pi.asia
03.11.15, 21:20
Rumcajs zabrał się dzisiaj za naprawę markizy Kolportera. Pogoda piękna, więc wyniósł sobie konstrukcję na dwór i chciał zabrać się za jej szlifowanie. Chciał, ale się nie zabrał. Dlaczego? Bo na konstrukcji nie wiadomo kiedy pojawiło się nasze najmłodsze kocię....
Kocię najpierw dokładnie obejrzało fragment konstrukcji, potem zaczęło wędrować, demonstrując grację, zmysł równowagi, zgrabną sylwetkę, lśniące futerko i - nade wszystko - głębokie wdupiemanie ludzkich zamiarów względem konstrukcji....
Gdy Rumcajs już pogodził się z faktem, że raczej konstrukcji szlifować dziś nie będzie, kocię stwierdziło, że zakończy kontrolę robót i pełnym wdzięku susem opuściło dotychczasowe miejsce
Ale zaledwie Rumcajs ponownie zmienił zdanie i zabrał się do pracy, kocię postanowiło przekonać go, że jest ciekawszym obiektem niż jakaś tam brudna konstrukcja z aluminium. W celu szybszego przekonania wytoczyło argument nie do odparcia - zaparkowało mu na stopie i zaczęło się wdzięczyć
No i w efekcie Rumcajs sporo czasu przeznaczonego na markizę poświęcił kocięciu. I zdjęciom kocięcia. Jeśli chodzi o mnie, to moje osobiste plany na wieczór nie zawierały obrabiania zdjęć kocięcia i opisywania na forum kocięcych wyczynów. A jednak plany uległy weryfikacji. I dumna jestem z siebie, bo ani razu w tym poście nie użyłam słowa "przeszkadzać"