Kupa do sedesu

06.03.05, 11:59
Przeczytałam właśnie wpis Uważnej w jednym z wątków i moje pytanie kieruję
głównie do niej, a być może jest jeszcze więcej osób żyjących
z "ucywilizowanymi" kotami. Jak nauczyć kota załatwiać się do kibelka? A może
to nie jest wynik jakiejś tresury, ale po prostu kocia fanaberia - tak sobie
Pan Kot wybrał ku radości domowników: czysto, schludnie, zero żwirku i
zapaszków. I jak to wygląda technicznie? Przyzanam, że przy całym uznaniu dla
kociej gibkości, nie wyobrażam sobie jak jest on w stanie utrzymać się na
śliskiej desce. Moje koty w czasie kupkania stają na czubkach tylnych łap
lekko podpierając się o brzeg kuwety przednimi. Jak to wygląda na sedesie?
Przepraszam, jeśli był już taki wątek - nie chce mi się szukać smile))
    • uwazna Re: Kupa do sedesu 06.03.05, 12:49
      No więc odpowiadam smile. Nigdy nie uczyłam swojej kotki załatwiania się do
      sedesu. Jak pewnie większość kotów z tutejszego forum była ona znajdą. 7 lat
      temu znalazłam ją przy jezdni potrąconą przez jakiś samochód. Nie byłam
      przygotowana na przyjęcie kota, więc zaraz po wizycie u weterynarza zakupiłam
      odpowiednie sprzęty z kuwetą na czele. Kotka miała na moje oko ok. 4 miesięcy,
      a o jej przeszłości nie wiedziałam oczywiście nic. W domu dość szybko poczuła
      się bezpiecznie (na szczęście starcie z samochodem skończyło się tylko utratą
      zęba). Z niepokojem oczekiwałam, czy ustawiona w wc kuweta zostanie
      zaakceptowana. Tymczasem kotka od początku kuwetę zignorowała, wskoczyła na
      deskę sedesową i elegancko zsiusiała się do kibelka. I tak już zostało. To był
      jej wybór. Utrzymanie się na sedesie nie jest dla niej żadnym problemem.
      Wszystkie cztery łapki ustawione są blisko siebie na desce, tyłek wypięty nad
      sedesem i jedziemy smile. Ostatnio zauważyłam, że kotka woli załatwiać się prosto
      z rantu kibelka (deska podniesiona) i mimo, że ten to dopiero jest śliski, w
      niczym jej to nie przeszkadza. Koty mają doskonały zmysł równowagi. Dla mnie
      jest to oczywiście bardzo wygodne. Pozostaje mi tylko spuścić wodę. Muszę
      jednak pamiętać, aby drzwi od wc były zawsze uchylone, a klapa podniesiona. Na
      wyjazdach kocica też zawsze wybiera sedes. Nie mam pojęcia, czy można kota tego
      specjalnie nauczyć. Może odezwie się ktoś, kto próbował.
      • lol21ndm Re: Kupa do sedesu 06.03.05, 13:32
        Moja Ciotka ma cala kupe kotow-znajd w domu. Jedne robia do kuwety, a inne
        wlasnie do kibelka. Ale nie wiem, jak/czy je uczyla. Przy okazji (dopiero w
        czerwcu) zapytam.
        • umfana Re: Kupa do sedesu 06.03.05, 15:29
          Miałam kiedyś kocura, który załatwiał się klozetu.Był pięknym Syjamem.
          Nikt go tego nie uczył.To była tylko jego inwencja.
          :o)
          • ludvika Re: Kupa do sedesu 07.03.05, 10:14
            Buu, czyli tak jak podejrzewłam, to kotek wybiera sobie kulturę wydalniczą. A
            kiedyś miałam takiego kocura-higienistę, który brzydził się grzebać w żwirku,
            więc po zrobieniu kupy wyskakiwał z kuwety i przynosił coś do przykrycia
            świeżych balasków; zwykle to był ściągnięty z wieszaka ręcznik, szlafrok a
            nawet przywleczony z pokoju sweter lub bluzka. Po pewnym czasie miałam dość i
            zostawiałam w kącie szmatki, potem papierowe ręczniki i papier toaletowy.
            Takiego miałam porządnego kotka!
            • umfana Re: Kupa do sedesu 09.03.05, 22:53
              Oj tak :o) Czyścioszek!
      • allexamina Re: Kupa do sedesu 09.03.05, 22:43
        (Fajne forum! :^))

        Odzywam się bo miałam okazję nauczyć kilka kotów załatwiania potrzeb do kibelka
        i wypracowałam następująca technikę:

        Zacznę od wymaganego sprzętu:

        1. kibelek
        2. duże, płaskie pojemniki aluminiowe (mieszkam w USA, u nas takie pojemniki
        kupuje się do pieczenia indyków czy przenoszenia dużej ilości jedzenia z jednego
        domu do drugiego – my tu tak przenosimy ;^) )
        3. żwirek (najlepiej taki co nie zatka kibelka, więc daje się spuszczać)
        4. kot
        5. cierpliwość i poczucie humoru – również u kota. Aha, cierpliwość bardzo sie
        przyda ;^)

        Najpierw należy przyzwyczaić kota do załatwiania się w w/w pojemniku
        aluminiowym, trzeba więc tam nasypać piasku na 1 cm - nie więcej - i pozbyć się
        starej kuwety. Nowy pojemnik należy przedtem dopasować do kształtu kibelka w
        taki sposób, żeby mógł "wisieć" wewnątrz kibelka zawieszony na jego brzegach.
        (Troche się wykrzywi – ale wytrzyma, w razie czego użyć 2 pojemniki, jeden w
        drugim, dopasowac je kształtem na siłę).

        Na razie przyzwyczajamy kota do zaakceptowania "nowej kuwety". Codziennie też
        przysuwamy ją bliżej do kibelka.

        (Dygresja: jesli w domu jest tylko jedna ubikacja należy poinformowac wszystkich
        użytkowników żeby sobie - że tak powiem - "zawiązali" na ok. 3 miesiące bo tyle
        eksperyment bedzie trwał. A przynajmniej, żeby konstruowali
        koci-kibelek-treningowy na ludzkim kibelku za każdym razem po załatwieniu
        własnych potrzeb. Należy też z góry ustalić hierarchię kar – przyda się. ;^))

        Ustawiamy nową kuwetę na kibelku i przykrywamy deską siedzeniową (tą z dziurą –
        przykrywanie tą bez dziury z oczywistych względów nie ma sensu ;^)). Żeby dać
        kotu znać gdzie znajduje się jego żwirek należy nasypać go tam w jego obecności
        + pomieszać piasek ręką, drapiąc pojemnik, itp. – komunikacja miedzy-gatunkowa
        jest kluczem uniwersalnym! W razie wyraźnego niezrozumienia ze strony kota
        należy po pewnym czasie wsadzić go do niej – niech eksploruje. To zwykle
        przyzwyczajanie trwa cały dzień. Jeśli kot domaga się "starej" kuwety – należy
        powtórzyć trening. Nie wolno go męczyć dłużej niż 24 godz. – koty mają małe
        nerki, trzeba na nie uważac... W najgorszym wypadku trening należy powtórzyć za
        tydzień.

        Od momentu, kiedy kot wie o co chodzi, cały numer polega na stopniowej redukcji
        ilości żwirku i wycięciu w dnie małego otworu, otworu który z tygodnia na
        tydzień należy powiększać. Zaczynam zwykle od ok. 2 cm., powiekszając o 1 cm co
        tydzień. 2 rzeczy ważne: 1) sprzątać trzeba często bo koty nie lubią brudnych
        kuwet – a w tej z zalożenia musi być mało piasku, 2) nie wolno też przesadzać z
        szybkościa powiększania otworu. Należy też liczyć na "niespodzianki" i wtedy
        dosypać zwirku i wstrzymać eksperyment na tydz.

        Przy coraz mniejszej ilości piasku i coraz większym otworze kot sam wykombinuje
        żeby siadać na desce sedesowej. Na początku siada w środku muszli, po jakimś
        czasie tylko tylnie nogi tam wsadza, w końcu kiedy dziura jest już znaczna,
        sadza wszystkie 4 łapy na desce. W tym momencie można po prostu wyrzucić kuwetę
        – choć nie od razu, trzeba mu dać czas by się nauczył balansu.

        Cały proces zajmuje 2-3 miesiące. Na początku koty denerwują się że nie mają
        żwirku do zasypywania, to przechodzi. Kocięta mają większe kłopoty z nauką niż
        dorosłe koty. Zauważyłam też, że owinięcie deski sedesowej choćby bandażem
        pomaga kotu przyzwyczaić się do "siadania" na niej.

        Jednego kota nie warto uczyć – dwa, już warto się zastanowić, przy trzech to
        raczej konieczne (chyba że mąż atleta worki ze żwirkiem nosi spokojnie ;^) ).
        Ja mam 2 koty, z których jeden używa kuwety, a drugi sedesu. Ale wytrenowalam
        już w życiu ponad 30 kotów (znajomi przygarniają kocięta z ulicy i maja ich już
        prawie 50 i 14 psów – większość ich kotów to moi studenci ;^)).

        Powodzenia!

        Allexamina (ta od Borgesowego labiryntu...)

        P.S.: Przepraszam za dłużyzny...
        • umfana Re: Kupa do sedesu 09.03.05, 22:53
          Super sposób :o)
        • ludvika Re: Kupa do sedesu 10.03.05, 11:49
          Allexamino, wlałaś nadzieję w me serce, choć muszę przyznać, że z cierpliwością
          u mnie krucho. A i wiary w powodzenie mam raczej mało bo koty kręcą mną jak
          chcą (kompletny brak żelaznej konsekwencji). Jednakowoż bardzo Ci dziękuję za
          wyczerpujący plan tresury - zachowam go i może spróbuję, choć z poczuciem
          humoru u moich kotów raczej kiepsko i obawiam, że w decydującym momencie
          znalazłyby sobie alternatywne kuwety, np. pościel, ubrania w szafie, kocyk smile
          Przypomniało mi się jeszcze, że słyszałam o kocie, który załatwiał się do
          umywalki; bezbłędnie trafiał prosto do odpływu. Pozdrawiam
    • aankaa Re: Kupa do sedesu 10.03.05, 18:54
      kot mojej sąsiadki też - sam z siebie - pokochał sedes

      ale mu się nieco "pokręciło" : siadał na brzegu, wpatrywał się w swoje odbicie
      w wodzie ... i zgadnijcie po której stronie muszli był koci odwłok wink
      • allexamina Re: Kupa do sedesu 11.03.05, 06:26
        He, he... Dlatego właśnie należy żwirek wsypywać do kuwety wiszącej w sedesie a
        nie rozsypywać naokolo... ;^)

        Mój starszy kot załatwia się do sedesu i spuszcza wodę po sobie. Zdarza mu się
        też spuszczać wodę po braciszku, który załatwia swe potrzeby w kuwecie – co dla
        starszego jest nieistotnym szczegółem. No i tak na wszelki wypadek,
        kiedykolwiek przechodzi koło łazienki to wpada i spuszcza... Stwierdziliśmy że
        zamiłowanie do czystości ma po mojej babce Niemce (która odsuwała lodówkę raz w
        tygodniu, by za nią posprzątać). Raz nawet włamał się do łazienki za moją
        koleżanką i spuścił wodę kiedy ta jeszcze siedziała na tronie (koleżance to nie
        przeszkadzało, a przynajmniej nie tak bardzo jak nagle szeroko otwarte drzwi..).
        No cóz, mam dobrze wychowanego i uczynnego kota... Tylko kiedy dostaję
        rachunek za wodę to mam wrażenie że pół ulicy się u nas kąpie pod naszą
        nieobecność...

        Cierpliwość. Bardzo. Potrzebna.

        P.S.: W opisie treningu starałam się przedstawic najgorszy scenariusz. Moja
        siostra wytrenowała swojego terrorystę w 5 tygodni (zaraz po tym jak zerwała ze
        swoim narzeczonym i okazało się że nie ma kto żwirku na poddasze krakowskie po
        krętych schodach wnosić)... Koty u mojego znajomego (gdzie jest ich 50) uczyły
        się b. szybko – niektórym wystraczyło pokazać co robia inne.

        Pozdrawiam i ja...
Pełna wersja