Może wezmę koleżankę dla Maksia - POMOCY!!! PILNE

02.07.05, 23:41
Jestem umówiona na jutro do oglądania koteczki kilkumiesiecznej z fundacji.
Tak pomyśłałam, może Maksik ucieszyłby się z koleżankismile))I może zabawy i
towarzystwo go "odmłodzą". Myślę o młodej kociczce , aby łatwiej się
dogadały. Maksik ma 8 lat (podobno), ona 7 mcy. Boje się, jak zareaguje mój
królewicz. Przeciez nie będę męczyc dwóch zwierzaków!! Dlatego, gdyby szło na
noże, zastrzegłam zwrot kotki. Ona ma świeżą sterylke i tak kilka dni jescze
bedzie u opiekunki, więc mam troche czasu i moge się ew. wycofać. Potem w
umowie tez jest taka klauzula.
Radźcie ludzie, RATUNKU, POMOCY!!! Czy ja dobrze robię w ogóle? chcę pomoc
jakiejś biedulce niechcianej, ale czy to nie odbije się na Maksiu? Czy będą
miały dobre waruki razem??? Mieszkanie mam 26 m otwarta przestrzeń.
POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • mirmunn Re: Może wezmę koleżankę dla Maksia - POMOCY!!! P 02.07.05, 23:46
      A post kawki 74 że sie nie polubiły koty do końca, mnie zestresował, były tez
      wcześniejsze, że stary kot bił malucha!!! Ratunku!!!
      • kawka74 Re: Może wezmę koleżankę dla Maksia - POMOCY!!! P 03.07.05, 00:14
        nie stresuj się, moja starowinka miała charakter samotnika, poza tym była
        prawdopodobnie inna przyczyna - kiedy młoda przybyła do domu, staruszka już była
        chora, więc pewnie młode spragnione ruchu kocię bardzo ją męczyło.
        Aha, bić się pewnie będą, muszą jakoś ustalić hierarchię. Moje się trochę prały,
        ale potem omijały się szerokim łukiem. Kociej sielanki się nie doczekałam, ale w
        sumie - jak pisałam wyżej - złożyło się na to wiele mocno indywidualnych
        czynników. U Ciebie wcale nie musi tak być, słowo.
      • beali Re: Może wezmę koleżankę dla Maksia - POMOCY!!! P 03.07.05, 00:17
        Mirmunn nie wpadaj w panikęwink)
        To ważna decyzja i nigdy nie wiadomo,jak zareaguje kot tubylec,
        jak potoczą się losy przyszywanego kociego rodzeństwa.
        Kiedy jednak patrzę na zwierzaki,te które były kiedyś
        i te które są z nami;psy,koty,ptaszki,to widzę wyraźnie,że nawet kiedy nie ma
        między nimi wielkiej zażyłości,to jednak życie przynajmniej we dwójkę jest dla nich duuużo milsze niż w pojedynkęwinkNikt tak nie zrozumie kota,jak drugi kot,nawet gdyby miały na siebie burczeć.
        A 26 m to wystarczająco sporo miejsca byście się wszyscy pomieściliwink
        Warunki umowy są wygodne,więc w razie porażki...
        No nie,muszę to napisać;ja nie potrafiłabym oddać koty raz wziętej.
        Starałabym się zrobić wszystko,aby wspólne życie było co najmniej znośne,ale nie chciałbym narażać biednej koty na powtórną stratę domu.
        Myślę,że Maksio jest tak kochany przez Ciebie,że nie zaszkodzi mu,jak się podzieli tą miłością z innym kotkiem,który też jej bardzo potrzebujewink
        • mirmunn oddanie - nieeee:((( 03.07.05, 05:48
          Pisząc o oddaniu kota, miałam na myśli sytuację, w której np. cały czas
          gryzłyby sie do krwi przez miesiąc czy coś w tym stylu, albo gdyby Max znowu
          miał depresję i nie jadł. Żdnych fanaberii, tylko nie chciałabym dopuścić do
          zagrożenia ich zdrowia i życia....
    • pierozek_monika Re: Może wezmę koleżankę dla Maksia - POMOCY!!! P 02.07.05, 23:59
      spróbuj - generalnie w większości przypadków koty się fajnie ze sobą dogadują,
      akceptacja nie zawsze przychodzi od razu, trzeba na to tygodnia, dwóch, trzech
      czasami miesiąca.
      Dobrze jest jednak nie robić od razu bezpośredniej konfrontacji, tylko izolacja
      przez drzwi. Niech sie oswoją ze swym zapachem na początku, a potem stopniowo
      im dawać możliwość poznania się. Najpier lekko uchylone drzwi, potem więcej i
      td. w zależności od reakcji. Wszystko pod nadzorem.
      Powodzenia!smile
    • mirmunn Re: Może wezmę koleżankę dla Maksia - POMOCY!!! P 03.07.05, 08:36
      Słuchajcie, myślę o tym Rudim z Łodzi... (post o zagłodzonym kotku), ale nie
      wiem - tu też mam kotki na miejscu. Waham się, bo on takim biedniutki.... nie
      miejcie mnie za wariatke, idę na spotkanie z fundacji, ale nie wiem, jak z
      decyzją... Jak zobaczyłam Rudiego.... Ale ryzyko jest dużo większe w jego
      przypadku, a ja nie chcę narażać Maksika . A na razie prześlę Rudiemu parę
      groszy na leczeniesmile))
      • beali Re: Mirmunn i co z kotą? 05.07.05, 10:34
        Byłaś,widziałaś ją?? Napisz coś.
    • ell.a Re: Może wezmę koleżankę dla Maksia - POMOCY!!! P 05.07.05, 11:44
      U mnie kiedyś przez jakiś czas był z wizyta mały kotek, który starał sie we
      wszystkim naśladować dużego, łącznie z próbami skakania na bardzo wysoka szafę.
      Za to jak mały zapiszczał to duży natychmiast przybiegał na ratunek.
      Uciązliwa była jedynie ich podwójna aktywność.
      Nie nastawiaj się więc z góry negatywnie.
      Powodzenia, pozdrawiam.
      • anmanika Re: Może wezmę koleżankę dla Maksia - POMOCY!!! P 05.07.05, 13:45
        Wzięłam kotę by Bunio nie był sam, nie wiem czy to jest wielka miłość bo oni to
        bez przerwy walczą o moje względysmile)) Ja się czuję lepiej, że przynajmniej mają
        siebie jak mnie nie ma w domu. Zaadoptowali się do siebie bez jakichkolwiek
        problemów.
    • oxygen100 Re: Może wezmę koleżankę dla Maksia - POMOCY!!! P 05.07.05, 14:04
      ja skonfrontowalam swoja 4-tygodniowa kotke z dwuletnia prawie Bipi mojej
      siostry. Bipi dostala recznik kotka ale fukala i prychala i w koncu obrazona na
      caly swiat schowala sie na dobre. Normalnie siwy dym. Na razie odpuszczamy az
      kotek troche podrosnie i zobaczymy co wtedy. Mam nadzieje ze sie uda
      • mirmunn totalna astmatyczna klapa:(((((((((((((((((( 05.07.05, 22:39
        Kotki oglądałam, rudy Szymek miał już jechać do mnie, ale w tzw międzyczasie
        robiono mi badania (kaszelek taki mnie męczył po zapaleniu gardła i nie
        przestawał od 2 tygodni po wyleczeniu)i okazało się, że po ostatniej złośliwej
        infekcji dróg oddechowych ( łaziła taka cholerna wirusica po Kraku w czerwcu)
        cierpię na nadwrażliwość oskrzeli - można to nazwać " przejściową alergią" czy
        czymś a la "przejściowe stany astmatyczne podrażnieniowe" (mam inhalatorki i
        przechodzi już powoli). I aby stan taki nie utrwalał się i by nie pobudzać
        czynników ryzyka nie mogę się narażać m.in na : pył, kurz, dym papierosowy,
        farby lakiery i w ogóle wszelkie dymy i smrody i......
        NIEWSKAZANE JEST ZWIĘKSZANIE KONTAKTÓW Z KOTAMI!!! (mają najsilnijsze alergeny
        i pylą sierścią) Max oczywiście zostaje (organizm go akceptuje doktor się
        dziwił, ze mam go 2 lata i nic???), tylko mam uważać , sprzątać i dbać o świeże
        powietrze w okresie lenienia się. (na szczęsie Maksik leni się głównie na
        balkonie, ostatnio jakby przestałsmile

        Ale drugi nowy czynnik ryzyka czyli KOT - to odpada foreversad((((((((
        Łeeeeeeeeeeeeeesad((((((((((((((((((((( ZAKAZsad(((
        Cierpięsad((((((((((((((((((((((((
        A że miałam astmę dziecięcą, pozostaje mi potraktować rokowanie baardzo
        poważniesmile))
        KLAPA KOCIAsad((
        • beali Re: totalna astmatyczna klapa:(((((((((((((((((( 06.07.05, 00:41
          Przykro micrying(( Jedno jest jednak pocieszające-MAKSIU,
          masz go i możesz miećwink))Kuruj się i uważaj na te wszelkie
          pyły itd.Pozdrawiam ciepłowink
          • angieblue26 Re: totalna astmatyczna klapa:(((((((((((((((((( 06.07.05, 09:03
            sad(( Ja tez chorowalam na astme w dziecinstwie, ataki mialam co wieczor, co
            drugi dzien dostawalam zastrzyki z hydrokortyzonu.
            Uczulenie bylo na kurz, roztocza i wlasnie.... siersc kota (a koty zawsze byly
            w domu...). Na szczescie z astmy wyroslam, teraz mam tylko zaostrzenia w
            postaci "gruzliczego kaszlu", wiosna i jesienia, ale juz sie nie "dusze".
            Alergie maja to do siebie, ze wraz z wiekiem sie zmieniaja, czego i Tobie
            zycze smile
            Wszystkim alergikom, ktorzy jeszcze tego nie zrobili radze definitywnie pozbyc
            sie z domu zaslon, firan, dywanow i tapety. Od kiedy nie mieszkam z rodzicami,
            a wiec wkrotce od 10-ciu lat wszystkie pozbylam sie wszystkich powyzszych
            ozdobek i akcesoriow smile Moze m.in dlatego wreszcie odetchnelam "pelna
            piersia" smile
            Slyszalam, ze "kocim alergikom", ktorzy maja zwierzeta w mieszkaniu zaleca sie
            kapanie zwierzakow raz na 3 miesiace, poniewaz roztocza - alergeny osadzaja sie
            wlasnie w siersci kota. Poza tym trzeba unikac zwierzat dlugowlosych.
            Pozdrawiam i zycze duzo zdrowia,
            Ola
            • mirmunn dzięki, dziewczyny:))) za słowa otuchy:))) 06.07.05, 10:25
              Nic strasznego mi się nie dziejesmile) to nie jest stały stan, ale mój przypadek
              jest podobny do Oli - zaleczona astma dziecięca itp., nie alergia stała, na
              szczęsciesmile) Teraz dopiero mnie to cholerstwo znów dopadło po przewlekłym
              zapaleniu oskrzeli. też taki kaszelek jak Twój sad Olu. Trudna rada w tej
              mierze... jak mawiał Jan z Czarnolasusmile) A z tą wiosną i jesienią to czasem
              mnie męczyło bez powodu tak kilka dni- to już wiem , czemu.
              Co do wystroju (firanki itp), intuicyjnie chyba zrobiłam podobnie - też już
              dawnosmile). A na podłodze mam matę, na której Max ostrzy pazurki i jeździ czasemsmile
              Na szczęście Maksik może zostać, moje słonko kociesmile))))))))))))) gdybym
              jeszcze musiała się jego pozbyć, to bym się załamała.
              Co do kąpania Maxa - chyba nie byłabym taka sadystyczna. To zresztą chyba
              raczej choroba i remont klatki i malowanie u mnie uaktywniły kaszel.
              Ale żal mim Szymka - fajny rudas, charakterologicznie jak Maksio, łagodny i
              zalotny Valentinosmile) wdzięczył się do mnie na spotkaniu .Świetnie by się pewnie
              skumplowalismile A teraz to zostały mi rybki, gady itp. błeeeeeeesad
              • angieblue26 Bron Cie Boze !!! 06.07.05, 10:36
                Byle nie rybki - nie ma nic bardziej uczulajacego dla astmatyka. Sucha dafnia +
                akwaryjna woda = super pozywki dla roztocza.
                No, chyba, ze sobie sprawisz bojownika, bedziesz go karmic surowym mieskiem i
                umiescisz w szklance wody, bez roslin i podloza smile
                Mnie akwarium prawie na drugi swiat wyprawilo sad(
                • mirmunn rybki błee:(((( 06.07.05, 13:31
                  Przecież napisałam, że rybki błeesmile)) akwarium miałam jako nastolatka -
                  nuuuuuda. Akwariowym rozwielitkożercom mówimy nasze stanowcze NIE!!!!
                  Ja i Max only!!! Forever!!!!
                  Ale dzięki za ostrzeżenia i radysmile)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja