Gdy dokocenie się nie uda. Co zrobić?

18.09.15, 08:09
Planuję przygarnąć kota. Mam już w domu jednego od 2 lat.
Nie mam pojęcia, czy zaakceptuje nowego lokatora i czy w ogóle polubią się wzajemnie?
Istnieje ryzyko, że nie, albo, że wyniknąć mogą jakieś problemy.
Co zrobić w przypadku, kiedy koty się nie zaakceptują?
Odesłać kota? Ale czy tak można?
Chcę być przygotowana na każdą ewentualność.
    • jottka Re: Gdy dokocenie się nie uda. Co zrobić? 18.09.15, 08:53
      a to zależy, skąd nowego kota bierzesz... mnie się raz zdarzyła nieudana adopcja, ale to był kociak z tymczasa i kiedy się coraz dobitniej okazywało, że rezydent na poważnie zamierza się zagłodzić i w ogóle umrzeć z depresji, pierwotni opiekunowie zabrali "nowego". z tym że miałam to wcześniej uzgodnione na wszelki wypadek i była to opcja możliwa do realizacji.

      w przypadku kocicy, która ostatecznie z nami zamieszkała, wyjścia "w razie czego" nie było, bo była przygarniana spod płota i jedyną ewentualnością było najwyżej szukanie jej nowego domu. tu jednak rezydent wyraźnie uznał, że kobieta może być i od samego początku już się inaczej zachowywał.

      a w ogóle to rzeczywiście trzeba najpierw odczekać kilka tygodni (no chyba że do jakichś wysoce drastycznych scen dochodzi na dzień dobry), bo koty mają złożony rytuał akceptacjismile
    • wladziac Re: Gdy dokocenie się nie uda. Co zrobić? 18.09.15, 09:05
      miałam kilkanaście kociaków urodzonych na podwórku bo przybyły do mnie ciężarne kotki i trzeba było zapewnić im dom, więc podczas adopcji zawsze ale to zawsze zaznaczałam że w przypadku nieudanej adopcji koty mają wrócić do mnie,wprawdzie taka sytuacja się nie zdarzyła ale zdaję sobie sprawę że może się zdarzyć więc Ty też możesz sobie zastrzec że jak nie wyjdzie to kociak wraca do poprzedniego opiekuna,oczywiście nie na drugi dzień ale po pewnym czasie w którym trzeba nad zaakceptowaniem się kotów popracować bo nie można kotami manipulować
      • kkk Re: Gdy dokocenie się nie uda. Co zrobić? 18.09.15, 10:31
        też się tego obawiałam, byłam właściwie przekonana że rezydentka lat 8 - rozpiesczona, humorzasta jedynaczka od zawsze absolutnie nie zaakceptuje nowego kota, na inne syczała niesamowicie a koty przyłażące do ,,jej'' ogrodu ganiała zagresywną zawziętością.
        Nie wiem jak to się stało ale postawiliśmy wszystko na jedną kartę i o bossz, aż sama się dziwi e- wyszło DOBRZE smile Rezydentka troche się fochowała ale agresywna nie była, małe to w ogóle miało te fochy w d.. i kochało cały świat łącznie ze starsza ciocią kicią.
        Wielkiej miłości nie ma, nie ma wspólnego wylizywania się, tulenia, jest akceptacja, ciekawość, tolerancja. Choć widze że małe zaczyna lekko dominować bo rezydentka okazała calkowita kapitulację i daje sobie wchodzić na łeb.
        Też się zastanawiałam co będzie gdy się nie uda - nie miałam pomysłu, miałam nadzieje że SIĘ UDA, że przeciez koty w DT jakoś musza ze sobą istnieć, w schroniskach też, nikt się tam z nimi nie pieści, same musza sobie poradzić. Mój m. uznał - starsza ma się dostosować i już. Właściwie to on podjął ostateczną decyzję, ta mała bezdomniaczka, sierotka w dodatku bez opieki skradła mu serce wink i nie mógł znieśc że siedzi na zimnie kiedy nadchodziłą już zima...
        Trzeba myśleć pozytywnie! u mnie naprawde nic nie zapowiadało happy endu.
        Teraz żałuje kazdego dnia, kiedy małe było bezdomne, kiedy szukałam jej domu (bez rezultatu) i gdybym wiedziała że będzie OK - wziełabym ją w pierwszej sekundzie kiedy ją zobaczyliśmy smile
        Powodzenia i odwagi!
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/q7TrDHzvJmDPaAF6UA.jpg
        • peonka Re: Gdy dokocenie się nie uda. Co zrobić? 19.09.15, 01:16
          Pamiętam, jak ja ogłaszalas i na Zakątku. Super, ze jest u Was.
    • lisek.chytrusek Re: Gdy dokocenie się nie uda. Co zrobić? 18.09.15, 10:32
      U nas dokocenie było nieudane.
      Pierwsze tygodnie - rezydentka siedzi za kanapą obrażona, jak się spotkają, to futro leci.
      Nie mieliśmy co zrobić z nową, więc nie miały wyjścia i musiały się przystosować. No i od 9 lat jest kruchy rozejm. Panny starają się nie wchodzić sobie w drogę, podzieliły się terytorium. Czasem jedna drugiej przyłoży w łeb, ale raczej tak tylko, żeby z wprawy nie wyjść wink
    • jehanette Re: Gdy dokocenie się nie uda. Co zrobić? 18.09.15, 11:36
      Nastawić się na długą socjalizację z izolacją.
      Wybrać kota pasującego charakterem do naszego kota.
      • kkk Re: Gdy dokocenie się nie uda. Co zrobić? 18.09.15, 12:28
        Wybrać kota pasującego charakterem do naszego kota.
        ha! swojego kota się zna (niby) a tego drugiego?
        Nas bezdomniak oszukał pod tym względem tongue_out był małym, miłym, przytulastym kotkiem, niesamowicie grzecznym, kochanym, nie schodzącycm z kolan, dało sie z nim zrobić wszystko, podejrzewałam wtedy że i kąpiel wchodziąłby w gre - taki to był grzeczny słodziak! I nabrały się ludziska... Okazało się że jest to diabeł wcielony, drań straszny, rozrabiaka, kocie ADHD do potęgi entej, złodziejaszek i łobuz szukający guza. I co? no nic, kochamyyy, zaciskamy zęby i kochamyyy wink
        A z drugiej strony - zrobiłam rezydentce złą opinię a okazała się bardzo cierpliwą, tolerancyjn, mądra kocicą.
        tak u nas wyszła znajomość kocich charakter(k)ów
        • jehanette Re: Gdy dokocenie się nie uda. Co zrobić? 18.09.15, 12:58
          No z bezdomniakiem to co innego, bierze się to co przyszło wink
          Ale już szukając po DT i fundacjach - można co nie co się dowiedzieć.
          Zresztą dokocenie kociakiem do dorosłego kota wygląda trochę inaczej niż poznawanie ze sobą dwóch dorosłych kotów.
    • silje78 Re: Gdy dokocenie się nie uda. Co zrobić? 18.09.15, 13:43
      Musisz miec plan awaryjny. Za kazdym razem organizujac adopcje zalatwiany byl dom awaryjny. Jak na razie raz zdarzylo sie, ze kot zostal oddelegowany do rodzicow pierwotnej adoptujacej.
    • anaiss Re: Gdy dokocenie się nie uda. Co zrobić? 19.09.15, 10:47
      U mnie właśnie przebiega dokocenie. Kotka rezydentka - około 2 lat i nowy kot z ulicy - w podobnym wieku. U nas przez pierwszy blisko miesiąc koty były w dwóch różnych mieszkaniach i się wzajemnie tymi mieszkaniami wymieniały - zarówno w dzień, jak i w nocy. Później kontakt "przez drzwi", w końcu kontakt za pomocą transportera. Nie będę ukrywała, że nie było łatwo na początku. Rezydentka była tak zestresowana, że nie można było jej dotknąć, rzucała się na mnie i na TŻ, doszło do tego, że bałam się własnego kota! Na szczęście nie trwało to długo. Były oczywiście też bijatyki, aż futro fruwało. Teraz już jest o wiele spokojniej, a mamy nowego od ponad dwóch miesięcy, od tygodnia wychodzi na zewnątrz i to też przyczyniło się w dużym stopniu do zluzowania napięcia. My mieliśmy możliwość odizolowania kotów w dwóch różnych mieszkaniach i to był nasz plan awaryjny, a w dalszej kolejności pewnie byłoby szukanie innego domu gdyby się nie dogadały.
    • katikot Re: Gdy dokocenie się nie uda. Co zrobić? 19.09.15, 18:46
      Ja się dokociłam po wariacku i nieco bezmyślnie, ale wyszło ok. Miałam już dograną adopcję dwóch kociaków z fundacji i parę dni przed ich przyjazdem znalazłam w krzakach pod blokiem przeraźliwie wydzierająca się bidę. I tak skończyłam z lekko zeschizowanym kotem o nieznanej przeszłości i parką rozbrykanych maluchów. Na szczęście jakoś się dogadały - wielkiej miłości typu lizanie się po łebkach może nie ma, ale wojny też nie toczą. Jakby nie wyszło, to bym szukała znajdzie nowego domu.
Pełna wersja