Brak tolerancji / agresja u kotów

23.05.17, 12:34
Czy ktoś z Was ma koty, które za sobą nie przepadają i nie do końca się tolerują? Jeżeli tak, jakie zachowania agresywne przejawiają i jak często?

Kolejne pytanie: jakie zachowania agresywne świadczą o tym, że koty naprawdę się nie lubią? Chodzi mi o jakieś subtelne zachowania, a nie o takie, że faktycznie widać, ze coś jest nie halo, jak np. rzucanie się dwóch kotów na siebie przy każdej okazji.

    • mysiulek08 Re: Brak tolerancji / agresja u kotów 23.05.17, 22:17
      Kicia.Yoda jest powszechnie znana ze swej nienawisci do swoich pobratymcow, od zawsze smile Jak tylko widziala kota nalezalo sie ewakuwac na bezpieczna odleglosc, bo rzucala sie w tym momencie na wszystko co sie ruszalo. Nie raz, nie dwa mielismy skrwawione uda, lydki, rece, wystraczylo, ze zapach innego kota poczula np lisciach. Po wielu latach jej troche przeszlo, jeden taki macho-kocur ja utemperowal smile

      W domu niestety nadal mord w oku, dziasiaj chciala ubic Grubsona.

      Ale i tak Kicia.Yoda to pikus wobec jednej naszej koty, Krzykaldy, ta idzie na smierc i zycie jak tylko widzi/czuje kota. Musi byc izolowana i jest niestety na fluoksetynie bo inaczej wlasne emocje zyc jej nie daja, gryzie, drapie, miauczy, krzyczy. Na pigulkach jest kochanym kotem, ale tylko dla czlowieka.

      Pozostaja banda wspolzyje calkiem dobrze. W domu jest jeden szef, ktory pilnuje porzadku a w Kurniku szefuje mamuska wiekszosci ferajny. Owszem przy wiecej niz jednym kocie bywaja zatargi, u nas sa sporadyczne, ot Alicji nie spodoba sie to jak Pan Wasik na nia spojrzy i syknie, warknie, Grubson klepnie Kudlaczka w pupe, tak sie odwinie i odda. Ale nie jest to ekskalacja, raczej wzajemne sprawdzanie na ile mozna sie posunac smile

      To czy koty sie lubia widac po... uszach smile Jesli sa czyste, to znaczy, ze sie wzajemnie myja, a wzajemne mycie oznacza przyjazn. Oznakami tego, ze nie lubia sie zbytnie, a wzajemnie toleruja jest np to, ze nie spia razem, jeden kot szuka osobnego miejsca, z dala od drugiego, obchodza sie z rezerwa, nie beda sie razem bawic, jesc. Jest jeszcze cos, co nazywa sie 'agresja bierna', np kladzenie sie na drodze komunikacyjnej innych kotow, blokowanie dojscia do kuwet, misek, czasami przegananie z kuwety.

      Polecam lekture ksiazek:

      forum.gazeta.pl/forum/w,10264,163644381,163644381,Lista_ksiazek_dla_kociarzy.html
      • wiesia.and.company Re: Brak tolerancji / agresja u kotów 25.05.17, 17:26
        Po śmierci mojej szefowej stada, Wikci jakoś się stado "posypało", po śmierci Filipka nastąpiły wyraźne przetasowania. Wikcia trzymała całe stado w ryzach, interweniowała (pojawiała się, to wystarczyło), gdy były jakieś niesnaski i zastraszania (takie kocie zabawy). W tej chwili moje stadko (piątka) jest mało spójne. Natalka jest jedynaczką, łapą macha Frydze przed nosem (odstrasza), goni Gacusia (ale nie dogania, a on ją, bo dla młodzika Gacusia to zabawa, a ona nie bije do krwi i nie podgryza). Leosia (niepełnosprawna) wali na oślep łapą (ale nie tak, żeby trafić, odstraszająco tylko) i warczy albo ostrzegawczo rzuca się na kogoś i odskakuje. To tylko próba odpędzenia kotów, zaznaczenia swojej bezpiecznej granicy. Wszyscy spokojnie obok siebie jedzą, śpią ze mną na łóżku, nie ma jakiegoś wtulania się jednego w drugie (poza Gacusiem 2-latkiem, który się wtula w Milusia - mentora 11-latka). Gacuś jest najbardziej przyjacielski, przyjazny. Reszta po prostu jest stadem, ale żyje trochę obok siebie, to im wystarcza. Naruszenie granic Leosi i Natalki to machanie łapą ostrzegająco. Ale nie ma wywracania się i tarzania po ziemi w bitwie. No... robi to tylko Miluś i Gacuś, to są takie próby chłopaków, Gacuś się uczy postępowania, uczy swojej siły, Miluś chce spokoju i wtedy się drze, tłamsi Gacusia, Gacuś Milusia , ot takie przepychanki i berek, protesty i sapanie Milusia, tupanie Gacentego gonionego przez Milusia. Ot takie nauki.
        Ale nie ma gryzienia, tarzania dwóch wczepionych w siebie kotów, darcia sierści. Koty nie muszą się przecież kochać, żeby żyć w stadzie, w którym przecież jest (bo musi być, tak to już jest) hierarchia. To jak zespół pracowników w pracy zjednoczonych wspólnym celem. Nie musi tam być miłość, są różne preferencje, różne charaktery. Byle nie było nienawiści prowadzącej do walki i krwi.
        • yaga7 Re: Brak tolerancji / agresja u kotów 26.05.17, 06:31
          Dzięki za opowieść smile

          No, u nas jest czasem tarzanie się i wczepianie z fruwającą sierścią potem, tak raz na 2 tygodnie bym powiedziała. A potem znowu jest względny spokój. Natomiast nie ma problemu z głaskaniem na zmianę jednego z drugim, czy z przenoszeniem zapachów między jednym a drugim.
      • yaga7 Re: Brak tolerancji / agresja u kotów 26.05.17, 06:29
        Mnie właśnie chodzi o takie historie z życia też, nie z książek smile

        A co do mycia, moje 2 poprzednie koty żyły obok siebie lat 10, nie myły się wzajemnie ani razu. Mogły obok siebie leżeć (ale się nie wtulać), ale starszy dość często fukał na młodszego, więc żadnych czułości nie było.

        Co do agresji biernej, też czytałam. Teraz jeden z moich kolejnych dwóch czasem się tak właśnie zachowuje.
Pełna wersja