Dodaj do ulubionych

Koty bure mają 15 lat!

01.05.20, 14:35
Taki wpis jest co prawda na Facebooku, ale wydarzenie ważne, że i niech bure zaistnieją również na Zakątku.
Dzisiaj koty bure czyli Lolka i Pepek kończą 15 lat. Szmat czasu razem. Tyle, że są to koty, które pomimo życia w sporej gromadce ogonów są samotnikami. Nie lubią innych kotów. I co dziwne nie lubią się również nawzajem. Podejrzewamy, że w którymś pokoleniu musiał mieć udział żbik, bo i charaktery (dzikie) i wygląd, długie ogony z 10 czarnymi paskami mogą o tym świadczyć. Ale i tak są kochane.
Roczny Pepon przechorował coś czego nie udało się zdiagnozować, ale wrócił do zdrowia i do swoich nawyków czyli wróciła rodzinna powsiłapa.
Lola do tej pory nie chorowała, weterynarza odwiedzała tylko po to by dać się zaszczepić. Niestety teraz to się zmieniło, Lolcia ma chorą wątrobę i prawdopodobnie coś jeszcze, ale tego dowiemy się po kolejnych badaniach. Jej potrzebne kciuki i dobre myśli.
Obserwuj wątek
    • wiesia.and.company Re: Koty bure mają 15 lat! 08.05.20, 18:01
      Tyle lat razem, bo 15 lat, to szmat czasu. To jak dorastanie własnych dzieci. A ta dwójka to jak od tych samych rodziców, ale z różnymi temperamentami i upodobaniami. Pepek to (widać po sylwetce) długotystansowiec, kształt figury Lolki mówi o jej preferencjach. wink
      • barba50 Re: Koty bure mają 15 lat! 08.05.20, 21:40
        Wieśku Lolka taka była... Teraz to chudzina, raptem 4,5 kg, sterczą na grzbieciku kosteczki kręgosłupa, sierść zmierzwiona, niestety to nie ta sama Lolcia, Cesarzowa jak ją nazywamy. Oprócz wątroby jeszcze trzustka, no i w pyszczku kiepsko. Leukocytów 22 przy maksymalnej normie 11... Kontynuujemy dożylne kroplówki. Ale jeszcze nadzieja na lepszy czas nie gaśnie...
        • wiesia.and.company Re: Koty bure mają 15 lat! 09.05.20, 18:22
          Och, Lolka... bidulinka. Leukocyty to wiadomo, wystarczy sam stan zapalny pyszczka i już skacze. Wątroba często poddaje się leczeniu ładnie (jak to mówią narody mocno moczące usta i wątrobę w winie). Trzustka i wątroba często idą w parze. Stan zapalny pyszczka trzeba rozbijać antybiotykami, ale tego znów wątroba nie lubi. A jak w pyszczku boli, to nie chce się jeść - znaczy chce się, ale się nie daje. Każda ochota na jedzenie to powód do radości. I wiadomo, na wiosnę wszystkie takie schorzenia (zęby zwłaszcza, kości, stawy) bardzo się przypominają. Kciuki trzymam mocne za Lolkę. Cesarzowo, nie dawaj się! Minie dołek, będzie zdecydowanie lepiej! Kciuki trzymamy!
      • kkk Re: Koty bure mają 15 lat! 21.05.20, 11:39
        Piękny wiek. Tak patrzę na swoją 14 łatkę i już niestety wiek po niej widać - niby brzuszek ma, fałda "dobrobytu" wiadomo ale na karku na dupince taka chuda krowa się robi, kostki czuć, lopatki sterczą 😔 Inaczej się już porusza, ciężej jej wskoczyć na łóżko itd. Nie wiem czy to z lenistwa czy co ale od jakiegoś czasu nie chętnie je suche, mokre i mokre! Zęby ma, a do pyszczka za bardzo nie pozwala zajrzeć. Teraz czytam, że to może być jakiś stan zapalny? Trudności z gryzieniem? Nie mam doświadczenia ze starszymi kotami, ona jest moim pierwszym własnym kotem 😍 od kociczka. Trzeba do weta się z tym wybrać. Aż się boję bo charakter ma straszny pod tym względem, zwłaszcza tak na starość się mendowata zrobiła, do mnie trochę też niestety 😔
        • barba50 Re: Koty bure mają 15 lat! 21.05.20, 11:56
          Weź do weta. Sprawdź czy coś złego się nie dzieje. Ja winię siebie, że nie zareagowałam wcześniej, może można było zdiagnozować problem jakiś czas temu, teraz prawdopodobnie nałożyły się na siebie różne przyczyny i bardzo trudno jest uchwycić sedno problemu. Ale Lolcia była cały czas okazem zdrowia. Nigdy nawet kataru. Wydawało się, że tak będzie zawsze. Zresztą ma taki samotniczy charakter, że trudno było zauważyć, że nie wszystko jest w porządku. Poza tym trudno ją leczyć. Każde podanie leku, tabletki czy zawiesiny do pyszczka to walka o życie co z pewnością nie poprawia jej stanu i samopoczucia. W tej chwili zostało przerwane leczenie. Ma sobie po prostu żyć powolutku, po swojemu. Ale coraz częściej zastanawiam się czego się złapać - leczyć na siłę (tylko co? kiedy nie ma diagnozy...) czy dać jej spokój. Tyle, że wydaje mi się, że spokój może skończyć się jednym. Tym do czego zmierza każda żywa istota. Nie pozwolę cierpieć to wiem z całym przekonaniem, tylko podjęcie takiej decyzji po 15 latach wspólnych chwil jest okropnie trudne sad
          • kkk Re: Koty bure mają 15 lat! 21.05.20, 12:26
            HTifea też zawsze zdrowa, nic a nic nie miała. Wet się śmiał że takie charakterze nie chorują. Jej teraz coraz ciężej zrobić szczepienia, a zajrzeć do pyska, uszu itd, nie daj Boże czyścić to masakra. Możliwe że z wiekiem taka się zrobiła?? Nadwrażliwa, menda mała wrzeszcząca jak się jej dotyka, ehhh 😔😕
            • zew-is Re: Koty bure mają 15 lat! 21.05.20, 16:31
              Moja 12,5 letnia szylkretka też zawsze charakterna, ale niestety nie okaz zdrowia od jakiegoś roku jest znacznie spokojniejsza. Również u lekarza. Warczy, syczy itp., ale jest obsługiwalna. Trochę mnie to niepokoi. Sądzę, to właśnie kwestia wieku i może olejku cbd, który podaję regularnie z krótkimi przerwami. Ale niestety porusza się jak babcia, takie problemy z kręgosłupem. Kanapa to maks skocznych możliwości. Już ubolewam ile nam jeszcze czasu zostało.
              Z paszczą koniecznie trzeba się wybrać do weta, chore zęby sieją zniszczenie w organizmie. Wyczuwasz inny zapach z paszczy?
            • wiesia.and.company Re: Koty bure mają 15 lat! 27.05.20, 19:08
              Są zauważalne zmiany w zachowaniu kota, które powinny nas uruchomić natychmiast:
              - kot dużo pije - jest to widoczne, bo np. wchodzisz do kuchni gdzie jest miska z wodą i jest kot, potem znów wizytujesz kuchnię i znów nad miską z wodą jest kot, jest kota znacznie więcej nad miską (do weta szybko!)
              - kot ma apetyt, podchodzi do jedzenia, powącha i jednak odchodzi, albo próbuje coś zjeść i odchodzi (natychmiast do weta, pomijam stan zapalny dziąseł ale to może być też objaw chorej wątroby i nerek, niesmak w pyszczku)
              - kot wymiotuje białą śliną - czyli nie to, że od razu po jedzeniu, ale na ogół przed jedzeniem
              - kot wygląda jak szczotka do klozetu, sterczą mu włosy, nie przylegają do ciała (to oznaka, że się nie liże, nie dba o higienę, albo boli pyszczek, albo ma niesmak w pyszczku)
              - stan zapalny pyszczka jest czasem awizowany zapachem z mordki, ale także zapaszek może być informacją o kłopotach trawiennych
              - sikanie poza kuwetą lub też częste odwiedzanie kuwety i sikanie po kropelce (do lekarza biegiem), rozwolnienie utrzymujące się przez kilka dni i wymioty.
              - chudnięcie kota.
              To takie najważniejsze wyraźne objawy, które wymagają szybkiej wizyty u weta. Nie ma co kombinować, czy pójść czy nie pójść, bo może się histeryzuje. Jeśli się to widzi - to znaczy że wizyta MUSI się odbyć. Nie chce się teraz - to i tak będzie się musiało. A im później, tym jest gorzej. Wiem to sama, niestety wiem.

              Co do leczenia: mam teraz 4 koty właściwie nieobsługiwalne. Na razie Gacuś i Natalka się trzymają. Natalkę już mogę na chwilę otoczyć ramionami. To i tak postęp. Fryga jest lękliwa, wycofana, drga nerwowo, gdy ją głaszczę, ale to lubi. Teraz leczę Leosię. Miała we wrześniu drugi raz wycinanego gruczolakoraka z uszka. Uszko OK, ale narkozy rzuciły się jej na nerki, które ma w opłakanym stanie. Przez jeden miesiąc miała kroplówki dożylne, potem ja robiłam 4 razy kroplówki w domu. Ale Leosia nie chce, żebym jej robiła. Więc od 7 miesięcy chodzę z nią do pobliskiego weta dwa razy w tygodniu na kroplówki podskórne. U weta jest b.dobrze. Natomiast podawanie jej leków dwa razy dziennie strzykawką do pyszczka to jej i mój stres. Trudno, jakoś ją pacyfikuję ręcznikiem. Jestem podrapana, ale to nic. Nie rezygnuję. Wyniki nerkowe się nie poprawiają, ale i nie pogarszają (tfu, tfu, tfu). Weszłyśmy już w rutynę.
              I muszę powiedzieć, że podawanie tabletki do pyszczka, gdy pyszczek boli, bo jest stan zapalny - to dla mnie mordęga i dla kota straszny ból. Nie udaje mi się. Strzykawka z płynem to samo.
              Mogę jedynie robić zastrzyki w karczek podskórne. I to mi wychodzi. Tylko po prostu zbliżam się od tyłu do śpiącego kota. I wtedy szybko za fałdkę, wstrzykuję, chowam strzykawkę za siebie i gdy zaskoczony kot się ocyka ze snu, to ja udaję że to nie ja, że nie wiem też co się stało. Ale tylko śpiący kot da sobie zrobić.
              Przetrenowałam to na Frydze (histerycznej, lękliwej), na Natalce (czujnej, szybkiej, nieufnej) i na Leosi (bojowej, dzielnej, z własnym zdaniem).
              To tyle z moich doświadczeń. Tabletki dla mojej czwórki podawane przez 1 osobę - hahahaha, strzykawką do pyszczka - hahahahaha, zastrzyk podskórny - jedyna broń z chorobą! Też nie mam techniki, ale to nic. Muszę, to muszę.
              • kkk Re: Koty bure mają 15 lat! 28.05.20, 12:36
                Ten patent na tabletki w strzykawce i do pyska znamy i stosujemy. Gorzej bo starsza potrafi wypluć..dlatego na robale głównie dajemy w kroplach na kark. Teraz kupiłam krople Beaohar na uspokojenie przed wizytą u wet dla tej 15 latki bo były tragiczne awantury, gryzienie, drapanie. Umawiamy sie. Ktoś to stosował???

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka