu Felini Complete. Jest to najtańszy sposób na "BARFa". Robimy mieszankę z większej ilości mięsa raz na 2-3 tygodnie, mrozimy porcje i sukcesywnie wyjmujemy. Jak już się wdrożyliśmy to nie jest to bardziej skomplikowane niż pilnowanie by w domu była zawsze karma wink Koty mają wyliczoną porcję dzienną, nie dostaną więcej niż jest zaplanowane, nic nie leży w miskach. Same zalety smile
      • anaiss Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 07.09.15, 09:29
        No właśnie podejrzewam, że jak się wdrożyć to nie ma w sumie z tym za wiele roboty.
        • zielistka00 Re: Jeszcze o żywieniu - karma mokra 07.09.15, 16:05
          Ja podobnie jak Jehanette, z powodu problemów jelitowych, przeszłam, tzn. moje koty przeszły na uproszczony BARF, z tym że ja stosuję mieszankę TC Premix. Wyeliminowałam całkowicie suche. Problemy z kupsztalami skończyły się jak ręką odjął.
Pełna wersja