ile trwa zaprzyjaźnianie się dwóch dorosłych kotów

18.05.05, 22:51
Witam, mam pytanie do ty, co juz taki eksperyment mają za sobą. Swojemu kotu
(niecałe dwa lata), kocur-kastrat, wzięłam do towarzystwa kotkę (blisko
roczną). Mój Hipcio rozpoczął znajomość od nieprzyjaznego warczenia, syczenia
i drapania (mnie, nie kotki), a ona od schowania się pod łózko. Obecnie, po
blisko całym dniu - siedzą w odległości 1 m od siebie, ale nadal animozje
trwają. Dodam, że kotka jest dość lękliwa, a Hipek zawsze był otwarty na nowe
znajomości (z tym, że dotychczas to na niego warczano, a on się przymilał).
Jak sądzicie, kiedy zapanuje powszechna miłość? Czy ja mam je
jakoś "zachecać" do kontaktów (np. zamykając je w jednym małym
pomieszczeniu), czy pozwolić Nowej siedzieć całymi dnaimi pod łózkiem?

Pozdrawiam,

Aśka
    • beali Re: ile trwa zaprzyjaźnianie się dwóch dorosłych 19.05.05, 09:46
      Hej!

      Właśnie jestem na etapie wprowadzania małej
      kotki do stada czterech dorosłych,a wcześniej do dwóch
      dołączyła trzecia i z mojego doświadczenia wynika,że
      kota nie przymusisz do przyjaźni,potrzebuje czasu,
      musi się pozłościć,bo to jego teren,jego pani itd.
      Jeśli kotka jest lękliwa pozwól jej na chowanie się przed kocurkiem,
      ale sama baw się z nią,tul,aby czuła,że ją lubisz,żeby
      miała w Tobie oparcie,nie zapominaj o kocurku,któremu trzeba wbić w pałkę,że nic właściwie się nie zmienia, Ty kochasz go tak samo.
      Można ustawiać michy z papu w niedalekiej odległości i karmić obydwoje naraz.
      Możesz też zrobić 'myszkę'na sznurku i zachęcać kotkę do zabawy w obecności kocurka,jemu również pozwalając za nią pobiegać.U mnie zabawa działa na wszystkie problemy,pokonuje bariery między kotami,odstresowuje je.
      Może pokochają się,a może będą tylko lubić,albo olewać się pozornie,ale myślę,że harmonia zapanuje już niedługo.U mnie raz trwało to dwa miesiące,z tym,że nowa kotka była odważna i nie dawała się zastraszyć,teraz mała jest od tygodnia i nie jest źle,powoli przyzwyczajają się,a mała też jest odważna i to bardzowink
      Nie zamykaj ich raczej na siłę razem,bo nie lubią tego,ja zostawiłam małą z moją roczną Adelką na samym początku i kiedy wróciłam mała była wyraźnie lekko wystraszona,a Adelina nabzdyczona.Teraz już jest lepiej,gdy razem siedzą.

      Powodzenia
      beali
      • wiesia.and.company Re: ile trwa zaprzyjaźnianie się dwóch dorosłych 19.05.05, 10:15
        Troszkę potrwa, a może szybciej. Spróbuj w sposób widoczny obdzielać tą samą
        ilością pieszczot starszego domownika, potem nowego, potem starszego, nowego.
        Wymieniają się wtedy zapachy. Karmienie z dwóch misek (najpierw szykujesz miski
        z jedzeniem a potem równocześnie stawiasz przed głodomorami) jednak w
        odległości, którą stopniowo zmniejszasz. Nie zamykaj na siłę w jednym
        pomieszczeniu, bo któryś może będzie chciał unikać kontaktu terytorialnego
        (skrót myślowy) i nie da rady uciec, więc narazi się na agresję albo sam ze
        strachu zaatakuje. Na razie tyle. Wymieniaj zapachy.
        Pozdr. Wiesia z siódemką
        • jopop Re: ile trwa zaprzyjaźnianie się dwóch dorosłych 19.05.05, 12:02
          Ta kotka to dwa, no może 2,5 kilko strachu. Siedzi pod kołdrą, a jak wchodzę do
          sypialni - zaczyna się trząść. Jak sie ją dłuzej głąszcze to dygot ustaje, ale
          mruczenia jeszcze nie włączyła ani razu. Może to dlatego Hipcio na nią warczy,
          do tej pory lubił wszystkie koty, ale one były odważniejsze od niego...

          Wspólne karmienie odpada, Nowa na razie nie je nic, a i Hipcio nie grzeszy
          apetytem, trudno go zachecic do zjedzenia czegokolwiek. Na pewno nei można mu
          przypiąć etykietki "głodomór"...

          Jeszcze o oswajaniu. A co myślicie o wsadzeniu Nowej do torby bawełnianej (z
          dużym otworem oczywiscie) i powieszeniu jej sobie na szyi pod bluzą? Czułaby
          wtedy ciepło i mój zapach, moze by mi szybciej zaufała? Samo wsadzanie pod
          bluzę nic nie daje, bo czmycha i sie chowa pod łóżko. A nie mogę jej głaskać
          24h/24h, ja pracuję! Podczas pracy Hipek siedzi zwykle na biurku lub na
          parapecie obok, czasem leży mi na kolanach i co jakis czas odrywam się od
          papieró lub kompa i go głaszczę. Gdybym miała Nową pod bluzą - mogłabym ją też
          co 5-10 minut głaskać rpzez chwilę, ale nie mogę jej cały czas trzymać!

          Oj, moze trzeba było wziąć oswojonego kociaka? Ale ona jest taka śliczna...
          Poza tym dorosłe koty trudniej znajdują nowe domy, chciałam dać jej szansę. Oby
          się udało...
          • wiesia.and.company Re: ile trwa zaprzyjaźnianie się dwóch dorosłych 19.05.05, 15:47
            Oj, torba pod bluzą to chyba jednak nie. Zawsze to dla kota stress, bo jednak
            jest to w pewnym stopniu zamknięcie i uwięzienie. Kolana muszą być Hipka. Muszą!
            To jest domownik i on na razie nadaje ton nowemu kotkowi, on jest
            wprowadzającym i docenianym i kochanym, a nowa koteńka tego się dopiero uczy.
            Nie można zbyt wiele uwagi poświęcać nowej, przerażonej (choć wiem, jak to boli
            i wzrusza), bo niechcący robi się przykrość ogromną domownikowi.
            Wszystko będzie dobrze, ułoży się. Dużo czułości Hipkowi i tyle samo nowince.
            Mniej zamieszania, a kotkom wydaje się to uspokajające i normalniejsze.
            Trzymaj się! Wiesia i siódemka (zbierane w różnym czasie, więc jakby ciutek
            doświadczenia nabrałam)
    • abranova Re: ile trwa zaprzyjaźnianie się dwóch dorosłych 19.05.05, 16:17
      No chyba trzeba po prostu cierpliwie czekać i pilnowac tylko, aby nowej kotce
      starszy nie robił krzywdy. Ja 5 miesięcy temu sprowadzilam do mieszkania i
      wykastrowanego kocurka drugiego kocura-znajdka, młodszego i niewykastrowanego.
      Przez pierwsze tygodnie bałam się zostawiać koty same w domu na dłużej, bo
      starszy ganiał strasznie nowego. Ale potem zauwazyłam, że właściwie zostając
      same w mieszkaniu koty wcale chyba tak bardzo nie walcza ze sobą i śpią. to
      dopiero w mojej obecności starszy zaczynał koncerty zazdrości. Dlatego trzeba,
      jak już ktoś napisał, rozdzielać po równo pieszczoty. Ale nie jakoś bardzo
      ostentacyjnie głaskać jednego na oczach drugiego, tylko po trochu, najlepiej
      razem, jeżeli się da.
      Moje koty gdzieś dopiero po 2 miesiącach zaczęły się witac obwąchując sobie
      pyszczki, więc nie trac nadziei, jeżeli szybko się nie zaprzyjaźnią smile
    • tosia_4 Re: ile trwa zaprzyjaźnianie się dwóch dorosłych 19.05.05, 18:02
      A co sądzicie o wzięciu kotka starszego niż ten zadomowiony? Jak dotychczasowy
      jedynak to przyjmie?
      • jopop Re: ile trwa zaprzyjaźnianie się dwóch dorosłych 19.05.05, 20:23
        Hehe, wyszłam z domu na parę godzin, koty zostały same, miały do dyspozycji
        sypialnię i przedpokój. No i toaletę, tam mają dziurę w drzwiach. Nie bałam sie
        ich zostawić razem, bo się nie biją, tylko Hipek syczy na nią, ale pazury mają
        oba porządnie obcięte. Kotkę zostawiłam pod kołdrą (bo jest przeziebiona),
        Hipek jak zwykle odprowadzał mnei do przedpokoju. Jak wróciłam - sytuacja była
        bez zmiany. I tu dopiero początek opowieścismile

        Postanowiłam oba wreszcie porządnie nakarmić (kotka nic nie jadła od doby).
        Wystawiłam miski, jednego kota do jednej, drugiego do drugiej... Patrzyły na
        siebie wilkiem, ale jadły. W porównaniu z Hipciem-niejadkiem Nowa jest
        zarłokiemsmile Po chwili skończyło jej sie żarcie, więc spokojnie podeszłą do
        miski Hipka i olewając jego protesty zaczęła mu wyjadać. Odstawiłąm ją z
        powrotem do jej miski, dołożyłam jej trochę, ale Hipcio biedak bał się jeść,
        musiałam ją trzymać, bo była tak ciekawa co on ma w misce (Hipek jest
        mocznicowcem, więc je zwykle specjalne karmy).
        Potem zamknęłam sie z nimi w małym przedpokoju, kotka podeszła do Hipcia,
        obwąchała go (on syczał cały czas, a potem uciekł). Próbowałam zająć je zabawą,
        ale nie bardzo działało. Zbyt były zainteresowane sobą.
        W chwili gdy piszę ten list - Nowa zwiedza mój pokój, a Hipcio łazi pół metra
        za nią i pomrukuje PRZYJACIELSKO, choć gdy ona sama sie do niego zblizy -
        Hipcio zaczyna syczeć. Dodam, że ona w ogóle nie zwraca na neigo uwagi,
        wyraźnie się go nie boi, ale i nie atakuje. Po prostu go zdominowała i tyle...
        Biedny Hipek... smile
        No i Nowa podchodzi też do mnie (choc jeszcze mcono nieśmiało) i nie ucieka jak
        się zbliżam. Nawet coś zamruczała przez moment i główkę podsunęła pod rękę. Z
        tym, że jak otworzę sypialnię - da dyla pod łóżko i pewnie stamtąd nie wyjdzie
        aż jej siłą nie wyciągnę. I szuka w mieszkaniu wyraźnie miejsca gdzie się może
        schować. Tylko nie wiem czy przede mną czy Hipkiem.

        Jak widać - sytuacja się rozwijasmile

        Aśka
Pełna wersja