Dodaj do ulubionych

Mieszko - część czwarta

04.04.16, 20:10
jak ten czas leci...
forum.gazeta.pl/forum/w,10264,160395360,160395360,Mieszko_czesc_trzecia.html
chłopię (odpukać) załapało, że karmienie odbywa się w konkretnych miejscach, tzn która miska jest czyja
naczynia na blacie, otwieram słoik albo saszetkę, oba słupy tkwią bok w bok z głowami zadartymi do góry
BiŚkowa miseczka podawana jest jako pierwsza, księciunio odchodzi dwa kroki i spogląda w kierunku swojego miejsca. Nie rzuca się do cudzej !!!

od 3-4 dni zauważyłam, że - póki co - nie muszę bronić kocicy nad paśnikiem. Owszem, podchodzi, nos wyciąga ale na stanowcze słowne (!) upomnienie reaguje. Pozwalam buszować jeśli w misce zostają okruchy a BiŚ od niej odchodzi (zostawienie większej porcji to schowanie miski do szafki na później, jak ją dostaje Mieszko kibicuje ale z daleka)

zaryzykowałam zostawienie otwartego balkonu na cały dzień big_grin wróciłam do chałupy i zastałam kwiatki nietknięte. Anioł, proszę państwa, anioł !!

Obserwuj wątek
      • esimona Re: Mieszko - część czwarta 05.04.16, 01:07
        Zauważył, zauważył i 4 razy pisał, ale teksty uciekały i nie znalazły się na Zakątku.
        Pisałam laurkę dla Mieszka Wspaniałego, który zmienił swoje życie z działkowego na miejskie domowe, wsiadając z własnej nieprzymusowej woli do samochodu.
        Podziwiam mądrość Twoich kotów.
        A Kot Drewniany gustownie ubrany pilnuje porządk , tak na wszelki wypadek.
        • wiesia.and.company Re: Mieszko - część czwarta 05.04.16, 19:04
          Podziwiam wystrój balkonu, te zadbane białości, bratki kontrastujące z tą czystą hm... kobiecą dekoracją balkonu, wrzos w tonacji, kota z ogonem wzniesionym jak tyka pod pnącza fasoli, no i oczywiście artystycznie wylegujące się ciałka. W naturalnych futrach smile
        • aankaa Re: no, pora chłopcze 08.04.16, 18:34
          oj, trzymaj, trzymaj
          zwłaszcza za zwabienie do kontenerka
          później powinno pójść z górki smile

          a może, po powrocie do domu, będę mogła wreszcie go przytulić <rozmarzona> ?
            • aankaa Re: no, pora chłopcze 08.04.16, 23:03
              włazi ale boję się, że będę taka spięta że i jemu się udzieli
              od wczoraj intensywniej rozsiewam przywabiacze - feliwaya i walerianę smile

              najtrudniejsze będzie zwabienie głodnego !! kotecka i zatrzaśnięcie drzwiczek
              • wiesia.and.company Re: no, pora chłopcze 09.04.16, 19:40
                Jasne, najbardziej boi się światły, świadomy człowiek... delikwent w ogóle nie łapie o co chodzi, a człowiekowi chodzą ręce, nerwowo tupie po mieszkaniu, strzela oczami oceniając sytuację...
                Zwabienie głodnego koteczka może być całkiem proste, może wystarczy potrząsnąć chrupkami (czy to w puszce, czy w worku)? Głodny natychmiast zareaguje i da się wprowadzić do kontenera, by zostać zatrzaśnięty (i przykryty ręcznikiem, wtedy się tak nie denerwuje). I po zamknięciu sprawdź dokładnie wszystkie zapadki kontenera! Zdenerwowanie człowieka może się odbić na pewnej niedokładności.
                W każdym razie kciuki!
    • aankaa ale mam cykora... 09.04.16, 22:07
      kontenerek spryskany walerianą wzbudził zainteresowanie
      jutro poprawię

      kombinuję żeby jak najpóźniej pójść spać - u doktora mamy być na 10 rano (mam nadzieję, że przejadę przez Pl. Trzech Krzyży...), czyli powinnam zwlec się z łóżka ok. 9.30 najwcześniej
      kolację podam ok. 23, przed pójściem spać muszę zabrać miski z wodą (biedna BiŚ)

      jak dam 1-2 chrupy (zwabiacze) to mu zaszkodzę ???
      • mysiulek08 Re: ale mam cykora... 09.04.16, 23:04
        nie, nie zaszkodzisz, ale lepsze by bylo cos absolutnie zniewalajacego smile taki tunczyk np smile

        jesli sam nie wejdzie, a jestescie w dobrej komitywie, to nie bedziesz miala wyjscia jak polozyc zarlo w miseczce i znienacka capnac delikwenta za kark i do budy, tylko wtedy kontener musi stac otworem do gory, inaczej nie wsadzisz koteczka unieruchomionego chwytem karkowym.
        Wyglada to malo szlachetnie i honorowo, ale sila wyzsza jest wazniejsza. Ja czasmi musze tak z Kicia.Yoda jak dobrowolnie nie chce wejsc, tyle ze u niej bez zacheczaczy zarlowych, bo jej nic nie rusza.
        • aankaa Re: ale mam cykora... 10.04.16, 00:37
          kolacja (dużo powiedziane : półtorej tabletki trawy i po kilka chrupów na zęby i futro) zapodana i zeżarta
          przygotowałam BiŚkiniewiczowi śniadanie, schowałam w szafce - po wstaniu będę udawać, że nie planuję sypania do misek - dam jak już Mieszko będzie unieruchomiony (i nie usłyszy sypania do miski)
          wyciągnęłam puszkę tuńczyka żeby był w temperaturze pokojowej - dotychczas nigdy nie dawałam, może to go zdezorientuje ?
          zaraz zabiorę miski z wodą

          i

          dziej się wola boża...
      • mysiulek08 Re: ale mam cykora... 10.04.16, 01:49
        u doktora mamy być na 10 rano (mam nadzieję, że przejadę przez Pl. Trzech Krzyży...), czyli powinnam zwlec się z łóżka ok. 9.30 najwcześniej

        Anka, Ty na serio zbierzesz sie w pol godziny od zlweczenia sie z wyrka? U mnie awykonalne tongue_out
      • aankaa jesteśmy już w domu !! 10.04.16, 13:48
        miałam nadzieję, że głodny wlezie to kontenera zauroczony tuńczykiem. Gdzie tam !
        Po jakiejś godzinie BiŚkę zamknęłam w toalecie, żeby nie musiała głodować razem z nim, i tam zapodałam śniadanie i miskę z wodą

        Mieszko walczył do końca (wabiłam go prawie 2 godziny). Zrezygnowana poszłam na balkon zapalić. Nieopatrznie przycupnął koło mnie. No to - za radą Mysiulka - za kark, łapa pod tyłek żeby się nie szarpał i wepchnęłam do pudła. Byłam już tak zdeterminowana, że udało mi się go wcisnąć bez przekręcania kontenera otworem do góry big_grin

        nieborakowi łapki się rozjeżdżają, kołowaty jakiś
          • jottka Re: jesteśmy już w domu !! 10.04.16, 14:27
            e, to przytomny jużsmile teraz sporo mizianek (bądź należytego dystansu, jeśli cię czemus nie lubismile i po troszeczku czegoś dobregosmile może nie za dużo, ale pysznie.

            mój kocur u weta udawał głęboko śpiącego, w samochodzie natychmiast odzyskał rezon, a w domu mowy nie było o żadnym spanku - łapy się rozjeżdżały, ale dzielnie ganialiśmy po mieszkaniu tak długo, póki nie otrząsnęliśmy się z resztek narkozy. dopiero wtedy umylim się i poszlim wreszcie spać.

            czego i wam życzymysmile
            • aankaa Re: jesteśmy już w domu !! 10.04.16, 14:37
              mizianki były tylko na początku, nawet ułożyłam go w koszyczku pod kaloryferem (grzeje) ale długo w nim nie zabawił. Teraz obchodzi mnie duuuuuużym łukiem sad
              może jak się bardziej otrząśnie, po obiadku (ma głodować do 18) spojrzy na mnie łaskawszym okiem
              • jottka Re: jesteśmy już w domu !! 10.04.16, 14:54
                sądząc po twoim opisie, on już jest otrząśniętysmile teraz musi tylko odespać niebywałe przeżycia (w tym twoją podłośćsmile a masz co dobrego na obiadek? surowe mięsko albo innego tuńczyka?

                a jak tam biśka? nie obwąchuje podejrzliwie kumpla bądź też nie ma ochoty przywalić mu łapą, bo dziwnie pachnie?smile
                • aankaa Re: jesteśmy już w domu !! 10.04.16, 15:23
                  mam tuńczyka, rybę, mięso - do wyboru, do koloru smile
                  BiŚ powąchała go jak leżał jeszcze w kontenerze i na tym się skończyło jej zainteresowanie

                  po raz pierwszy zaliczyłam śniadanie bez natręta pakującego się do talerza big_grin
        • mysiulek08 Re: jesteśmy już w domu !! 10.04.16, 15:35
          a, widzisz, na cos sie rada przydala smile

          stosuje na opornych, a takich jest wiekszosc w bandzie, to mam juz doswiadczenie smile

          W aucie byl spokojny? Nam tylko dwie baby urzadzily koncert i Elvis wyl. Kazdemu w czasie jazdy tlumaczymy, ze to dla jego/jej dobra, ze kazdy kot, ktory sie zdecydowal zamieszkac u nas, przez to przychodzi, ze to poczatek nowego, lepszego zycia i w ogole teraz bedzie fajnie. Na ogol rozumieja smile a w przypadku Miszcza slychac bylo westchnienie ulgi tongue_out ale on jechal na wieksza akcje do weta.
          • aankaa Re: jesteśmy już w domu !! 10.04.16, 16:09
            kotłował się w kontenerze ze 2-3 minuty. Idąc za kolejną radą - Wiesi - zarzuciłam ręcznik i poszłam się przyoblec. W tym czasie się uspokoił, idąc do samochodu, jadąc - jakby kota nie było smile
      • wiesia.and.company Re: minka jeszcze trochę smutna 10.04.16, 17:37
        Aaaa, wygląda już całkiem na przytomnego. Musi tylko swoje odespać, bo po narkozie o dziwo sporo się śpi (jakby się nie spało podczas narkozy). Jak mu się ta narkoza wysyci, to będzie taki, jaki był przed niebywałym okrucieństwem Pańci smile Spokojnie mu możesz dać coś dosyć miękkiego, co się łatwiej przyjmie. Zapytaj go, czym chciałby przekąsić i od-obrazić się. smile Źrenice po narkozie są powiększone, nie reagują na światło normalnie - czyli nie zwężają się gdy wiązka światła jest duża. Zatem kota razi światło i szuka miejsc zaciemnionych, chodzi i chodzi. Skoro Mieszko się już usadza i przebywa dłużej w jednym miejscu, to już dobrze.
        Mój Gacuś miał zabieg ok.10.00, odebrałam go po telefonie z kliniki o 14.00 i po prostu wyszedł z kontenera jakby właśnie przed chwilą do niego wszedł, żadnych wątpliwości gdzie ma iść głodny, wyposzczony kot... stanął nad miseczką i musiałam rzucić chociaż kilka chrupeczek o okrągłych kształtach (żeby nie wpadły do pustego żołądka raniąc ścianki kantami). Przyjęło się smile Zapytaj Mieszka, co on sądzi o próbie przeprosin przekupstwem... smile Stres za Wami...
    • aankaa sakwy puste 12.04.16, 22:52
      moje relacje z Mieszkiem wróciły, no może nie do końca, do punktu wyjścia
      wprawdzie nie siedzi pod kanapą ale jakoś tak "chyłkiem, chyłkiem" koło mnie przemyka

      tuńczyka wywaliłam - BiŚ w zęby nie weźmie, ja niekoniecznie całą puszkę, Mieszkowi wyjątkowo źle się kojarzy
      balkon (tam go ucapiłam) nie jest (póki co) ostoją spokoju, wypatrywania/wywęszania wiosny i wylegiwania się na słonku
      przycupnie obok na kanapie, mogę go podrapać za uszkami ale to nie to co było w zeszłym tygodniu, jest bardziej spięty, podejrzliwy

      mam nadzieję, że chłopak zapomni czym go uraczyłam po miesiącach spokoju

      z tyłu głowy mam uwagę weta: między 5 a 15 dniem po zabiegu może zdarzyć się, że kot poczuje się gorzej, będzie osowiały, nie chce jeść, może mieć podwyższoną temperaturę --> mam go przywieźć na kontrolę (tylko jak, na bogaojca, miałabym go znowu ucapić ??)
      • wiesia.and.company Re: sakwy puste 12.04.16, 23:39
        Coś takiego? Nic nie wiedziałam że ten 5 a 15 dzień to mogą się objawić jakimś lekkim kryzysem. I Gacuś nic nie wiedział, nie pokazał. Zabieg był 15.marca, ale ani razu nic nie wzbudziło moich podejrzeń w Gacusiowym zachowaniu. Nie mam także niczego takiego wpisanego w kartę (1 bita strona) opisu zabiegu, użytych narzędzi, nici, środków farmakologicznych oraz wskazówki i zalecenia dla właściciela pacjenta dotyczące opieki nad kotem. Nie ma tam nic, tylko w przypadku stwierdzenia niepokojących objawów kontaktować się telefonicznie lub osobiście z pacjentem.
        Aanka, jeśli zachowanie Mieszka jest niezmiennie normalne, to nie jedź z nim na kontrolę. Nie łap Mieszka, nie stresuj - sama wiem, jeździłam tak na kontrolę, lekarz tylko macał, oglądał tzw. stan kliniczny czyli przyglądał się szybko jak kot wygląda ogólnie - i fru, z powrotem do transportera i do domu. Ale te moje nerwy, taksówki, umawianie terminu z lekarzem i potem punktualne odławianie...
        No i utrata zaufania pacjencika...
        Lepiej obserwuj i tylko obserwuj. Nie jest wymagane zdjęcie szwów. Po 3 tygodniach zadzwoń (dla ukojenia wyrzutuów sumienia) do lekarza i powiedz, jak jest. I już.
        A teraz popracuj nad odbudowaniem bliziutkich kontaktów - ciało w ciało. Spokój, bezpieczeństwo, głaski... to najważniejsze dla Mieszka (i dla Ciebie) smile
      • mysiulek08 Re: sakwy puste 13.04.16, 02:52
        przejdzie mu, dobra miska godzi z wieloma rzeczami smile

        pierwsze slysze o kryzysach, wykastrowalismy calkiem liczna meska populacje, w warunkach mocno stresowych i malo komfortowych i nic sie nie dzialo

        bedzie dobrze, dawaj dobrze jesc smile
    • aankaa zaliczyłam pierwsze pawie :D 25.04.16, 22:08
      zdjęć nie zrobiłam bo dopiero po posprzątaniu mi to przyszło do głowy
      a szkoda smile

      na szczęście nie były "na ścieżce" więc nie wdepnęłam
      jakaś mokra smuga zakończona... piórkiem z kociej zabawki, każda (3) kończyła się innym kolorem big_grin
    • kkjp Re: Mieszko - część czwarta 27.04.16, 17:08
      Mówta co chceta smile Ja tam sobie nie wyobrażam żeby w takiej małej przestrzeni jaką jest mieszkanie, nie przytulić kota choć 5 sekund i puścić. Nikt nie mówi o molestowaniu głaskaniem ale leciutki uścisk, cmok i głask w łepek i wolnyś królu mój wink A może on nie wie czego się po Tobie spodziewać? A tak pokażesz mu że nic mu nie grozi. Głask i korona z powrotem na głowę. Kto wie, może mu się spodoba?
      • aankaa Re: Mieszko - część czwarta 30.04.16, 21:06
        mieszkanie może nie jest duże (54 m dla mnie i kotów) ale ma tyle pomieszczeń a w nich tyle zakamarków, że (zniesmaczone nieoczekiwanymi karesami) kocisko może wleźć tam, gdzie mi do głowy nie przyjdzie go szukać smile

        co nie znaczy, że nie korzystam z okazji ! jak zalegnie w koszyczku/na kanapie/gdziekolwiek staram się podejść i posmyrać (nie biorę go na ręce) - kilka razy dziennie. Fajnie wtedy traktorzy. Nieraz jest to przelotem, nieraz dłużej - wtedy to on (miękką łapką) daje do zrozumienia, że wystarczy big_grin
      • anaiss Re: Mieszko - część czwarta 04.05.16, 00:40
        kkjp napisała:

        > Mówta co chceta smile Ja tam sobie nie wyobrażam żeby w takiej małej przestrzeni j
        > aką jest mieszkanie, nie przytulić kota choć 5 sekund i puścić. Nikt nie mówi o
        > molestowaniu głaskaniem ale leciutki uścisk, cmok i głask w łepek i wolnyś kró
        > lu mój wink

        mam tak samo smile
    • aankaa ręce opadają 30.04.16, 20:57
      ktoś, kiedyś, napisał, że Mieszko może nie pozbyć się odruchu zjedzenia wszystkiego, co mu w zęby wpadnie...
      dziś dorwał się do pieczarek smażonych z dużą ilością czosnku i porów

      wszystkiego nie zeżarł ale nie jestem aż taką fanką tego dania żeby dojadać po nim wink
        • jottka Re: ręce opadają 30.04.16, 21:16
          pory są niezdrowe dla kotów!! czosnek takoż, nieodpowiedzialna opiekunkosad jeszcze sobie pewnie buźkę poparzył, biedaczek...

          a na czym smażone? bo większość kociejstwa na tłuszcz leci, zwłaszcza jeśli grzybki byli na maślesmile ja za to zjadłam dzisiaj na drugie śniadanie żurawinę, bo pasztet naokoło niej spożyli godniejsi. bezpieczniej jednak miód wcinać, amatorów nie masmile
          • aankaa Re: ręce opadają 30.04.16, 21:48
            smażone na oleju z dodatkiem masła

            z ciekawości jutro spróbuję grzankę z konfiturą wiśniową big_grin

            żeby oddać sprawiedliwość - kotecek nie nadgryzł truskawek. Może oblizał ale, dla pewności, przepłukałam przed pożarciem
            • aankaa Re: ręce opadają 30.04.16, 21:56
              jutro, na przynętę, zostawię 1 szparaga (więcej nie dam !!!)
              jak się do niego dobierze to stracę nadzieję, że jest coś czego ten gałgan nie przyswaja big_grin
              • mysiulek08 Re: ręce opadają 01.05.16, 07:25
                smile my tez mamy wegetarian smile salata, kapusta, szpinak, liscie buraczane, nac selera, jarmuz, praktycznie wszystko co jest zielone i ma liscie ma takie wziecie, ze hej smile

                zakupy warzywniakowe najczesciej laduja w przedpokoju i czekaja na rozpakowanie (po powrocie z zakupow jest siwy dym, bo i Kicia.Yoda MUSI wyjsc, Miszczu chce saszete, Krzykalda wrzeszczy, Bursztyn wrzeszczy, Mimi miauczy (wszystkie cos chca), to sie rzuca zakupy i spelnia zachcianki kotow smile a tymczasem UmpaLumpa z Aramisem obrabiaja warzywa lisciaste smile Doszlo do tego, ze daje im codziennie liscie salaty w pudelku, ale widac takie umyte to juz nie to smile

                Gotowanych nie jedza.
                • wiesia.and.company Re: ręce opadają 01.05.16, 18:11
                  Ha, gusta i guściki! Moje z przyjemnością memłają koperek, wynoszą fasolkę szparagową (nie do konsumpcji, do zabawy i wklepywania pod dywan), ostatnio zaskoczył mnie Gacuś, który nadgryzł ze wszystkich stron ugotowanego ziemniaka, a w wcześniej wyniósł go do obróbki z garnka. Chyba mi wyrasta koneser, bo krajowych ziemniaków nie kradnie, a upolował francuskiego, specjalną sałatkową odmianę z Biedronki (1 kg 3,49, można konsumować z cieniuteńką skórką) smile
    • aankaa no, za cholerę nie rozumię... 03.05.16, 23:58
      podchodzę do gałgana, tarmoszę uszy, czochram od nosa do barku - wygina się, podstawia, mruczy = jednym słowem sprawia wrażenie zadowolonego
      wystarczy, że przejadę niżej po kręgosłupie albo zawadzę o bok - przechyla łepetynę, delikatnie (!) chwyta ząbkami albo pacnie łapką
      • jottka Re: no, za cholerę nie rozumię... 04.05.16, 00:02
        to przecież oczywista oczywistość - klepanie po tyłku (szeroko rozumiane okolice nereczeksmile dobre jest dla kocic, dla prawdziwego kocura to obelga połączona z obraząsmile widać mieszko jest prawdziwy maczosmile

