Dodaj do ulubionych

Do 3 razy sztuka?

15.05.20, 14:01
Wczoraj przyplątało się małe czarne, kociczka. Raz drugi, nakarmiliśmy, płochliwa ale nie całkiem dzika. Chodzi szuka, nawołuje... I wczoraj zdecydowaliśmy się ja złapać. Nie wyrywała się nawet, dała głaskać. Młode to może z pół roku. Spała w łazience, kuwetowa, czysta, ładną sierść, trochę chuda. Mamy swoje 2 kocice, 4,5 lat i 14 letnią. Na razie fukaja...co robić, mentlik w głowie. Już jej nie wypuscimy, szkosa. Zostawić, szukać domu... Piękna czarna, wielkie złote oczy, misiak.
Obserwuj wątek
      • kkk Re: Do 3 razy sztuka? 15.05.20, 19:48
        chodzi po okolicy od jakiegos tygodniał, placze, szuka, szwęda się. Nie ma zadnych ogłoszeń, ulotek, patrzyłam na necie, tez nic. Gdybym ja "zgubiła" kota oplakatowałabym całe osiedle,. pisała na olx itd., wiesz... za wszelka cene, a tu NIC. Nie ma nic. Nie wierze ze kot wyszedł i nie mógł trafic do domu. Moje koty wychodza od lat... i wiem, ze nie ma mozliwosci zeby sie "zgubiły", wracaja i wiem o tym, ze wrócą.
        • wiesia.and.company Re: Do 3 razy sztuka? 15.05.20, 20:18
          Oj, wiem po swojej Natalce, wiem po innych kotach z mojego osiedla, którym pomagałam odnaleźć właściciela - kot nie potrafi trafić do swojego domu, jeśli był niewychodzący lub zbyt krótko był w tym domu. Po prostu inna jest perspektywa, z jakiej kot widzi świat np. z okna, a inna gdy staje na ziemi na wysokości 20 cm od gruntu. Wszystko wydaje się mu wtedy inne. Patrzył np. na drzewa z oddalenia, z góry. I nagle jest blisko pnia. I nie wie, co to jest, nie kojarzy.
          Poza tym ludzie starsi nie wiedzą , jak należy swojego kota szukać. Ale i ludzie młodsi też nie szukają, bo uważają, że skoro kot wyszedł, to i przyjdzie. Zadzwoni do drzwi domofonem, wjedzie windą i zadzwoni do swoich drzwi. Jednak trzeba rozwieszać ogłoszenia ze zdjęciem kotka. No i te ogłoszenia zostawić na drzewach, w sklepie mięsnym, kiosku Ruchu.
          Kotek się zgubił, skoro chodził i płakał. Ale ktoś uznał, że chce wyjść, wyszedł, pospaceruje, znudzi mu się i wróci. A on nie potrafi. Świat jest teraz wielki dla maluszka. Jest zagubiony.
          Ja bym rozwieszała ogłoszenia. Ludzie starsi też nie mają dostępu do internetu.
          Zrobisz, jak zechcesz. Ale może warto pomóc człowiekowi także smile
            • barba50 Re: Do 3 razy sztuka? 16.05.20, 09:21
              Nigdy nie ogłaszałam, że znalazłam kota. Tyle, że w większości były to koty bezdomne, zabiedzone, głodne bądź chore. Sprawdzałam wszędzie gdzie się dało czy ktoś nie szuka, ale takiego przypadku nie było.
              Teraz też mam taką sytuację. Od kilku dni przychodzi taka bieda, ruda (do 4 razy sztuka?) przy której Lola jest tłuścioszkiem. Bezgłośnie prosi o miskę, daje się brać na ręce, zje i gdzieś odchodzi. Nie wiem co zrobię jeśli postanowi się u nas zagnieździć. Na pewno będę karmić, ale przyjąć do stada nie powinnam. I tak siódemka to bardzo dużo, a cały czas mam w głowie fakt, że nie mam wyjścia awaryjnego. A jestem z wielu względów w grupie podwyższonego ryzyka...
              Ruda bieda była już dzisiaj po swoją porcję śniadaniową. Przyszedł na ganek i otwierał pyszczek prosząc o michę.
    • babcia47 Re: Do 3 razy sztuka? 17.05.20, 22:38
      na wszelki wypadek poinformuj ale również możliwe, że komuś znudził się koteczek, gdy świąteczny prezencik podrósł. Ona już was wybrała skoro wróciła a ze starszymi się dogada. Mnie tak znalazła 2,5 roku temu moja koteczka, w pracy. Też darła się i to w niebogłosy. Jednego dnia nakarmiłam, darła się kontem mordki wciągając karmę i poszła ale drugiego dnia wróciła i czekając pod samochodem szefa darła się ale już do mnie.. no to została. Rezydenci, 6 i 14 lat wówczas po krótkim czasie ją zaakceptowali a młodszy kocur syberyjski wręcz się w małej zakochał i mam teraz stowarzyszenie szaraków. Nie wiem ile wtedy miała tygodni, wydawało mi się, że jakieś 6-8 ale jest malutka, wygląda dziś jak mniej niż roczny kociak i tak się często zachowuje. Tym zabawniej wygląda razem z wielkim 10-kilowym puchatym syberyjczykiem, jak Flip i Flap smile
        • kkk Re: Do 3 razy sztuka? 18.05.20, 12:41
          Póki co, zostanie raczej u nas. Patrzymy na necie czy nikt nie szuka... ale w sumie skąd bede miała pewność, że to właściciel sie zgłosił jesli ewentualnie dam ogłoszenie ze zdj? a nie np. jais ktos przypadkowy komu sie kotek spodobał? hhhmm, jakoś tego nie widze, że teraz ot tak mogłabym ją lekką ręką oddac nieznanej mi osobie.
          Czwarta noc za nami, 2 pierwsz w łązience była ale widze ze jest wyjątkwoo grtzeczna, układna, czysta, ładnie do kuwety robi swojej, czasem do dziewczyn hehe. Raz moja 14 letnia kocica tez sie u nowej załatwiła (próba sił?).
          Bylismy u weta, wszuystko OK, odorbaczona itd., więc teraz planujemy szczepienie. Ogladam ją na wszystkie strony, to to nawet pchly nie ma, gdzieniegdzie lekie ranki, jakby po zadrapaniach małych. Wpuszczamy krople Tobrex i Difadol przez kilka dni, wet stwierdził lekkie uszkodzenie, coś z oczkiem, czego nie widac na pierwszy rzut. Jedynie lekka łezka była w jednym oku, a tak - oczka w normie. Oceniona na jakies 6-8 m-cy.
          Dzisiaj jestem na urlopie, kiedy mój W. wyszedł do pracy, ja jeszcze sałam... obudził mnie przerazliwy pisk, płacz kociaka, chyba myslał ze został sam. Zawołałam, przyleciała zadowolona, ż e jednak jest człowioek do miziania.
          • kkk Re: Do 3 razy sztuka? 18.05.20, 12:58
            Mam nadzieję że choć troche sie polubią z naszą Muffką, młodszą (4,5 letnią) kotką, chcicłabym żeby były dla siebie towarzystwem. Z Tigrą Muff sie toleruje, chciałaby się z nią bawic itd. ale za duża róznica wieku sad
            Czarnulka ma łagdony charakter, nie reaguje praktycznie na syknięcia dziewczyn, takie ostrzegawcze w sumie bo widzę ze agresji jakiejś nie ma. Nie ma ataków, łapoczynów i oby szło to w tym kierunku albo dalej, poytywniej. Zaczynają przechodzić koło siebie pewniej, bez syków, są zainteresowane soba nawzajem, obserwują się bardzo z zaciekawieniem.
            • babcia47 Re: Do 3 razy sztuka? 19.05.20, 02:03
              Mój Pusiol ma teraz ok 8 lat, Werwa(mała) ponad 2 lata. Nie tylko razem śpią, kocur wypisuje małą ale też ganiają się jak małe kociaki. Ze starszą się tolerują ale ona ma lekki schizy bo boji się kocur, choć kiedyś rządziła dwoma starszymi od niej, wilczycą i pudełkiem. Jak mała śpi lub jest u mnie na rękach to ją wylizuje ale pod koniec zdarza się ją pacnąć że strachu chyba. Do walk i łapoczynów nie dochodzi
    • estelka1 Re: Do 3 razy sztuka? 19.05.20, 21:08
      Jeśli nikt małej nie szuka, absolutnie zostawić. Cudna czarnulka. Jak moje nieżyjące już Grubiutka i Tysieńka. Rezydentki się przyzwyczają. Są dwie, więc łatwiej ją zaakceptują
      • kkk Re: Do 3 razy sztuka? 20.05.20, 08:21
        Jest nawet ok. Teraz widzę że młodsza jest bardzo zazdrosna i czarnulke, zwłaszcza jak jej ukochany pancio się nią zajmuje... Nie chce przy niej jeść, nie chce się tulić do niego itd. starsza ma wywalone, i tak jest królową big_grin A małe bardzo chce się bawić, nie boi się ich, nie tyka, jest ostrożna ale bardzo lgnie do Muffki, zaczepiane ja w zabawie, szuka kontaktu. Dajcie jakieś rady jak usprawnić oswajanie 3! Niby już się dokacalam kiedyś ale warto poznać rady innych wink
        • barba50 Re: Do 3 razy sztuka? 20.05.20, 11:46
          Jakieś rady? Chyba nie są potrzebne. Jest dobrze. Trzeba tylko czasu, póki nie ma łapoczynów i futro nie fruwa nie ingerować. Same sobie ułożą relacje. Cieszyć się wszystkimi futrami, dopieszczać rezydentki, one są w tej chwili w nowej dla nich sytuacji.
          Gratulować już można bezbolesnego dokocenia!
          • kkk Re: Do 3 razy sztuka? 21.05.20, 09:44
            Dzisiaj minie tydzień jak diabliczka jest u nas. Będę zdawała relacje jak postępy w oswajaniu. Czasem już próbuje małe się bawić, ganiać z Muffka, ta niby zainteresowana ale ostrożna, z rzadka już syknie ostrzegawczo. Bójek raczej nie będzie mam nadzieję! Wszystkie mają raczej łagodne charaktery, Muff nawet troszkę ciapowata jest, płochliwa, spokojna, małe podobnie choć może pokazać jeszcze co potrafi. Daje sobie obciąć pazurki, łazi za nami po domu, asystuje w kuchni, łazience itd. nie jest zbyt miziasta ale przychodzi zawołana.
            Chyba za szybko chcę żeby było już tak super hiper, jeszcze za wcześnie na pewne rzeczy... Może ona gdzieś miała swojego człowieka, może tęskni... Mam nadzieję że będzie jej fajnie u nas. Chciałbym żeby traktowała nas już jak swoich, polubiła koty...
            Zawsze mieliśmy od malucha koty, takie ok.2 miesięczne, ta oceniona jest na ok.6-8 m-cy. Chyba to nie jest za późno żeby się do nas przywiązała na dobre?
            • estelka1 Re: Do 3 razy sztuka? 27.05.20, 19:52
              Nie ma opcji "za późno". Kot, jak poczuje się bezpieczny i dopieszczony, będzie kochał na zabój. Choć nie zawsze to okaże big_grin Moja nieżyjąca już Tysieńka sama zdecydowała z nami zamieszkać, jak miała 2 lata (wcześniej przez rok tylko przychodziła się ogrzać i najeść) i kochała bardzo. Mój najmłodszy Ziutek wzięty ze Szpitalika dla Kociąt jako około 8 msc kawaler, chodzi za mną jak psiak i jest najszczęśliwszy mając mnie w pobliżu. Tak, że ten big_grin
              • kkk Re: Do 3 razy sztuka? 28.05.20, 12:43
                2 tygodnie już z nami, w trakcie rujka(!), wyjazd na działkę, a więc nocowanie w obcym miejscu, inna kuweta itd. Fajna jest, bardzo łagodna, taka nieśmiała, delikatna ale nie strachliwa. Próbuje złapać kontakt z naszą 4,5 latka, chce się bawić, nie szukają już, przechodzą koło siebie normalnie, razem jedzą w bliskiej odległości. Ciągle penetruje dom, zagląda, wchodzi, lubi siedzieć z nami w łazience, nie lubi zamkniętych drzwi, no jak to kot. Czeka nas teraz sterylka. Nasza Kleo 😁
                  • kkk Re: Do 3 razy sztuka? 29.05.20, 08:36
                    W sumie nie planowaliśmy 3 kota ale też uwielbialiśmy ten stan kiedy opiekowaliśmy się kotem znajomej czy rodziców. Wtedy taka Trójka Drombo była świetna, kupa radochy zwłaszcza że koty fajnie ze sobą się dogadywały. A że teraz to małe się przyplątało... Może zjawiła się w naszym życiu nie przypadkiem?
                    Jak już wybraliśmy jej imię, niechcący natknęłam się na książkę "Kleo i ja" Brown. Ooo i wtedy mnie wzięło, książka jest o tym, że w najmniej oczekiwanym momencie zjawia się taki czarny diabeł i zmienia życie rodziny, i że koty nigdy nie pojawiają się przypadkiem.
                    Może i ten czarny diabełek ma w naszym domu jakąś misję do spełnienia?
                    A na razie uczymy się jej, ona nas, cudnie się ja obserwuje, fajnie widzieć jak koty nawzajem na siebie działają, jakie są siebie ciekawe i jak okazują sobie sympatię czy stawiają sobie granicę 😁😍

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka