jopop
18.05.05, 22:51
Witam, mam pytanie do ty, co juz taki eksperyment mają za sobą. Swojemu kotu
(niecałe dwa lata), kocur-kastrat, wzięłam do towarzystwa kotkę (blisko
roczną). Mój Hipcio rozpoczął znajomość od nieprzyjaznego warczenia, syczenia
i drapania (mnie, nie kotki), a ona od schowania się pod łózko. Obecnie, po
blisko całym dniu - siedzą w odległości 1 m od siebie, ale nadal animozje
trwają. Dodam, że kotka jest dość lękliwa, a Hipek zawsze był otwarty na nowe
znajomości (z tym, że dotychczas to na niego warczano, a on się przymilał).
Jak sądzicie, kiedy zapanuje powszechna miłość? Czy ja mam je
jakoś "zachecać" do kontaktów (np. zamykając je w jednym małym
pomieszczeniu), czy pozwolić Nowej siedzieć całymi dnaimi pod łózkiem?
Pozdrawiam,
Aśka