emigrantkaaa
01.11.15, 19:52
... donoszę, że się dokacamy

Przedstawiam Wam Nygusa:
Nygusek jest młodym kocurkiem, przypuszczam, że może mieć jakieś półtora roku. Nie wygląda na bezdomnego, ale też nie sądzę, aby miał dom z prawdziwego zdarzenia. Możliwe, że miał gdzieś jakiś dach nad głową. Od dawna wałęsał się po naszym miniosiedlu, dokarmialiśmy go. Kiedyś przychodził do nas raz na jakiś czas, od 3 miesięcy codziennie. Karmiliśmy go zawsze przed domem, z czasem zaczął wchodzić nam do sieni, by po chwili z niej wyjść, po pewnym czasie wyjść już nie chciał. I tak został

Dostał legowisko, drapak (który uwielbia!), kuwetę i miseczki. Początkowo prawie nie ruszał się z sieni, ale z czasem zaczął coraz śmielej zwiedzać mieszkanie, Lizusek zaś zaczęła odwiedzać go w sieni, aby dać mu do zrozumienia, jak bardzo niemile jest przez nią widziany

Najpierw koty zachowywały duży dystans, ale teraz podchodzą coraz bliżej siebie. Lizusek oczywiście syczy i warczy, czasem przegoni małego, gdy ten zanadto się zbliży, i generalnie jest dość nieszczęśliwa, ale jakoś tak mi się wydaje, że z każdym dniem coraz mniej.
A Nygusek... Mógłby mieć na imię Pieszczoch, bo pieszczot nigdy mu dość. Albo Mruczek, bo niemal nie przestaje mruczeć. Albo Odkurzacz, bo wsysa wszystko i każdą ilość (jedzenia). Ale nade wszystko jest kochanym, łagodnym, mądrym i bardzo grzecznym kotem. Jesteśmy nim zauroczeni

Bardzo, bardzo bym chciała, aby zechciał z nami zostać na zawsze. Potrzymacie kciuki?
I jeszcze jedno. Nie mam pewności, czy Nygusek jest wykastrowany. Pod ogonkiem ma "kulki", co każe mi sądzić, że nie jest kastratem, ale jego mocz ma normalny zapach (nie śmierdzi). Więc jak to z nim jest? Weterynarza oczywiście mamy w planach.