hobotnica
30.07.05, 14:58
Witajcie! I nastał nowy dzień... Noc nie była spokojna, bo kicia uporczywie
wędrowała po domu, a ja za nią - z obawy, żeby sobie nic złego nie zrobiła.
Około drugiej wyraźnie dała znać, że jest głodna (zabierana z kuchni
natychmiast do niej wracała i zaczynała smętna medytację nad miską z wodą,
której jednak nie ruszyła). Ugotowałam więc przygotowanego wcześniej kurzego
fileta i pełna niepokoju rozpoczęłam ostrożne karmienie. Jadła z apetytem.
Następne godziny minęły na obserwacjach reakcji po posiłku i kontroli
wędrówek. O szóstej zbudziła mnie na kolejną porcję mięska (pięknie było - za
oknem szalała burza). I tak nam mija ten dzionek - odsypiamy obie ciężką noc,
czasem coś przekąsimy. Mam wrażenie, że kota szybciej dochodzi do siebie niż
ja... Jedno mnie niepokoi - czy ciągłe wylizywanie gołego brzuszka jest
groźne? I czy zgolone futerko odrośnie? A w ogóle to dzięki za słowa otuchy!