niutaki 08.09.15, 10:24 I nie wiem kiedy sie to skonczy, ciagle nie wierze ze Krol nie zyje... nie moge dojsc do siebie zostaly tylko wspomnienia i lzy. przepraszam Rysku, ze cie nie uratowalam, pewnie mi nigdy nie wybaczysz. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
kkjp Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 08.09.15, 10:48 Niu.... Przytulam i współczuję straty.Pięke i charakterne kocisko... Wyrzutom sumienia mówię zdecydowane NIE! I choć w przeważającej większości swojego jestestwa jesteś bardziej Aniołem niż człowiekiem, to jednak Bogu nie dorównasz i brak Ci jego Mocy, dlatego NIE MOGŁAŚ BYĆ WSZĘDZIE I WSZYSTKO ZROBIĆ. Koniec i kropka. Myślisz że Król Ryszard tego nie wie? Odpowiedz Link
zaba_300 Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 08.09.15, 13:08 Niu, Ryszard na pewno wie, że zrobiłaś co mogłaś. Trzymaj się. Odpowiedz Link
lisek.chytrusek Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 08.09.15, 13:50 Straciłaś przyjaciela i to w koszmarnych okolicznościach Nic dziwnego, że wciąż jesteś w żałobie. Odpowiedz Link
wiesia.and.company Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 08.09.15, 15:52 Popłakałam się. Niu, tak jak pisze lisek.chytrusek - jesteś w żałobie. Najpierw jest szok, niedowierzanie, potem dojmujące uczucie braku, opuszczenia, jeszcze się myśli że, że jakoś zawiodłam, że może gdybym to wtedy... i tak się człowiek dręczy, bo mu się wydaje że może mógłby mieć wpływ... A ja mam wyrzut sumienia taki, że gdy przyjechał lekarz do Filipka i dał mu pierwszy zastrzyk, który miał Filipkowi dać sen (taki "głupi jaś") to przez chwilę z lekarzem pogadałam i poleciałam do Filipka, który przeszedł kilka kroków. I kiedy doszłam do mojego pięknego, słodkiego misiaczka to on już spał. Nie było mnie przy nim, nie trzymałam jego główki gdy usypiał. Zawiodłam. Miałam go tulić. A się spóźniłam. Wiem, że słyszał mój głos, że mnie widział, ale nie trzymałam jego główki. Nie miałam go w objęciach. Tym się zadręczam. A może to tylko takie moje przeświadczenie, jakbym miała nieczyste sumienie... W każdym razie, jeśli czujesz brak, pustkę, masz ciągle wspomnienia, to jesteś w żałobie. I z drugiej strony - to jest cenne, bo świadczy o tym, że Nieobecny był niesłychanie ważny dla Ciebie. Ja wykonałam ucieczkę zaraz drugiego dnia po pochówku. Zwiałam z pustego domu do lasu, tylko z Leosią, a tam zupełnie inne sprawy, noce w ciemnym pustym lesie, słuch wyostrzony na tu i teraz... I wróciłam do pustego domu. I teraz dopiero dopada mnie świadomość i dociera... Żałoba dopiero mnie dopadnie. Misia i Filipek, i patrzę na zdjęcia i czuję... I czasem nie chciałabym czuć. Wolałabym być osobą bez empatii, zazdroszczę sąsiadce z narcystycznym zaburzeniem osobowości, bo ona przejęta jest tylko sobą i swoimi życzeniami, chciejstwem i nie liczy się z innymi. Lepiej jej jest w życiu. Bo nie musi dawać żadnej cząstki siebie innym. Bo nie chce dawać. Ale w sumie... ja mam się w kogo wtulać, ktoś za mną chodzi i chce pieszczot, czyli sprawiam przyjemność innym. Koty są obecne w moim życiu a ja w ich. I nie są fałszywe w swoich uczuciach. Znów się rozgadałam, a po prostu muszę sobie popłakać, kiedy gadam to mniej myślę, a jak myślę to wpadam w smutek... No i tak sobie myślę, że Rysiek to przecież był drapieżnik, mały lew nastawiony na walkę. I walczył, adrenalina nie pozwoliła mu myśleć o czymś innym. Wypełnił swoją rolę małego domowego drapieżnika w pięknym, bohaterskim czynie. Tak, jak drapieżnik. Walecznie. Tak chciał. Nie ma żadnych pretensji do Ciebie. Trzymaj się! Odpowiedz Link
peonka Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 08.09.15, 15:42 Przestań Niutaki, przestań przestań przestań się obwiniac! Ty wiesz, że nie da się przewidzieć wszystkiego, i Ryszard tez wie, że zrobiłaś dla niego wszystko, co mogłaś. Bardzo Ci współczuję... Odpowiedz Link
wladziac Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 08.09.15, 17:59 wieloletni kociarze mają mnóstwo dobrych ale złych wspomnień które z czasem bledną ale zostają w pamięci na zawsze,Twoja sytuacja była wyjątkowo dramatyczna więc będzie trudniej,nie wiem,nie umiem pomóc sama będąc obciążona ciężarem wspomnień,trzymaj się Odpowiedz Link
pi.asia Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 08.09.15, 18:48 Niutaki, dziewczyny napisały już wszystko co najważniejsze. Ja dopiszę jeszcze tylko - wciąż jesteś w żałobie i w ogromnym stresie - jakież Ty masz teraz obciążenia psychiczne (i fizyczne) - maleńka Róża, która wymaga tak wiele czasu, zaangażowania i siły; starsza córa, Piszczałka, jeże, cały dom! I czasem właśnie to zmęczenie sprawia, że coś co jest trudne, staje się wręcz nie do zniesienia. Przytulam.... Odpowiedz Link
grazyna1605 Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 09.09.15, 10:42 Dziewczyny napisały tyle pięknych, czułych słów - dołączam moje(nasze) współczucie... Odpowiedz Link
jarka63 Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 09.09.15, 13:12 Nadal możesz go kochać. Odpowiedz Link
mitta Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 09.09.15, 17:05 O, Niutaki, Ty biedna, przytulam. Odpowiedz Link
aankaa Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 09.09.15, 18:56 Niu, nie oszukujmy się, boleć będzie długo i różnie w zależności od dnia/pory/Twojego nastroju nie pozostaje mi nic innego jak przytulić, poklepać po pleckach i nie powiedzieć "przejdzie Ci" Odpowiedz Link
mist3 Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 09.09.15, 21:10 Ja też nic mądrzejszego, co już napisano, nie dodam. Trzymaj się. Bardzo Ci współczuję i rozumiem wyrzuty sumienia - każdy z nas je miał, ma i mieć będzie w takiej sytuacji. Odpowiedz Link
aniak68 Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 13.09.15, 20:22 Niu tak bardzo,bardzo Ci współczuję i choć wiem ,że to nie może pomóc ,przytulam z całego serca. Odpowiedz Link
sonrisa06 Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 15.09.15, 19:29 Bardzo współczuję Tak jak pisały dziewczyny nie możesz się obwiniać. Nie rób tego, nie zadręczaj się, staraj się odganiać złe myśli one nic dobrego nie wnoszą i niczego nie zmienią, a tylko Cię wykańczają. Wiesz ilu ludzi chciałoby cofnąć czas i coś w swojej przeszłości zmienić? Ja po mojej ukochanej papudze rozpaczałam rok. I chyba rzeczywiście coś w tym jest, że mówi się o roku żałoby, bo rzeczywiście po tym roku było mi lżej, choć do tej pory uważam, że jej strata była niepotrzebna, beznadziejna, głupia i dało się jej zapobiec jeśli tylko.... no właśnie, nie zapobiegłam i już czasu nie cofnę. Już się nic nie da zrobić. Ale mam takie poczucie, że mogłam, że gdyby... Więc rozumiem Cię doskonale. Przytulam mocno. Odpowiedz Link