A mój kot nie mruczy...

17.02.05, 00:05
Poza nocnymi sesjami obciumkiwania ucha - wcale. Czy to znaczy, że mnie nie
lubi? sad
Pozdrawiam. Pani Tygrysa.
    • kamisiunia Re: A mój kot nie mruczy... 17.02.05, 01:25
      Mój kot też rzadko kiedy mruczy, najczęściej jak "depcze" poduszkę, lub na
      widok moich rodziców... uncertain Ale czasem ma odpały i przychodzi do mnie do łóżka i
      wtedy mruczy, mrauczy i miauczy...^^ Myślę, że Twój kto po prostu ma taki
      carakter, albo nie nauczył się mtuczeć w inych sytuacjachsmile (jak wiadomo koty
      na wolności między sobą mruczą tylko wtedy, gdy są przy matce, w pierwszych
      dniach życia.) Więc nie ma co sie martwić smile
      Pozdrawiam
    • pierozek_monika Re: A mój kot nie mruczy... 17.02.05, 10:11
      ja myślałam, że moja jedna kocica też nie mruczy, ale w nocy okazało się, że
      mruczy, ale bardzo bardzo cicho.
      Druga kotka mruczy jak parowóz smile))))
      • josei Re: A mój kot nie mruczy... 17.02.05, 23:38
        U mnie jest podobnie. Brawunia jak mruczy to tak cichutko i jakby szeleściła
        bardziej niż mruczała, natomiast Zuziak to po prostu mruczuś niesamowity.
        Zresztą jak ją zabierałam z tego "złego "domu do którego trafiła chyba przez
        pomyłke losu i długo by tam nie pożyła to do weta na badania jechał Mruczuś a
        wróciła Zuziasmile
    • annskr Re: A mój kot nie mruczy... 17.02.05, 10:19
      Moja Szarotka też początkowo nie mruczała, teraz już umie. Dwa kociaki przez
      dwie pierwsze zimy podwórzowo-korytarzowe w ubiegłum roku jesienią wprowadziły
      się do mieszkania, najpierw nie lubiły głaskania i nie mruczały, teraz wywalają
      brzuszki do góry i mruczą jak traktorki, kiedy się do nich podchodzi. Twój też
      się rozmruczy.
    • beali Re: A mój kot nie mruczy... 17.02.05, 11:45
      Hej! Cytat z mądrej książki;"Mechanizm mruczenia jest dużo bardziej tajemniczy,niż nam się zdaje.Dotychczas uważano,że dżwięk ten powstaje na skutek drgań strun głosowych.Może tak,może nie;nikt nie dał na to jeszcze jednoznacznej odpowiedzi.Powszechnie sądzi się,że kot mruczy,kiedy jest zadowolony.To prawda,ale nie tylko wtedy.Zetknąłem się z kotami,które mruczały,choć musiały odczuwać straszny ból.Szczególnie wrył mi się w pamięć kot,który doznał urazu głowy....Powieki miał tak opuchnięte,że z trudem mógł je unieść,szczękę miał zdrutowaną,ledwie nią ruszał,ale i tak mruczał.Z mruczeniem jest jak z katarem,wszyscy mieliśmy z nim do czynienia,choć jego przyczyna wciąż pozostaje tajemnicą dla nauki.Być może nie jest ona istotna;zarówno koty,jak i ich właściciele doskonale wiedzą,jaki jest sens mruczenia.To chwile spedzone razem w doskonałej harmonii.To upewnienie się w ciemnościach,że najbliższy przyjaciel jest tuż obok.To pełne miłości trącanie łebkiem o zatroskane czoło właściciela.Bez względu na to co ma wyrazić jest świadectwem kociego błogostanu"...... Sięgnęłam po ten cytat,bo tak jakoś pozostał mi w pamięci po przeczytaniu tej książki...smile Moje małe mruczą tak;Kacper cichutko,prawie nie słychać,a jest największym pieszczochem w domu i szczęśliwą kotką,szczególnie na kolanach,które uwielbia,ale mało mruczy i cicho. Bąbel głośniej,tylko wtedy,gdy ją pieścimy,gdy jest w 'amoku czułości'-znaczy to,że Bambiśka kocha wtedy wszystkich i czuli się do wszystkich łącznie z psem,łażąc za Verką,która tego nie znosi... Sylwek bardzo głośno i pięknie-jakby gruchanie gołębia,na róznych tonach,wtedy,gdy dobrze,cieplutko,gdy przy tym pani blisko,a szczególnie jej córka. No i Adelka ma po mamie mruczenie,maleńka,a gdy przy mamie lub układa się do snu ze mną mruczy,jak traktorek połączony z gołębim gruchaniem. Z tego wynika,że to indywidualna cecha każdego kociaka,jak być indywidualistą to w każdym calu!!!smile)))))))))))))) Myślę,że Twoja kocinka rozmruczy się prędzej,czy póżniej,ale nie ma się co martwić,u pani,która myśli,dlaczego jej kotek nie mruczy,owy kotek musi być szczęśliwy smile beali
      • annskr Re: A mój kot nie mruczy... 17.02.05, 13:54
        Pusiunia i Lalka mruczą głośno, spokojnie przy tym oddychając, Szarotka tak,
        jakby miała zadyszkę, a Gavroche chrumka i chrząka - jak mały prosiaczek.
    • rynki Re: A mój kot nie mruczy... 17.02.05, 16:19
      Mój natomiast "zepsuł" się na jakiś czas (prawie rok) i nie mruczał, po tym jak
      przynieśliśmy mu koleżankę. Z czasem jednak doszło do naprawy i teraz mruczy,
      choć nie za często. Pisałam już kiedyś na tym forum o teorii mojej mamy
      (wychowanej na wsi), że jak się kota odpowiednio ściśnie to mruczy.
      Przetestowałam na swoim kocurze. Rzeczywiście jak się go weźmie na ręce lekko
      (z wyczuciem żeby nie pokrzywdzić) przyciśnie do siebie a jeszcze na dodatek
      zbliży do niego głowę to efekt jest murowany. Przyznaję jednak, że nie
      testowałam tego na kici, która wogóle nie lubi być brana na ręce.
      Pozdrawiam.
    • yanga Re: A mój kot nie mruczy... 17.02.05, 17:56
      Natalia, a potem Jeremi mruczały jak traktory. Mufek bardzo rzadko i bardzo
      cichutko, a jego siostra-bliźniaczka Musia prawie wcale. Taka uroda...
      • hania261 Re: A mój kot nie mruczy... 17.02.05, 22:52
        Wiki jak sie juz wlaczy(duzo nie potrzeba) to dziala na pelnych obrotach i
        slychac ja wszedzie, natomiast Jonasz nie mruczy, chyba nie umie glosno i jak
        go glaszcze to musze ucho przytulic do futerka i wtedy slysze cichy
        motorek.Moze twoja kicia tez mruczy tak cicho, ze na zewnatrz tego nie
        slychac smile
    • minerwamcg Re: A mój kot nie mruczy... 25.02.05, 15:02
      Moje Psocisko jest mało mrukliwe. Ot, pomruczy chwilkę leżąc w jakimś
      superciepłym miejscu, a potem znowu cisza. W ogóle jest to mało akustyczny kot -
      miaukać też się mu rzadko zdarza, chyba, że nie może sie doczekać, aż postawię
      na podłodze miskę z jedzeniem smile
    • deadeasy moje tez nie za bardzo 25.02.05, 15:34
      Moje tez sa niemrukliwe. Cebulka jak bym malutki to mruczal tak, ze az sie
      prawie krztusil. Teraz nie mruczy (za to jape drze naokraglo i pyskuje). Sage
      troche pomrukuje ale cicho i tylko wtedy kiedy go drapie.
      Kiedys w poczekalni do weterynarza byl facet z nosidelkiem. Kot w srodku tak
      dawal, ze nieomal mozna bylo zobaczyc jak pudlo wibruje.
      • czarnarebeka Pocieszyło mnie to 25.02.05, 23:31
        ... ale nadal zazdroszczę. Może mój kociak jeszcze do mruczenia dorośnie?
        Pozdrawiam i nadstawiam ucha.
Pełna wersja