kiedy to sie k.rwa skonczy...

15.09.15, 22:21
NIGDY juz nie wyadoptuje zadnego kota, nikomu chocby skaly sraly... dzis dostalam fotki Cieciorki... i jej dzieci. Urodzila 1 lipca, 2 kocurki, 3 koteczkisad dwie kotki baba oddala, trzy maluchy jeszcze sa przy matce. Buraski i czarny, czyli kolory o ktore sie ludzie zabijaja co nie?...
Kretyn do ktorego poszedl Chrupek zrobil dzieciaka na boku, rozszedl sie z dziewczyna z ktora byl jak zawiozlam mu Chrupka. Klamal, krecil, konfabulowal. W koncu powiedzial, ze dla Chrupka zabraklo miejsca w jego zyciu i mieszkaniu, jak mial sie urodzic jego syn...
Dzisiaj sie poplakalam, jak dostalam ta wiadomosc o Cieciorce, dzikie kociaki umieraja na dzialkach, Kinia nie ma juz gdzie i komu ich upchnac. Zamykam oczy i serce, dluzej tego nie zniose, przepraszam, gowno ze mnie nie kociara. Dobranoc.
    • lisek.chytrusek Re: kiedy to sie k.rwa skonczy... 15.09.15, 22:37
      No nie ma siły na takie tępe dzidy, no nie ma.
      Jak napiszę, co o tym myślę, to dostanę bana.
    • aankaa Re: kiedy to sie k.rwa skonczy... 15.09.15, 22:38
      och, Niu

      jedyny pomysł jaki mi przychodzi do głowy to wydawanie sterylizowanych/kastrowanych kotów
      jest fundusz, który kurzem porasta
      jak kapituła ma opory "bo już raz niutakowy kot dostał" - chrzanić !
      jeśli gminna pula sterylek się wykończyła - napisz, postaram się (w miarę możliwości, a może i inni sypną groszem) wysyłać kasę ze swojej skarpety

      • lisek.chytrusek Re: kiedy to sie k.rwa skonczy... 15.09.15, 22:41
        Na ucięcie jaj to i ja chętnie sypnę.
      • niutaki Re: kiedy to sie k.rwa skonczy... 15.09.15, 22:48
        Cieciorka poszla jako 3-4 miesieczny kociak, maksymalnie pol roku mogla miec, nikt w Darlowie nie tnie takich maluchow.
        • aankaa Re: kiedy to sie k.rwa skonczy... 15.09.15, 23:02
          to zrzucimy się na przechowanie ! ileż zje takie kocię ?
          • niutaki Re: kiedy to sie k.rwa skonczy... 15.09.15, 23:05
            Jestem rozpieprzona, przepraszam. Na nic kochane nie trzeba sie zrzucac, bo juz nic nie bedzie.
            Chociaz jutro mam dzwonic do babki co to jej sasiadka na wsi kotke rozmnaza, a kociaki topi... albo sie tam same gubia...
            • peonka Re: kiedy to sie k.rwa skonczy... 15.09.15, 23:23
              Znam to uczucie porażające bezradności...
              Co tu zrobić?!
    • mysiulek08 Re: kiedy to sie k.rwa skonczy... 15.09.15, 23:24
      Niu, to nigdy nie skonczy. Nigdy i nigdzie.

      Im glebiej sie wgryzamy w lokalny koci temat, tym wiecej nas zlosci i bezsilnosci. Na ludzka glupote lekarstwa nie ma, tzn jest ale z przyczyn wiadomych mowic o tym nie mozna.

      Albo my mamy takiego pecha, albo za duzo wymagamy. Tutaj ogolnie przyjete jest, ze kot sobie po prostu jest, jak chce to w domu, jak chce to wychodzi, jak zginie to bedzie nastepny, jak sika to wywala sie z domu, bo leczenie cholernie drogie a samo badanie moczu to procedura, ze hoho. odpowiedzialnych ludzi i domow spotkalismy niewiele, ale za to morze glupoty ludzkiej.

      Nasza sprawczyni najwiekszego klopotu czyli Celinka to kot z okolicy, poturbowany Pan Wasik rowniez, Elvis tez sasiedzki, szalona tymczasowiczka jak nic zza miedzy, a teraz na kanapie dochodzi do siebie mala czarna po wczorajszej sterylce aborcyjnej. Ma dom, a jakze dwie parcele od nas. Tam gdzie mieszlak Czarny Puma. Rozmnazalnia kotow, ku....wa. Pewnie przyblakala sie do sasiada kotka w ciazy,a ze u nich psow sie nie doliczych, to co za roznica ile kotow lazi. No i taka jedna zamieszkala u nas, na krzesle pod stolem na trasie. Przez trzy dni przychodzil jej brat, burasek bez jednego oka, jest widywany na posesji sasiadow, jwest jeszcze jeden szarobialy wyplosz, cos syjamskiego z niebieskimi oczyma, piekny stalowoniebieski kocurek, cos bialoczarnego, cos pregowanego i pewnie inne, ktorych nie widzimy przejezdzajac obok. A najgorsze jest to, ze sasiad pracuje w urzedzie gminy, gdzie robia darmowe sterylki, z ulicy trudno sie z banda zalapac, ale pracownik?
      Zwrocenie uwagi skwitowane wzruszeniem ramion. I co takim zrobic? Mozemy sterylizowac, teraz kasa nie jest takim problemem jak byla przy Bractwie Kurnikowym, ale nie kazdy kot przyjdzie do nas na parcele, nie kazdy da sie przekonac do wejscia do kontenera, no i mamy klopot lokalowy z przetrzymywaniem. Na pomoc ze strony lokalnych animalistow nie mamy co liczyc, mowimy innym jezykiem doslownie i w przenosni.

      I jest jeszcze osiedle za plotem, wedrowki kocie z tamtej strony sa przerazajace, chyba kazdy kto ma tam kota zalicza sie do owych 90% lekko podchodzacej do kociego zycia. Kocury nie kastrowane, kotki nie sterylizowane (no fakt, my tez mamy grzech zaniedbania na sumieniu). I ktorys z tych kotow predzej czy pozniej trafi do nas, bo u nas jest fajnie, psow nie ma, nikt nie goni, nikt nie rzuca kamieniami, zaawsze sjet miska ze swieza woda i chrupkami.

      Ale tez, do cholery nie jestemy zbawcami kociego swiata!
    • dzedlajga Re: kiedy to sie k.rwa skonczy... 16.09.15, 00:57
      Niu, ja wiem, że nóż się w kieszeni otwiera, ale...

      Bardzo, za bardzo emocjonalnie do tego podchodzisz. Robisz strasznie dużo dla kotów. Naprawdę ogrom. Nawet więcej niż jesteś w stanie. .Ale świata nie zmienisz. Nie wystrzelasz tych, których wystrzelić by należało.

      Zawsze w takich chwilach przypominają mi się słowa Reinholda Niebura: "Boże! Proszę, daj mi siłę, abym pogodził się z tym, czego zmienić nie mogę; odwagę, abym zmienił to, co zmienić mogę i mądrość, abym potrafił odróżnić jedno od drugiego."

      Idealiści mają ciężko, bo chcieliby naprawić cały świat, ale możemy zmienić tylko malutki jego kawałeczek. Ty możesz dobrze wychować dziewczyny i robisz to. Ratujesz zwierzaki jak tylko możesz i jakie tylko napotkasz na drodze. Ale nie da, no po prostu nie da się zmienić wszystkich ludzi ani uratować wszystkich kotów. I trzeba się z tym pogodzić. Bo skończysz z ciężką nerwicą. A jesteś potrzebna dzieciom. I tym stworzeniom, które jesteś w stanie uratować. Twoje serce nie ma limitu ale Twoje możliwości niestety są ograniczone. I nie możesz się o nic obwiniać. Powiem więcej, nie wolno Ci się obwiniać. Tak jak mówię - i tak robisz więcej niż człowiek jest w stanie. I trzeba robić swoje i pogodzić się z tym, że wszystkiego zrobić się nie da.
      Trzymaj się cieplutko kiss
      • dzedlajga Re: kiedy to sie k.rwa skonczy... 16.09.15, 01:06
        Ja też mam swoje poletko na którym chciałabym wszystko ponaprawiać. I wypatruję okazji, gdzie mogę coś zrobić. I czasem aż mnie skręca, ale wiem, że nie mogę się odezwać. Albo chciałabym zrobić 100% a mogę tylko 5%. Więc robię te 5 i cieszę się, że choć o tyle udało mi się coś zmienić na lepsze.

        Z jakiegoś powodu Bóg nie stworzył tego świata idealnym. Tzn ta nasza wolna wola najbardziej miesza na tym świecie. Ale skoro Bóg nad tym nie panuje, to nie możesz mieć pretensji do siebie, że Ty nie dajesz rady. Widać tak ma być. A my róbmy swoje panowie, róbmy swoje.

        jeszcze raz trzymaj się
        • pi.asia Re: kiedy to sie k.rwa skonczy... 16.09.15, 06:09
          Niu, za samo napisanie o sobie "gówno ze mnie nie kociara" powinnaś dostać tęgiego kopa tam gdzie Ty wiesz, a ja rozumiem!
          Gdyby naprawdę z Ciebie było gówno nie kociara, to o Tobie by ktoś pisał zrozpaczony na innym kocim forum, że koty niesterylizowane, głodne i chore przychodzą od Ciebie na wszystkie sąsiednie podwórka! Jesteś lokalnym Kocim Aniołem, i robisz tyle ile możesz. A że nie możesz na kogoś wpłynąć i przemówić do pustego łba? Pełnej władzy nad człowiekiem nie ma nawet jego własny Anioł Stróż.

          Za to co robisz, masz u mnie pełen podziw i szacunek. I chyba nie tylko u mnie. Buziaki!
          • wiesia.and.company Re: kiedy to sie k.rwa skonczy... 16.09.15, 13:53
            Niu, chciałam napisać jakoś dużo, jakoś Cię podnieść na duchu, ale wszystko co mi na myśl przychodziło, to pięknie ujęła dzedlajga. Tym bardziej, że i ja jestem takim typem wrażliwca (niektórzy mówią nadwrażliwca, ale co to właściwie znaczy???), że się przejmuję, bo się bardzo angażuję uczuciowo, do tego mam syndrom starszej siostry, co to leeeeeci od razu na pomoc, usuwa przeszkody, wyciera buźkę i pupcię, ponosi konsekwencje i odpowiedzialność.
            I te konsekwencje i odpowiedzialność to kurczę, no niszczą mnie. A czasem po prostu logicznie myślę, że właściwie to nie ja powinnam przeżywać tę odpowiedzialność i przeżywać konsekwencje. Może to niezbyt dobrze wyłożyłam, ale pal sześć...
            Na pewne rzeczy już nie masz wpływu. Możesz coś tam pokombinować, żeby odsunąć konsekwencje od kogoś innego, zrobić tak, żeby pogrzebać swoje własne poczucie winy, że się nie przemyślało, że się miało inne wyobrażenie jak to będzie wyglądać. Ale na tym etapie, na którym podejmowaliśmy jakieś działanie bądź decyzję, to na tym etapie nie mieliśmy tak rozległej wiedzy, jaką mamy teraz po pewnym czasie. Nie mieliśmy takiego doświadczenia, świadomości, robiliśmy to, co według naszej ówczesnej wiedzy i rozeznania było najlepsze. Teraz wiemy. Od teraz możemy bazować na naszej wiedzy i robić inaczej. To jest już bardzo dużo.
            Jesteś bardzo cennym hm... osobnikiem... w świecie zwierząt. Cennym dla ludzi posiadających wyższy stopień inteligencji - bo inteligencji emocjonalnej. Zobacz sama, jak ciągną do Ciebie (udzielają sobie informacji) zwierzęta. Natykasz się na nie, bo one chcą być widoczne i widziane przez Ciebie.
            Jesteś bardzo odpowiedzialna, doprowadzasz do końca sprawy czy to ukarania tępoty, czy adopcji. Nie jest znów tak wiele osób, które interesują się wyadoptowanymi kotami. A Ty tak.
            Jesteś w tej chwili w bardzo głębokim dołku. Ja to rozumiem. I też wiem, że się z niego wydostaniesz.
            I znów uczciwie się zaangażujesz, że znów zadziałasz, że po prostu chciałabyś się teraz odciąć od brudów i tępoty. Przeczekaj. Przyjdzie moment, kiedy będziesz gotowa. A na razie przeczekaj (z pozytywnym filmem, książką, ludźmi). To minie też. (nawet najdłuższa żmija przemija - to sobie też sama mówię). A swojego temperamentu, natury, instynktu opiekuńczego nie przeskoczysz... tak masz.
            I chwała Ci za to! Dobrze, że są tacy ludzie jak Ty.
            Czasem sobie czytam mądre sentencje. Dzisiaj trafia do mnie ta: (Mary Pickford: "Jeżeli popełniłeś jakiś błąd... zawsze jest ci dana jeszcze jedna szansa... możesz rozpocząć od nowa, od dowolnego momentu. "Porażką" nie jest upadek, ale pozostawanie w dole."
            Tak więc, Niu, nie rezygnuj. Jesteś cenna. My Ci to mówimy, inni Ci to mówią, zwierzęta Ci to pokazują.
            Jesteś za cenna, za wartościowa, żeby się wycofywać zupełnie zniszczona przez poczucie winy (czyje, no czyje? naprawdę Ty zawiniłaś?). Przeczekaj. Uściski!
            • ajaksiowa Re: kiedy to sie k.rwa skonczy... 16.09.15, 17:18
              Wrażliwość /zwierzolubów/jest naszym przekleństwem sad
              • mist3 Re: kiedy to sie k.rwa skonczy... 16.09.15, 22:21
                Bardzo, bardzo często myślę tak jak Ty. A potem przychodzi następna kocia bida i człowiek robi to samo. I wiem, że Ty też będziesz.
                Dziewczyny napisały same mądre rzeczy, więc ja się nie będę powtarzać.
                I nie jest to pocieszające dla żadnej z nas - ale wszystkie wiemy, że jeszcze wiele razy będziemy się wk..., płakać, wyć, złościć, martwić itd. Świata nie zmienimy, ale w dobre dni staram się wierzyć, że chociaż kawałeczek zmienić nam się uda.
    • aankaa Re: kiedy to sie k.rwa skonczy... 16.09.15, 23:04
      jak to (doświadczona, niestety, ostatnio) Wiesia napisała
      Jesteś w tej chwili w bardzo głębokim dołku. Ja to rozumiem. I też wiem, że się z niego wydostaniesz

      i my wiemy, i Ty wiesz,
      i my trzymamy za to kciuki, i kolejne koty, i jeże
Pełna wersja