Dodaj do ulubionych

Pożegnałam mojego najsłodszego mądruta

18.01.21, 11:05
Kochane, Kochani,

dzień przed Wigilią musieliśmy pożegnać naszego psiutka, który był ze mną niemal 10 lat. Adoptowałam go z lokalnego schroniska gdy miał 6 lat i był już wówczas kilkukrotnie porzucany. To był od samego początku do końca pies wymagający uwagi, zaangażowania, pracy.... ekstremalnie trudny do kochania smile
Ostatnie miesiące jego życia były ciężkie, decyzja o eutanazji, jak się domyślacie, dramatycznie trudna do podjęcia. Od marca ubiegłego roku związałam się z dobrym i wrażliwym mężczyzną, który pokochał Robina tak samo jak ja i gdyby nie jego wsparcie to chyba trudno byłoby mi dać radę w opiece nad nim. Malut miał dobrą i godną śmierć. Wszystko to było dla nas i naszego weta bardzo poruszające. Pochowaliśmy go na działce niedaleko Rudzika. Jest ciągle bardzo obecny w naszych wspomnieniach, dostałam ogrom, naprawdę ogrom wsparcia od bliskich.
Miałam takie poczucie, mam nadzieję, że mnie zrozumiecie, dobrze wykonanego jakiegoś ogromnego zadania. Udało nam się zapewnić mu godną, dobrą śmierć, podołać jakiejś odpowiedzialności. Zmierzch w grudniu zapada bardzo szybko i zanim dojechaliśmy na działkę poza miastem było już zupełnie ciemno. To była bardzo intymna, poruszająca chwila, do teraz mam ją przed oczami.

Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka