z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło...

05.11.15, 09:27
nigdy nie sądziłam że będę pisała taki post sad sadsad
pisałam tu o poszukiwaniach domu dla małej koteczki, tak bardzo chciałam, żeby nie została wiejskim bezdomniakiem włóczęgą, chciałam żeby miała swój dom i swoich człowieków. W miarę jak ją poznawaliśmy, odwiedzaliśmy, poddawaliśmy sie jej urokowi, a była wyjątkowo urocza, śmieszna, mądra, psotna i tak bardzo lgnęła do ludzi. Byliśmy pierwszymi, którzy ją dotkneli, wzieli na kolana, przytulili i ona na nas czekała, jak na swoich... W końcu wygrała smile wzieliśmy malucha do domu, noce były już bardzo zimne a u nas było cieplutko, zwłaszcza przy kominku, gdzie wygrzewała się Jaśnie Pani Rezydentka. Raz kozie śmierć, musza się dogadać, no i ... było to dokocenie idealne, jak pisały niektóre z was... a tak bardzo się bałam. Potem żałowałam już każdej sekundy, którą Kola spędziła sama tam na wsi.
Nie potrafię sobie poradzic z jej odejściem, nie moge uwierzyć. Była kotem wychodzącym, nie było innej możliwości, była chodzącycm adhd, łowcą, rozpierała ją energia, nie umiała usiedziec w miejscu, njie umiała się nawet sama bawić, cala Kola, nasza gazzowana Coca Kola. Obrywało sie rezydentce, w końcu własciwie ganiały, lały się dla zabawy, dla sportu, bardzo się polubiły sad
Dała nam tyle radości, wniosła tyle życia i śmiechu do naszego domu, patrzyliśmy na nia, na nie razem jak w telewizor. Wcześniej samotna znudzona Tigra miała żywą zabawkę, az nie moge uwierzyć jak szybko ją zaakceptowała... w końcu szylkretki trzymaja się razem smile
Może to nasza wina, moze kiedys by się to zdarzyło... kot wychodzący, wolny, szczęsliwy... ale dlaczego tak wcześnie? minął rok jak u nas była, zmieniła nasze życie i życie 9,5 letniej Tigry, odwróciła wszystko do góry nogami. Nasza iskierka, nasza filigranowa koteczka, gazzzowana Kola...
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/ZfSqcbIcaVsUqL9JSB.jpg
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/88lNsM2fPxB6Xhsf7X.jpg
    • aankaa Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 05.11.15, 09:37
      nie pozostaje nic innego jak przytulić...
      • kkk Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 05.11.15, 09:47
        nie moge przestać wyć... nie poszłam do pracy, mój W. pojechal ja zawieźć tam, gdzie sie urodziła... z ulubiona zabawką
        Wieczorem sie to stało a dzisiaj rano ja znalazłam, całą noc nie spaliśmy, już czułam że coś jest nie tak, zawsze wracała... Wyglada na to, że nieszczesliwie spadła z drzewa, skakała z dachu garażu na drzewo, nie wiem, jakoś tak... Zawsze była małym szalonym wariatem.
        Pluję sobie w brode ze gdybyśmy ja znaleźli jeszcze wieczorem to może... bosssz, nie potrafie sobie z tym poradzić sadsadsad
        • yvi1 Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 05.11.15, 10:41
          Przytulam bardzo mocno .
        • klaryma Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 05.11.15, 10:41
          bardzo mi przykro, pamiętam Twoje posty od początku, gdy jeszcze szukałaś dla niej domu. Taki śliczny kotek...To nie Twoja wina, nie zadreczaj się, zwłaszcza, ze nawet nie chodzi o samochód, tylko o upadek - to mogło zdarzyć się wszędzie. Wiele lat temu mój Kot spadł z pralki, miał złamany kręgosłup, mimo natychmiastowego zawiezienia do lecznicy, po kilku godzinach zmarł, tak więc nie mogłaś mieć na to żadnego wpływu.
          • grazyna1605 Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 05.11.15, 11:04
            Kola...kotunia miła, cudna - jej odejście to wielka strata i żal.
            Współczuję.
          • barba50 Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 05.11.15, 11:08
            Smutne to bardzo jak odchodzą nasze futrzaki. Z tym nie można się pogodzić. Boli. Ale właściwe musi boleć, bo wtedy wiemy, że był dla nas tak bliski.

            Przytulam.
            • kkk Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 05.11.15, 12:06
              a tak na nia czasem narzekałam, taka była nieznośna, niegrzeczna, skręcona sprężyna, wszędzie jej pełno było, nie mogła chwili usiedzieć w spokoju... zastanawialiśmy się jaka będzie jak bedzie miała 2, 3 latka... ze w grudniu wypada termin szczepienia, już miała swój transporterek, w którym pojedzie do weta... sad
              A teraz czekam na jej kochanego ,pańcia', który wtedy po nią pojechał pierwszy raz, jak zapadła decyzja... Czekałam cała w nerwach, z niecierpliwością jak to bedzie, czy koty sie polubia... teraz niestety to czekanie jest smutne bo wróci sam, bez Koli. On strasznie ją polubił, wszystko co chciala jej dawał, pakowała sie na kolana i tak jedli obiad, i rósł mały kuchenny złodziejaszek, jeszcze teraz widze ślady łapek n a kuchence...
              Miałam kupować karmę 6 kg dla ,dziewczynek' i nowy drapak bo stary się zużył szybko. Szkoda mi Tigry, fajnie obserwowała malucha, akceptowala i była takaaa cierpliwa choć czasem pacbeła lekka łapa, dla porządku. Tyle było śmiechu sad
              Czy lekiem na ból po takiej stracie jest nowy kot? ale chyba jeszcze nie teraz, o tym zadecyduje mój W. a najlepiej jak się pojawi przypadkiem, jak Kola i ukradkiem wkradnie w nasze serca... Kolę zesłał chyba Bóg bo raz się trafia taki cud... sad
              • wladziac Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 05.11.15, 12:15
                ogromna strata,współczuję,ja już dawno powiedziałam sobie że bez względu na wszystko żaden kot nie będzie wychodzący,po wielu latach życia z wychodzącymi kotami koniec tego dobrego,trzymaj się
                • aankaa Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 05.11.15, 12:25
                  Władziu, przeczytaj post Klarymy - Jej kotek spadł z pralki
                  • wladziac Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 05.11.15, 12:42
                    w domu też zdarzają się wypadki i kotom i ludziom ale jednak rzadziej niż na zewnątrz,smutno czytać
                    • kkk Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 05.11.15, 12:50
                      nie mogę uwierzyć ciągle... była taka młodziutka! zastanawiałam się raczej jak Tigra się bedzie starzeć co będzie jak jej zabraknie bo ma 9,5 roku a Kola? booosz, oczywiście denerwowałam się jak wracała nad ranem w lecie, zostawiałam uchylone drzwi tarasowe... obiecywałam sobie że jej nie wypuszcze... ale ona od urodzenia była outdoorowa, mały łowca, powsinoga... i ta ulga jak słyszałam ciche tupanie czy porozumiewawcze - ,hmm'! jakie wydawała Kola jak wracała...
                      • zew-is Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 05.11.15, 15:09
                        Bardzo przykro sad Tak niewiele rzeczy można w życiu przewidzieć, a śmierć chyba zawsze pozostawia pustkę. Zapewniliście jej kochający dom i miała dokąd wracać.
                        • zaba_300 Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 05.11.15, 16:06
                          Bardzo mi przykro. Ale przynajmniej żyła z Wami szczęśliwie. Przytulam.
    • olinka20 Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 05.11.15, 17:56
      Bardzo przykra wiadomosc, niestety pewnych rzeczy nie przewidzisz sad
      Przytulam.
      Biegaj sobie Kola za TM z naszymi futrzakami i badz szczesliwa.
      • kkk Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 05.11.15, 19:44
        dzięki za wsparcie, tak bardzo nam ciężko...
        Za TM spotka na pewno mamusię swoją... małej Koli się udało wtedy, jakoś uciekła albo ktoś jej pomógł i wypchnął, żeby szukała szczęścia gdzie indziej... i poszła Kola dziarskim kroczkiem malucha, zaledwie może 2 miesięcznnego...
        • aankaa Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 05.11.15, 21:02
          pamiętajcie, że odchodzące futerko rozpuszcza wici, że są na świecie Człowieki o Wielkim Sercu

          i miejcie oczy szeroko otwarte !
        • zielistka00 Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 05.11.15, 21:52
          Smutno sad Taka śliczna psotka z niej była.
          • kkk Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 06.11.15, 07:26
            Tak pusto... tak cicho bez niej...
            wyrwa w sercu sad
    • mysiulek08 Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 06.11.15, 01:20
      Smutno ...
    • ortolann Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 06.11.15, 11:30
      Bardzo mi przykro; taki wzruszający jest Twój żal. Rozumiem, że przeżywacie stratę i cierpicie. Bardzo to wszystko smutne.
      • niutaki Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 06.11.15, 13:16
        bardzo mi przykrosad
      • kkk Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 06.11.15, 13:24
        Boli mnie to podwójnie też bo patrzę jak cierpi ,pańcio' Koli, mówił że ta mała mu tak zawróciła w głowie, że się nie spodziewał tego jak bardzo. On nigdy nie miał zwierząt, nie wiedział co znaczy kochać stworzenie, lubił moją Tigre, bawił się z nia ale jak pojawila sie Kola nagle coś wybuchło w nim tak widziałam. Zwariował na jej punkcie, całkowicie nim zawładneła, mówił że to taka mała szylkretka, jak malutka Tigra...ze to też sprawiło że chciał ją wziąć do domu, taka solidarność z szylkretkami smile
        Nasze pierwsze wakacje jak juz była Kola i zostawiliśmy je jak zawsze u rodziców, jego słowa - wiesz, bedę tęsknił za Kolą, za Tigrą tak nie tęskniłem ale za Kolą... mówił że teraz to czuje co znaczy mieć gdzieś sierciucha, który kocha i tęskni i my kochamy, tęsknimy za nim bedąc daleko.
        Ale same wiecie, że taka jest cena miłosci sad bardzo się kocha i bardzo się cierpi... wymiękam dziewczyny jak na niego patrzę sad
        tak bardzo bym chciała, żebysmy ten największy ból mieli już za sobą, zebyśmy ją wspominali z uśmiechem a nie w cierpieniu sad
        • wiesia.and.company Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 06.11.15, 14:50
          Bardzo boleję nad Twoją stratą. sad Nikt by takiego scenariusza nie napisał... Jeśli może to Cię chociaż minimalnie podtrzymać na duchu, to powiem, że Kola na pewno umarła od razu. Może spadając uderzyła o jakąś gałąź lub konary i to mogło ją ogłuszyć bądź spowodować natychmiastową śmierć. Bo koty to twardzi zawodnicy, prawie jakby miały 9 żyć i gdyby mogła to by się czołgała. Wiem, widziałam. A tak to moim zdaniem umarła od razu, może nawet spadając. Bardzo Ci współczuję. I przecież wiem, co się przeżywa.
          Koty odchodzące rozglądają się jakby, typując najlepszego drugiego kota, który będzie dla Was a i on będzie chciał być z Wami. Niewykluczone, że delegat Koli jest już niedaleko albo w tej chwili nie znalazła dla Was najlepszego swojego następcy. W każdym razie uczyniła to, że serce Pańcia się otworzyło i jest gotowy dać siebie innym maluczkim. Może taką rolę miała do spełnienia Kola? Nie wiem tego, pojawiła się i dała Wam z siebie wszystko, a i Wy też. Byliście ze sobą, mieliście wspaniałe życie ze sobą. To Wasz dar dla Koli, ale także jej dar dla Was. I to nie zostanie zapomniane ani zmarnotrawione.
          Także żałoba jest takim darem. Bardzo boli takie odejście. Bardzo Wam współczuję.
          • kkk Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 07.11.15, 20:40
            bardzo Wam dziękujemy, Wasze słowa są dla nas krzepiące, nawet nie wiecie jak bardzo, wiedziałam że tu znajdę zrozumienie i wsparcie.
            Wiesiu smile wspaniałe są Twoje słowa, dodają otuchy. Czytasz w moich myślach... szukaliśmy odpowiedzi na te pytania... Tylko kociarz zrozumie kociarza, w dodatku taki doświadczony jak tu na forum.
            Tak rozmawialiśmy, że miała misję, to nie był zwykły kot, ona od razu była strasznie nietypowa, same sprzeczności kociego obrazka big_grin taki nasz wolfik.
            Była taka absorbująca, robiła wokół siebie pełno zamieszania, hałasu, do wszystkiego pierwsza, chciała najszybciej, najwyżej, najwięcej, glośno domagała się o wszystko, nie było czasu na pierdoły wg niej smile już, teraz, ja ja! Wstawaliśmy z nią (bywało że pobudka 3-4 regularnie) , mylismy sie z nią bo była dosłownie wszędzie, jedlismy...pańcio miał obowiązek wspólnych posiłków wink Zawładneła nami expresowo i całkowicie, zrobiła nam z głowy słodki kogel mogel, cała Ona- gazzzowana Kola!
            ...tak jakby ta misja miała być krotka i miała ja wykorzystać maxymalnie w tym czasie - tak rozmawialiśmy, śmialiśmy się z tego, że patrzy na nas za Tęczowego Mostu i mysli, -hej czlowieki, nie smućcie się, ja nie chciałam żebyście byli smutni, jestem tu przecież z wami.
            Wiesiu smile i mam nadzieję że się tam rozgląda i szykuje się już dla nas, w innym futerku. Czekamy, Tigra też czeka!
            dzięki i ściskam wink
    • mary_ann Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 06.11.15, 21:27
      Nie powinnaś absolutnie siebie obwiniać. Dałaś temu kotu dwie wspaniałe rzeczy - dobry dom i wolność, bez której nie byłby szczęśliwy (bo byl koem, ktory zdążył zaznać swobody). Wiem, co czujesz - w tym sensie, że przeszłam przez to samo, kiedy w kwietniu straciłam Esterkę - wiem, jaki straszny szok i ból, który ciągnie się za człowiekiem miesiącami i latami, wiem, jak straszne jest myślenie, a co gdybym tego dnia ...., ale naprawdę stojąc jednocześnie z boku zapewniam Cię, że dałaś swojemu kotu to, co najlepsze. I więcej nie mogłaś. Nie wszystko w Twoich rękach. Ściskam.
      • kkk Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 07.11.15, 20:19
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/gT6BvD7bch3BDB2IhB.jpg
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ve/kh/fhej/rkjigKeGhyLrVsfUjB.jpg
    • peonka Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 08.11.15, 00:12
      Tak mi przykro, bardzo Wam współczuję. Wiem, ze ból jest wielki, i nie minie prędko sad

      W poniedziałek zmarł mój tata, przyjechałam na pogrzeb do Polski. Jestem w rozsypce... Ale mimo wszystko cieszę sie, ze widzę znowu swojego Ziutka, którym tata cieszył sie w domu 3 tygodnie. Teraz Ziutek będzie jedynym towarzyszem mamy.
      W dniu pogrzebu taty poszłam wcześniej na cmentarz z mama, i zaparło mi dech... Na jego grobie siedział Ziutek, który przecież został w domu! Wierna kopia naszego buraska! Moja mama, która na tym cmentarzu bywała często wcześniej zaklina sie, ze nigdy tego kota tam nie było. Przyszedł na pogrzeb. Leżał na grobie taty dopóki nie zaczęli sie schodzić ludzie. Jestem pewna, ze nie był to przypadek.
      Jest mi trochę lepiej, gdy pomyśle, ze tam gdzieś czekają na nas nasze kochane futerka - bo czymże byłby raj bez kotów?
      I Wasza Kola już tam jest... Z tyloma zakątkowymi kotami, z Jackiem i moim tatą. Tylko nam tutaj tak strasznie źle...
      • wladziac Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 08.11.15, 13:00
        Peonka,składam kondolencje i ogromnie współczuję,trzymaj się
        • wiesia.and.company Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 08.11.15, 16:20
          I ja też, Peonko, dołączam się z kondolencjami. Taki to wątek... smutny, bolesny i pełen symboli...
          • peonka Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 08.11.15, 22:33
            Dzięki dziewczyny. Straszny to dla mnie czas... Cieszę sie jednak, ze mama i kot zostają razem. Jakoś wszyscy musimy żyć dalej.
            • mysiulek08 Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 09.11.15, 05:38
              Peonko, niezmiernie mi przykro, ogromnie wspolczuje.
      • olinka20 Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 09.11.15, 09:27
        Peonko bardzo wspolczuje. To musi byc bardzo trudny czas dla ciebie i mamy.
        Składam kondolencje.
      • kkk Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 09.11.15, 09:46
        Peonko, ogromnie współczuje
        sad
        ehh, taki paskudny ten listopad w tym roku, nie tylko ze względu na pogodę uncertain
        To co widziałaś Peonko, świadczy o tym że koty to magiczne stworzenia, zawsze to wiedziałam smile przybysze z kosmosu smile
        • pi.asia Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 09.11.15, 10:55
          Peonko, ogromnie współczuję. Rok temu odszedł mój Tata, a ja do tej pory łapię się na tym, żeby zadzwonić do niego...

          • zielistka00 Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 09.11.15, 19:20
            Peonko wyrazy współczucia...Ja też stosunkowo niedawno 1,5 roku temu straciłam Tatę.

            Kkk nie spiesz się, z czasem może jak Wiesia, będziesz mogła przyjąć nowego kociaczka.
            • klaryma Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 09.11.15, 21:31
              Peonko, trzymaj sie, ja tez niestety, od grudnia zeszlego roku juz wiem, co to znaczy, tez stracilam Tate.
              • peonka Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 09.11.15, 23:02
                No wiec wiecie, jak to strasznie... Wieczory i noce są okrutne, w dzień jakoś sie trzymam, choc co chwile, kiedy udaje mi sie zapomnieć, łupie mnie miedzy oczy ta świadomość, co sie stało. Poza tym trochę martwię sie o mamę, wiem ze sobie poradzi, ale będzie jej smutno, pusto i organizacyjnie cieżko - wszelkimi sprawami administracyjnymi zajmował sie tata. No nic. Na razie uczę ja obsługi skajpa.

                Zrobiłam dużo zdjeć Ziutka, dodam niedługo w jego wątku. Patrzę na niego i wiem, ze tata by sie cieszył. To znaczy - cieszy się, widząc nas razem, bo wierze, ze widzi...
                • tami46 Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 09.11.15, 23:28
                  Żyła za to szczęśliwie i to chyba jest pocieszające.
                • mysiulek08 Re: z jedną maluczką duszą tak wiele ubyło... 10.11.15, 02:21
                  Na razie uczę ja obsługi skajpa.
                  Peonko, za nic nie moglam przekonac rodzicow do kompa i skajpa na kompie, glowna przeszkoda byla... myszka i klawiatura, no nie szlo i juz.

                  W koncu zepsul sie rodzicielom telewizor, a ze ceny smarttv spadly, to nabyli wlasnie LG smarttv + kamerka. Neta maja w kablowce, obsluga skajpa przez pilota, sama wygoda. Reszta neta mojej mamy nie interesuje, zakupy tego czy owego zleca mnie.

                  Moze taka opcje, latwiejsza chyba dla mamy rozwazysz?
Pełna wersja