Dodaj do ulubionych

Mieszko - część druga

24.01.16, 15:16
zgodnie z życzeniem - otwieram nowy wątek, bo stary wyciągnął się niemożebnie (dziękuję za wszelkie wpisy z radami, gratulacjami i ciepłymi słowami smile )

dla porządku zostawię linka do pierwszej części
forum.gazeta.pl/forum/w,10264,160039672,160039672,no_Chlopcze_przywitaj_sie_z_Ciotkami_.html
pewnie nie tylko ja jestem zakręcona ale czy komuś z Was zdarzyło się użyć kocimiętkowego sprayu jako perfum ? wink zostałam bardzo dokładnie obwąchana, zaczepiana, nawet otarł się o nogę !!

podłogowanie zakończyło się jak futra polazły na inne pokoje. Musiały odpocząć bo dobre 2 godziny galopowania po chałupie, harce z myszką trochę nadwyrężyły siły. Na początek - każde w innym pokoju, na parapecie. Później zmiany konfiguracji.

Mieszko zajarzył, że ma kolejny koszyczek kaloryferowy, tylko - głuptak - nie zauważył, że jego wyłożony jest żółtym ręcznikiem wink
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/YaRa5nw15AR9Inss3B.jpg

zwinął się w kłębuszek i podsypia. Czekam żeby BiŚka wróciła do sypialni (pogonił ją z koszyka zamiast uwalić się obok, do swojego). Może uda mi się pstryknąć wymarzone zdjęcie...

zgodnie z radami karmienie odbywa się w pozycji pełnego poszanowania majestatu - na kolanach. Często daję też z ręki
Obserwuj wątek
    • aankaa Re: Mieszko - część druga 24.01.16, 15:29
      zgodnie z radami - kontenerek wylądował na salonach. Dziś wrzuciłam do niego wacik nasączony walerianą. Niezłe używanie miałam obserwując co robią kociaste smile Najpierw Mieszko spenetrował wnętrze (wchodził powolutku, pazur za pazurem), potem zajrzała BiŚka. Zasiedziała się w nim dłużej. Mieszko krążył wokół, niuszył przez szpary, właził na wieko. Jak tylko się zwolnił wpakował się, zakręcił, wyszedł i siadł w samym otworze jakby bronił wstępu smile

      za jakiś czas znowu BiŚka zasiedliła konterenek. Mieszko usiłował wepchnąć się na drugiego big_grin
      dostał kilka razy z miękkiej łapy, usłyszał niezłe prychnięcie i musiał obejść się smakiem

      teraz zasiadł "w progu" i pilnuje wejścia
    • aankaa Re: Mieszko - część druga 24.01.16, 21:53
      są sytuacje, w których zdjęć wręcz nie wypada robić

      wracając z kuchni byłam świadkiem... synchronicznego mycia tyłków smile - Mieszko na zielonej podusi, BiŚka na swoim fukcjowym stoliku. Identyczne pozy !
    • aankaa a to mały odkurzacz... 25.01.16, 18:02
      nie dość, że na kolana padam miski podając to jeszcze muszę w tej mało wygodnej pozycji pilnować BiŚkiniewicza żeby swoje zjadł. Mieszko wciąga z prędkością światła (jeszcze się nie nauczył, że micha będzie już do końca czekała, nigdy w niej nie zabraknie ?) a później sznuruje do drugiej. Jak kwoka skrzydłami otaczam BiŚkę, odganiam małego (co wcale mi jego miłości ani przyjaźni nie dodaje...)

      nie mam możliwości karmić ich osobno - BiŚ nauczyła się, że sobie podskubie ze 2-3 gryzy, zostawi, wróci za jakiś czas i znowu zahaczy kłem. Obiadową porcję (wielkości łyżki od zupy - tak, tak dieta) potrafiła zjeść w ciągu całego wieczoru. Teraz nie dość, że wydzielam po kęsku, pilnuję, to muszę co jakiś czas nawoływać do kuchni żeby podjadła ociupinę. No a jak ja i BiŚ do kuchni to co robi Mieszko ? Ano pędzi za nami big_grin

      z sympatycznych rzeczy, które podejrzał u BiŚki i zaczął robić: jak wracam do domu, lekko uchylam drzwi i już widzę dwa posągi na progu smile . Jak wywali brzuch do pogłaskania na dzień dobry poczuję, że się do mnie przekonał; jeszcze nie głaskałam drania sad żeby go nie wystraszyć
    • mysiulek08 Re: Mieszko - część druga 26.01.16, 03:59
      smile idzie dobrze do przodu smile

      do zabaw w stanach niskich polecam taka mate-zabawke:

      www.zooplus.pl/shop/koty/zabawki_tunele_kota/interaktywne/zabawki_na_inteligencje/463521

      my dodatkowo spryskujemy zabawki kocimietka, jedna taka wariatka, co to kotow nie moze widziec ani slyszec ani czuc ( i mowimy tu o Jej najwyzszej Wysokosci Kici.Yodzie) jest zachwycona.
    • aankaa pogłaskałam kotecka !!!! 26.01.16, 18:44
      zapodałam na talerzykach jogurt - tak był zajęty chłeptaniem, że nie zauważył dotknięcia. Najpierw delikatnie, jednym palcem, później całą dłonią

      pierwsze - zgodnie z obietnicą - od Żaby i Ropucha big_grin
      ale kolejne to już moje, moje, moje
      • zaba_300 Re: pogłaskałam kotecka !!!! 26.01.16, 19:09
        Och brawo brawo!!! Ależ się cieszymy! Oby tak dalej.

        Tak mi się wydawało właśnie, że Mieszko najprędzej da się wygłaskać przy żarełku - no bo tak się na tych działkach przyzwyczaił, żarełko i głaski. To teraz trzeba go przekonać do głasków o każdej porze smile
    • aankaa gwarantowany sen :D 26.01.16, 20:45
      często czytam o kociskach, które w środku nocy/bladym świtem nabierają energii i domagają się żarcia czy zabaw

      głowę dam, że ich służba ... nie pali

      każdorazowe odpalenie zapałki wyrywa ze snu, głębokiego zakamarka mojego księciunia
      biedaczysko, tak się wieczorem nalata, że w nocy pada jak neptek i śpi dopóki nie zwlokę się rano z łóżka big_grin
      • wiesia.and.company Re: gwarantowany sen :D 27.01.16, 19:17
        Nauczą się nie palić razem z Tobą, rzut oka na Uzależnioną... i będą spać dalej, to żadne takie zajęcie towarzyskie, zespołowe smile Moje bieganie nocą na siusiu nie powoduje już współbiegania, jedynie Gacuś się wzbudza... ale to dlatego, że gdy ja usiądę na tronie, to on natychmiast chce na rączki, na kolanka... i tak sobie siedzimy, no może leżymy i jesteśmy miziani (wiadomo, kto jest wink
        A co do głaskania przy jedzeniu - to są to dwie przyjemności kocie, może nie zawsze wymagają synchronizacji. A Mieszko tego jeszcze nie wie (no bo skąd? Państwo Żabstwo to dopiero drzwi były do raju). Nie wie, że ma nieuświadomione potrzeby. Ale się uświadomi smile
    • aankaa za nami pierwsze 3 tygodnie 27.01.16, 23:48
      od kompletnego dzikusa ukrywającego się pod kanapą do kotka, który je z ręki, można koło niego przejść nie powodując panicznej ucieczki, podchodzącego z zaciekawieniem do wyciągniętej łapy, baraszkującego z BiŚką

      wypróbował i zasiedział wszystkie ciekawe kocio-domowe miejscówki
      jak wracam do domu widzę dwa posągi smile w progu, dają czas na zdjęcie kurtki/butów i siadają przed miskami czekając na obiad
      rano dzwoni budzik, w półśnie duszę gada i spoglądam na spięte, gotowe do śniadania futra... cierpliwie czekają aż się wydłubię spod kołdry i dopiero prowadzą do kuchni

      nie wiem co robią w ciągu dnia ale popołudniami/wieczorami mam pokaz "co potrafią 2 koty" big_grin


        • esimona Re: za nami pierwsze 3 tygodnie 28.01.16, 11:10
          Historia działkowego kotka jest piękna. Od malucha błąkającego się w chłodzie na krakowskich działkach - do domowego księcia Mieszka, królującego w warszawskim apartamencie.
          Cała logistyka podrzucenia sąsiadom, zorganizowania przewiezienia, transportu, przygotowania miejscówek w mieszkaniu, nauki korzystania z kuwety zamiast z kanapy, powiadomienia Biśki o nowym mieszkańcu, niedzielnego podłogowego życia, czatowania na możliwość dotknięcia koteczka - wszystko to opisywane i ilustrowane czyta się jak najlepszą powieść w odcinkach.
          I pomyśleć, że Pan Kotek spowodował tę akcję jedną decyzją: wskoczył do samochodu.
          Potem była akcja wspaniałych ludzi - Państwa Żabstwa, Pani Aanki no i opiekuńczej przewodniczki Biśki.

          Czytając tę opowieść chce się żyć.
    • aankaa kot na haju :D 28.01.16, 23:12
      po raz drugi został potraktowany kroplami walerianowymi smile
      z początku - zero zainteresowania obu kotów

      po dobrej godzinie futra niemal ustawiały się w kolejce które kiedy może wejść i posiedzieć big_grin
      Mieszko potraktował go niemal jak budę w drapaku = chętnie przesiaduje

      ma to być sposób na zwabienie/zamknięcie/wywiezienie do weta

      no, i mam problem...
      dać mu posiedzieć, rozsmakować się w tym azylu i zero reakcji z mojej strony i kiedy próbować zamykać ?
      • silje78 Re: kot na haju :D 29.01.16, 09:41
        Może spróbuj przymknąć drzwiczki jak Mieszko będzie siedział w środku. Zobaczysz jak zareaguje. Z jednej strony chłopak przeżył na dziką jedną podróż, teraz jest bardziej udomowiony. Pytanie jak go u weta wsadzić do kontenera na podróż powrotną wink . Ja bym zaczęła właśnie od przymknięcia, jak zareaguje ze spokojem to bym zamknęła i spróbowała go ponosić w kontenerku po domu. Później bym otworzyła i zobaczyła co zrobi.
    • aankaa sobota... 30.01.16, 22:05
      minęła pracowicie - rozebranie choinki, demontaż wszelkich ozdóbek choinkowych. Pudła, zamieszanie, syf z opadniętych igiełek...

      na lunch kuchnia zapodała jogurt z żółtkiem - Mieszko, oczywiście, wciągnął (+ głaski), BiŚka pochłeptała i odwróciła się ogonem do talerzyka

      po uprzątnięciu chałupy zalegliśmy na zasłużony odpoczynek
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/ctbKI7TBbkUGsoGzcB.jpg

      Mieszko podsypia rano (nie wiem jak w nocy) w sypialnianym koszyku smile
      • aankaa Re: sobota... 30.01.16, 22:23
        miotałam się z pudłami, korzystając z pięknej pogody balkon był dość długo otwarty. BiŚkiniewicz wietrzyła futro za wszystkie czasy - do tej pory była wypuszczana kilka razy na 1-2 minutowe "spacerki"

        Mieszko w końcu się przekonał (dotychczas podziwiał ją tylko przez szybę) i wyszedł. Chyba go nadmiar świeżego powietrza smile przestraszył bo czmychnął pod kanapę
    • aankaa <jebudu>... kamień spadł mi z serca :) 31.01.16, 00:41
      po pochoinkowych porządkach nieco zmieniło się otoczenie Mieszkowego urynału wink
      nie dość, że nie osłania go rozłożysta choinka, sposób oświetlenia, to i samo "naczynie" dostał zupełnie inne - kawał prawdziwej kuwety, z wysokimi brzegami (dotychczas miał miskę z dość niskimi, z każdej strony tej samej wysokości), z wyraźnym wejściem...

      pół dnia i cały wieczór zaglądałam, podsłuchiwałam i ... nic ...

      właśnie przekopał - jak prawdziwy górnik przodkowy - pewnie się usadził (?) (nie śmiałam podglądać), później znów odgłosy przewalania jak łopatą smile

      no dobra, zajrzałam już "po" - zaakceptował !!

      ps. kuweta jest oliwkowo-zielona (pasuje do wystroju salonu big_grin )
      następny krok - chyba po kastracji, jak wcześniej radzono - przesuwanie w kierunku łazienki coby do jednej waliły (choć nie dam głowy, że nie używają wspólnie - ilość wybieranych brył sików świadczy nie tylko o BiŚkowym wkładzie)
    • aankaa Mieszko - zaczyna gadać... 31.01.16, 01:04
      pierwszy raz spotkałam kotka, który nie miauczy

      odgłosy, które wydaje przypominają scenę z Parku Jurajskiego (informatyk Nedry atakowany przez jakieś takie małe i dziwnie ćwierkające)
        • pi.asia Re: Mieszko - zaczyna gadać... 31.01.16, 09:11
          pierwszy raz spotkałam kotka, który nie miauczy

          odgłosy, które wydaje przypominają scenę z Parku Jurajskiego (informatyk Nedry atakowany przez jakieś takie małe i dziwnie ćwierkające)


          No to masz kota gruchająco-ćwierkającego. Mówię Ci, jak się takiego kota głaszcze i on zaczyna równocześnie ćwierkać i mruczeć, to jest to niepowtarzalne zjawisko! Wiem coś o tum, bo moja Amurka też ćwierka. Miauczącej jej chyba nigdy nie słyszałam.
        • wiesia.and.company Re: Mieszko - zaczyna gadać... 31.01.16, 18:14
          Skrzeczenie wydaje Leosia. Ale słyszę je nawet z daleka w lesie smile Fryga też nie miauczy. Ona wydaje z siebie takie dziecinne jęki, takim bobaskowatym głosikiem - wtedy, gdy chce żeby ktoś zwrócił na nią uwagę - ciągnie za sobą patyczek z piórkami i tak się doprasza, jak dziecko. A poza tym to warczy i prycha (na mnie, gdy mi się ręka do niej wyciąga). Gacuś cieniutkim głosikiem domaga się jedzenia. Natalka popiskuje do jedzenia. Miauczy Miluś. I marudzi miaucząc z częstotliwością co 2 sekundy. Albo ze złością prycha i krzyczy na zaczepki Gacusia. Wolę te różne dźwięki od miauczenia Milusia co 2 sekundy przez 5 minut. smile
          A kuwetkowanie nieźle wychodzi Mieszkowi, no i Biśce przecież. Przesuwaj kuwetę Mieszkową w pożądanym kierunku smile Moje koty i tak na ogół korzystają z jednej (Fryga sporadycznie do zakrytej, gdzie CBE+). One są zazdrosne o doznania: co też jest w tej uczęszczanej, dlaczego tamten wybrał tę kuwetę, czy to jakaś niesprawiedliwość....ooo nie, nie pozwolę się wyrugować z tego lepszego miejsca... no i tak właściwie tłumy odwiedzają tę jedną w łazience. Jak tłumy widzów, co się pchają do kina na jakąś filmową nowość. smile
      • miau.weglowy Re: Mieszko - zaczyna gadać... 09.02.16, 17:12
        hej, masz tak samo jak ja z moim kotem! smile wita sie ze mna takim smiesznym gruchaniem jakby, nawet nie wiem, jak to okreslic, ma reperturar dzwiekow - skrzeko-cwierkoto-gruchan - na rozne oakzje, umie tez nimi zadawac pytania wink miauczec tak normalnie nauczyl sie chyba dopiero , jak skonczyl 1,5 roku, ale nie jeczy za czesto na szczescie, tylko jak by mu sie cos w nocy dzialo (nie ma wstepu do mojej sypialni), jak przypadkiem zostanie gdzies zamkniety (ale najpierw raczej drapie, zbey go wypuscic) i jak chce trawe mloda, co to rosnie w miejsu niedostepnym na szafie, bo inaczej poletko nie mialoby szans urosnac wink
        fajne sa takie ciche koty smile
    • aankaa Re: Mieszko - część druga 01.02.16, 18:59
      tradycja ! to podstawa
      wracam z pracy, czule witam się z moimi poddrzwiowymi posągami, zrzuciwszy (jedynie) wierzchnią kapotę idę nakładać obiadek
      oczywiście na kolanach smile

      no i odchodzi głaskanie Mieszka
      już nawet nie reaguje na dotyk

      dziś odważyłam się (jak domywał miskę) posmyrać pod bródką
      chyba mu się to spodobało, bo walną się na bok i już, już wywaliłby brzucho ale coś go jeszcze powstrzymało sad

      mam nadzieję, że któregoś dnia obróci się kołami do góry i zaćwierka zachęcająco

      kolacja - chrupaki na zęby i kłaki - tylko z ręki
        • wiesia.and.company Re: BiŚka zaczęła ćwierkać... 02.02.16, 15:57
          Oooo... postępy ewidentnie są, bródka i pacnięcie na bok, żeby podać więcej ciała do smyrgania.... smile
          Mysiulek ma rację: rytuały są dla kotów doskonałe (no i człowiek potem musi też dopełniać rytuałów, niechby spróbował się migać).
          Hehehehe - Biśka ćwierka? wink Raczej nie to, że uczy się od króla Mieszka, a idzie WIOSNA! Koty to czują w powietrzu i ulegają zewowi (zew, ciężkie słowo do odmiany) krwi, bo hormonów to już nie. Najwyraźniej Biśka czuje FACECIKA w pobliżu i ulega jego samczemu urokowi (on sam jeszcze nie wie, że jest samcem wink Ale przyjdzie i czas na orzeszki Króla Mieszka. Na razie nie próbuj go chyba nosić w transporterze, jak już przyjdzie moment, decyzja, umówienie... to go wtedy załaduj nieświadomego. Tak zrobię Gacusiowi. Bez uprzedzenia, bez prób. smile Raz, z zaskoczenia smile Jeszcze nie w tej chwili. Trochę poczekam. smile On jest na pewno z tego samego miesiąca, co i Mieszko smile
          • aankaa Re: BiŚka zaczęła ćwierkać... 02.02.16, 18:04
            no, raczej nie uprzedzę, że pozbawię go klejnotów koronnych big_grin

            dopytam kiedy mój wet przyjmuje w dzień (najchętniej widziałabym piątek, żeby mieć weekend na dopieszczanie nieboraka), i uprzedzając o zabiegu (nie wyobrażam sobie akcji, że uda mi się przywieźć pacjenta na określoną godzinę...) zawiozłabym rano i odebrała po pracy

            dziś po raz pierwszy wyszedł na balkon. Akurat BiŚka miała swój pierwszy popołudniowy spacer. Zostawiłam uchylony balkon (normalnie zamykam jak tylko wyjdzie i czekam aż zamelduje się chętna na powrót), odeszłam żeby nie stresować. BiŚkiniewicz siadła w samych drzwiach, Mieszko przytknął nos do nosa i jakoś tak go wyprowadziła "na ogród" smile Na krótkich łapkach obszedł włości a później przycupnął koło niej na zewnętrznym parapecie żeby zobaczyć świat z zupełnie nowej dla niego perspektywy

            mam nadzieję, że mu się spodobało. Wieczór zapowiada się na (w miarę) ciepły więc jeszcze ze dwa wietrzenia futer przed nami
    • aankaa już drugi dzień 04.02.16, 21:21
      Mieszko poleguje w transporterku smile

      nie przeszkadzam, nie usiłuję przymknąć drzwiczek
      udaję, że to zupełnie normalne

      dziś podsiadł mnie na kanapie - poszłam w czasie reklam do kuchni a ten, zamiast sprawdzić czy czegoś nie dostanie do jedzenia wskoczył i zwinął się w precelek na moim miejscu
          • aankaa Re: już drugi dzień 05.02.16, 17:51
            póki co pozwala się głaskać ale tylko jak zajęty jest miską
            po wciągnięciu posiłku i wylizaniu zastawy daje dyla

            czasem podchodzi blisko jak zaleguję na podłodze, czasem mogę przycupnąć niedaleko jak siedzi na kraciastej podusi

            kiedy i czy go wezmę na ręce ?? tak sobie cicho marzę o wiośnie/lecie...
            • wiesia.and.company Re: już drugi dzień 05.02.16, 18:48
              Jak już tak sobie siedzicie na podłodze to nieźle. Jeszcze tylko wspólna zabawa - czyli turlanie piłeczki, nakręcana myszka lub taki robaczek, co to sam pędzi, ostatecznie piórka na kijeczku. Wiosna, lato... wink a masz dodatkowy leżak na balkon? Bo nie licz na to, że Twój leżak będzie tylko Twój... tongue_out
                • jottka Re: już drugi dzień 05.02.16, 19:54
                  o jakich wy leżakach mówicie? dwa koty równa się trzy leżaki, jeśli chcemy mieć własnysmile ja na przykład siadywam na progu balkonu i tak sobie razem się opalamy...
                  • mysiulek08 Re: już drugi dzień 05.02.16, 20:15
                    smile

                    na solidnym stole tarasowym jest wszystko oprocz miejsca do siedzenia, dwa krzesla naleza do Miszcza, ogolnie taras na chwile obecna jest skladowiskiem wszystkiego lacznie z paleta zwirku tongue_out

                    ale mamy zacieniony kawalek pod oknem mojej sypialni zeby Kici.Yodzie slonce w czasie popoludniowej drzemki nie przeszkadzalo i pod takim zadaszeniem stoi stolik i 6, tak szesc krzesel. Nas jest trojka, ale nigdy nie wiadomo na ktorym akurat chetniej zalegnie Kicia.Yoda i Miszczu (krzesla ogrodowe rozne)
                    • jottka Re: już drugi dzień 05.02.16, 20:23
                      mieszko najpewniej położy się tam, gdzie uzna, że jest najważniejsze miejscesmile bardzo możliwe, że to będzie tam, gdzie będziesz siedziała chwilę przed...

                      miałam wygodny leżaczek, wyniosłam na słońce, poszłam po kawę, wróciłam, leżaczek zajęty kocurem.

                      poszłam po drugi wygodny leżaczek, wyniosłam na słońce i jak ta głupia zamiast usiąść zawróciłam po coś do czytania, wróciłam, leżaczek zajęty kocicą.

                      w sumie miałam kawę, miałam książkę, na parkiecie usiąść i o ścianę balkonu oprzeć się można... koci byli bardzo zadowoleni z nowych miejscóweksmile
                      • jottka ulica mieszka pierwszego 05.02.16, 20:25
                        tak w ogóle to powinnaś wiedzieć, że w rodzinnym mieście mieszka ulica jego imienia jest na olszy, ładna willowa uliczka wśród zielenismile przypadkiem na nią ostatnio trafiłam, zobaczyłam tabliczkę i w pierwszym odruchu pomyślałam sobie - aaa, to on tutaj mieszkał! myśląc, rzecz jasna, o nowym koledze biśkismile

                        do rozumu wróciłam chwilę później
    • aankaa leniwa sobota... 06.02.16, 14:54
      po przedpołudniowych porządkach, kolejnej reorganizacji wokół Mieszkowej kuwety (daleko nie odjechała, mam nadzieję, że trafi...) trzeba było odpocząć
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/Nhk62B6pw6P2cWOCjB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/AURqfZ3AwVeq0r34WB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/vuBWvR8MxCBOq1b8EB.jpg

      jak widzicie - coraz bliżej do mojej wymarzonej scenki kiedy oba kotecki zalegną w koszykach smile
      • aankaa Re: leniwa sobota... 06.02.16, 19:04
        do kuwety trafił (żwirek wokół) ale dla pewności poszedł sprawdzić czy BiŚkowa została na swoim miejscu i tam poprawił big_grin
        zauważyłam, że BiŚce też nie zawsze chce się iść do łazienki i korzysta z "tej pod nosem"
          • aankaa Re: leniwa sobota... 06.02.16, 20:20
            w jednym i tak się nie zmieszczą tongue_out

            raczej obetnę uszy i będą bliżej siebie
            a może jakimś drucikiem połączę żeby się nie rozjeżdżały...

            jak dojdą do etapu wspólnego leżenia i "splątanych rąk i nóg" to poszukam kosza dłuugaśniego
            a może zamówię u jakiegoś wikliniarza ? ... ?
            jeszcze każę pomalować (jak fotel). A co ?!?!?!
            • jottka Re: leniwa sobota... 06.02.16, 20:26
              aankaa napisała:

              > w jednym i tak się nie zmieszczą tongue_out

              nie ma takiej opcji, żeby koty się nie zmieściły tam, gdzie chcą się zmieścićsmile obejrzyj zdjęcia kociejstwa barby, jak nie wierzyszsmile

              bo właśnie mam wizję, jak to w brzuszek krawędzie koszyczków uciskać będą, jak tak się rozłożymy po całości... no ale nie martwmy się na zapas, koty są szalenie pomysłowe, może te koszyczki zostawią dla ciebie, a same zmieszczą się spokojnie na twojej poduszcesmile
        • aankaa Re: leniwa sobota... 06.02.16, 20:15
          to taki cusik
          www.leroymerlin.pl/dekoracja-okien/tkaniny-i-firany/akcesoria-do-zaslon/upinacz-do-zaslon-rossete-inspire,p269068,l948.html

          dwa koła (w środku magnes) połączone sznurem
          łapiesz z obu stron firanki i regulujesz udrapowanie ich położeniem
    • aankaa gwarancja... 06.02.16, 20:38
      tak się dziś zastanawiałam

      na samochód dostałam rok (no dobra, używka, poprzednia nówka-sztuka miała dwa), na sprzęty AGD - 2 z możliwością dokupu kolejnych 3

      a kotek ?

      BiŚkę przechwyciłam od Eli miesiąc od złapania (czyli tyle, ile Mieszko mieszka z nami). Jadła wszystko (no, prawie...), nie grymasiła. Ale dość szybko pokazała "dziś kotlecika nie lubię". Co ja się nawydziwiałam żeby znaleźć coś, co panience podpasuje... Nawet podroby (serca, wątróbki itp) kupowałam. A jestem z tych "obrzydliwych"

      Mieszko wciąga wszystko, z prędkością odkurzacza (ostatnio zaczęłam kroić mięso/rybę na maleńkie kawałki bo gałgan nieomal połyka w całości - co okazało się zbawienne przy podaniu tabletki na robaki) czy to mielony indyk, polędwica, pierś kurczaka, ryba, twarożek, jogurt z żółtkiem, dziś króliczy gerber z warzywami.
      W zasadzie kupuję to, co BiŚkiniewicz by zjadła. Ale... ona poliże, skubnie i odchodzi (zawsze zostawiała sobie na później, potrafiła jeść porcję nawet 2-3 godziny).
      Muszę pilnować resztek w jej misce żeby nie zostały wchłonięte przez Mieszka. W trakcie jedzenia osłaniam jak kwoka, co zostanie - ląduje w szafce lub przykryte garnkiem i zwabiam ją za jakiś czas żeby znowu skubnęła

      jednym słowem - kiedy mi się kotek popsuje i zacznie wydziwiać nad miską ? big_grin
      • jottka Re: gwarancja... 06.02.16, 20:47
        on jest z działek i do tego od małego chyba na własnym wikcie - bym się raczej bała, że mu to zostanie i będziesz się męczyć, żeby kota nie zapaść. ale on ci chyba nie jęczy o jedzenie i nie próbuje wyżerać z talerza? znaczy nie ma syndromu obozowego? jak tylko normalnie wsuwa, co dają i patrzy, żeby dużo było, to bym się nie martwiła, to jeszcze młody kociak, on musi jeść, żeby rosnąć. a jeszcze do tego po raz pierwszy (?) w życiu żarcie regularnie się pojawia, to normalna norma to jest.

        poza tym przecież on u ciebie króciutko jest, biśka chyba miała dom i tylko znalazła się w przejściowych, na szczęście, tarapatach, a to dziki dzikus (mimo że z ogromnym potencjałemsmile, ja bym spokojnie ładnych parę miesięcy liczyła, zanim się uspokoi przy jedzeniu. ale tym bardziej trzeba pilnować, żeby nie przekarmić. i ruchu dużo, ale to biśka, jak rozumiem, zapewnia?smile
        • aankaa Re: gwarancja... 06.02.16, 21:35
          ruch zapewnia raczej Mieszko, BiŚka z rzadka go zaczepia (ale jak już to ... smile )

          nie jęczy, nie wyżera z talerza, raczej cupnie przy krześle i robiąc maślane oczy liczy, że coś mu skapnie (jestem twarda, nie karmię jedząc)
          owszem, jak zajarzy, że idę do kuchni to melduje się przy misce ale nie robi awantur. Na spokojne "Mieszko, teraz kotów nie karmimy" obróci się ze dwa razy i odchodzi

          ale - w odróżnieniu od BiŚki - nie mogę zostawić NIC na blacie/w zasięgu kociego pazura
          przy niej mogłam zostawić kotlety do rozmrożenia, pieczeń na stoliku-pomocniku
          przy Mieszku raczej nie zaryzykuję big_grin
          • jottka Re: gwarancja... 06.02.16, 21:51
            no to wszystko w normiesmile kulturalny kiciuś, pilnuje okazji, ale nie narzuca się. a kot jest drapieżcą polującym w systemie ciągłym (dużo małych myszek, a nie jedna wielka gazela), co właśnie inteligentnie na tobie uprawiasmile

            a jeszcze jak go odrobaczyłaś, to mu na pewno apetyt wzrósł. nie ma się co martwić, natomiast należy zapewnić zróżnicowane pożywienie duchowe i fizyczne, odpowiednie dla rosnącego kocurasmile
          • esimona Re: gwarancja... 06.02.16, 22:02
            Czym jest malowany Twój piękny fotel?
            Pytanie czysto teoretyczne - mojego i tak nie pomaluję, bo dla Milki jest drapakiem, ale podoba mi się ten pomysł.
            • aankaa Re: gwarancja... 06.02.16, 22:56
              fotel w oryginale był "wiklinowy" (kupiony za psi grosz w OBI), obcięłam mu nogi żeby wygodnie było siedzieć. Pomalowany (ciśnieniowo, przez zawodowego stolarza) farbą do drewna i lakieru
              • aankaa Re: gwarancja... 06.02.16, 23:01
                ps. mam chyba zajoba jeśli chodzi o dogadzanie sobie/innym tongue_out
                fotel pojechał (przypięty pasami, a jakże) z W-wy w Bieszczady na malowanie big_grin

                no dobra, przy okazji
                ale nie mogłam odpuścić
              • barba50 Re: gwarancja... 07.02.16, 12:16
                Moja donica wisząca na ganku od lata też została fachowo pomalowana. Z zeschłych wiechci wyszło cuś interesującego. Akurat nateporeroku. I nie musiałam wozić w Bieszczady wink

                https://wstaw.org/m/2016/02/07/SG1S8466.JPG
              • esimona Re: gwarancja... 07.02.16, 14:31
                Dziękuję za dane fotelowe. Nadchodząca wiosna ( dopiero I połowa lutego), już mnie zaczyna kręcić: co by tu własnoręcznie wykonać - pomalować parapet, zmodernizować fotel, itd. itd. Dużo pomysłów, zwłaszcza po remoncie i ogołoceniu z pnącej zieleni balkonu.Pusto, goło i łyso - trzeba to zmienić. Wykonawców 1 sztuka: ja.
      • mysiulek08 Re: gwarancja... 06.02.16, 22:03
        Anka, Jottka slusznie prawi smile Mieszko na dzialkach jadl to co mial/dostal/upolowal, a wiec nie wiedzial (po kociemu rzecz jasna) czy jutro tez bedzie zarlo, wiec trzeba jesc dzisiaj, tu i teraz. To sie w kocim slangu zwie 'syndrom obozowy"

        Tak bylo Miszczem, jadl duzo i wszystko co mu pod pysk weszlo. Jeszcze nie tak dawno dwa male kroliczki wciagal oprocz normalnych porcji w misce. Teraz widze, ze odchodzi od miski zostawiajac w niej chrupki/mokre. Juz wie, ze jutro tez bedzie pelna micha i na kroliki nie musi juz polowac. I cale szczescie, bo takie prezenty wcale sie nam nie podobaly wink

        Przedwczoraj na przeprosiny przyniosl Kici.Yodzie jaszczurke tongue_out
        • zaba_300 Re: gwarancja... 06.02.16, 22:25
          A u nas najdziksza koteczka jest najbardziej wybredna. Tylko chrupki! Nie do wiary, że mieszkała w osiedlowych krzakach i jadła co upolowała. Żeby zjadła trochę wołowiny Ropuch potrząsał jej przed nosem trzymanym kawałkiem i umykał... wink W końcu zrezygnowaliśmy i Mini tylko chrupki je.
          Za oswajanie Mieszka trzymamy nieustająco kciuki - i przesyłamy głaski (do przekazania jak się da).
          • aankaa Re: gwarancja... 06.02.16, 23:08
            Żabo, każde karmienie to głaski smile zaczynam od "Mieszko, Mieszko" - takim uspakajającym głosem, później próby (nie zawsze udane) posmyrania między uszkami, pod bródką. Pierwsze od Was !! w podzięce za tak piękny dar kiss
                • esimona Re: gwarancja... 07.02.16, 14:21
                  Podziękowania należą się Żabie - za opiekę na działkach, za determinację, za wszystkie poczynione starania w trosce o dobro koteczka.
                  Ance - za decyzję popartą szybką i zorganizowaną akcję przejęcia kota Mieszka daleko w Polsce i szybkie skuteczne udomawianie.
                  Panu Żabie - za przywiezienie do Krakowa koteczka, który zdobył się na wskoczenie za ludziem do samochodu. Pan Żab jest wspaniałym człowiekiem, na czym poznał się Mieszko obdarzając Go zaufaniem.
                  Wielki szacunek dla wszystkich osób. Jesteście wspaniali.
    • aankaa wiosna zimą - wietrzymy futra 07.02.16, 17:51
      na podłogę rzuciłam sztuczną trawę żeby tyłki nie pomarzły
      jakość zdjęć nie powala ale robiłam przez okno - jak wyszłam na balkon to Mieszko od razu dał dyla do pokoju. Trzeba było zadowolić się tym co dostępne smile

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/wyOD634bP0cPq1rQ1B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/I3bzb6bAbB8lRkB23B.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/j0mjuyZqM8joAY8viB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/rVFpBQraHORQJ0tBpB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/M5htbkBHbV1kD9xvQB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/ofZrZEm1CrmcGmmBnB.jpg

    • aankaa solidarność jajników ;) 08.02.16, 21:33
      w Mieszka wstąpił zły duch...

      wczorajsze balkonowanie/wietrzenie chyba mu w łepetynie nieźle namieszało - a w zasadzie spotęgowało - poczuł się chłopem i nie daje BiŚce żyć, zaczepia, podgryza, pakuje się wszędzie tam gdzie akurat zległa. Ta ucieka albo oddaje równo ale pora coś z tym zrobić...

      fakt, BiŚkiniewiczowi dobrze robi trochę ruchu, nie trwa do 24/dobę - w sumie może 1-2 godziny, z kuwety nie wydobywa się nic odrażającego

      obetniemy mu jajka, pazury i ucho tongue_out
      żeby go "pogrążyć" dostanie czipa, a co !!
        • aankaa Re: solidarność jajników ;) 08.02.16, 22:09
          chyba wyczuł co napisałam big_grin

          futra zległy na wieczorną drzemkę (pod/na stolikowe leżenie). Jak zwykle podeszłam żeby wytarmosić BiŚkę. Nie ruszył się z koszyka. Zbliżyłam rękę, nie uciekł. Posmyrałam po łepku, nie uciekł.
          I tak równolegle (w pionie) jednocześnie jedno i drugie raz między uszkami, raz pod brodą, tarmoszenie uszków. Zapuścił motorek !!! Fajnie burczy smile

          oj, czuję że będzie mój big_grin
            • wiesia.and.company Re: solidarność jajników ;) 09.02.16, 07:07
              Hahaha, to zaczepianie i podgryzanie to normalka u młodego kota, czy też kotki. Tak się uczy życia stadnego, jak dalece może się posunąć, co jest akceptowalne w gromadzie. Pamiętasz zdjęcia Lei i Grubsona, przy czym rozrabiaką była dziewczyna wink U mnie zaczepki Gacusia odbiera tylko Miluś. Gacuś nieustannie Milusia atakuje, jeździ mu na plecach, Miluś krzyczy, ucieka, gorąco jest! A przecież Gacuś ma dziewczynki do wyboru. Ale obrał sobie Milusia na nauczyciela zachowań i życia. U Ciebie nauczycielem może być tylko Biśka. Gryzienie, kopanie, skakanie na kark Milusia - a u Ciebie na Biśkę. To nic seksualnego. To nauka big_grin
              A Wasze postępy w zacieśnianiu więzów bardzo mnie cieszą. Macie już fajny kontakt smile takie mruczando to unosi człowieka parę metrów w górę big_grin . Ja sobie nagrałam pierwsze mruczenie Leosi i potem następne jako "mruczenie Leosi perfekcyjne", bo ona sama oszołomiona sukcesem, jak zapuściła motorek po trzech latach milczenia to dała po garach! smile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka