Dodaj do ulubionych

Mieszko - część trzecia

18.02.16, 18:26
cd wątasa
forum.gazeta.pl/forum/w,10264,160193120,160193120,Mieszko_czesc_druga.html
chłopaczek rośnie, jest coraz odważniejszy, wymyśla coraz to nowe zabawy, w które (nieraz z sukcesem) wciąga BiŚkę
spodobały mu się codzienne spacerki balkonowe

kilka wczorajszych fotek
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/gS7KzMpcSoHdmTzbUB.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/srt8rz8IwIhp4tN2NB.jpg

a tu przymiarka wink do kontenerka, w którym wylądował wacik nasączony walerianą
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/8QtRwIPBh2twfEMY1B.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/t4gOIm60r0HhTFf72B.jpg
Obserwuj wątek
    • wiesia.and.company Re: Mieszko - część trzecia 18.02.16, 19:21
      Ooo, ładnie, ładnie! Biśka mu asystuje, czy też może on Biśce smile A ciałka też mu przybywa, pysio się ciut zaokrąglił. Oczka lśnią ciekawością. Gotowy do każdej rozróby i prób poznawania wszystkiego smile Taka młodzieńcza ciekawość smile A my z Gacusiem (w lutym, jak zgaduję, skończy 9 m-cy; na ogół koty po marcowaniu rodzą się w maju) mamy umówioną wizytę u lekarza-chirurga na 15.marca - straci chłopak orzeszki. Wprawdzie bez waleriany, ale w otwartym kontenerze podsypia chętnie Miluś (bo może się łatwiej obronić przed zaczepkami energicznego Gacusia), podsypia czasem Natalka, Gacuś się nie broni, gdy go czasem wepchnę smile Nie ma złych skojarzeń - jeszcze wink
    • aankaa ki diabeł ?? 23.02.16, 20:12
      wygląda na to, że pozbywszy się wink mieszkańców płci męskiej zupełnie zatraciłam zdolność zrozumienia (tychże)

      rano - otwieram oczy a moje posągi już wpatrzone we mnie jak w bóstwo ( smile ), któregoś dnia nawet pobiły się na łóżku, w nogach
      nie zdążę założyć kapci a już, na wyprzódki, wpadając w poślizg na zakręcie, ryjąc pazurami podłogę pędzą do kuchni i wydzierając paszcze dopominają się o śniadanie. Mieszko już wie, że dostaje jako drugi i w innym miejscu (skończył próby podchodzenia do BiŚkowej miski)

      wracam do domu - oba siedzą przy drzwiach. Dają czas na zdjęcie kapoty i butów. I już się meldują przy miskach. Kocur przestaje zwracać uwagę/nie reaguje na porcję głasków

      zdarza się, że jak przycupnę na kanapie Mieszko nieśmiało podejdzie, powącha, kilka razy nawet przysiadł obok. Ale, generalnie, raczej schodzi mi z drogi

      aż przychodzi wieczór, koszyczek pod kaloryferem, zbliżam się cichcem i zaczynam drapać pod bródką, czochrać uszy... no wiecie, takie tam miętolenie kota smile
      zapuszcza motorek, wygina się, podstawia kolejny kawałek do wygłaskania

      i znowu, idę do kuchni (oba za mną) ale niech przykucnę przy panu-i-władcy - odsuwa się jak ostatni dzikus sad
      • jottka Re: ki diabeł ?? 23.02.16, 21:36
        przy jedzeniu się nie przeszkadzasmile to, że ci pozwolił raz czy drugi, to znaczy tyle, że ok, dałaś jeść, to się ciesz, ale nie wyobrażaj sobie za wiele.

        a wieczorem, jak leżymy w łóżeczku, to co innego! według mojego kocura też można zegarek nastawiać - jest czas spożywania i jest czas mizianiasmile z tym że nie liczy się, jak jego w międzyczasie najdzie na małe deptanko albo cuś. trzeba spokojnie poczekać, aż i mieszka zacznie nachodzić, a chwilowo miętosić biśkę - przykład zresztą też dobrze działasmile
    • aankaa wymieszałam kocie zapachy :) 25.02.16, 21:39
      trafiła mi się chwila kiedy oba kotecki były w zasięgu jednej ręki, zrelaksowane, najedzone
      i tak raz jednego, raz drugiego czochrałam po łepetynie, tarmosiłam uszy, drapałam pod bródką big_grin

      już widzę, że Mieszko nie jest pieszczochem na 100% - po kilku minutach, w trakcie zadowolony, odsuwa się, skubnie zębem i pacnie łapką. Ok, chłopie, masz dość, przestaję
        • aankaa Re: wymieszałam kocie zapachy :) 27.02.16, 21:39
          uprzejmie smile donoszę, że Mieszko zwinięty w precelek w swoim koszyczku nie ucieka jak się do niego podejdzie z (niecnym) zamiarem tarmoszenia uszów i drapania pod bródką
          ba ! nawet przycupniety na krześle nie nawiał tylko dał się pomiziać

          byłyśmy z BiŚką na co 2-miesięcznym mani/pedicure + mierzeniu talii - kote
          • aankaa Re: wymieszałam kocie zapachy :) 27.02.16, 21:43
            kotecka nadal chudnie (dieta, podżeranie z miski, zapasy z Mieszkiem, galopady po domu) zebrałyśmy gratulacje od weta

            przy okazji ustaliłam kilka szczegółów dotyczących pozbawienia Mieszka atrybutów jego chłopięcości wink
            • jottka Re: wymieszałam kocie zapachy :) 27.02.16, 23:37
              biedny biśsmile ale miziana jest dostatecznie, ufam? zwłaszcza ten wychudzony brzuszek!

              a niedługo to ty będziesz uciekać przed mieszkiem, jak nie przymierzając ja przed moim kocurem, gdy go napad namiętności ogarnie... żadna robota, klawiatura czy inne drobiazgi nie przeszkodzą kotu, który ma życzenie być drapanym! i zapewnianym, że jest najpiękniejszą myszką pod słońcem, może kocica nie usłyszy.
              • aankaa Re: wymieszałam kocie zapachy :) 27.02.16, 23:52
                oooooooo, wypraszam sobie !! BiŚ jest miziana, tarmoszona, dopieszczana, całowana, głaskana, ugniatana, przytulana, .... o wiele bardziej niż jak była jedynaczką !!!

                kocur (no, jeszcze kocur tongue_out ) póki co kilka razy wskoczył na kanapę (na fotel nie próbuje - za mało miejsca... ja za dużo miejsca zajmuję ???) jak na niej siedziałam. Raz pobili się na moim łóżku (dosypiałam ostatnie 5 minut przed wstaniem). Póki co - raczej mnie omija. Ale już nie ucieka smile
    • aankaa Mieszkowi nadwaga nie grozi :) 28.02.16, 01:18
      nieboraczek ma zapewniony sen tylko gdy ja już pod kołderką albo w pracy

      zasnęło to snem sprawiedliwego (podrapane, wygłaskane, pomruczało)
      wyciągnęło kopytka, ułożyło się, oparło plecki o gorący kaloryfer

      i co ? i ...

      wystarczyło, że ruszyłam do kuchni a niebożę zwlokło się z legowiska żeby sprawdzić czy kuchnia przypadkiem czegoś nie wydaje. BiŚka nawet nie zastrzygła uchem

      nie upasie mi się kotecek (przerywając słodki sen fafnaście razy na godzinę) tongue_out
    • aankaa Re: Mieszko - część trzecia 04.03.16, 18:35
      któregoś razu pisałam o kulinarnych eksperymentach Mieszka - chleb tostowy, żółty ser wędzony...
      wczoraj zaskoczył mnie totalnie - posilił się ... selerem wyłowionym (przeze mnie !!) z rosołu

      z jednej strony cieszę się, że chłopak totalnie wszystkożerny, z drugiej - martwię tą jego żarłocznością
      wydawało mi się, że po 2 miesiącach (tak, tak, czas szybko lecie) powinien załapać, że o konkretnych godzinach pod nos wjeżdża micha i nie trzeba jeść na zaś
      • zaba_300 Re: Mieszko - część trzecia 04.03.16, 19:05
        O, nie tak łatwo. Mysza z nami szósty rok i ciągle "nienażarta". Jak ją wzięliśmy, to była tak wychudzona, że weterynarz miała wątpliwości ile Mysza ma miesięcy.

        A swoją drogą - seler podobno dobrze wpływa na potencję smile
        • jottka Re: Mieszko - część trzecia 04.03.16, 19:11
          anka, toż to nawet połowa jego życia nie jest, dwa miesiące to jest nic z perspektywy samotnego działkowca. poza tym jego wszystkożerność może być równie dobrze motywowana rośnięciem, przecież to bardzo młody kociak. a jeszcze poza tym - z tego, co opisujesz, to on, owszem, żerty jest, ale nie robi wrażenia kota, który głodował. nie wyjada ci suchego makaronu z torebki ani główek czosnku, ani innych tego typu smakołyków, które zwierzak z syndromem obozowym próbuje zjadać... zdrowe kociątko, znaczy, i trzeba dbać o jego różnorodną dietęsmile
      • wiesia.and.company Re: Mieszko - część trzecia 04.03.16, 19:09
        Oj, no po prostu spełnia swoje kulinarne zachcianki. smile Musi się przekonać, co lubi, a czego nie lubi. Wyrabia sobie gust kulinarny smile Ten seler to nie jest taki zły, bo moczopędny. A Mieszko, jak widać, lubi w kuchni eksperymentować. Jak już sam ze sobą ustali, co mu pasuje, a co nie - to będzie bardziej wybrzydzał. Krytyk kulinarny Ci się wyrobi smile A potem Cię wykończy wysokimi wymaganiami: np.: co mi tu samo mięso wołowe podajesz? Do tego ma być dodana jarzynka! wink
        • jottka Re: Mieszko - część trzecia 04.03.16, 19:14
          wprawdzie jarzynki podawać nie muszę, ale kurczak może być tylko z kilku konkretnych sklepów zdaniem mojego kocura... nie powiem, ma rację, pieczony kurczak z adresu wskazanego przez ziutka jest faktycznie o wiele lepszy niż taki z osiedlowego sklepusmile tylko nieco droższy...
      • aankaa Re: Mieszko - część trzecia 04.03.16, 19:53
        no, toście mnie pocieszyły smile
        zwłaszcza Żaba z tą potencją...

        a' propos potencji - od jakichś 2 tygodni Mieszko zachowuje się jak marcująca kotka: chodzi, śpiewa, świergoli. Brakuje tylko nadstawiania tyłka wink
    • aankaa kuchnia wydaje... 05.03.16, 23:05
      pora karmienia
      nie muszę nawoływać, wystarczy dźwięk otwieranego słoja - oba futra robią stójkę w jednym kącie
      Mieszko nauczył się, zuch !! , że pierwsza miska ląduje ma miejscu BiŚki, jego - metr dalej, musi poczekać sekundy smile i maszeruje ten kawałek

      wchłania swoje, (ja pilnuję żeby BiŚ nie została ograbiona), sprawdza czy nie zostało coś do wylizania

      jestem załamana
      ten kot jest w stanie zjeść wszystko (ostatnio seler z zupy) i w każdych ilościach...
      • silje78 Re: kuchnia wydaje... 05.03.16, 23:14
        Nie jestem do konca pewna jak to jest z kotami, raczej borykalam sie z problemem odwrotnym, ale jest u nas psiak ze schroniska. Od 6 lat. Wyraznie, bardzo wyraznie zaokraglony i zje wszystko co wpadnie w lapki. Psina wzieta w wieku ok 1,5r z kiepskimi doswiadczeniami. Znajomi maja sunie ze schroniska i jest podobnie. Pamiec glodu pozostala. Moze tak byc, ze tak juz zostanie. Problem w pilnowaniu by nie zjadl czegos co moze mu zaszkodzic.
    • aankaa cap, cap, cap pazurami o podłogę... 09.03.16, 23:02
      przemieszcza się księciunio po chałupie big_grin

      o ile z BiŚką nie ma problemu - co 2 miesiące jeździmy na mani/pedicure to Mieszko daje się we znaki wink podejrzewam, że wali tylnymi (drapaka używa, więc pazurki u "rąk" są opiłowane)

      o ile pierwszy mani/pedi załatwię bezboleśnie (przy okazji kastracji) to zastanawiam się czy chłopak da się zapakować do kontenera na następne...
    • aankaa idzie ku lepszemu 14.03.16, 22:18
      już nie tylko w koszyczku da się podrapać/poczochrać
      zdarza się, że przycupnie obok mnie, nie ucieka, głaskany uruchamia coraz głośniejszy motorek smile

      najśmieszniej jest przy miskach
      mokre - BiŚ zjada ile czuje (jak wciągnie za mało, miska z resztą jest chowana i podawana później. Oczywiście bronię dostępu chłopakowi) i odchodzi, Mieszko dojada
      suche wieczorne (tabletki z trawą, na futro i zęby) - pochłaniane w miarę w równym tempie. BiŚ opuszcza stanowisko, spojrzy na chrupiącego jeszcze Mieszka. Ten, skończywszy swoją porcję musi big_grin sprawdzić czy przypadkiem na talerzyku obok nie został jakiś chrup
    • aankaa pora chwycić za nożyczki... 19.03.16, 21:34
      wprawdzie "poznaj Stachu po zapachu" jeszcze nie nastąpiło ale chłopak chyba poczuł wolę bożą wink

      od 2 dni obserwuję gagatka jak podchodzi do BiŚki i usiłuje schwytać ją zębami za kark
      dostaje w pysk ale specjalnie go to nie zniechęca...

      Księciuniu, pora na przekazanie klejnotów koronnych w inne ręce tongue_out
    • aankaa yes, yes, yes !!! 19.03.16, 22:48
      że tak za byłym premierem powtórzę smile

      Mieszko nie je krakersów zbożowych o smarku papryki i bazylii !!!

      BiŚka zjadła, Mieszko nawet do mnie na kanapę wskoczył i ... spojrzał z lekkim obrzydzeniem
      starał się chłopak ale nie podszedł mu ani zapach, ani smak
      próbował dzielnie, kilka razy i kicha

      no, wreszcie coś czego nie będę musiała pilnować big_grin
        • wladziac Re: yes, yes, yes !!! 20.03.16, 10:59
          hi,hi,hi,niezłe,też bym się nie chyciła zasmarkanych krakersów,mądry chłopak,co do zapachu a raczej smrodku to też nie do końca tak jest bo mój Filemon obsikiwać zaczął kąt wersalki i nawet o tym nie wiedziałam bo nic a nic nie śmierdziało od razu,dopiero jak nazbierało się co nieco to wyczułam,tak czy siak klejnoty trza ciąć
          • wiesia.and.company Re: yes, yes, yes !!! 20.03.16, 18:15
            Mój Gacenty już ciachnięty! We wtorek 15.marca. Bez problemu wszedł do transportera, potem narzuciłam ręcznik (nikt go nie obwąchiwał, sam też był spokojny). Pojechałam rano taksówką, a Gacuś po prostu podziwiał i słuchał, nic nie dziamał. Odebrałam go po południu zupełnie wybudzonego, po obserwacjach (a w czasie zabiegu miał lekarza chirurga oraz panią doktor anestezjolog), odebrałam druk - całą stronę z opisem operacji, użytych nici i leków oraz z zaleceniami. Wrócił tak jak wyjechał - beztroski, wyszedł z transportera, zażądał chrupeczek, pogonił Milusia bo był spragniony zabawy. I w ogóle bezstresowo przeszedł swoją operacyjkę. smile
            Potem wylizał trochę białego sera z koperkiem i śmietaną (co sobie zrobiłam), pojadł wieczorem mięsa. Ot, normalka. smile
            Co do upodobań smakowych, to Miluś i Natalka domagają się ode mnie małych kawałków chipsów (no tak, mnie to czasem dopada). I to nie mogą być jakieś tam neutralne w smaku, solone, albo z cebulką czy serem - muszą być paprykowe. Inne nie. Znawcy! Pewnie się uczą, bo u mnie telewizja nastawiona na "Kuchnię Plus" ew. "Domo Plus". Ja puszczam koło uszu, a one przyswajają wink
    • aankaa ależ się uśmiałam 20.03.16, 19:45
      po raz pierwszy BiŚ zajrzała do mieszkowej miski. Coś tam znalazła więc zaczęła chrupać. Mieszko przysiadł obok i wpatrywał się w nią jak, przysłowiowy, tatar w damskie siodło big_grin
      nie mógł uwierzyć, że ktoś je z jego miseczki
      • wiesia.and.company Re: idzie wiosna 21.03.16, 19:03
        No... dziewczyna i chłopak smile Wiosną smile Atmosfera się ociepla... wink
        Oj, jak mi się fajnie czyta te Wasze wypowiedzi! Homary, lexusy, wytworne domy nad morzem (kurczę, oglądam to na Domo Plus, ho ho ho!). A potem wystarczy, że kocia panienka dupinką zarzuci... i wracamy do prozy prawdziwego życia smile I ciachnięcie po orzeszkach nie likwiduje zainteresowania płcią wręcz przeciwną - dzisiaj Gacuś otoczył karczek Frygi silnym ramieniem, złapał za karczek i posunął się dalej bo ją okraczył... po czym odszedł. I on to teraz wykonał! wcześniej tylko ucapiał Frygę za karczek. Skąd mu teraz przyszły do głowy dalsze kroki w podrywaniu? A tu na stole Biśka w całej okazałości i z pośladkami zachęcająco zwróconymi ku nastolatkowi smile
        • aankaa Re: idzie wiosna 21.03.16, 19:36
          rozmawiałam o odklejnoczeniu Mieszka z zaprzyjaźnionym wetem - co prawda końskim ale wszystkie chopy tak majo - należy wykonać kastrację całkowitą i wtedy nie będzie widział po co wink się urodził

          a' propos Domo+ - oglądałaś odcinek o domu (amfibii) nad Tamizą ?
          • wiesia.and.company Re: idzie wiosna 21.03.16, 19:49
            smile Knujesz, knujesz... Mieszko i tak będzie miał swoje preferencje - jeśli go bierze uroda kotki. Mój Uranek miał do wyboru kilka wysterylizowanych panienek, sam przecież po kastracji, a zauroczony był tylko Wikcią i ją obłapiał i deptał miłośnie wink Gacuś też ma wybór: Leosia, Natalka i Fryga. A on Frygę zagarnia ramieniem smile
            A co do Domo to tak! Oglądałam ten dom amfibię nad Tamizą. To w sumie prototypowy projekt, spore pieniądze, ale sam pomysł ciekawy, nowatorski. Brakuje mi tylko informacji jak po kilku latach, czy ten dom nie kolebie się jednak choć trochę, czy wilgoć nie powoduje strat. No i jak sobie pomyślę o komarach... to oj, oj! smile
            • aankaa Re: idzie wiosna 21.03.16, 20:00
              Mieszko nie ma wyboru - albo BiŚ, albo żadna tongue_out

              Domo+ - jak, pewnie, wiesz jest seria "revisited" - może kiedyś Kevin do nich zajedzie ?
              bardzo lubię tą część
      • zaba_300 Re: idzie wiosna 21.03.16, 20:05
        Tak mi do głowy przyszło - a jak Mieszko w Wielki Piątek siuśnie na śmierdząco? Wytrzymasz do wtorku?
        Franio sąsiadki siuśnął w sobotę wieczorem i sąsiadka nie bardzo wiedziała, czy dożyje poniedziałku smile
        • aankaa Re: idzie wiosna 21.03.16, 20:38
          jesteśmy pod opieką lecznicy 24/24
          myślę, że pojawienie się w święta z życzeniem kastracji nie będzie źle odebrane - kasują podwójną stawkę
          nawet wolałabym "wielkanocne jaja" big_grin
        • andziulec Re: idzie wiosna 21.03.16, 22:05
          Jak to jest z tym sikaniem. Jimmy posikiwał w pewnym momencie ale ja NIC nie czułam. Poszłam ciachać mimo to bo już się nadawał. Arti przyjechał już pozbawiony jajec więc porównania brak.
          • aankaa Re: idzie wiosna 21.03.16, 22:25
            nie mam zielonego pojęcia
            wet - niech osiągnie dojrzałość / poczuję
            wet od koni - ciąć z rozmachem jak najszybciej
            forum - wszystkie wersje

            posikiwanie/znaczenie - pewnie kwestia osobnicza

            mam wrażenie, że Mieszko jest ... hermafrodytą ... chodzi po chałupie śpiewając, usiłuje dosiąść BiŚkę
            • andziulec Re: idzie wiosna 21.03.16, 22:55
              Nasza wetka też mówi, żeby ciachać jak najprędzej. I jak mi siknął po kątach razy dwa to leciałam ciachać choć nic nie było czuć. A przecież kuwetę zakumał od razu.
    • aankaa pierwszy, domowy, stres 23.03.16, 21:14
      odgłos z domofonu, otwieranie drzwi - ekipa siedzi tuż przed (przecież wraca służba)
      chwilka zastanowienia, myk do pokoju, coś tu jest nie tak, szybko pod kanapę

      co prawda BiŚka nie chowa się obok ale...
      kotecek (w sobie znanej kryjówce) przeżył pół dnia z obcą osobą

      nawoływany (nie reagował na dźwięk sypanych do miski chrupów) objawił się dobrą godzinę po jej wyjściu, na niskich łapkach, nieufnie rozglądając się po kątach

      nie reagował tak na wizyty gości (nawet ciekawskiego psa) ale byłam w domu

      chyba musiał się uspokoić - przed chwilą wskoczył do mnie na kanapę i dał się wysmyrać po uszach, gardziołku. Nawet podrapałam kilka razy po pół-wywalonym brzusiu

      • roscoa Re: pierwszy, domowy, stres 24.03.16, 20:01
        Koksik też musi sprawdzić kto do domu wchodzi, śmieje się ,że to kot stróżujący no ale jak to ktoś obcy,a jak już mężczyzna to albo szafa albo za zasłoną siedzi, a małe dziecko sąsiadki jak za drzwiami usłyszy to zmyka.

        Koksik bez klejnotów już rok prawie ale też ma zainteresowania kocurkowe co prawda nie ma wyboru jak u Wiesi ani nawet u Ani ale ma "ukochaną" pluszową mysz tak (15 cm) i ją próbuje zahipnotyzować miauczeniem , czasem w środku nocy, albo okraczyć. A ciachnięty był jak miał pół roku bo kuperek mu zaczynał pachnieć walerianą przy głaskaniu.
      • zaba_300 Re: pierwszy, domowy, stres 24.03.16, 20:30
        Ale przeżycie!
        Mini u nas przed niektórymi gośćmi zmyka i siedzi schowana, a do niektórych wychodzi i nawet pomiaukuje, żeby ją głaskać (ale oczywiście na widok wyciągniętej odskakuje...) Ale od czego zależy czy wyjdzie czy się schowa nie mamy pojęcia.
    • aankaa <ciach, ciach, ciach> 29.03.16, 20:21
      no, kociarze pomóżcie...

      uznając wersję Żaby, że Mieszko jest z początku maja przyjmuję, że chłopak kończy 11 miesięcy
      > nie znaczy, nie otacza go aura ...kocura...
      > atakuje BiŚkę ale raczej zabawowo (łapy, gonitwy) niż seksualnie wink
      > ostatnio (więcej werandują na balkonie) przestał podśpiewywać (a zachowywał się niemal jak kotka w rui)

      pora umówić się na zabieg i jestem w kropce - jak to mówią jest szkoła falenicka i otwocka smile
      > złapać do wora, zawieźć i czyń kacie swą powinność
      > zawieźć na badania, poczekać na wyniki, umówić się na zabieg

      opcja 2: cusik mi się wydaje, że powtórne zwabienie/złapanie Mieszka może graniczyć z cudem
      opcja 1: kot jest młody, nic mu nie dolega, tak (?) kastruje się/sterylizuje koty wolnobytujące

      proszę o podpowiedzi !!!
      z tego, co kojarzę ostatnio Wiesia wzięła Gacka za fraki i pozbawiła klejnotów, Barba też nie cackała się z nowym stołownikiem
      • wiesia.and.company Re: <ciach, ciach, ciach> 29.03.16, 21:39
        Ja bym jednak umówiła się na zabieg (bo to jednak trwa z godzinkę, no i wybudzenie) na jakąś godzinę, trochę przed czasem zwabiła na jakieś chrupcie do transportera, ale zmyłkowo (bo musi być co najmniej 8 godzin bez jedzenia), zamknęła go w transporterze, przykryłabym ręcznikiem (tak sobie posiedział troszeczkę Gacuś - nie wiedziałam, czy da się złapać na odpowiednią godzinę, czekaliśmy więc na taksówkę już po uwięzieniu Gacusia). I na ciachnięcie.
        Kiedy będzie pod działaniem głupiego jasia (przed zasadniczą lekką narkozą) może lekarz pobrać krew i oddać ją do badania, przyciąć pazurki). Tak robiłam w wielu przypadkach. A, jeszcze obejrzenie ząbków i gdyby było konieczne to i usunięcie kamienia nazębnego, czyszczenie uszu. Wszystkie zabiegi podczas jednej narkozy (lekkiej, bo to nie jest głęboka narkoza).
        Mieszko ma już taki wiek, że kwalifikuje się do kastracji, nie jest za wcześnie. Lepiej mu nie dawać szansy na strzykanie, pokazywać, że ma takie możliwości. Niektórzy mogą to polubić, lepiej im nie dawać do zrozumienia, że podniecenie (czy to seksualne pobudzenie, czy złość) może przynieść ulgę, gdy się podniesie ogon i da upust emocjom na ścianę. smile
        • aankaa Re: <ciach, ciach, ciach> 29.03.16, 22:50
          Wiesiu, nie kazali Ci przywieźć kota na pobranie krwi i dopiero po wynikach (np. następnego dnia) na zabieg ?

          w ramach jednego spania chcę zrobić: mani/pedicure ,przycięcie ucha i czip

          skąd pytanie ? mój/BiŚki wet: przyjechać, ciachnąć i zabrać ; dziś zaszłam do lecznicy koło pracy - bez wyników krwi nie podejmą się zabiegu
          • jottka Re: <ciach, ciach, ciach> 29.03.16, 23:27
            lecznica z badaniem krwi ma rację. wprawdzie kastracja to nie jest pełna narkoza, ale zawsze. na chorym kocie żadnych zabiegów się nie przeprowadza, po to ma być badanie krwi z 7dniowym terminem ważności.

            a twój wet może podstawową morfologię zrobić na miejscu? bo ja tak np. oszczędzam nadmiaru stresu kocicy przy zabiegach, gdzie trzeba ją przyspać (czyszczenie ząbków), rano się zawozi delikwentkę, pani wet robi badanie krwi, jak wyniki dobre, to się robi zabieg, po południu odbiera złego futrzakasmile
              • zaba_300 Re: <ciach, ciach, ciach> 30.03.16, 08:28
                Co do ucha: pomijając, że domowy, to chłopom nie trzeba raczej, nie? Bo i tak widać, że bez smile
                Co do zwabiania: może da się umówić tak, jak mówi Jottka, że zostawiasz rano, robią badania, ciachają i odbierasz po pracy?
                  • klaryma Re: <ciach, ciach, ciach> 30.03.16, 11:33
                    ja też poddałam mojego Syriuszka kastracji bez wcześniejszego badania krwi (wstydzę się trochę0, pytałam o to Panią doktor w osławionej Boliłapce, gdzie był zabieg, ale ona mi powiedziała, ze u kotów młodych, zadbanych, na ogląd zdrowych nie praktykują tego. Fakt, że Syriusz miał za to chwilę wcześniej robione echo serca, więc moze to miało wpływ na decyzję. W każdym razie - badania krwi nie miał robionego i w tej akurat klinice wydaje się to praktyką w stosunku do kotów młodych, zaopiekowanych, o znanym pochodzeniu i historii życia.
                  • aankaa Re: <ciach, ciach, ciach> 30.03.16, 12:10
                    ucho mu utnę żeby BiŚce nie było przykro tongue_out
                    a tak na poważnie - jak mi (odpukać) nawieje to przynajmniej nikt nie będzie go łapał żeby pod ogon zajrzeć no i taki "znak charakterystyczny"
                    • jottka Re: <ciach, ciach, ciach> 30.03.16, 12:40
                      no ale to po to się czipa wszczepia, żeby było wiadomo czyj... zwłaszcza że przy uciętym uchu każdy będzie myślał, że to bezpańskie zwierzę, bo nikt domowych tak nie znaczy. a u kocura stwierdzenie, czy był kastrowany, czy nie, nie stanowi szczególnego problemu, zwłaszcza dla lekarza, po co ty masz go strzyc?? to nie baransad
                      • wiesia.and.company Re: <ciach, ciach, ciach> 30.03.16, 17:51
                        O, Klaryma już powiedziała smile Moi lekarze mówią, że przed kastracją i sterylizacją zwierząt młodych nie praktykuje się takich badań krwi. Bo co do młodych, to nie ma podejrzeń odnośnie chorób poważnych, zagrażających życiu podczas narkozy. Przed operacją kot jest i tak osłuchiwany (serce), wymacany. Zwłaszcza kocurkom taki zabieg nie czyni krzywdy, to jest zewnętrzna ingerencja w fałdy moszny. Poza tym lekarze u mnie stawiają sprawę całkiem rozsądnie. Badanie krwi kosztuje. Zabieg kastracji czy też sterylizacji też kosztuje. Badanie krwi u młodego jest niepotrzebne praktycznie. Tylko podbija cenę zabiegu.
                        U starszych zwierząt, kilkuletnich, lekarze proszą najpierw wykonać badanie krwi i dopiero na tej podstawie umawiają się na zabieg.
                        Ciachnij go, a w trakcie narkozy zrób mu (lekarz) przegląd uszu, ząbków pazurków. smile Badanie krwi, jak już będzie dorosły albo w wypadku konieczności (u starszych kotów to narkoza często powoduje różne zaburzenia w funkcjonowaniu narządów, u młodych a zwłaszcza kocurów, to betka, serce będzie osłuchane i to najważniejsze). smile
          • mysiulek08 Re: <ciach, ciach, ciach> 30.03.16, 21:47
            Lokalni weci by pewnie znaczaco sie w glowe popukali jakbysmy sobie zazyczyli badan krwi przed kastracja/sterylka. Przy Kici.Yodzie bylismy nieswiadomi kociarze, przy SW bylo juz lepiej, a przy Bractwie Kurnikowym najwazniejsze bylo zlapac i ciachnac, 'teraz lub nigdy'. Mariola (wetka od kastracji) i tak ma do nas cierpliwosc, kazdego kota oslucha, obada, uszy wyczysci, zeby ogladnie, no i test FIV/FeLV zrobi (na dostarczonych przez nas plytkach). Badania krwi tez by zrobila, tylko na wyniki sie tutaj czeka.
      • mysiulek08 Re: <ciach, ciach, ciach> 30.03.16, 21:50
        z tego, co kojarzę ostatnio Wiesia wzięła Gacka za fraki i pozbawiła klejnotów,Barba też nie cackała się z nowym stołownikiem

        my tez za cap za chabety i do weta, bez cackania, ciachaj Anka, nie czekaj, bo jak raz Ci smierdzaco siknie to bedziesz sie musiala przeprowadzic tongue_out

        my nie czekalismy za smrodki (Miszczu wyjatek byl), wyznajemy szkole wczesnej kastracji/sterylki
            • aankaa Re: werandujemy 03.04.16, 18:10
              zostawiłam ekipę plażującą i pojechałam do ogrodnika
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/uEdqimoJTJQMtAniUB.jpg
              mam nadzieję, że Mieszko nie uzna kwiatków za pachnące legowisko uncertain
              BiŚki jestem w 100000% pewna
              • esimona Re: werandujemy 03.04.16, 19:59
                Trochę się boję o piękne, ale bardzo delikatne kwiatki. U mnie pomiędzy bratkami stały patyczki, żeby odstraszyć kotkę. Potem je sukcesywnie je wyjmowałam i żadnych pokus już nie było.
                • wiesia.and.company Re: werandujemy 03.04.16, 20:07
                  U mnie skrzynki z kwiatami służyły jako mięciutkie pojemniki na kocie brzuszki, przez kilka lat. Ponawiałam próby, bo nawet wbite plastikowe "pergole" z kwiaciarni nie były przeszkodą. I sukces! Ale teraz Gacuś dokazuje na pustej skrzynce (tylko z ziemią), z której przechodzi na ozdobne doniczki zawieszone na ekranie balkonu. Nic to, coś się uchowa, a Gacuś obierze inne obiekty na cel. Może odciągnę jego uwagę jakimś wiatraczkiem albo dyndałką przywieszoną poniżej smile
        • aankaa Re: werandujemy 03.04.16, 20:40
          barierka była normalna, przy okazji montażu siatki poprosiłam o wycięcie większości prętów - pozostał tylko środkowy. W ten sposób kociska nie muszą się przeciskać żeby wylegiwać się na (zewnętrznym) parapecie a i balkon sprawia wrażenie dużo szerszego smile
          no i fontanna nie zajmuje już tyle cennej balkonowe podłogi

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka