barba50
04.10.15, 14:25
Kot czyli Ksika. Był październikowy wieczór 2002 r. Syn jechał na weekend do znajomych, podniósł z lewego pasa szosy gdańskiej „coś” co samochody omijały, on zatrzymał się przeniósł na pobocze, ale małe „coś” zaczęło z powrotem pełznąć na jezdnię. Wrzucił więc do auta, w niedzielę przywiózł toto do domu. Dom całkiem bez zwierząt, nie znający życia z kotem. Mąż ze złymi wspomnieniami z dzieciństwa z kotami, a to małe na dobrą sprawę nie potrafiło jeszcze samo jeść. Jakiś czas trwało zanim zdecydowaliśmy, że to jest NASZ kot.
Jedyne zdjęcie, papierowe z tamtego okresu
Wtedy nie wiedzieliśmy jak bardzo zmieni się nasze życie. I choć Ksikula jest trudnym kotem, samotnicą, żyjącą w swoim świecie to dobrze, że jest. Kochamy ją taką jak jest, choć czasami złości nas jej zachowanie. Ksikuniu wybacz nam, wiemy, że inaczej nie potrafisz.
Żywa i martwa natura czyli dorosła Ksika i lew.