Dodaj do ulubionych

Już nie mam siły....

22.02.05, 09:28
PROBLEM: Kot szaleje po nocach itp.

Muszę się tu wyżalić i poprosić o pomoc: mamy kotkę ze schroniska, ma 8 m-cy,
jest u nas od pół roku. I w zasadzie cały ten czas to nocne męki: budzi się
około trzeciej nad ranem, i do szóstej rano miauczy, piszczy,płacze, skacze,
gryzie ściany, szaleje, rzuca się na drzwi wejściowe... NIGDY nie była na
dworze, więc chyba nie chce wyjść (chyba), dostała zastrzyk hormonalny, więc
to nie ruja. Większość dnia spędza sama, śpi, no a w nocy szaleje... Na
dodatek trzeba pilnować drzwi wejściowych przy otwieraniu, bo ucieka na
klatkę, a potem płacze, żeby ją tam puścić (nie robimy tego). Mąż wraca z
pracy wcześniej niż ja, i NIGDY nie może zjeść czegokolwiek spokojnie, bo
kicia prosi, włazi na stół, je z talerza - no to " poskramia" ją np.
kawałkami wędliny, ale sam nie zje spokojnie. Dziś znowu obudziła się o 3.00,
no i tak co pół godziny wstawałam do niej - tylko nie mówcie, żeby ją
ignorować, bo ona potwornie drapie tapety i miauczy. Za dwadzieścia piąta mój
mąż nie wytrzymał, wstał, zaczął narzekać, że my nie mamy z nią życia ani ona
zamknięta w mieszkaniu jak w klatce, z której nigdy nie wyjdzie. mieszkanie
zdemolowane, ściany podrapane potwornie (w każdym pomieszczeniu), nie śpimy
po nocach itp. Pryskanie drzwi wejściowych płynem odstraszającym nie pomaga,
ona się go nie boi. Co ja mam zrobić??? " Męczyć" ją do późnego wieczora,
żeby nie spała?? Poradźcie coś, nie chcę jej nikomu oddawać, ale na dłuższą
metę tak się nie da żyć. A co będzie wiosną/ w lecie, kiedy tyle ptaków,
motyli itp?? Przecież ona się wtedy zapłacze. Tylko mi nie piszcie, żebym
wzięła jej do towarzystwa drugiego kota, albo że wasze koty tak nie mają.
Obserwuj wątek
    • uwazna Re: Już nie mam siły.... 22.02.05, 11:24
      8 miesięcy to jeszcze taki głupi wiek. Kotkę rozpiera energia. Pomysł
      z "męczeniem" może być skuteczny. Póki nie śpicie, organizujcie jej gonitwy,
      zabawę, pilnujcie, żeby nie podsypiała. Moja kotka po jakimś czasie przestawiła
      się i przyjęła do wiadomości, że noc jest do spania, a dzień do zabawy. Być
      może pomógłby drugi kot do towarzystwa. Pod Waszą nieobecność zajmowałyby się
      sobą zamiast ścianami. Kotki generalnie (choć nie zawsze) uspokajają się po
      sterylizacji. Z wiekiem spoważnieje, trzeba się uzbroić w cierpliwość. Będzie
      lepiej smile.
    • abranova Re: Już nie mam siły.... 22.02.05, 11:57
      Myślisz dlaczego kotka się wyrywa na ta klatke schodową? Bo chce wyjśc dalej,
      tam gdzie świat jest większy smile To, że nigdy nie była na dworze nic niestety
      nie znaczy. Mój kocurek mieszkał na wsi z mamą i rodzeństwem w piwnicy, w dzień
      na kilka godzin wypuszczano je do domu, ale na dworze nigdy nie był aż do
      chwili, gdy przyjechał do mnie do miasta w pudełku. Przez pierwsze tygodnie
      siedział w domu ale też tylko czychał kiedy bedzie mógł się wymknąć na klatkę
      schodową. Kiedyś jacyś sąsiedzi rozmawiali przy otwartych drzwiach do bloku i
      zanim zdążyłam go dogonic, to mój diabeł był juz na dworze! Obszedł i obwąchał
      całe podwórko, chowając się pod samochodami, gdy chciałam go złapać, wcale się
      nie bał. Wreszcie dał się schwytac ale od tej pory chciał podwórka i już. a ja
      musiałam mu ulec.
      Był to krok ryzykowny, ale mieszkając sama nie jestem w stanie zabawiać kota w
      dzień i w nocy. A dzięki spacerom kotek większość nocy przesypiał spokojnie.
      Jezeli mieszkasz w miare spokojnym miejscu, to naprawdę warto spróbować. Możesz
      ze smyczą albo luzem, tak jak ja dać kotu obejrzeć najlbliższą okolicę.
      Najlepiej znaleźć też jakiś spokojny zakątek z duża ilością drzew i krzaków,
      gdzie kotek bedzie czuł się bezpieczny. Wtedy sam się nauczy, aby się stamtąd
      nie oddalać. Takie co najmniej dwa dłuższe spacery, w dzień i wieczorem, zanim
      się połozycie, powinny kotkę poskromić.
      Pare forumowiczek wyprowadza tak koty, ale niestety nie pamiętam ich nicków,
      może same się zgłoszą. Ja poszlam jeszcze dalej i Rainer nauczył się biegać
      sam. Potrafi wrócić pod klatkę i czekać, aż go wpuszczę smile Wie, których
      sąsiadów unikać, jak gdzie umykać przed psami i jakimi drogami chodzić. Jest to
      jednak niestety ryzykowne i kotek musi być z natury odważny i ciekawski. Jednak
      dzięki temu w cieplejsze pory roku wypuszczam go na całą noc i spokojnie śpię.
      • anjazzielonego Re: Już nie mam siły.... 22.02.05, 12:05
        Witam, dzięki za rady.
        Nie mogę jednak wypuszczać kici na dwór, jest zbyt niebezpiecznie, mieszkam w
        bloku na osiedlu, gdzie pełno psów, samochodów i okropnych dzieci.
        Zamierzam jakoś zorganizować " kocie wieczorki", tak, by kładła się spać
        dopiero około 23.00...
        • kota77 Re: Już nie mam siły.... 22.02.05, 13:11
          Przejdzie, przejdzie, tylko wytrzymajcie. Wymęczyć, wysterylizować, a pomysł z
          drugim kotem też nie jest zły. Dwa lepiej się chowają. Mogą się zająć sobą pod
          Waszą nieobecność. Każdy, kto miał młodego kota przechodził przez to, co Wy
          teraz. Ja też. Teraz też to mam, bo wzięłam niedawno młodą kotkę ze schroniska
          i ta mała cholera urządza mi zabawy nad ranem. Ale to minie, biorę tylko 'na
          wstrzymanie', żeby zarazy małej nie wyrzucić przez okno wink))).
          Pozdrawiam
    • annskr Re: Już nie mam siły.... 22.02.05, 12:35
      Nie martw się, to przejdzie. Pierwsza koteczka protestując przeciwko mojej
      ciągłej nieobecności w domu siusiała mi na łóżko za każdym razem, kiedy
      przychodziłam zby późno (tzm po 18-tej). Kiedy wziełąm drugą, pierwsza przez
      dwa miesiące nie pozwalała jej zejść z parapetu. Karmienie, noszenie do kuwetki
      kilka razy na dobę, w tym o 2-3-ciej w nocy. Teraz mam dwie słodki przytulanki
      przesypiające prawie całą dobę, noc też.
        • kota77 Re: Już nie mam siły.... 22.02.05, 14:07
          No, nie za dwa lata smile Ale tego Ci nikt nie powie, to zależy od kota i od
          Waszej nad nim pracy. Myślę, że to może być w tygodniach liczone, jeżeli
          będziecie kotę wykańczać przed nocą jakimś szalonym wariactwem: bieganie
          połączone ze wskakiwaniem i zeskakiwaniem (próbowaliście taki pseudo-laserek na
          bateryjkę? To jest chyba wskaźnik - daje takie czerwone punktowe światełko,
          koty za tym szaleją, a człowiek nie musi latać z zabawką na sznurku po całym
          mieszkaniu, tylko trzeba uważać, żeby kotu w ślepka nie świecić). Aha, i nie
          wiem, czy zamykacie przed kotem drzwi do Waszej sypialni. Jeśli tak, to też
          może być powód, koty nie lubią, jak się przed nimi zamyka drzwi.
          Pozdrawiam
          • kasikk Re: Już nie mam siły.... 22.02.05, 16:28
            u mnie są zamknięte od jakiegoś roku i koty nic ie mówią
            a wcześniej miały dostęp
            to chyba kwestia kociego charakteru
            też radzę drugiego wziąć - mój jest znacznie spokojniejszy
            od kiedy ma koleżankę smile)
    • tunka_i_ja Re: Już nie mam siły.... 22.02.05, 17:16
      Bardzo Ci współczuje,,,
      miłość do kota to jedno a wymagania jakie stawia przed człowiekiem życie to
      drugie. Przecież trzeba jakoś normalnie, albo w miarę normalnie funkcjonować by
      chodzić do pracy czy też uczyc się, w zależności jak tam u kogo.
      a czasami trzeba i jedno i drugie. Skąd brać siłę? i cierpliwośc?
      U mnie sytuacja była taka, że nasza koteczka( obecnie skończone 6 m-cy), tak
      dokazywała w nocy, to znaczy skaracała sobie noc( dzień zaczynał się o 3 lub 4
      nad ranem), że nasz dom powoli zamieniał się w dom wariatów.
      Obecnie mam taką sytuacje, że nie pracuje ale mąż chodzi do pracy i powiem ci,
      że mimo iż spedzałam całe dnie z kotką , to niestety i tak noce były zrujnowane.
      W efekcie mąż z niedospania zaczął tracic na koncentracji, mylić się podczas
      wykonywania prozaicznych, wydawałoby się obowiązków.
      Było tylko jedno wyjście. SEPARACJA!!!
      No i stało się ,,,mąż chodzi spac do innego pokoju( i zamyka drzwi oczywiście)
      ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma np. takie warunki by móc podzielić się
      pokojami. Sam absurd SEPARACJi z powodu kotki zostawiam bez komentarza.
      Separacja trwa nadal a my póli co czekamy rozdzieleni aż nasza czarownica
      wydorosleje. Mówia, że około 2 lat wszystko mija.
      Strasznie się cieszę mam przed sobą tylko 1,5 roku.
      Wiem, że nie udzieliłam Ci żadnej rady ,,,ale może troche pocieszyłam,
      ze nie ty jedna w biedzie?
      pozdrawiam bardzo serdecznie!!!
      Ps, acha1 i jak najszybciej poddaj koteczke sterylizacji bo burza hormonów tez
      będzie dawała o sobie znać.
      • josei Re: Już nie mam siły.... 22.02.05, 19:13
        Hej, moja kicia tez tak robiła, miauczała, rzucała się na drzwi wejściowe,
        korzystała z każdej chwili żeby się wydostać na klatkę i pozwiedzać. Robiła i
        robi to nadal aczkolwiek jak mi podrzucili drugiego kotka to więcej czasu
        zajmuje się lataniem z nim po całym domu i po łóżku, bez względu na to czy
        Pańcia na nim śpi czy nie.Jest tylko jedna różnica między nami, tak mi się
        wydaje, ja po prostu należę do ludzi którzy mają bardzo twardy sen i mnie nie
        jest w stanie nic obudzić o 3 nad ranem oprócz budzika w telefoniesmile. Faktem
        jest tez to że się ciut uspokoiła po sterylce ale niewiele. Mój problem tkwi w
        małym kocie który o 5 rano przychodzi do łóżka, łazi po mnie mrucząc jak
        traktor, liżąc szorstkim jęzorem tak długo aż otworzę jedno oko a jak to zrobię
        to przykłada mi do twarzy rozcapierzone łapecie bez pazurków i sprawdza czy
        otworzyłam oczy.Ostatnio obudziłam się o 9 jak mnie ciągnął swoją łapką za moją
        rękę. Ten kot jest wiecznie głodny!!!!!!!!!!!
    • kota77 Re: Już nie mam siły.... 22.02.05, 20:03
      Dwa lata to gruba przesada! A zresztą może to zależy od 'osobnika'. Kiedy mój
      Kocurek zaczął szaleć po nocach, zaczęłam go męczyć i 'przeczołgiwać' przed
      snem, kiedy jemu się chciało spać, bezlitośnie go budziłam i bawiłam się z nim
      do upadłego. I trwało to kilka tygodni, aż się nauczył przesypiać całą noc. Ale
      może on był jakiś szczególnie pojętny smile)). Aha, czytałam, że przed samym snem
      opchać trzeba kocia smakołykami, kot najedzony jest senny. Ale sama nie
      sprawdzałam tej metody. I się nie załamujcie, da się przeżyć.
      Trzymam kciuki.
    • hakdil Re: Już nie mam siły.... 24.02.05, 14:39
      Hej Aniu,jak tam Wasza Kicia?Cos sie poprawilo???Jestem ciekawa,bo nasz Leoś
      tez szalał po nocach,byly kłotnie z mężem,zamykanie kota,no szalenstwo!Od
      jakiegos miesiaca kot śpi z nami,budzi mnie(nas) o 4 rano,wstaje,karmie go i
      kot dalej zasypia lub siedzi sobie w pokoju drugim.No niestety od godz.6 rano
      jest gorzej,bo juz "skomle",bysmy wstawali,ale mąż celuje ręczniczkiem w jego
      pupę i przegania kota,wiec jakos do tej 7.30 spimy.Bylo gorzej,generalnie
      poprawilo sie bardzo,nie wiem dlaczego i nie wnikam,oby tylko nie pogorszylo
      sie znow....No i tez licze,ze jak Leoś bedzie starszy,to przespi normalnie(jak
      ludziesmile)noc.
      Pisz,jak zyjecie!!!
    • deadeasy Re: Już nie mam siły.... 25.02.05, 01:41
      moje sa samce kastraty, 6 lat, nigdy nie byly na dworze. Jakies 4 lata temu
      tez szalaly w nocy - *oba*! na raz!. Nie wiem jednak czy to sprawa wieku czy
      jedzenia (teraz sa tylko na Hills a nie na "kolorowych"). Ich zabawy polegaly
      na grupowym przelatywaniu przez nasze lozko (zabawa w berka) tudziez sumo w
      naszym lozku ok. godz. 2, 3-ciej. Teraz Sage mnie budzi o ok. 4 ale to z glodu
      bo mu wydzielamy zarcie (jakbym zostawila kubel to by wsunal caly a i tak by
      mnie o 4-tej obudzil).

      Znajomi z dziecmi mowia, ze maluchom nie daja kolorowych cukierkow bo
      berbeciom "palma po nich odbija" i nie spia w nocy. Moze niektore koty tez
      robia sie "super aktywne" po dawce E-numerow wink jak jedza "kolorowe" jedzonko.

      Ja Cebulke budzilam w ciagu dnia - troche okrutne moze sie to wydac, zwlaszcza,
      ze koty potrzebuja duzo snu - bawilam sie z nim czesto ale krotko
      zeby "zmeczyc" i zmusic go do dluzszego spania w nocy.

      Moze jak troche "podglodzisz" kotke w nocy i nakarmisz zaraz przed pojsciem do
      lozka to moze sie uwali jak kamien i Wam da troche dluzej pospac?

      Moze zamontuj solidna drapaczke (najlepiej na sciane zeby sie nie chybotala) i
      naucz kicie sie na niej wyzywac?

      Jak kicia bedzie w odpowiednim wieku to ja na Waszym miejscu dalabym ja do
      sterylizacji. Hormonalne zastrzyki roznie moga dzialac na rozna koty.
      Przeciez ludzie tez maja rozne objawy uboczne, no nie? Jedne kobiety maja
      depresje innym siada libido.

      Trzymam kciuki.
      smile
    • nadja Re: Już nie mam siły.... 28.02.05, 12:08

      Mam dwa koty.
      Jeden przez okolo rok nie dawal nam spac w nocy. Wyl, po prostu wyl,
      to nawet nie byl placz. W zyciu wczesniej nie slyszalam, aby kot
      tak wydawal tak straszne odglosy. Rzucal sie na zamkniete drzwi,
      wszystko drapal, zrzucal, to byl jakis koszmar. Teraz ma 2.5 roku i dosc
      dawno mu przeszlo. Takze - nie trac wiary wink
      n
      • anjazzielonego RELACJA od ANI 01.03.05, 12:03
        Uprzejmie wszystkim donoszę, że nasza mała szelmka znacznie się uspokoiła -
        byliśmy na obcięciu pazurków, no i Malwina była potem zdziwina, że nie da się
        drapać (byłam głupia, że wcześniej o tym nie pomyślałam - tapeta na ścianie nie
        byłaby tak poszarpana); robimy jej codziennie, pomiędzy 17.00 a 22.00-23.00
        " aktywizację ruchową", tzn. nie pozwalamy jej usnąć. Biedna czasem ucieka na 2-
        metrową szafkę w łazience, w nadziei, że tam jej nie dopadniemysmile)) Oczywiście
        to ja mam conocne dyżury przy kocie, tzn. wstaję o 4.00, 5.00 i jeszcze 5.30,
        by ją nakarmić. No ale w porównaniu z poprzednimi wyczynami, to jest po prostu
        bajka! Na dodatek nie chce uciekać już na klatkę, siedzi grzecznie w mieszkaniu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka