Nie o kocinach, ale o pieskach i fundacjach

03.02.20, 15:09
Pożalić się chciałam, tym razem o pieskach...

Nasze dwie Kocice mają kumpli w postaci dwojga Ciułków (chihuahua). Mamy doświadczenie w "obsłudze" tych piesków, kochamy je bardzo, jesteśmy odpowiedzialnymi, doświadczonymi właścicielami.

Wypatrzyłam w jednej z psich fundacji bidkę, podobno potrzebująca domu, jak to określono w opisie "odpad hodowlany" w typie ciuła, nieco młodszą niż nasze dwa ogony. Z określonymi problemami, doskonale znanymi nam z własnego podwórka i będących w związku z tym "oczywistą oczywistością". Zwróciłam się do nich o info, mailowo, tak ja wskazali, wyrażając wstępnie chęć pogadania o adopcji. Gotowi do przejścia całej opisanej procedury, I... dupa. Cisza. Zlewka. Ani nie, ani tak, ani pocałuj mnie w d... Totalna zlewka. Jest mi zwyczajnie przykro, bo sunia jest cudna i naprawdę chcieliśmy zaoferować najlepszy dom jaki można sobie wyobrazić (jestem tego pewna!). Piesia nadal wisi na stronie, że poszukują dla niej domu. Czy aby na pewno?
    • wiesia.and.company Re: Nie o kocinach, ale o pieskach i fundacjach 03.02.20, 17:28
      Nie poddawaj się. Czasem nieobecny jest administrator strony, bo nieupoważnieni nie prowadzą albo ktoś nie odebrał maila. Napisz też na stronie fundacji pod zdjęciem, że wysłałaś do nich maila i prosisz o odpowiedź. Zwyczajny czynnik ludzki, na pewno nie zła wola. Ktoś przeoczył, niedopatrzył.
      • kkjp Re: Nie o kocinach, ale o pieskach i fundacjach 04.02.20, 09:13
        Albo zadzwoń po prostu
        • miriam_73 Re: Nie o kocinach, ale o pieskach i fundacjach 04.02.20, 13:59
          Problem polega na tym, że nie za bardzo wiadomo do kogo. Jest kilka wolontariuszek, ale ta Malusia nie jest przypisana do żadnej z nich i jest podany tylko e-mail. Na który nikt nie odpowiada.
          Nie jestem pewna czy to nie jest zła wola. Ostatnio poczytałam trochę o niektórych zwierzęcych fundacjach i niektórzy naprawdę świrują. To też nie powinno działać tak, że z góry zakłada się niecne zamiary czy złą wolę potencjalnych kandydatów do adopcji. A tak to trochę momentami wygląda.
          I żeby było jasne: mam Kocinę z adopcji, z Franciszka w Konstancinie, więc to nie jest tak, że zachciało mi się bawić w dobrego wujka i ubzdurałam sobie adopcję. Naprawdę chcemy dać dom tej Malusi, zwłaszcza, że już mamy dwójkę, więc i dla trzeciego, zwłaszcza tak potrzebującego, znajdzie się miejsce i kawałek serca.
          • mysiulek08 Re: Nie o kocinach, ale o pieskach i fundacjach 04.02.20, 15:36
            ale fundacja jako fundacja nie ma telefonu? fejsa?

            osobiscie bym zrobila troche szumu

            tez czytalam to i owo o fundacjach
            • wiesia.and.company Re: Nie o kocinach, ale o pieskach i fundacjach 04.02.20, 20:07
              Nie rezygnuj. Jeśli podane są wolontariuszki, to wyszukaj na profilach FB i napisz do nich. A jeśli dalej się nie będą odzywać, to poszukaj w internecie informacji na temat tej fundacji, może w KRS ie będzie podane nazwisko lub dalej osoby odpowiedzialnej wobec prawa za prowadzenie działalności statutowej fundacji.
Pełna wersja