Dodaj do ulubionych

Zachowania mniej lub bardziej społeczne

12.08.20, 02:18
Obecnie mam lub nie mają trzy koty i kundelek. Duży syberyjski leśny trzyma sztamę z maleńką koteczką. Jest jeszcze stara kota, która przez lata rządziła zwierzakami w domu ale gdy pojawił się sybiraka mocno się to wystraszył, chyba po łapoczynach, bo miała slady na mordce i zaczęła zachowywać się jak ofiara, co jeszcze pibudzało " stowarzyszenie szaraków" do jej osaczania. Szczęśliwie ostatnio Kota odzyskała rezon i w sumie teraz muszę ją pilnować by nie karciła małej i by nie wdała się w awanturę z Pusiolem, który leci małej na pomoc.... ale... dziś stara była u weta i korzystając z tego, ze zeszła z kredensu zapakowałam ją do kontenerka i wyniosłam do przedpokoju gdzie chłodno i cicho. Cicho było wcześniej, Kota zaczęła się syrasznue żalić, płakać rozfzierająco, próbowała rozdrapać kontenerek. Hmmm całe towarzystwo w rządku siadło przed drzwiami do przedpokoju łacznie z psem Frankiem. Pusiol próbował drzwi otworzyć ale mieszkam w domu bez klamek ( z gałkami) wszystkie spoglądałt na przemian na drzwi i na mnie.. z wyrzutem. Maleńtas, która zawsze jest ich ambasadorem i sygnalizuje wszystkie problemy ( jesc, woda się skonczyła w wiaderku) chodziła za mną hak pies i opiekowała. No niby się nie znoszą, niby nie stanę.. ale norma wróciła gdy przyjechałysmy, kota była cała i nie miała mi za złe. Wczesniej wszystkie miały do mnie żal że Kota płacze i jest jej źle.
-
Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
Obserwuj wątek
    • mysiulek08 Re: Zachowania mniej lub bardziej społeczne 12.08.20, 06:40
      Norma smile

      takich historii mam sporo, jedna przyplacilam rozwaleniem kolana...
      to bylo jeszcze na poczatku historii kurnikowej, byl w stadzie maly biszkopcik, taki dzikus aja koniecznie chcialam zobaczyc czy to chlopak czy dziewczyna, no i w koncu mi sie udalo go zlapac (chlopak sie byc okazal), maly zaczal wierzgac i tak zawodzic, ze reszta rodziny sie zleciala a matka i babcia rodu (w jednej osobie) zaczela mnie atakowac, malucha puscilam oczywiscie, cofnelam sie i wpadlam stopa w jakas krolicza nore...

      czasami trzeba Aramisowi (szef wszystkich szefow u Szaranczy) umyc dupsko, duzy solidny kot jest wiec nie do konca siega, ale to tez taki dzikusujacy osobnik, jak mi sie go uda capnac za kark a raczej karczycho i jako tako dupsko oporzadzic, to na jego miaukujaco skarge przybiega Kropka (ulubienica wujka Aramisa), Umpa Lumpa (Aramis sie nim opiekowal jak matka Umpe porzucila) i Alicja histeryczka, ktora zaczyna drzec ryja, po czym podbiega Bursztyn i zaczyna swoja arie smile

      a juz nie dajboze Kluska zacznie spiewac bo cos tam, Grubson i Miki malo lap nie polamia zeby zobaczyc co sie z mama dzieje smile

      od czasu do czasu Celinka (to ta matkobabcia rodu, sprawczyni naszych kocich klopotow) w ferworze zabawy z jakas mysza zabawkowa zaczyna dzieciaki nawolywac smile do zarcia znaczy, zlatuja sie karnie, a raczej zlatywaly, bo juz wyniuchaly, ze matka robi falszywy alarm a od przysmakow jest wujek MD i to jego trzeba okrzyczec, profilaktycznie smile

      itp itd
      • babcia47 Re: Zachowania mniej lub bardziej społeczne 12.08.20, 18:14
        Ło matko, niezły bal.
        Dziś spakowałem Puchatka do kontenera...trzy razy, bo bronił się jak mógł. Zerwał obróżkę, udało mi się założyć kubeczek " szelkowy", zmarł A już myślałam, że odwiozę bez kontenerka. Oczywiście wszystko w asyście i przy głośnych protestach reszty.. przez najbliższy miesiąc będę uchodzić za skończoną wredotę.
          • babcia47 Re: Zachowania mniej lub bardziej społeczne 12.08.20, 18:19
            A przy okazji do weta jechałam jak karetka, bo mój bohaterski wielki kocur nadawał sygnały głośno i wyraźnie.. na koniec okazało się, ze się zsiusiał , no budynek, teraz dochodzi do siebie niestety pierwsze co zrobił w domu to poleciał do miseczek zanim zdążyłam je sprzątnąc. Miałam co sprzątać bo był po głupim jasiu
              • babcia47 Re: Zachowania mniej lub bardziej społeczne 13.08.20, 02:42
                I zachowanie typowo babskie.. kupiłam maleńtasowi delikatną, małą obróżkę z dzwoneczkiem. Założyłam by sprawdzić czy pasuje i obyło się bez żadnych protestów więc zostawiłam by się przyzwyczajała, bo w drodze o u weta może się przydać a dzięki dzwoneczkowi wiedziałam gdzie jest. Okazało się, ze muszę ją pożyczyć dla Koty, bo jej obroże musiałam zostawić dla Puszka. Malentas to stuprocentową baba!!. Gdzie moja obróżka? Gdzie mój dzwoneczek? Prawie wyskoczyła na kredens gdzie ostatnio Kota znalazła miejsce. Potem siedziała na oparciu fotela obok kredensu i zaglądała to na Kotę, to na mnie z pytaniem i wyrzutem w oczkach. To zwierzactwo jest lepsze od tv i kabaretu 😹
                  • kkk Re: Zachowania mniej lub bardziej społeczne 13.08.20, 15:01
                    Haha. Widzę że to typowe zachowania stadne. U mnie też występują... Kiedyś myślałam że to przypadek ale jednak, norma, powtarza się.
                    I na by się aż bardzo nie kochają ale jak jedna drze pyska pozostała dwójka zlatuje się momentalnie, obojętnie o którą sierście bardzo chodziło. Cudne, uwielbiam to!
                    Potrafią też alarmować że któraś właśnie wróciła z dworu i czeka na tarasie. Nie da się przegapić takiej syreny alarmowej 😉
                    Jest też żalenie się, skarga na to że 2 dziewczyny wyszły a jedna (bo jej nie wypuszczamy samopas) została w domu. Ojejj jak jęczy, jak płacze! Niestety aż do momentu jak wrócą.
                    • mysiulek08 Re: Zachowania mniej lub bardziej społeczne 13.08.20, 18:23
                      jak jeszcze nasza kocia kolonia byla w krzakach pod kurnikiem to podgladalismy sobie ich zycie, bylo na co patrzec
                      ustalona hierarchia, matka rodu pilnujaca wszystkiego, przynoszaca zarcie (widzielismy jak targa kroliki w krzaki), sprawdzajace gdzie sa dzieci i mlodziez, wystarczylo, ze maluchy znikly jej z pola widzenia, zaczynala gadac, dosc cicho, gardlowo i za chwile wszyscy byli przy niej

                      jakis kocur okrazajacy teren (nie Miszczu tongue_out), proby 'wyrzucenia' poza stado i teren jednej z corek, ktora stracila maluchy sad, do dzisiaj Alicja jest nerwowa

                      druga corka Celinki porzucila swoje dzieci, zostaly zaopiekowane przez Alicje i starszych synow Celinki, szczegolnie przez Aramisa

                      i holubienie Bursztyna, ktory jak nic mial byc nastepca ojca na wsi, w domu tez mu sie wydaje, ze jest szefem, ale ma tylko teke premiera tongue_out

                      potem czesc zostala w domu a czesc dostala swoj wlasny Kurnik smile ale Celinka nadal rzadzi zelazna lapa (w Kurniku) a w domu niepodzielnie Aramis
    • babcia47 Re: Zachowania mniej lub bardziej społeczne 19.08.20, 23:16
      Wróciłam z małą kotką że sterylką. Całe towarzystwo się zbiegło by zobaczyć w jakim jest stanie. Gdy mała się chwiała wszystkie leciały na pomoc. Ze starą Kotą nie lubią się i choć do łapiczynów nie dochodziło ale często było słychać jak wymieniają kocie przekleństwa. Mała czasem, gdy stara podeszła za blisko, wpadała w histerię.. teraz bywa, ze się obwąchają nos w nos i rozchodzą bez wtykania sobie a stara gdy widzi, ze mała gdzieś przysypia nie zbliża się, żeby małej nie straszyć i nie denerwować. Widać, ze mała jest na specjalnych prawach i pod opieką całego zeierzactwa łącznie z psiakiem Frankiem
      • babcia47 Re: Zachowania mniej lub bardziej społeczne 20.08.20, 03:28
        A tak historycznie.. stara Kota nie została wysterylizowana, bo najpierw była pod opieką mojego syna i dostawałam zastrzyki z hormonów, potem przeszła pod naszą opiekę i nasz ówczesny wetchyba nie czuł się dobrze w sterylkach i też wolał dawać jej hormonki w zastrzykach. Miały działać pół roku w sumie działały rok aż się pigubiliśmy i Kota dostała permanentnej rurki. Biedna była. Mieliśmy wtedy oprócz niej wilczycę, 20 kg kundel i dwa duże kocury, którymi Kota choć najmniejsza rządziła jak chciała, wilczycą i kundel dostawał w pysk, kocurom robiła jesień średniowiecza gdy pidpadlý.. Ale gdy była biedniutka z powodu rynku, bo jednak jest to potężny wysiłek dla organizmu to jeden z kocirów, Oli, który umiał leczyć, delikatnie, ostrożnie podchodził do szefowej spiącej na fotelu i z pewną niesmiałoscią układał się obok niej choć bał się, ze jak się obudzi to go zabije. Cudne to było.. nawiasem mówiąc Oli kilka razy wyłączył mnie lub złagodził przykre objawy praktycznie do zera. Dobry chłop z niego był

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka