Dodaj do ulubionych

Padme/Kluska (*)

17.03.21, 14:58
Kluska wczoraj przeszla za Teczowy Most...
Odeszla tak jak żyła w swoim świecie, cicho, spokojnie, bez skargi, nie wadząc nikomu, z lękiem w oku. Dane nam bylo byc z Kusia do ostatniego oddechu, tak dlugo jak chcielismy. Nie miala juz sily podniesc pycha ale mruczala i wtulala sie w dlon MD.

Przynioslam ja do domu ponad 8 lat temu z ciezkim bagazem krzywd od czlowieka i dwoma oseskami, wychowala jak umiala, nie pokazala swiata, nie nauczyla smialosci. Bala sie podniesionej dloni, glosu, gwaltownych ruchow, sztywniala na rekach, bardzo dlugo je zajelo przelamanie sie do czlowieka, ale tylko jednego czlowieka...
Wstrzymywalismy oddech jak wchodzila 'na pokoje', metr za metrem pokonywala swoje strachy, ona nie zabierala naszej przestrzeni, my szanowalismy jej przestrzen.

Wielka odmiana byla przeprowadzka, Kluska otworzyla sie, zmienila, choc ciagle stach i lek stal za nia ale byly kolana wujka MD, na ktorych godzinami mruczala, przeciagala, spala.I tak zyla w swoim swiecie.

Miesiac temu zauwazylismy zmiane w oku... niepotrzebna strata czasu na nieprzemyslane 'leczenie', bol, operacja, powrot do lecznicy, wychodzila z ziemskiego zycia po swojemu. W pniedzialek po komplecie badan, ktorych nie moglismy sie doprosic wczesniej, diagnoza nie pozostawiajaca zludzen... 'masowe zmiany w plucach, plyn, guzy'... Decyzja mogla byc tylko jedna, pozwolic jej odejsc w momencie kiedy bol mozna bylo jeszcze opanowac, kiedy sterydy pozwolily nas poznac i pozwolily sie pozegnac...

Żegnaj, najdzielniejsza kocia matko! Trzymaj sie blisko Prosiaczka i Elvisa!


https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/GOnedl3mJN8GBoBKJB.jpg


https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/dVUwaWpREOPbcVktYX.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/J54ga0x7aDte4K35lX.jpg
Obserwuj wątek
      • wiesia.and.company Re: Padme/Kluska (*) 17.03.21, 19:16
        Bardzo ją pięknie wspominasz, pięknie opisałaś. To wzruszające pożegnanie.
        Leczenie kotów w Chile to jest bój z lekarzami, którzy zdecydowanie więcej wiedzą na temat psów i te lubią.
        Kluska odeszła z powodu choroby, której się nie da opanować. Ale odeszła tak, jak ja sama bym chciała. Ze świadomością, że jest teraz dobrze, przyjemnie, wręcz błogo, bo ma miłość, głaskanie, oczy w nią wpatrzone i kochające. Świadomość tego koi troszkę ból, uspokaja serce. A serce jednak będzie boleć długo. Była i jest w Waszym sercu, tego się nie da zaleczyć do końca. sad
      • asu1981waw Re: Padme/Kluska (*) 18.03.21, 14:08
        Popłakałam się, bo naprawdę zrobiło mi się szkoda Kluski. Przez ostatnie tygodnie zamiast żyć sobie tak jak chciała i lubiła, przez tych okropnych weterynarzy (chyba weterynarzy) się biedna nacierpiała.
        Oczywiście choroba nie wybiera, ale zamiast dawać te głupie leki wystarczyło posłuchać Was - zrobić badania i pozwolić w spokoju spędzić ostatnie chwile.
        Mocno Was przytulam.
    • mysiulek08 Re: Padme/Kluska (*) 18.03.21, 15:20
      znacie to, wiecie, odjescie kazdego kota boli, ale sa koty, ktorych odejscie boli bardziej, dluzej, mocniej, ktorym nieba bys chcial przychylic i taka byla Kluska...

      przez te cholerna pandemie nie moglismy Klusi odwiedzac, raz, ze zakaz poruszania w lykned a dwa zakaz odwiedzin

      jak ona byla steskniona dotyku MD, jak musiala tesknic, mruczenie ze szczescia ja niemal roznosilo, ocieranie, wtulania pycha, nawet ja nie byla straszna... (ja zawsze jestem ta gorsza, od tabletek, strzykawek, karmienia, mycia pupska)

      to bylo wstrzasajace...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka