pi.asia
09.09.15, 22:17
Zakłamany egoista to Dymek.
Gdy siedzimy z Rumcajsem w fotelach, Dymek wskakuje mu na kolana, opiera łapki na jego piersi i tuli się do niego albo wpatruje w oczy z taką miłością w ślepiach, że dech zapiera. Widać, że go uwielbia, widać jego bezgraniczne oddanie i wdzięczność za wyciągnięcie ze schroniskowej klatki.
Mnie w takich chwilach ignoruje kompletnie, no, czasem podstawia łebek pod głaskanie. Liczy się tylko ukochany pan, ubóstwiany i adorowany.
To wszystko to pozory i hipokryzja!!!
Odkąd mamy Dymka, ani razu nie zdarzyło się, żeby kocisko obdarowało swego "ukochanego pana" jakąkolwiek zdobyczą. Ryjówkę w ogrodzie zeżarł sam, mysz zabraną Trytce zeżarł sam, nietoperza zeżarł sam, mało tego - na widok "ukochanego pana" idącego w jego kierunku zacisnął zęby na zdobyczy i zwiał na dwór. Wczoraj przylazł do domu z myszą i z miejsca schował się z nią pod tapczan, żeby tylko nie musieć się dzielić z nikim, nawet z tym panem, którego tak niby kocha nad życie.
Wredny egoista! Łatwo mu przychodzi okazywać wielką i prawdziwą miłość, dopóki nie wymaga to ani odrobiny poświęcenia. A jak przychodzi co do czego, to tylko własna korzyść się liczy!
A Badyl, który w mieszkaniu w bloku nie miał żadnej możliwości złapania czegoś konkretnego, raz dostarczył Rumcajsowi wprost na poduszkę martwą muchę, a raz przyniósł mu do stóp żywego mola kuchennego. Dało się? Dało! Tyle że Badyl to było szczere, uczciwe kocisko, a nie taka zakłamana łajza jak Dymek....