        mój kocur, ogólnie mizioł, znany mi od pierwszego dnia jego obecności na tym świecie, pozwolił się drapać po brzuszku gdzieś tak w okolicach ósmych urodzin, wcześniej może nie był tak stanowczy jak mieszko, ale też uszka, szyjka, kark i fajno. za to kocicasmile klepcie, miziajcie, drapcie, gdzie chcecie, mryyyysmile
    • aankaa mój mocarz :) 04.05.16, 20:16
      chudzina wygrzebał z samego dna torby worek pełen kurzych ud (ok 1 kg) i w zębach wyniósł do pokoju
      miał pecha, złodziejaszek, bo nakryłam go w połowie drogi pod łóżko, które służy mu za schronienie "w chwilach śmiertelnego wink zagrożenia" big_grin

      ps. nie je rzodkiewek !!
      • mysiulek08 Re: mój mocarz :) 04.05.16, 20:39
        glodzisz kota, ot co, a potem masz pretensje, ze musi sam upolowac tongue_out

        mamy to samo z Miszczem, miski pelne, surowe na zawolanie, ale kroliczek musi byc smile

        smile wczorajsze zakupy:
        warzywne zakupy porzucone w przedpokoju, wazniejsze bylo zajecie sie mrozonkami, w tym filetami z kuraka (mrozne bo jedyne bez 'dodatkow'), zanim sie obrobilam, to okazalo sie, ze komando wegan obrobilo peczek szczypiorku!, dobrze ze dwa kupilam. Obok w torbie byla tacka z mielona wolowina tongue_out

        na szczescie nikomu nic bylo, zreszta taki maly peczeczek na cztery dorosle kocury, ok UmpaLumpa w rozmiarze mikro, a mowilam gupkom, ze szczypiorek szkodzi!
          • zaba_300 Re: mój mocarz :) 05.05.16, 10:37
            Takie fajne udka upolował, a Ty mu zabrałaś... Ech.

            Z tymi rzodkiewkami nie byłabym pewna - kot znajomej niedawno pożarł mi dwie kanapki - całkiem całe, z serem, kiełbasą, sałatą i chlebem. Wyglądał na szczęśliwego smile Może po prostu rzodkiewki musisz mu dawać z czymś...? wink
            • jottka Re: mój mocarz :) 05.05.16, 13:09
              fakt, podle postąpiłaśsmile ale ciesz się, że ulubiona kryjówka jest POD łóżkiem, mnie się zdarza przechwytywać pyszną, świeżą wątróbkę niesioną na zapas pod moją poduszkę... jest to, jak wiadomo, miejsce bezpieczne i ze wszech miar godne polecenia na przechowywanie zapasówsmile
            • wiesia.and.company Re: mój mocarz :) 05.05.16, 20:32
              Nie no... koty to myśliwi... muszą upolować coś. Samodzielnie złowić! Nie tam takie podkładane pod pyszczki jak w stołówce zakładowej wink Bo w stołówce dostaje się to co jest, nie ma wybierania jak w karcie w restauracji. A jak konsument ma akurat ochotę na coś innego??? No i jak sobie może zorganizować wyławiając - to sobie organizuje łowy smile Komando wegan przy szczypiorku! big_grin Ale i tak dobrze, że wrąbali, a nie zmemłali czubki wzrostu (kwas foliowy) i porozrzucali smile To się nazywa dieta urozmaicona smile Moje dojrzałe koty już wiedzą, co jest interesujące, co nie. Gacuś musi rozpracować wszystkie smaki smile Wczoraj miał apetyt na mleko skondensowane słodzone Gostyń i strasznie się rwał do miski, gdzie miksowałam. Musiałam odciągnąć eksperymentatora małym talerzykiem z tym mlekiem, potem stracił zainteresowanie misą mleczną, bo dolałam dużo soku z limonek. To było za kwaśne. smile Odczepił się. Ale ziemniaki ugotowane mu bardziej podchodzą niż kotlet mielony. Teraz pora różnych owoców, warzyw - będzie chłopak próbował smile
              • aankaa Re: mój mocarz :) 07.05.16, 00:51
                och, taki płodozmian (oprócz standardowego sypania do misek, daję "na czubku noża" wszystko co sama pochłaniam) stosuję codziennie. Mieszko wchłania (prawie) wszystko, BiŚ powącha i odchodzi zniesmaczona, rzadko zje coś innego niż króliczego Felixa i mieszankę suchego (wybredna małpa...)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka