kazdy niedzielny poranek jest koszmarem

08.09.15, 10:24
I nie wiem kiedy sie to skonczy, ciagle nie wierze ze Krol nie zyje... nie moge dojsc do siebiecrying
zostaly tylko wspomnienia i lzy.
https://images68.fotosik.pl/1163/3f9a8e3820fbe7begen.jpg
https://images68.fotosik.pl/1163/993e36889a618261gen.jpg
https://images70.fotosik.pl/1161/d3cd7194b166f591gen.jpg
https://images69.fotosik.pl/1162/7b7fb5a22325d9cbgen.jpg
https://images67.fotosik.pl/1164/f24aafec49d393abgen.jpg
https://images69.fotosik.pl/1162/2b099f209f68347bgen.jpg
https://images67.fotosik.pl/1164/bb65df657d5a638fgen.jpg
przepraszam Rysku, ze cie nie uratowalam, pewnie mi nigdy nie wybaczysz.
    • kkjp Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 08.09.15, 10:48
      Niu.... Przytulam i współczuję straty.Pięke i charakterne kocisko...
      Wyrzutom sumienia mówię zdecydowane NIE! I choć w przeważającej większości swojego jestestwa jesteś bardziej Aniołem niż człowiekiem, to jednak Bogu nie dorównasz i brak Ci jego Mocy, dlatego NIE MOGŁAŚ BYĆ WSZĘDZIE I WSZYSTKO ZROBIĆ. Koniec i kropka. Myślisz że Król Ryszard tego nie wie?
    • zaba_300 Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 08.09.15, 13:08
      Niu, Ryszard na pewno wie, że zrobiłaś co mogłaś. Trzymaj się.
    • lisek.chytrusek Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 08.09.15, 13:50
      Straciłaś przyjaciela i to w koszmarnych okolicznościach sad
      Nic dziwnego, że wciąż jesteś w żałobie.
      • wiesia.and.company Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 08.09.15, 15:52
        Popłakałam się.
        Niu, tak jak pisze lisek.chytrusek - jesteś w żałobie. Najpierw jest szok, niedowierzanie, potem dojmujące uczucie braku, opuszczenia, jeszcze się myśli że, że jakoś zawiodłam, że może gdybym to wtedy... i tak się człowiek dręczy, bo mu się wydaje że może mógłby mieć wpływ...
        A ja mam wyrzut sumienia taki, że gdy przyjechał lekarz do Filipka i dał mu pierwszy zastrzyk, który miał Filipkowi dać sen (taki "głupi jaś") to przez chwilę z lekarzem pogadałam i poleciałam do Filipka, który przeszedł kilka kroków. I kiedy doszłam do mojego pięknego, słodkiego misiaczka to on już spał. Nie było mnie przy nim, nie trzymałam jego główki gdy usypiał. Zawiodłam. Miałam go tulić. A się spóźniłam. Wiem, że słyszał mój głos, że mnie widział, ale nie trzymałam jego główki. Nie miałam go w objęciach. sad Tym się zadręczam. A może to tylko takie moje przeświadczenie, jakbym miała nieczyste sumienie...
        W każdym razie, jeśli czujesz brak, pustkę, masz ciągle wspomnienia, to jesteś w żałobie. I z drugiej strony - to jest cenne, bo świadczy o tym, że Nieobecny był niesłychanie ważny dla Ciebie.
        Ja wykonałam ucieczkę zaraz drugiego dnia po pochówku. Zwiałam z pustego domu do lasu, tylko z Leosią, a tam zupełnie inne sprawy, noce w ciemnym pustym lesie, słuch wyostrzony na tu i teraz... I wróciłam do pustego domu. I teraz dopiero dopada mnie świadomość i dociera... Żałoba dopiero mnie dopadnie. Misia i Filipek, i patrzę na zdjęcia i czuję... I czasem nie chciałabym czuć. Wolałabym być osobą bez empatii, zazdroszczę sąsiadce z narcystycznym zaburzeniem osobowości, bo ona przejęta jest tylko sobą i swoimi życzeniami, chciejstwem i nie liczy się z innymi. Lepiej jej jest w życiu. Bo nie musi dawać żadnej cząstki siebie innym. Bo nie chce dawać.
        Ale w sumie... ja mam się w kogo wtulać, ktoś za mną chodzi i chce pieszczot, czyli sprawiam przyjemność innym. Koty są obecne w moim życiu a ja w ich. I nie są fałszywe w swoich uczuciach.
        Znów się rozgadałam, a po prostu muszę sobie popłakać, kiedy gadam to mniej myślę, a jak myślę to wpadam w smutek...
        No i tak sobie myślę, że Rysiek to przecież był drapieżnik, mały lew nastawiony na walkę. I walczył, adrenalina nie pozwoliła mu myśleć o czymś innym. Wypełnił swoją rolę małego domowego drapieżnika w pięknym, bohaterskim czynie. Tak, jak drapieżnik. Walecznie. Tak chciał. Nie ma żadnych pretensji do Ciebie. Trzymaj się!
    • peonka Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 08.09.15, 15:42
      Przestań Niutaki, przestań przestań przestań się obwiniac! Ty wiesz, że nie da się przewidzieć wszystkiego, i Ryszard tez wie, że zrobiłaś dla niego wszystko, co mogłaś.
      Bardzo Ci współczuję...
    • wladziac Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 08.09.15, 17:59
      wieloletni kociarze mają mnóstwo dobrych ale złych wspomnień które z czasem bledną ale zostają w pamięci na zawsze,Twoja sytuacja była wyjątkowo dramatyczna więc będzie trudniej,nie wiem,nie umiem pomóc sama będąc obciążona ciężarem wspomnień,trzymaj się
      • pi.asia Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 08.09.15, 18:48
        Niutaki, dziewczyny napisały już wszystko co najważniejsze. Ja dopiszę jeszcze tylko - wciąż jesteś w żałobie i w ogromnym stresie - jakież Ty masz teraz obciążenia psychiczne (i fizyczne) - maleńka Róża, która wymaga tak wiele czasu, zaangażowania i siły; starsza córa, Piszczałka, jeże, cały dom! I czasem właśnie to zmęczenie sprawia, że coś co jest trudne, staje się wręcz nie do zniesienia.
        Przytulam....
        • grazyna1605 Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 09.09.15, 10:42
          Dziewczyny napisały tyle pięknych, czułych słów - dołączam moje(nasze) współczucie...
    • jarka63 Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 09.09.15, 13:12
      Nadal możesz go kochać.
      • mitta Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 09.09.15, 17:05
        O, Niutaki, Ty biedna, przytulam.
    • aankaa Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 09.09.15, 18:56
      Niu, nie oszukujmy się, boleć będzie długo i różnie w zależności od dnia/pory/Twojego nastroju
      nie pozostaje mi nic innego jak przytulić, poklepać po pleckach i nie powiedzieć "przejdzie Ci"
      • mist3 Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 09.09.15, 21:10
        Ja też nic mądrzejszego, co już napisano, nie dodam.
        Trzymaj się. Bardzo Ci współczuję i rozumiem wyrzuty sumienia - każdy z nas je miał, ma i mieć będzie w takiej sytuacji.
        • aniak68 Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 13.09.15, 20:22
          Niu tak bardzo,bardzo Ci współczuję i choć wiem ,że to nie może pomóc ,przytulam z całego serca.
          • sonrisa06 Re: kazdy niedzielny poranek jest koszmarem 15.09.15, 19:29
            Bardzo współczuję sad
            Tak jak pisały dziewczyny nie możesz się obwiniać. Nie rób tego, nie zadręczaj się, staraj się odganiać złe myśli one nic dobrego nie wnoszą i niczego nie zmienią, a tylko Cię wykańczają.
            Wiesz ilu ludzi chciałoby cofnąć czas i coś w swojej przeszłości zmienić?
            Ja po mojej ukochanej papudze rozpaczałam rok. I chyba rzeczywiście coś w tym jest, że mówi się o roku żałoby, bo rzeczywiście po tym roku było mi lżej, choć do tej pory uważam, że jej strata była niepotrzebna, beznadziejna, głupia i dało się jej zapobiec jeśli tylko.... no właśnie, nie zapobiegłam i już czasu nie cofnę. Już się nic nie da zrobić. Ale mam takie poczucie, że mogłam, że gdyby...
            Więc rozumiem Cię doskonale. Przytulam mocno.
Pełna wersja