miriam_73
03.02.20, 15:09
Pożalić się chciałam, tym razem o pieskach...
Nasze dwie Kocice mają kumpli w postaci dwojga Ciułków (chihuahua). Mamy doświadczenie w "obsłudze" tych piesków, kochamy je bardzo, jesteśmy odpowiedzialnymi, doświadczonymi właścicielami.
Wypatrzyłam w jednej z psich fundacji bidkę, podobno potrzebująca domu, jak to określono w opisie "odpad hodowlany" w typie ciuła, nieco młodszą niż nasze dwa ogony. Z określonymi problemami, doskonale znanymi nam z własnego podwórka i będących w związku z tym "oczywistą oczywistością". Zwróciłam się do nich o info, mailowo, tak ja wskazali, wyrażając wstępnie chęć pogadania o adopcji. Gotowi do przejścia całej opisanej procedury, I... dupa. Cisza. Zlewka. Ani nie, ani tak, ani pocałuj mnie w d... Totalna zlewka. Jest mi zwyczajnie przykro, bo sunia jest cudna i naprawdę chcieliśmy zaoferować najlepszy dom jaki można sobie wyobrazić (jestem tego pewna!). Piesia nadal wisi na stronie, że poszukują dla niej domu. Czy aby na pewno?