nowe życie

30.07.05, 14:58
Witajcie! I nastał nowy dzień... Noc nie była spokojna, bo kicia uporczywie
wędrowała po domu, a ja za nią - z obawy, żeby sobie nic złego nie zrobiła.
Około drugiej wyraźnie dała znać, że jest głodna (zabierana z kuchni
natychmiast do niej wracała i zaczynała smętna medytację nad miską z wodą,
której jednak nie ruszyła). Ugotowałam więc przygotowanego wcześniej kurzego
fileta i pełna niepokoju rozpoczęłam ostrożne karmienie. Jadła z apetytem.
Następne godziny minęły na obserwacjach reakcji po posiłku i kontroli
wędrówek. O szóstej zbudziła mnie na kolejną porcję mięska (pięknie było - za
oknem szalała burza). I tak nam mija ten dzionek - odsypiamy obie ciężką noc,
czasem coś przekąsimy. Mam wrażenie, że kota szybciej dochodzi do siebie niż
ja... Jedno mnie niepokoi - czy ciągłe wylizywanie gołego brzuszka jest
groźne? I czy zgolone futerko odrośnie? A w ogóle to dzięki za słowa otuchy!
    • kasikk Re: nowe życie 30.07.05, 15:20
      super, że wszystko w porządku z kotą smile)
      nie pozwól jej lizać ranki i brzuszka - ostry języczek porani delikatna skórkę
      dlatego lepiej kaftanik albo klosz założyć
      • hobotnica Re: nowe życie 30.07.05, 15:31
        Tylko że ona nie ma ranki, bo szew jest pod skórą! Wet stwierdził, że kaftanik
        jest zbędny absolutnie, a ja mam wątpliwości, bo ten brzunio taki goły teraz i
        na pewno bardziej wrażliwy na szorstkość kociego języczka...
        • smillaaraq Re: nowe życie 30.07.05, 23:59
          Hobo, no gratuluję smile Masz już to za sobą.
          Co do wygolonego futerka - odrośnie, jak nic - uwierz, Balbi po 3 mieciącah ma
          co prawda jeszcze rzadsze to na brzuchu, ale blizny to już nikt nie znajdzie smile

          A w kwestii zabezpieczeń - wet Balbiny początkowo proponował klosz, ale to
          sienie sprawdziło, bo niby nie sięgała, ale co tym kloszem rozdrapała, to jej uncertain
          Skończyło się na kaftanie.
          A rozlizać, niestety, to można. Jak swędzi - a na dniach zacznie - to może sobie
          kuku zrobić. WIęc obserwuj póki co, jakby zaczęło niefajnie wyglądać, to do
          weta, niech da jakiś zastrzyk przeciwzapalny i eventuelle klosz lub kaftan
          (tylko wiesz, przez pierwszą dobę będzie kocina w stuporze).
          Cieszę się, że już po, no i odsypiaj, Kuleżanko smile


          smil

          ps. a swoją drogą, ta nawałnica to niezły moment na tego typu imprezę uncertain
    • groha Re: nowe życie 30.07.05, 16:12
      Skoro wet stwierdził, że kaftanik zbędny, to chyba wiedział, co mówi.
      Przynajmniej taką mam nadzieję. W końcu komuś wierzyć należysmile Kiciunia szwów
      sobie nie wygryzie, bo ich nie ma na wierzchu, ale może sobie podrażniać gojącą
      się ranę, która wkrótce zacznie ją pewnie swędzieć. Z drugiej strony, ja już
      słyszałam od jednego pana doktora, że kot sobie krzywdy nie zrobi, a liżąc,
      czasem wręcz ułatwia gojenie się ran. Czyli chyba najlepiej wypośrodkować
      opinie i obserwować, co się dzieje.
      Najważniejsze, że obie macie to już za sobąsmile A o futerko się nie martw,
      odrośnie. Za chwilę znowu będzie po czym miziaćsmile
    • alchemilla Re: nowe życie 30.07.05, 22:15
      Futerko, chociaż na to nie wygląda, odrośnie i za dwa miesiące nawet nie
      wyczujesz ręką blizny. Śmieszne, ale nasza kotka po operacji dawała sobie
      głaskać brzuszek, kładła się na plecach i wystawiała do miziania, gdy ranka się
      zagoiła, zarosła futerkiem nie pozwoli już ruszyć brzucha.
      • wiesia.and.company Re: nowe życie 01.08.05, 11:17
        Nie musi być źle. Teraz nie wyszarpie szwów, a kiedy będzie lizać spróbuj ją
        czymś zajmować, jedzeniem, zabawkami, piórkami, kuleczką z papieru. Jeśli coś
        zauważysz, że na brzuszku zaczyna się jakiś rozstęp, wtedy niestety kołnierz.
        Ale może się okazać zbyteczny, czego życzę.
        Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja