hobotnica
28.07.05, 09:24
Witajcie! To już jutro! Jutro moja kita idzie pod nóż! Strach mnie paraliżuje.
A i jeszcze coś - wychodzę na potwora, bo zdecydowanie sprzeciwiłam się
najazdowi rodzinnemu w dniu zabiegu. Pewnie trochę spanikowałam, ale żal mi
się zrobiło koty, która otumaniona narkozą miałaby wrócić do domu, gdzie
zastałaby "obcych" ludzi. Pomyślałam, że dodatkowy stres nie jest jej
potrzebny. I w ten sposób stałam się chyba wyrodną córką... (co to nie chce
przyjąć pod dach stęsknionej matki...) Wizytę w każdym razie przesunięto o
dwie doby

A ja dzisiaj pędzę do apteki po coś na uspokojenie...