Dodaj do ulubionych

Jak sobie poradzić?

08.11.21, 17:57
Tylko Wy możecie wiedzieć. Przygarnęłam kociaka, który został sam na pustej działce. Trochę wcześniej były trzy małe i chyba mamusia. Dokarmiałam. W pewnym momencie został tylko jeden. Nie mogłam spać po nocach wyobrażając sobie co ta mała bidulka tam sama robi. Znajomy zrobił mi "zimową" budkę, którą postanowiłam postawić na swojej działce w kojcu Lolci. Bez żadnego problemu zabrałam kociaka, który oszalał na widok tej budki. W sumie spędził tam jedną noc. Przygotowałam składzik przy garażu (wewnątrz domu), podłoga cieplutka, bo z tego miejsca wychodzi cała sieć ogrzewania podłogowego. Kotecek szczęśliwy, ale na razie trochę samotny. Dziś byłyśmy u lekarza, to dziewczynka, zewnętrznie zdrowa, dostała płyn na odrobaczenie, ma ok 2 m-ce, waży 1,5 kg. Za tydzień druga dawka i test na białaczkę, do tego czasu nie może się stykać z Lolą.
Rozpisałam się, ale musiałam smile Teraz do rzeczy. Co będzie jeśli się okaże, że ma białaczkę? Trochę na ten temat poczytałam, ale nigdzie nie znalazłam informacji na temat kontaktu ze zdrowym kotem. To jedno, drugie pytanie to jak przygotować Lolcię na spotkanie. Ona już wie, że "coś" jest w składziku. Chciałabym, żeby przeszła to możliwie bezstresowo, ma 8,5 roku i kocha mnie nieprzytomnie. Wrzucam kilka zdjęć małej, na razie jeszcze nie wybrałam imienia smile
Obserwuj wątek
    • mysiulek08 Re: Jak sobie poradzić? 08.11.21, 19:09
      Lola jest doroslym, zdrowym kotem jak mniemam? jesli tak to ryzyko zarazenia sie bialaczka jest minimalne, byla szczepiona kiedykolwiek na bialaczke? poza tym, testy plytkowe do konca nie sa miarodajne

      piekne kocie 😀 wysteryzlizuj i kochaj

      a Lola moze zareagowac roznie, od olania nowej kolezanki po absolutny zakaz dokocenia, musisz cos wiecej o Loli napisac
      • zulka01 Re: Jak sobie poradzić? 08.11.21, 20:25
        Test wyszedł Loli negatywnie i o ile się doczytałam w książeczce była zaszczepiona w 2018r. preparatem Leucofeligen.
        W domu nigdy nie było innych kotów, była suczka, która pojawiła się, kiedy Lola była ok. 6 miesięcznym kotkiem. Od początku było ok. Niestety suczka po 6 latach odeszła na chłoniaka. Kiedy po trzech miesiącach wzięłam szczeniaka przez kilka dni była mocno obrażona i trochę potrwało zanim doszło do zgody.

        A kocię fajne, mruczy bez przerwy, ku mojemu zdziwieniu korzysta z kuwety. Pokocham na pewno. Siedzi sobie spokojnie w składziku, cały czas ma zapalone małe światełko, zaglądam do niej często, wstawiłam fotel z tarasu, więc mogę sobie z nią posiedzieć, a ona już załapała, że ten fotel to świetny drapak - tak jak Lola.
        Boję się tej konfrontacji. Kiedy już będzie można doprowadzić do spotkania nie wiem czy ją wypuścić, czy np. postawić ją w transporterze, żeby Lola zobaczyła "co to jest". Jestem cała w nerwach, dobrze, że mam jeszcze tydzień.
        • mysiulek08 Re: Jak sobie poradzić? 08.11.21, 21:38
          trzy lata od szczepienia, dorosly kot, bez przypadlosci, nie masz sie czego bac

          a co spotkania na szczycie, to zacznij podsuwac Loli np kocyk z zapachem malej i patrz na reakcje, jak nie bedzie wsciekla, to juz duzo (nasza Kicia.Yoda na sam zapach innego kota w szal wpada)

          mala socjalizuj powoli, jesli masz mozliwosc osobnego pokoju w domu, to niech tam bedzie, Lola przez drzwi ja sobie pozna, potem lekko uchylaj drzwi, zeby sie widzialy, dawaj smakolyki Loli i malej, w tym samym czasie, wymieniaj zapachy, bedzie dobrze

          fajnie, ze chociaz tej jednej biedzie sie udalo i dalas jej dom 😘
    • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 09.11.21, 07:33
      W zasadzie mysiulek napisała wszystko co najważniejsze. U mnie nowy kot przebywał ok miesiąca w pustym pokoju syna na kwarantannę i by mógł w spokoju oswoić się z zapachami i odgłosami domu. Rezydenci wąchali to przez szatę pod drzwiami, z czasem opuszczałam ich pojedynczo na chwilę. Gdy widziałam, ze nowy też z zainteresowaniem wącha pod drzwiami powoli uchylałam drzwi i pozwalała na poznawanie reszty domu i rezydentów z tym ,ze u mnie zazwyczaj było to stadko czyli 2 koty i pies
        • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 09.11.21, 07:48
          Gdy dojdzie już do połączenia koteczek nie zapomnij przenieść do domu drugiej kuwety, a przy okazji to nie dziwne, ze mała korzysta bo kotów nie trzeba uczyć wystarczy im udostępnić i nawet dzikusy wiedzą do czego to jest
        • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 09.11.21, 07:48
          Gdy dojdzie już do połączenia koteczek nie zapomnij przenieść do domu drugiej kuwety, a przy okazji to nie dziwne, ze mała korzysta bo kotów nie trzeba uczyć wystarczy im udostępnić i nawet dzikusy wiedzą do czego to jest
            • zulka01 Re: Jak sobie poradzić? 10.11.21, 18:42
              Dziękuję Wam za rady, stres trochę zmalał, ale wszystko jeszcze przede mną. Mała Emi jest urocza i chyba szczęśliwa. Jedzonko dostaje sześć razy dziennie, w małych porcjach i już ich nie dojada. Ważne, że ma cieplutko i jest najedzona. Zaczyna też się bawić zabawkami. Nie wiem tylko jak będziemy spały, bo już śpimy we trzy : ja, Lolcia i Wika (suczka) - jak się dziewczynki porozkładają dla mnie zostaje mniej niż 1/3 łóżka smile
              Pozdrawiam. Maria
              • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 11.11.21, 08:37
                Dacie radę. Ja spałam w piątkę i bardzo się przydało gdy przez jeden sezon byłam bez centralnego ogrzewania. Nie jest powiedziane, ze Lola źle zareaguje na maleńtasa. U mnie dwa razy doszło do dokocenia z marszu, bez kwarantanny i starsze bez problemów przyjęły maluchy. Wręcz zaopiekowały się nimi i zastępowały mamusie, tatusie
                • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 11.11.21, 09:00
                  Gdy będziesz już miała wyniki młodej wpusć starszą do niej na jakiś czas. Jak rozumiem m8ejsce w którym przebywa mała nie jest traktowane przez Lolę jako jej teren więc odpadnie chęć obrony własnego terytorium A skupi się tylko na nowym członki rodziny. Dla starszego kota problemem może być nadmierna chęć zabawy u malucha, dobrze wcześnie małą " wybawić" bacikiem, piłeczką itp
                  • wiesia.and.company Re: Jak sobie poradzić? 11.11.21, 16:13
                    Ach, serce rośnie! A co do kotek - to się ze sobą umówią, metodą syków, łap wzniesionych do góry, warczenia (taki jest język koci), jak ma wyglądać relacja. I wiadomo, kto będzie szanowanym mentorem/mentorką wink Co do spania na łóżku - hahahaha, właściwie na to człowiek nie ma wpływu, czasem ma się tyle legowisk w różnych modelach i się liczy że coś podpasuje - a i tak kot wybiera łóżko z Pańcią. smile I słowo daję: mając 9 kotów zawsze miałam ósemkę w łóżku. I się potrafiliśmy ułożyć. Ciało kotów jest niesłychanie elastyczne wink Gorzej bywało, gdy wstałam na chwilę na siusiu. Wtedy musiałam się dopasować do zmienionej konfiguracji, ale zawsze koty mnie dopuszczały pod kołdrę big_grin
                    • zulka01 Re: Jak sobie poradzić? 11.11.21, 19:25
                      Oj, Wiesiu nie strasz mnie. Właśnie tych syków, warczenia, itd. boję się najbardziej. Z jednej strony moja ukochana Lolcia, a z drugiej to maleństwo. A Twoje spanie z kotami pamiętam ze zdjęcia, które kiedyś zamieściłaś big_grin
                      Pewnie nie obejdzie się bez różnych mam nadzieję śmiesznych sytuacji . Kiedy kładziemy się do łóżka Lola włazi na mnie, kładzie mi się na piersiach, są przytulasy i mruczenie. Kiedy adoptowałam Wikę była maleńką, ważącą 4,2kg suczką. Bardzo obserwowała Lolcię i uznała, że ona też musi na mnie poleżeć. Do czasu było fajnie, ale jak podrosła i ważyła już 14kg, było mi już trochę za ciężko big_grin Tym sposobem zasypiam co najmniej godzinę później, jak do tego rytuału dołączy Emi zrobi się z półtorej. Dobrze, że już jestem na emeryturze big_grin
                      • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 14.11.21, 13:54
                        Syn przyjął drugiego brunetka z marszu, bez kwarantanny. Starszy przyjął małego z radością, jedynie nie podobało mu się gdy mały próbował to ssać i dostał brzuch kłując pazurkami
                          • zulka01 Re: Jak sobie poradzić? 14.11.21, 17:36
                            Oj dziewczynki kochane, o niczym innym nie marzę, tylko o tym, żeby wszystko poszło OK. Emi jest super, fajnie się bawi, zaglądamy do niej często - na zmianę mama i ja, a Lolcia, jak ją wpuszczę do garażu dyżuruje pod drzwiami wink
                            • zulka01 Re: Jak sobie poradzić? 15.11.21, 12:46
                              Oba testy negatywne - odetchnęłam. Podana druga dawka na odrobaczenie. Pani doktor pochwaliła Emi za dzielność.
                              Po powrocie weszłam z Emi ( w kontenerze) do domu, a w wiatrołapie była Lolcia, najpierw się przyglądała, a później zaczęła syczeć i wydawać "nieludzkie" dźwięki. Małą na razie odstawiłam do jej lokum, dostała jedzonko i odpoczywa. Niebawem konfrontacja, a przede mną armagedon. Jak się nie odezwę do wieczora znaczy, że nie żyję big_grin
                                • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 15.11.21, 12:55
                                  Ps. Koty wyczuwają złe emocje , dobre też, swojego ludzie. Też coś na uspokojenie lub wręcz zostaw dziewczynki by same złożyły stosunki między sobą. Trochę styków i dochód nikomu nie zaszkodzi, byle nie było łapoczynów i krew się nie lała
                                    • zulka01 Re: Jak sobie poradzić? 15.11.21, 19:20
                                      Żyję, ale do spotkania twarzą w twarz jeszcze nie doszło. Emi z całym wyposażeniem została przeniesiona do sypialni mojej mamy, jest zachwycona, najbardziej ucieszyła ją kołdra big_grin długo po niej szalała. Lolcia podchodzi pod drzwi, ale dość szybko wraca, jest trochę smutna, więc robię co mogę, żeby wiedziała, że ją kocham najbardziej.
                                      Załączam zdjęcia ze skradania się Loli do kontenerka. Dalej nie podeszła.
                                      • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 17.11.21, 20:07
                                        I jak tam dziewczynki? Co prawda podobno nie zawsze to działa ale u mnie cuda zrobiły obroże z feliwejem feromonowym. Stara kota 18,5 roku się uspokoił A młoda, która chce się bawić, wyciszyła. stara pamięta jej gdy razem z Puszkiem na nią polowali i odbiera to jako agresję. W tej chwili , po miesiącu panuje szorstka przyjaźń tj. Śpią obok, jedzą ale utrzymują lekki dystans ( 30cm). Praktycznie nie na łapoczynów, syczenia i rzucania sobie kocich obelg. Czasem jest obwąchiwanie A stara może małą gdy ta śpi. U mnie są zaszłosci czteroletnie więc jeszcze trochę potrwa zanim się zaprzyjaznią
                                          • zulka01 Re: Jak sobie poradzić? 17.11.21, 20:56
                                            Koszmar. Jestem załamana. Lolcia rzuciła się na Emi, kiedy tylko wynurzyła się z sypialni mamy. Mnie w tym czasie nie było w domu, ale mama mówi, że gdyby nie Wika, która stanęła między nimi, byłoby kiepsko.Emusia się wystraszyła, a Lolcia była zła jeszcze długo. Oczywiście nie daję za wygraną. Nie planowałam dokocenia, ale skoro tak wyszło muszę zrobić wszystko żeby się jakoś ułożyło, nie muszą się kochać, ale niech się chociaż nie biją. Wika w przeciwieństwie do Loli jest w Emi zakochana - dają sobie nawet buzi.
                                            • zulka01 Re: Jak sobie poradzić? 17.11.21, 21:02
                                              W poniedziałek pojadę z nimi na szczepienie, tak się akurat zbiegło, że będzie w jednym terminie. Lola nie znosi jazdy samochodem, Emi też cichutko sobie narzeka. Może wspólna jazda ( w dwóch kontenerach) je zjednoczy? To będzie coś czego obie nie lubą. wink
                                              • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 17.11.21, 22:34
                                                Szkoda, najlepiej gdyby dziewczyny spotkały się na neutralnym terenie np w tym poprzednim pomieszczeniu gdzie Lola zazwyczaj chyba nie bywa. Normalne, ze starsza broni swojego stanu posiadania, terenu, miłości i uwagi człowieków A nawet psich. Moja stara kota miała też z tym problem gdy pojawił się Pusiol, choć to on pierwszy wyskoczył na nią. Wcześniej była kierowniczką. Rządziła wilczycą kundelek i dwoma 2x większymi kocurami ale Pusiol był 3x większy, do tego długa sierść, więc wydawał się poteżniejszy no i był po przejściach. Małą gdy nas adoptowała pokochał o dziwo miłoscią wielką ale niestety mobingowali starą i teraz po smierci Pusiola to się mściło.
                                                Zapytaj weta na wizycie o jakieś środki uspokajające lub poproś o te o których pisała mysiulek, ona ma doświadczenie. Obróżki jak sądzę nie zaszkodzą A być może pomogą. U mnie po rabacie jedną kosztowała 62 zł ale uważam, ze ten wydatek był dobry, w necie można kupić taniej. I pamiętaj, ze koty i nie tylko czują nasze emocje. Gdy my się boimy i denerwujemy sądzą, ze jest powód.
                                                Ps. Nie pozwalają krótkim na wpatruwanie się w siebie, przerywają ten stan bo to droga do agresji, szczególnie gdy biją ogonek i na boki. Wystarczy pstryknąc palcami rzucić zabawkę itp by odwrócić ich uwagę od siebie.. no i miziaj starą by nie czuła się zepchnięta
                                                  • zulka01 Re: Jak sobie poradzić? 18.11.21, 17:51
                                                    W mojej okolicy jest jeden sklep zoo, obróżek nie było, kupiłam kropelki. Zaaplikowałam Loli, jest na razie spokojna. Jutro jadę do Warszawy, może coś dostanę lub zamówię w Zooplusie - czy to takie? www.zooplus.pl/shop/koty/pielegnacja_kota/felisept/579964?mkt_source=454369&zanpid=10247_1637226494_c4f83bea6505c1f65d548833a106c26e&utm_source=awin&utm_medium=affiliate&utm_campaign=awin&awc=10247_1637226494_c4f83bea6505c1f65d548833a106c26e
                                                  • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 18.11.21, 19:18
                                                    Ta obróżkę jest oparta na ziołach A głównie kocimiętce. Sporo kotów na kocimiętkę wogóle nie reagują dlatego ja wzięłam z fwromobami czyli wydzielinami gruczołów plciowych. Również działają uspokajająco a przede wszystkim wabiąco i nastawiają przyjaznie takie jest moje tłumaczenie i tak zadziałały u moich dziewczynek. Nie kupowałam ziołowych, bo moja stara kota na nie nie reaguje. Widziałam różne na allegro i to w ciekawszej cenie
                                                  • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 18.11.21, 19:30
                                                    Z feromonami. Małą i Pusiol na zabawki z kocimiętką i patyczki reagowali bardzo żywiołowy, bawili się, ocierali, silniki.. stara Kota miała je głęboko w poważaniu. Gdyby mała zaczęła być wobec niej zbyt żywiołowa i naruszać jej osobistą przestrzeń efekt mógłby być odwrotny od oczekiwanego
                                                  • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 19.11.21, 17:40
                                                    U nas zaczęło działać od założenia. Przy próbach pamiętaj nic na siłę i nie krzycz na starą bo i tak jest w stresie. Czasem by przerwać atak lub intensywne wpatrywanie się, które je poprzedza wystarczy klasnąc w ręce albo uderzyć o rękę zwiniętą gazetą, rzucić piłeczkę pimpongową albo pomachać zabawką na baciku. Cały czas podnosić samopoczucie starej ale nie zapomnieć też o maluchy by nie została nadmiernie zdominowana . Na początek może zacznij im ustawiać miseczki z przyznaną mu po obu stronach zamkniętych drzwi. Zapach będzie się dobrze kojarzył
                                                  • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 26.11.21, 17:48
                                                    Na wszystko trzeba czasu. M9je dopiero po prawie 2 miesiącach przestały się omijać szerokim łukiem. Teraz jest szorstka przyjazń połaczona z zaciekawieniem a czasem próba nawiązywania kontaktów i okazywaniem czylości. Stara czasem lizała młodą ale na koniec zawsze było pacnięcie łapą tak na wszelki wypadek. Ostatnio mała na paluszkach wcisnęła się karkiem pod jej pysk, ze strachem i nieśmiałością... stara ze zdziwieniem polizała, na koniec już podnosiła łapę.. ale ją opusciła i odeszła na swoje ulubione miejsce. Czesto gdy mam cos do jedzenia siadają doopka w doopkę i czekają czy je poczęstuję wink) Po miesiącu zdjęła obroże, bo też niby tylko na miesiąc. Atmosfera się zaostrzyły i założyłam spowrotem. Sytuacja wróciła do n9rmy. Dziewczyny nawet razem jedzą A wcześniej nie zbliżał się do siebie bez agresji na mniej niż 3 metry
                                                  • zulka01 Re: Jak sobie poradzić? 26.11.21, 21:00
                                                    Dzięki, pocieszyłaś mnie. Mogę czekać, byleby się dogadały. Nie oddałabym Emi komuś obcemu nawet gdyby się znalazł chętny. Mam takie odchylenie przez które wydaje mi się, że u mnie ma najlepiej, mam nadzieję, że nie tylko ja big_grin
                                                  • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 13.01.22, 19:00
                                                    U mnie to 4 miesiące od kiedy nie ma Pusiola, kantora i opekunana małej, nie liczę na jakieś bardzo miziaste związki między moimi dziewczynami raczej pracuję nad postawami pokojowym i i odpisać, chyba jestem na dobrej drodze. Czas robi swoje ale nie należy to liczyć w minutach czy godzinach . Często trzeba miesięcy
      • zulka01 Re: Jak sobie poradzić? 01.12.21, 12:30
        Fajny, ale chyba nie taki mały smile
        A ja jestem wściekła. Emi znów tydzień na kwarantannie. Nasz wet jest bardzo okupowany przez pacjentów, dlatego wybrałam się z nią do innego. Mówię o poprzednich wizytach. Kotek zdrowy, itd. Jednak Emi drapie się w okolicach uszu, do tego stopnia, że wydrapała sobie trochę futerka. Pani doktor powiedziała "będziemy obserwować". Dziś pojechałyśmy do naszego weta i okazuje się, że ma świerzbowca w uszach. Tamta nawet do uszu nie zajrzała.
        Uszy zostały oczyszczone - nie wiedziałam, że tyle "towaru" może być w takich małych uszkach. Została zakropiona preparatem na pasożyty i kropelkami "czegoś" do uszu. Kropelki będziemy powtarzać co drugi dzień, a za tydzień kontrola. Lolcia też będzie zaraz zakropiona, a Wika za kilka dni ( nie było dla niej preparatu).
        Już nigdy nie pojadę do innego weta, będę sterczeć w kolejce, ale trudno.
        • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 01.12.21, 14:20
          Muminek ma 5 miesięcy to przy reszcie jest mały. Dobry wet , uczciwy i wnikliwy to podstawa o czym niestety boleśnie się swego czasu przekonałam. Niestety niektóre moje zwierzaki przez takiego doopka wylądowały za TM zanim się zorientowałam, ze to konował
              • zulka01 Re: Jak sobie poradzić? 13.01.22, 15:40
                Armagedon. Wykorzystałam wszystkie Wasze rady, ale niestety Lola nie trawi Emi. Jeśli tylko się gdzieś spotkają napada na nią na poważnie. Na szczęście Emi jeszcze się mieści pod niektóre meble, więc może się schronić. Całymi dniami robię roszady, niestety duża część domu jest przestrzenią otwartą, więc nie jest to łatwe. Poza tym mieszka ze mną moja mama (84), która czasami coś przegapi lub czegoś nie zamknie i awantura gotowa. Emi bardzo się boi Loli, a i Lola jest tą sytuacją mocno zestresowana. Przez kilka wcale do mnie "gadała", a zawsze ma mi coś do powiedzenia. W przyszłym tygodniu mamy Emi sterylizować. Myślę, że kiedy już dojdzie do siebie po zabiegu będę musiała jej poszukać dobrego domu. Będzie mi bardzo ciężko się z nią rozstać, bo jest kochanym przytulasem i mruczydłem, ale takie życie ani dla jednej, ani dla drugiej ( o sobie nie wspomnę) nie jest komfortowe. Nasz wet obiecał, że będzie miał na uwadze pomoc w znalezieniu domu dla Emci, bo nie wyobrażam sobie oddania jej zupełnie "obcym" ludziom. Z Wiką dogadują się bez problemu.
                • mysiulek08 Re: Jak sobie poradzić? 13.01.22, 17:28
                  jak to jest powazne? syki? wrzaski? bojki z latajacym futrem?

                  niestety niektorzy zatwiardziali rezydenci tak maja i nic praktycznie nie da sie zrobic

                  nasza Kicia.Yoda przez lata nie trawila zadnych, absolutnie zadnych obskich kotow, ani w domu ani w obejsciu, przy najmniejszym sladzie zapachu czy widoku kota obrywal ten co byl najblizej, krew sie nam lala z ud, ramion, lydek

                  dlatego tez mamy bande jaka mamy, bo trzeba bylo zgarnac bractwo z podworka zeby zniknelo z oczu Kici.Yody

                  w domu tez mielismy sluzy, system drzwi, przesuwnych, godziny wyznaczone zeby Kicia.Yoda ich nie widziala, bylo ciezko...

                  az przyszedl Miszczu..
                  Miszczu jako mlodszy kot mial spotkanie trzeciego stopnia z Kicia.Yoda, zwiewal tak, ze o malo z brama wjazdowa nie wyszedl, ale wrocil po kilku latach, jako pan i wladca terytorium, absolutnie ale to absolutnie nic sobie z wrzaskow i krzykow Krolowej nie robia, Kicia.Yoda wpadla w taki stupor, ze przestala go atakowac tongue_out, ale nadal inne byly wrogiem, choc juz mniej

                  przyszla ktoregos dnia kotka, w ciazy (pewnie jak wiekszosc sprawka Miszcza), co bylo robic, zabralismy na sterylke, przywiezlismy domu, akurat mielismy jeszcze jeden pokoj wolny, wiec tam zamieszkala Krzykalda do czaus wydobrzenia, wydobrzala ale o socjalizacji z innymi kotami nie moglo byc mowy, to byla furia, wariactwo, wieksze niz Kici.Yody, ona widzac kota w szparze drzwi wchodzila na takie obroty, ze nie mozna bylo jej utrzymac sad to i siedziala w tym pokoju, wychodzila tylko jak wszyscy byli juz u siebie
                  ale trafilo sie na niedopatrzenie, spotkaly sie z Kicia.Yoda na korytarzu... to byla walka na smierc i zycie, wrzaski jakich nigdy nie slyszelismy, futro latalo, krew sie polala i trwalo to sekundy, nie pomogla woda w spraju, dopiero rozdzielenie na sile w rekawicach do spawania sie udalo. Kicia.Yoda miala dziure w policzku, Krzykalda rozerwane ucho

                  potem podobna akcje zrobila z Miszczem, ktory zwial za kanape w salonie na drugim koncu domu

                  probowalismy wszystkiego, czego ja ze swiata nie sciagalam zeby Krzykalde jakos ucywilizowac, w koncu pomogla fluoksetyna, to dalo jej oddech i ogarnelo na tyle emocje, ze chociaz koty mogly byc za drzwiami

                  odeszla na chloniaka 4,5 roku temu

                  byla jeszcze Czarna Cholera, tez robila rozruby, tak zestresowala jedno kota, ze biedny sie przytkal i musial zamieszkac w innym pokoju ale super trafil bo sypialni wujka, ktory swiata poza nim nie widzi smile
                  na szczescie Miszczu ja akurat wychowal i juz jest dobrze

                  wsrod bandy sa dwa osobniki, ktorym sie wydaje, ze rzadza calym swiatem i trzeba ich pilnowac czasami ale jazdy w stylu Krzykaldy nie ma a Kicia.Yoda na 'stare lata' zrobila sie duzo spokojniejsza i nawet jak jej Bubu przebiegnie pod nosem to tylko zawarczy

                  ferajna ma do dyspozycji cale pietro, Kicia.Yoda parter, w droge sobie nie wchodza
                  • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 13.01.22, 17:55
                    U mnie dziewczyny się nie lubimy od czasu gdy mała była w stowarzyszeniu z Pusiolem, dużym kotem syberyjski A ten od początku był agresywny w stosunku do rezydentów. . Podejrzewam, ze przyczynił się do odejścia 16- letniego Olego po ataku na niego. Kota też dostała w policzek tak, ze miała chyba zapalenie kociego pazura i lewe oczko otwiera się mniej niż prawe. Kota pamięta małej to, ze na miś napadli, szczególnie w czasie gdy była w gorszej kondycji. Dziś Pusiola już nie ma odszedķ za TM we wrześniu. Mała klei się do Koty ale też się jej boji. Trochę to trwa. Bywa, ze stara wypisuje małą (4,5 roku) ale dla mnie mała A na koniec przydała jej z liścia łapią. Czemu? Śpią blisko siebie ale jeszcze nie przytulne . Obie w razie konieczności leją psiaka gdy ten nadmiernie się spotkała i obie są zazdrosna o mnie. Pusiol choć kochał małą też jej potrafił przyłożyć zamkniętą łapią gdy wisiała się między mnie A jego A łapę miał jak trzy moje palce i sporą siłę na swój rozmiar.
                    Po sterylce Emi zmieni się charakter, tak sądzę, bo moja małą zmieniła się o 180 stopni. Możliwe, że to zmieni też podejście starszej do niej . Poczekaj jeszcze i daj im szansę
                    • zulka01 Re: Jak sobie poradzić? 13.01.22, 18:34
                      Dziewczyny kochane, wcale mnie nie pocieszyłyście, jestem wręcz przerażona. U mnie też chyba chodzi o zazdrość, ja jestem dla Loli wszystkim. Jestem tylko jej. Cała ta sytuacja jest koszmarna, kocham Lolę i nie chcę jej robić przykrości zamykając ją, chociaż w tym czasie np. śpi. Dla niej zawsze wszystko stało otworem. Poza tym ja prawie nie mogę ruszyć się z domu, a muszę na zakupy, czasem do Warszawy, no i na dłuższe spacery z Wiką. Nie mam już siły, przenoszenie kuwet, misek i ciągła kontrola, gdzie która jest i czy wszystko, co trzeba jest pozamykane. Kiedy zapomnę zabrać Loli suche żarcie na noc do sypialni budzi mnie o 2-3 w nocy, bo jest głodna. Albo zwariuję, albo padnę na zawał wink
                      A jeszcze dziś, a może już wczoraj pojawił się kolejny problem - Emi chyba ma ruję. Drze się niemiłosiernie, ale tylko jak jest sama. Nici ze sterylki sad
                      • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 13.01.22, 19:17
                        Na ruję wt powinien dać ci receptę na proveran, szczególnie gdy ma mieć sterylkę. Pozatym twoje nastawienie i stres przenoszą się na dziewczyny. Im bardziej się stresujesz, boisz tym bardziej one sądzą ze jest powód do strachu. Zostaw sytuację w spokoju, by samo się poukładało i uspokoiło . Normalne, zę Lola broni swojego terenu, Ciebie i stanu posiadania. Mała musi się wpasować w ten obraz i zwierzęta robią to od tysiącleci. Po prostu Lola ma być mogą alfa A młoda musi się z tym pogodzić. Gdy to nastąpi w domu będzię spokój o ile twój nastroje tego nie popsują. Koty są bardzo wrażliwe na emocje swoich ludzi, moja Kota i nieżyjący Pusiol byli bardzo o mnie zazdrości. Koty pitrafią kochać całym sobą to nie znaczy, że nie mogą poradzić sobie z życiem w stadzie i nie pogodzić się z tym,bez ja zajmuję się innym jego członkiem
                          • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 13.01.22, 23:10
                            U mnie nie było różowo. Kota ma rozciętą końcówkę ucha ale to chyba jeszcze zasługa Pusiola. Mała się do niej klei A stara bywa wobec niej agresywna. Nigdy wobec swoich zwierzaków nie używam siły ale gdy dochodzi do agresji reaguję pokazując, ze takie zachowanie nie jest ok. Używam zwiniętej gazety, ktòra robi hałas, , trzaska czymś obok ale nigdy w zwierzaka. Kiedyś Pusiol napadł na Kotę, przestał gdy nakrzycAłam ale podnosił atak. Zagoniłam to pod komorę i robiłam ją(!!) Paczką na muchy. Godzinŕ siedział pod tą komorą i płakał, ze pani była wobec niego agresywna:😁,, aż mi to było żal 8 kilo żalu
                            • babcia47 Re: Jak sobie poradzić? 13.01.22, 23:23
                              Przestał gdy na niego nakrzycAłam ale ponowił atak . Zagoniłam to pod komorę i otrzaskałam ją packą na muchy . Na początku naszych relacji pozwolił sobie na to by mnie lekko ugryżc. Potem uciekł A ja po prostu za nim poszłam i szłam gdzie by siŕ nie wcosnśł bez agresji navdpokojnie, w końcu doszłam go pod jednym z foteli.. I zrobiło mi się to żal bo chłopak ze strachu zrobił kupkę pod siebie. Moja wielka wilczycą, 64 kg i 72cm w kłębek olewała mnie gdy na nią wrzeszczałam ale gdy wychodziłam w fazę cichego wspominania zmieniała się we wzorek na dywanie, bo wiedziała, ze żarty się skończyły

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka