Dodaj do ulubionych

Duże i małe...

31.10.20, 12:07
Rzadko razem, ale dzisiaj chłodny dzień, to im bliżej tym cieplej. Jedno duże, drugie małe wink
Obserwuj wątek
        • barba50 Re: Duże i małe... 02.11.20, 10:55
          Małe i ... średnie. I właśnie o to średnie dzisiaj chodzi. Średnie czyli Pepe. Jakoś bardzo pogorszyło mu się psychicznie od czasu gdy odeszła Lola. Niby absolutnie nie był związany z siostrą, a może tylko tak wyglądało. Ostatnio izolował się totalnie, w domu nie miał swojego miejsca, posłanka w którym mógłby spokojnie zasnąć. Najczęściej koczował na podwórku, łącznie z nocami. W domu bywał coś zjeść i wracał na stołeczek lub kocyk pod garażem. Bardzo bliski kontakt z mężem miał wtedy kiedy mąż brał go na ręce i nosił, ale tylko na podwórku, tak długo aż musiał go odłożyć i wziąć się za swoje prace. Było nam go bardzo żal. Zastanawialiśmy się jak mu pomóc. W czasie mojej ostatniej wizyty w lecznicy dr D. podsunęła mi obróżkę feromonową (Mikołaj i Hesia noszą ziołowe). No i chyba obróżka zadziałała. Więcej bywa w domu, potrafi zalec w jakimś wybranym miejscu, a dzisiaj taki widok. Oczywiście to Hesia "dołożyła się" do niego, ale fakt, że zaległ sam na kanapie jest tzw. końcem świata wink
            • kkk Re: Duże i małe... 03.11.20, 16:23
              Cudne, uwielbiam oglądać kocie duety, tercety...jest w tym coś magicznego jak dla mnie 😻
              Dlatego tak bardzo chciałabym żeby moje 3 futra bardziej się lubiły, kochały... Może z czasem? 😉
                      • babcia47 Re: Duże i małe... 09.11.20, 19:13
                        A tak wogóle to co robią zwierzaki gdy ludz nie widzi? Robią to czego nie wolno! Moja pierwsza Sonia wiedziała, ze nie wolno nic ściągać ze stołu czy blatu A Kubuś wiedział, ze z blatu , kuchenki nie wolno nic jesć... no to jak zostawiłam spore pętla dobrej wędliny na blacie w kuchni, to Kubusiowi jakoś tak łapka poleciała, ze wtrącił kiełbasę na podłogę a z podłogi Sonia uznała, ze już brać może, więc rozgryzła na mniejsze i tak sobie ucztowali aż ich na tym przyłapałam...
                        • kkk Re: Duże i małe... 10.11.20, 07:39
                          A nie nie, przepraszam, u nas też nie wolno!😁 Tu akurat pańcio robił pizzę, sam w domu, także wiecie 😉 Dziewczyny poczuły się bezkarne, tzn.zostały strażniczkami ciasta na pizzę.
                          O dziwo jak jestem to żadna kudła łapa nie postanie na blacie, stole itp.😎
                          • kkk Re: Duże i małe... 10.11.20, 07:44
                            Tam akurat jest taki bardzo szeroki, nietypowy blat pod oknem i któraś czasem traktuje to jak "margines błędu", więc jako siądzie Sobie pod samym oknem to "nie jest na blacie" 😉
                            Akurat w tym przypadku- -matki nie było w domu więc hulaj dusza piekła nie!
                              • babcia47 Re: Duże i małe... 10.11.20, 08:20
                                Ps ja się nie łudzę, bo ze względu na międzygatunkowosc w domu koty zawsze miały jadalnię na wysokościach by psy im nie wyzerały za wyjątkiem pierwszej pary tj Soni i Kubusia, bo dziewczynie wystarczyło raz powiedzieć a na zewnątrz narysować patykiem kreskę na ziemi i wiedziała, że nie wolno. Teraz mają do dyspozycji blaty z mojego byłego biura, komodę w przedpokoju i boczną szafkę w ciągu kuchennym ale gdy nie widzę... to potem znajduję ślady bytności w miejscach gdzie podobno nie wolno, bo co ja mogę, co ja mogę. Gdyby to robiły w mojejnobecnosci, ale pi czasie to już pozamiatane dobrze wiedzą co robić i kiedy bestie prawie paskudne
                      • mysiulek08 Re: Duże i małe... 10.11.20, 22:38
                        ha, u nas Kicia.Yoda lazila po stole tylko jak pusty 😊 po nakrytym nigdy, tak samo jak po blatach w kuchni, ale to bylo w starej chalupie

                        teraz majac do swojej dyspozycji parter, gdzie w kuchni jest jedynyn"stol" w domu zaczela na niego wskakiwac, bo tak 🤨 trzymajac sie jednak nadal zasady, ze tylko na pusty, czy lazi po blatach to nie wiadomo, przy nas nie, ale chyba w ogole, bo bylyby slady jezora na masle 😉
                        • babcia47 Re: Duże i małe... 11.11.20, 13:46
                          U mnie własciwiebtylko dziewczyny nie stosują się do zakazów, Mała nie jadą ludzkiego ale po blacie wskakuje na górne szafki by dotrzeć na lodówkę skąd kradnie ziemniaki z koszyka no i pozatym to ciekawski lobuziak i lubi otwierać i zaglądać do szafek, nie tylko w kuchni. Stara poluje na masełko, potrafi je rozwinąć z papierka, gdy zapomnę schować, reszta zazwyczaj jest schowany. Nieżyjący już Oli potrafił zdjąć pokrywkę z garnka czy patelni gdy jej zawartość skusiła zapachem. Pusiol jest grzeczny i jak już to siada na blacie szafki z boku przeznaczonym do ich karmienia
                          • kkk Re: Duże i małe... 12.11.20, 09:21
                            ...kradnie ziemniaki z koszyka...big_grinbig_grinbig_grinbig_grin dobreee i w sumie tez to znam tylko z pietruszka wink Muff w dzieciństwie wykopała kilka korzeni pietruszki z doniczki w kuchni i fajnie się nimi bawiła, roztargała po całym domu, jedną znalazłam w pościeli. Wiecie jak sie smialiśmy po powrocie z pracy widząc to?big_grin no bo jak się złościć?
                            Kleo nagminnie otwierała szafki kuchenne i to takie z domykiem, szuflady ciężkie (szok) raz przytrzasneła sobie łapkę sad wywalała smietniki i jak coś znalazła godnego uwagi (kość, skórkę itp) to wywlekała fujjj, taki syndrom znajdki. Wywaliłą tez kiedys b.duży garnek postawiony na kuchni, z wodą, z surowym miesem, przykryty pokrywką...woda na podłodze, mieso rozwleczone na szczescie nie zdążyła zjeść big_grin
                            A to ze poluja na ewentualne masło, ugotowane na miekko jajka (tak tak) to wiadomo. Jak człowiek nie widzi wszystko mozna.
                            I generalnie nie wchodza na blat ale tez znajduje slady łap albo wylizaną patelnię (na pewno Kleo)
                            Kiedys Kola (TM) wsadziła łeb do garnka z zupą... i tak sie dziwiłąm dlaczego kot pachnie ogórkową ?? odwijała z folii alu ciasto i zjadałą, kradła chleb zapakowany w folie -w zęby i choduuuu big_grin
                            dużo tego...smile

                            • wiesia.and.company Re: Duże i małe... 12.11.20, 20:56
                              Naprawdę miły wątek. Miły też i dlatego, że Pepek w domu, że chce poczuć stadko i ludzi obok, no może w pewnej odległości ale czuje się pewniej w towarzystwie. Małe i duże smile Śliczne! big_grin Wchodzenie na blaty... hm... w moim malutkim mieszkanku i gładkim przechodzeniu z kanapy przez okno do kuchni a potem już jednym ciągiem - nie, nie udałoby mi się gonić z blatów. Zresztą... mnie nie przeszkadza kociwłos. A że niewychodzące, to chodzące po tym, co sama mam czy to posprzątane - czy nie, odchuchane czy nie - moja działalność lub jej brak wink Jednego kota jestem pewna - nie chodzi po blatach ani po stole Leosia. Bo ona w ogóle źle chodzi, nie wskakuje na meble. Ma zaburzenia czynności ruchowym, ma hipoplazję móżdżku. I nawet chciałabym ją widzieć na stole bez objawów kiwania i utraty równowagi. wink A już z główką w garnku! O ho ho! smile
                              • barba50 Re: Duże i małe... 13.11.20, 12:06
                                Z Pepkiem lepiej, ale niestety nie do końca. Bywa co prawda w domu częściej, chociaż w ciągu dnia wchodzi do domu coś zjeść, pokręci się po pokoju, kuchni, przedpokoju i wychodzi. Ma swoją miejscówkę pod garażem, na stołku wyłożonym kocykiem, lub na specjalnym kocyku. Czasami przesypia nawet całą noc w domu, znalazł sobie gawrę w przymkniętej szafie i jest to jedyne miejsce gdzie spokojnie leżakuje. Boję się czy któreś z kotów nie podbierze mu miejsca, bo jak wyniucha, że któreś tam wlazło miejscówka będzie spalona (szafa na dole specjalnie wyłożona miękkimi rzeczami).
                                • barba50 Re: Duże i małe... 14.11.20, 12:16
                                  A dzisiaj na ganku na ławce taki widok. Przyhołubia się coraz bardziej, nas znaczy dwunożnych lubi, koty niestety goni i atakuje prawie do krwi, więc czarnego kota raczej mieć nie będziemy. No i stety. Dostaje codziennie michę, przy czym nie jest jakoś specjalnie wygłodzony, chyba na tę miskę przychodzi towarzysko. Dostał ksywę Caban, ale i Cabuś wink
                                  • babcia47 Re: Duże i małe... 14.11.20, 18:57
                                    .. bo to się zwykle tak zaczyna. Do mnie od roku wpada regularnie jakaś zadbana z grubsza krówka tj kot w biało-czarny łatki. Nie był nigdy nadmiernie płochliwy ale ciekawski ( zaglądał przez okno z zewnętrznego parapetu. Skupiał na komplecie schowany pod tarasem i osłonoetym od wiatru. Pałętał się po ogródkach tym łatwiej, ze koty niewychodzące A psiak umiarkowanie. Ostatnio wyszło mi, ze to chyba dziewczynka, bo nie dość, ze zrobiła się jeszcze mniej strachliwa to co prawda zaskoczyła z parapetu gdy podeszłam do okna ale zaczęła się w charakterystyczny spisób przywracać i wycierać na podłodze tarasu, rujka? Zalała dopiero gdy wyspałam trochę karmy suchej, bo wydawała się trochę zaniedbana. Wróciła zjadła i chyba nas odwiedza A przynajmniej Franek tak mówi. Próbowałam zrobić zdjęcię ale przez szybę wyszło nieczytelne. Co ciekawe moje koty ją lubią A mała lata od okna do okna wychodzącycego na ten duży taras by nie zgubić kontaktu. Nawet zazdośnik Pusiol wąchał się z nią przez szybkę. Chyba to jednak kotka wychodząca ale domowa
                                    • babcia47 Re: Duże i małe... 14.11.20, 19:02
                                      Kotka sypia na komposcie, pod tarasem odsłonięte miejsce przed wiatrem, ciepłe od gnijących badylków, wiele razy w nocy, wyjeżdżając do pracy, przeszkadzałam w odpoczynku różnym kotom A nawet mężem. Nad miejscem na kompost jest ujęcie wody gotówkowej, dla mnie to wygodne A i zwierzaki sobie chwalą
                                              • kkk Re: Duże i małe... 21.11.20, 06:48
                                                Jeśli chodzi o temat- duże małe... To nam na działkę znowu podrzucili kota... Srajdek że 2, 2,5 miesięcy ma.... Piękny czysty zdrowy, kuwetowy! Nie może się odkleić od człowieka. Na pewno był na dworze bo widzę... gruba sierść zimowa.
                                                • babcia47 Re: Duże i małe... 21.11.20, 09:32
                                                  O matko...jak można takiego malucha wywalić na dwór gdy idzie zima, trzeba nie być człowiekiem. Pewnie znów ktoś wziął dla kaprysu. Powinien być bezwzględny nakaz rejestrowania zwierzaków, które przyjmuje się pod dach może wtedy jeden z drugim by się zaczął zastanawiał co robi lub gdyby nie dbał i bez sensu rozmnarzał. Rok temu syn miał podobnego chłopaka na tymczasie. Mamę Kacperka wyrzucono z domu gdy zaciążyła. Był małym dzikuskiem ale znalazł się dla niego dobry domek. Mamą i rodzeństwem zajęli się inni kociarze.
                                                  Swoją drogą maleństwo urocze, takie do schrupania
                                                  • kkk Re: Duże i małe... 21.11.20, 10:24
                                                    To wieś...ja mieszkam w mieście, a tu na wsi, gdzie mamy ranczo wypadowe ludzie inaczej traktują zwierzęta... On nie był w domu ale jest tak przyjacielski i tak pro ludzki, czysty.
                                                    Szukam mu domu. Jeśli możecie udostępnijcie!
                                                  • babcia47 Re: Duże i małe... 21.11.20, 12:08
                                                    Właśnie o to chodzi, że jest taki króliczki. To znaczy, ze miał kontakt z człowieka i. Kacperek był w podobnym wieku, był kotem " piwnicznym" i po miesiącu dopiero zaczął być zainteresowany synem ale trzymał dystans, podobnie moja mała wymagała aż trzech lat by całkowicie mi zaufać. Kacperek poszedł na wieś ale do porządnych ludzi. Z tego co wiem jest już wykastrowany i pod kontrolą weta.
                                                  • babcia47 Re: Duże i małe... 21.11.20, 12:15
                                                    Jest proludzki
                                                    W mieście wcale nie jest lepiej. Jedną z sąsiadem bierze zwierzaki " dla dzieci" potem nie dba o nie wogóle. Naprzeciw niej mieszka jej kuzynka, która dokarmia te koty, leczy czesto dużym kosztem.. w podziękowaniu włascicielka zrobiła jej karczemną awanturę " bo zabiera jej kota" kot się przeniósł tam gdzie dobrze.. był już zagłodzony, zapchlony z biegunką i wypadniętym odbytem. Ta sama uspiła koteczkę, bo zachorowała na nerki ale wtstarczyły by tabletki za 6 zł. I co im zrobisz? Wzyeana już była policja bo zaniedbała młodego wilczurka, poruszony był temat kotów i nic
                                                  • babcia47 Re: Duże i małe... 21.11.20, 12:35
                                                    No właśnie.. mieszkam przy wylocie z miasta i niedaleko jest stacja benzynowa gdzie syn pracuje. Często zdarza się, ze kręcą się tu młode lub schorowane zwierzaki. Tak " nabyłam" dwa kociaki, schorowanego szczeniaka i takiego samego kociego staruszka. Syn mi teraz napisał, ze przyglądał im się taki sam maluch, zadbany na oko 2-2,5 miesiąca. Na razie siedzi na stacji, sprawdzają czy komuś nie zginął
                                                  • kkk Re: Duże i małe... 21.11.20, 14:01
                                                    Ok ok, rzeczywiście, trochę generalizuje z tą wsią. W mieście podobnie. Chodzi mi o mentalnośc, można być prof i mieszkać w centrum a być mentalnym wieśniakiem (przepraszam za określenie) i źle traktować zwierzęta.
                                                  • barba50 Re: Duże i małe... 23.11.20, 13:14
                                                    Wszystkie koty śpią. Taka pogoda, a może nadchodzi zima...

                                                    Stasinek
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/kb/yi/5p8s/sUNnZ89J4MPtyNtBUB.jpg

                                                    Bamboś
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/kb/yi/5p8s/5SIwfrhxWOBj3ypOjB.jpg

                                                    Hesiula
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/kb/yi/5p8s/uAhBCVZbdKkaU1Lj1B.jpg

                                                    Rudalonik
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/kb/yi/5p8s/GWHBcmBMeC9lbDJxeB.jpg

                                                    Mikołajek (ten tylko udaje, że śpi)
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/kb/yi/5p8s/SSGmWqWohgBeTGReBB.jpg

                                                    Pepcio jak księżniczka na grochu - on na worku ze słonecznikiem wink
                                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/kb/yi/5p8s/6Enx9VDmf9ZlkvgoTB.jpg

                                                    Należy zauważyć, że żaden z kotów nie śpi na stole. Od paru dni walczymy konsekwentnie, od czasu kiedy prawie któreś nie wlazło nam w talerz z zupą big_grin
                                                  • babcia47 Re: Duże i małe... 23.11.20, 18:46
                                                    Nie wiem jak z tą zimą, bo we wrześniu towarzystwo obrosło mi w zimową sierść a teraz zaczyna zrzucać. Z Pusiola tyle wyczesuję, ze chyba zacznę zbierać, prząsc włóczkę i rękawiczki robić, pewnie reakcją na ogrzewanie. Fakt, śpią sporo, Pusiol oczywiście pcha się do mnie. Nie powiem miło tylko łaskocze w nos. A co do stołu... Oj tam, oj tam
                                                • babcia47 Re: Duże i małe... 27.11.20, 23:23
                                                  I jak tam kociasty? Znalazł domek?
                                                  " Nasz" znajdek odnalazł swój dom tj znajomą właściciela zauważyła kartkę na stacji i wpis na fb. Synowi jednak chyba jest smutno. Wygląda, ze przyzwyczaił się do myśli, ze będzie miał dwa koty tym bardziej, ze chłopcy już się zakolegowali. Taki mały smuteczek wyczułam. Oddał bąbls i dołożył pogadankę od " przypominamy, radzimy.." Obiecał, ze będzie małego pilnował i nie będzie wypuszczał, bo gdy małego znaleziono kręcił się między samochodami i trząsł z zimna.
                                                  • babcia47 Re: Duże i małe... 11.12.20, 17:45
                                                    Swoją drogą nie wiem skąd mój pierwszy Kuba wiedział, ze za godzinę zacznę robić 5 miesięczną ciążę. Może wyczuł, ze dziecko umarło? Darł się wniebogłosy, kupił do brzucha, nie dał rozpędzić, bo mnie wkurzył swoim zachowaniem aż poczułam skurcze jakoś się pozbierałam poprosiłam sąsiada o zawieszenie do szpitala, bo byłam w domu sama .. następnego dniavwpuszczono do mnie męza pytałam jak dzieci, bo już wiedziały, ze będzie trsecia fzidza. Dzieci popłakały i poszly spac ale całą dobę nie mógł uspokoić kota, bo siedział na mojej poduszce i płakał , moze myslał, ze piszłam umrzeć jak mają w zwyczaju dzikie koty
                                                  • babcia47 Re: Duże i małe... 12.12.20, 02:49
                                                    Gdy miałam ok 10 lat byłam u ciotki i wylowiłam z strumyka jednoosobowego szczeniaka, wykarmiłam to, wyrósł na wielkiego brutalna. Później gdy szłam na spacer po lesie zabierałam rexa. Kiedyś trafiłam na bagno o choć hyła zima nie wiedziałem czy modnie utrzyma. Rękę, 2x cięższy ode mnie poprzeszedł przez bagno, pokręcil się po nim wrócił i usiadł przy moich nogach. Jego utrzymało, to m9głam iść. Gdy uznałam, ze mam dość spaceru odwracałam się i mówiłam idziemy do domu. Rekx szedł metr prze mną i zawsze mnie doprowadził do domu . Zginął w czasie polowania, bo wujek był myśliwym

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka