przeszkadzam? ależ skąd....

03.11.15, 21:20
Rumcajs zabrał się dzisiaj za naprawę markizy Kolportera. Pogoda piękna, więc wyniósł sobie konstrukcję na dwór i chciał zabrać się za jej szlifowanie. Chciał, ale się nie zabrał. Dlaczego? Bo na konstrukcji nie wiadomo kiedy pojawiło się nasze najmłodsze kocię....

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/1KbbtJt0JK2kbrYZbX.jpg

Kocię najpierw dokładnie obejrzało fragment konstrukcji, potem zaczęło wędrować, demonstrując grację, zmysł równowagi, zgrabną sylwetkę, lśniące futerko i - nade wszystko - głębokie wdupiemanie ludzkich zamiarów względem konstrukcji....

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/8Slqt74CUs7Lk4hPOX.jpg

Gdy Rumcajs już pogodził się z faktem, że raczej konstrukcji szlifować dziś nie będzie, kocię stwierdziło, że zakończy kontrolę robót i pełnym wdzięku susem opuściło dotychczasowe miejsce

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/DEo1Hu0L6Md5BfzRtX.jpg

Ale zaledwie Rumcajs ponownie zmienił zdanie i zabrał się do pracy, kocię postanowiło przekonać go, że jest ciekawszym obiektem niż jakaś tam brudna konstrukcja z aluminium. W celu szybszego przekonania wytoczyło argument nie do odparcia - zaparkowało mu na stopie i zaczęło się wdzięczyć

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/HZnbm7S2n8s2eEjMtX.jpg

No i w efekcie Rumcajs sporo czasu przeznaczonego na markizę poświęcił kocięciu. I zdjęciom kocięcia. Jeśli chodzi o mnie, to moje osobiste plany na wieczór nie zawierały obrabiania zdjęć kocięcia i opisywania na forum kocięcych wyczynów. A jednak plany uległy weryfikacji. I dumna jestem z siebie, bo ani razu w tym poście nie użyłam słowa "przeszkadzać" wink




    • aankaa Re: przeszkadzam? ależ skąd.... 03.11.15, 22:12
      eh, cusik misię wydaje, że Rumcajs podchodził do szlifowania jak (nie przymierzając) kot do jeża...

      ja bym miała w garści narzędzie zupełnie inne niż fotoaparat tongue_out
    • wladziac Re: przeszkadzam? ależ skąd.... 03.11.15, 22:25
      najwyraźniej młodziaczek lubi pomagać,o jakim przeszkadzaniu można by było mówić ,nie wiem,raczej chciał doradzić i umilić robotę tak żeby Rumcajs się nie przepracował
    • miau.weglowy Re: przeszkadzam? ależ skąd.... 04.11.15, 14:38
      jaki slodziak smile
      a zachowanie typowe
      poniewaz pracuje z komputerem, musialam kotika sprayem z woda oduczyc wlazenia mi pod rece. ktos wkoncu musi jednak na t o z arcie zapracowac, co nie? wink
      • wiesia.and.company Re: przeszkadzam? ależ skąd.... 04.11.15, 16:05
        Hehehehe, koty lubią uczestniczyć w pracach... smile Dozór techniczny to dla nich odpowiednia funkcja smile Na zdjęciach widać, że potrafią to robić nawet niewinne panienki, przy czym na zdecydowany plus należy zaliczyć, że nie gadają przy robocie i nie powiedzą żadnego złego słowa smile
        • aankaa Re: przeszkadzam? ależ skąd.... 04.11.15, 17:08
          a jak się coś nie uda nie klną jak szewc big_grin
    • mysiulek08 Re: przeszkadzam? ależ skąd.... 04.11.15, 17:50
      no co Ty Pi, on nie przeszkadzal! on nadzorowal postepy prac i wskazyl gdzie trzeba sie bardziej przylozyc do roboty!

      Kicia.Yoda jako zawolany mechanik asystuje MD przy naprawach auta, a jak sie zmeczy to spi na kompresorze smile albo na silniku. Szczegolnie lubi Dziadka Volva, bo i silnik przyjazniejszy do lezenia i bezkarnie mozna sobie pazury w skore foteli wbic smile

      Ostatnio Miszczu Pavarotti patrzyl MD na rece jak ten wymienial altenator w Madzi, bo przeciez Kicia.Yoda musi jezdzic bezpiecznym autem, no nie smile

      asysty przy pakowaniu dostawy zwirkow nawet nie wspominam, kazdy sprawdza osobno czy sie nie walnelismy w ilosci smile
      • yvi1 Re: przeszkadzam? ależ skąd.... 05.11.15, 19:06
        No bo tez ,jak mozna sie jakims zelastwem zajmowac majac takie widoki.
        Kotecka trzeba wyglaskac,wymiziac i zamiast robic plany na wieczor,trzeba planowac jakby tu futerku dogodzic smile.
    • olinka20 Re: przeszkadzam? ależ skąd.... 05.11.15, 19:56
      Przypomniały mi sie zdjecia jak moj P składał koci drapak i w pewnym momencie chciał wszystko rzucic, bo asysta tak pomagała, ze az sie ruszyc nie mozna było big_grin
Pełna wersja