Jednokotnym pod rozwagę.

25.09.05, 13:19
Jestem tu od niedawna ,więc może pomyślicie, że się wymądrzam, ale co tam
muszę o tym napisać i koniec.Przez kilka lat mieliśmy tylko jednego kotka
Freda i myśleliśmy, że tak musi być.Kotek kocha nas,my jego ,on jest
szczęśliwy my też.
Dopiero, gdy w sposób zupełnie niezaplanowany w naszym domu pojawiła się Misia
zrozumieliśmy w jakim byliśmy błędzie.Kochani, kot stworzenie wybitnie
inteligentne musi mieć towarzystwo na poziomie. Żebyśmy nie wiem jak się
starali nie damy mu tego, co kolega czy koleżanka.A ile przy tym uciechy.Te
ich zabawy,
przytulanki, utarczki, wzajemne mycie futerek,rywalizacja o nasze względy- po
prostu rozkosz dla oczu i serca.Fredek i Misia już dawno w krainie wiecznych
łowów, ale nauka, która nam dali w las nie poszła.W naszym domu od tej pory
zawsze jest dwójka(był okres, że trójka) ich godnych następców i to dopiero
jest pełnia szczęścia.
    • groha Re: Jednokotnym pod rozwagę. 25.09.05, 13:40
      Misiu, zgadzam się z Tobą całkowiciesmile Bardzo podoba mi się to zdanie, o
      posiadaniu towarzystwa na poziomie - super! smile)
      • misia007 Re: Jednokotnym pod rozwagę. 25.09.05, 14:57
        Wiesz często odnoszę wrażenie, że moje futrzaki patrzą na mnie z wyższością i
        dobrotliwym politowaniem.No i nic dziwnego.Gdzie nam do ich zręczności,
        elegancji ruchów, wyrafinowania, że o percepcji zmysłowej nie wspomnę.
    • moboj Re: Jednokotnym pod rozwagę. 25.09.05, 15:16
      mój kot ma psa do towarzystwa. oj, jak one uwielbiają się razem bawićsmilesmilesmile
      • hania261 Re: Jednokotnym pod rozwagę. 25.09.05, 15:35
        Tez to zrozumialam jak do Jonaszka dolaczyla Wikina,ten diabelek wcielony
        kazdego rozrusza, nie tylko statecznego Jonasza.
    • lidia1001 Re: Jednokotnym pod rozwagę. 25.09.05, 18:54
      No tak, teoretycznie się zgadzam i bardzo chciałabym miec drugiego kota. Ale co
      zrobić jak ten nasz jedyny absolutnie nie wyraża zgody na towarzystwo?
      Próbowaliśmy kiedyś z małym koteczkiem przyniesionym do domu, a w nazą Zuzę
      jakby diabeł wstąpił- była zła na cały świat: na nas na maleństwo i wszystkich,
      którzy znaleźli się w polu widzenia. Po kilku dniach daliśmy za wygraną i
      oddalismy małego. Żałuję, ze biorąc ją ze schroniska nie wzięliśmy od razu
      towarzysza, ale wtedy troche się obawialiśmy, a teraz jest za późno.
      pozdrawiam
      • misia007 Re: Jednokotnym pod rozwagę. 25.09.05, 19:37
        Ja jakoś nie miałam z tym kłopotu, ale maleństwa, które przybywały były bardzo
        chore, więc musiałam je przez dość długi czas izolować. Po tym okresie moje koty
        (mocno podniecone całą sytuacją) przyjmowały je przyjażnie.Może to jest metoda.
      • mist3 Re: Jednokotnym pod rozwagę. 25.09.05, 19:39
        Ja też bardzo chciałabym mieć 2 koty, a może nawet 3, a może dobiłabym do
        siedmiu - jak wiesia&company wink Niestety na razie nie stać mnie na wynajęcie
        samodzielnego mieszkania, a jedna Kicia wkradła się do naszego domu (tzn. domu
        moich rodziców) właściwie przypadkiem. I choć obecnie rodzice Kicię baardzo
        lubią, jednak na najmniejszą wzmiankę o powiększeniu mojej osobistej rodzinki
        ich reakcja jest zdecydowanie negatywna sad
        No cóż - zawsze myślałam, że kota dorobię się dopiero po 40tce (wtedy może
        zaoszczędzę na własne mieszkanie) - a Kicia się pojawiła. Może więc
        niespodziewanie odziedziczę fortunę i wtedy założę kocie przedszkole smile
        Na razie pozostaje mi zazdrościć Wam - wielokrotnie dokoconym smile
    • aankaa Re: Jednokotnym pod rozwagę. 25.09.05, 21:54
      przyjmuję "naganę" ale i szybko chcę się usprawieliwić: kicia pojawiła się w
      domu, w którym (niepodzielnie) panował zamorski prosiaczek (Max był - w te dni -
      ze 2 x większy od niej). Długie 4 lata (Max'iowe), z pokorą, przyjmowała 2-gie
      miejsce w hierarchii domowej. Pierwsze miesiące "samodzielnego panowania nad
      dwunogami" znosiła źle. Brakowało jej towarzystwa, wspólnych wycieczek,
      próbowania w której misce jest lepsze jadło. Minęły kolejne lata.

      Boję się, że Nasza Pierwsza Dama nie zniosłaby "konkurencji" (serducha pojemne,
      miejsca na miski wystarczy, łóżek też ale ...)
    • labambaa Czy mozesz doradzic... 26.09.05, 11:09
      Mam kota, rasowego. Ma 2 lata, jest niewykastrowany, gdyz nie znaczy
      (w ogole!) i jest b.czysty. Od dawna myslalam, zeby wziac dla niego do
      towarzystwa jakas np.kolezanke, ale od razu rodzil sie problem: kotke
      trzeba by od razu wysterylizowac (nie zamierzam rozmnazac kotow, za
      duzo po swiecie chodzi bedakow, ktore potrzebuja opieki), a moze
      wziac malego koteczka- tez dziewczyne? No tak, ale slyszalam, ze w
      takich przypadkach kocur zaraz by zaczal znaczyc terytorium, gdyz juz
      nie bedzie Jedynym Panem Na Wlosciach...
      Moje pytanie wiec: brac, czy nie brac "drugiego"? A jezeli brac, to czy
      wystarczy, ze np. kotka bedzie wysterylizowana, czy kocura tez trzeba
      bedzie od razu "pozbawic meskosci"? A jak Ty sobie z tym poradzilas?

      Z gory dziekuje za odp.
      Labambaa
      • wiesia.and.company Re: Czy mozesz doradzic... 26.09.05, 11:24
        Misia007 - bardzo mądry apel.
        Lidia1001 - i u mnie to niestety problem z akceptacją przez jednego zawadiakę.
        Zawsze na początku jest okropnie obrażony, syczy i warczy na mnie (bo ja
        przyniosłam), wygląda jakby miał się rzucić. Wolę mu wtedy się nie podstawiać,
        nie pochylać, nie głaskać - to na moment wniesienia nowego śmiertelnie
        przerażonego domownika, na nim też te kocie powarkiwania robią wrażenie. Potem
        jest wnoszenie transportera w miejsce bardziej zaciszne, gdzieś w roku, za
        pieńkiem (mam do drapania pazurów), za firanką, tam też jest kuweta dodatkowa.
        Potem obserwacja, a potem długo się układa lub szybciej, ale się układa.
        Labambaa - tak czy inaczej kastracja Twojego kocurka jest nieunikniona, jeśli
        chcesz mieć drugiego kotka. Najpierw więc wykastruj (to nie jest tak
        skomplikowane jak w przypadku kotek, bo to wchodzi w grę operacja na otwartym
        brzuszku), potem możesz przynieść dorosłą lub małą dziewczynkę.
        Pozdrawiam
      • misia007 Re: Czy mozesz doradzic... 26.09.05, 19:06
        Moje wszystkie sterylizowałam i tobie też radzę, bo to nie tylko o znaczenie
        chodzi.Jeśli mie wychodzi to poco ma sie męczyć z jakimiś niezaspokojonymi
        żądzami.Poza tym czytałam, że kastracja przedłuża kotu życie. A towarzysza spraw
        mu koniecznie, osobiście doradzam kolegę.
        • labambaa Re: Do Misi: Czy mozesz doradzic... 27.09.05, 10:40
          Misiu,
          doradzasz pana-kota, a ja slyszalam (i tez czytalam troche na temat
          kotow), ze bron-Boze dwa kocurki, bo beda walczyc o dominacje na
          terytorium... To jak to wlasciwie z tym jest?
          Pozdrawiam!
          • misia007 Re: Do Misi: Czy mozesz doradzic... 27.09.05, 12:37
            Po kastracji nie będą walczyć.Ja mam teraz same kocury, przychodziły kolejno i
            nie było problemu z akceptacją.Gdy znależliśmy Koksika to najstarszy kot(już nie
            żyje
            niestety) opiekował się nim jak najczulsza matka.Kotkę też miałam ale ona
            trzymała się na uboczu i z kocurami nie zadawała.Natomiast chłopaki
            zaprzyjażnieni jak nie wiem co.Teraz miałam trochę problemów, bo po śmierci
            najstarszego Wacek(średni)
            poczuł się dominantem i dokładał małemu.Mały chyba na to przystał bo znowu są w
            świetnej komitywie.Słyszałam, że kotki są jeszcze bardziej terytorialne od kotów.
            • mama007 do labamby 28.09.05, 20:46
              hej,
              dostalam Twojego maila, przeczytalam, odpisze, ale mam urwanie glowy teraz,
              wiec prosze o cierpliwosc i wyrozumialosc smile
              nawiasem mowiac - wlasnie znalazlam kotke malutka, chcesz?? smile
              aga
    • ptasia Re: Jednokotnym pod rozwagę. 26.09.05, 19:41
      ja to bdb rozumiem, ale niestety, jak mówi M, 2 x kot = 2 x większa alergia.
      cały czas liczę na postępy w dziedzinie farmakologii, gdyby nie to, dawno temu
      bym znalazła drugiego... już wzięcie Bici było i jest obarczone dużym ryzykiem crying
    • wuefka Re: Jednokotnym pod rozwagę. 26.09.05, 21:41
      Ech, ja od niedawna jestem kociara, a już nachodzi mnie czasem myśl o
      dokoceniu. I tylko jedna myśl mnie przeraża - co z urlopami? Jednego kota w
      transporter i jazda, ale dwa?
      • misia007 Re: Jednokotnym pod rozwagę. 26.09.05, 22:05
        My zostawiamy koty na czas wyjazdu w domu pod opieką kogoś z rodziny albo
        przyjacioł.Myślę , że dla nich lepiej zostać na własnych śmieciach.W każdym razie
        witają nas radośnie, a opiekunowie nie skarżą się na jakieś problemy.
        • wuefka Re: Jednokotnym pod rozwagę. 27.09.05, 08:30
          Ba, też bym tak wolała, ale mieszkam "niekoniecznie u siebie" i z różnych
          względów takie rozwiązanie jest niemożliwe crying
          • grzeniu22 Re: Jednokotnym pod rozwagę. 27.09.05, 09:30
            Ciesze sie, ze podjeliscie ten temat. My juz dawno chcielismy obdarowac nasza
            Lare przyrodnim rodzenstwem. Ale: 1. Nie mieszkamy sami a tesciowa
            niekoniecznie chcialaby miec jeszcze jednego kota w domu (tym bardziej, ze
            korzystamy z jej opieki nad kotem przy wszelkich wyjazdach) 2.Jest u nas kot
            podworzowo-szklarniowo-piwniczny zwany z racji swojego wygladu Prosiakiem.
            Prosiak ma 10 lat, Lara przyszla pozniej i... tluka sie przy kazdej okazji
            spotkania na podworku (tu zazwyczaj przewaga Lary). Ten paskudny nasz kot goni
            nawet psa- wilczura! No i jak tu dogodzic? Mysle, ze pojawienie sie nowego kota
            w domu (a wiec dokladnie na Larowym terenie) nie przynioslo by niczego dobrego.
            A u mojej babci zawsze byly po 2-3 koty i zyly w wielkiej zgodzie!
            • wiesia.and.company Re: Jednokotnym pod rozwagę. 27.09.05, 15:29
              Moje przychodziły w pewnym rozrzucie czasowym. Ale się jakoś pogodziły i
              ustawiły w hierarchii. Raz okropnie walczył mój najstarszy Felutek z
              nowoprzybyłym Bartusiem. Ukochałam poturbowanego Felutka i na każdym kroku
              podkreślałam jego dominację. Jakoś to wszyscy przyjęli.
              Hmmm.. podróże z dwoma kotami. Tak mi się tylko przypomniało: spieszyłam się do
              weterynarza z Felutkiem. Zapakowałam go w duży plastikowy transporter i
              uginając się pod ciężarem zjechałam na dół windą. Tu pomamrotałam pod nosem, że
              ciężko i coś mnie olśniło. Zajrzałam do transportera - a tu dwie pary oczu:
              Felutka i rocznej Wikci, która uwielbiała Felutka, więc dla towarzystwa
              zdecydowała się odbyć podróż do weterynarza. A jednak zawróciłam, wjechałam
              windą i bidulkę zostawiłam w domu. Właściwy pacjent dojechał do lekarza.
              Więc w dużym transporterze dwa uwielbiające się koty, to pestka. Tylko jak to
              udżwignąć. Co prawda można kupić teraz kółka do transportera. Więc na wszystko
              jest rada...
              Pozdrawiam
              • foxie777 Re: Jednokotnym pod rozwagę. 27.09.05, 16:08

                Na podstawie przeczytanych informacji o kotach i wlasnej obserwacji
                uwazam, ze jednak koty nie musza miec kociego towarzystwa, mimo
                iz czasami jest ono mile widziane.Nie widze zadnej zmiany w moim
                rudzielcu przed czy po zaadoptowaniu dugiego kotka i moze troche
                lubi Czarusie, ale to wszystko. Natomiast Czarusia wita Foxie zawsze
                z wielkim entuzjazmem. Moze koty tak swietnie czuja sie same ze soba,
                ze zycie bez drugiego kota ,majac uwielbiajacych opiekunow wystarcza.
                Przy tym jako indywidualisci Kot Kotu nie rowny.

                pozdrawiam

                • lidia1001 Re: Jednokotnym pod rozwagę. 27.09.05, 16:15
                  Zgadzam się. Wczosraj patrzyłam na moją Zuzę miziajacą sie do Jarka i
                  stwierdziłam, ze temu kotkowi nic więcej do szczęscia nie jest potrzebne. Ma
                  nas przecież na każde zawołanie.
                  A koty z natury są samotnikami- jedynie z musu żyją w grupie- więc mam
                  nadzieję , ze takie trzyosobowe (2ludzi+1kot) stadko jej wystarcza.
                  pozdrawiam
                • misia007 Re: Jednokotnym pod rozwagę. 27.09.05, 21:26
                  Zgadzam się w pełni, że kot kotowi nie równy.W tym właśnie są podobne do ludzi, że
                  tak jak my różnią się charakterami i i ndywidualnymi potrzebami.Niemniej jeśli
                  dużo czytałaś o kotach to pewnie wiesz, że nuda i samotność są dla niego gorsze
                  od choroby.W dzisiejszym zabieganym świecie mało kto może poświęcić zwierzęciu
                  tyle uwagi ile ono rzeczwiście potrzebuje.Obecność drugiego kota pobudza ich
                  czujnośc,stymuluje korzystnie jego rozwój psychiczny, wzbogaca doznania, nawet
                  jeśli za sobą nie szaleją.Nie było moim zamiarem zmuszanie Was do
                  czegokolwiek,po prostu jest nam tak fajnie,że chciałam sie tym z Wami podzielić.
      • labambaa Re: Jednokotnym pod rozwage˛. 28.09.05, 11:51
        wuefka napisa?a:

        > Ech, ja od niedawna jestem kociara, a juz˙ nachodzi mnie czasem
        mys´l o
        > dokoceniu. I tylko jedna mys´l mnie przeraz˙a - co z urlopami?
        Jednego kota w
        > transporter i jazda, ale dwa?


        Polecam przeczytac Ci ksiazke Aleksandry Ziolkowskiej-Boehm "Podroze
        z moja kotka". To studnia wiedzy nie tylko o podrozowaniu z kotem
        (kotamismile))
        Pozdrawiam!
    • mama007 no to ja też napiszę, a co ! :) 27.09.05, 22:50
      z perspektywy wcześniejszego "mienia" kotów pojedynczych (a może lepiej byłoby "mania kotów" - mózg mi się chyba zlasował przez tę naukę do egz uncertain) z czystego egoizmu i zważania na własne potrzeby i łatwiejszą przyszłość... wzięłam dwa smile no może nie tylko z egozimu, ale przyznaję, że duży wpływ to miało smile koty dwa - zostaną razem i (paradoksalnie!) nie zdemolują mieszkania - jeden kot będzie się nudził i zrobi to dużo lepiej niż dwa koty, gdy często nie ma nas w domu - dokładnie to samo, poza tym jeden kot potrzebuje dużo więcej zainteresowania i uwagi niż dwa koty, które część uczuć "przerzucają" na towarzysza kociego. nie chodzi mi o to, że nie trzeba się wtedy kotami zajmować, Boże broń! ale po prostu przy takim życiu jak moje (ciut zajęte, niezorganizowane, niestety nadal średnio-stabilne) jest łątwiej - i dla zwierzaków, i dla mnie. a do tego dziecko (jeszcze małe), które nie zawsze rozumie, że może akurat koty nie chcą się bawić itp.
      jeszcze coś miałam napisać, ale jakoś mi z głowy wyleciało.
      w każdym razie dwa koty lepsze niż jeden smile
      a, i jeszcze nawiasem mówiąc - ja na niecałych 30m kw miałam już dwa big_grin nauczyły się żyć w zgodzie chociaż oba koty po przejściach i najpierw niespecjalnie się kochały. ale teraz jest super. mieszkanie mam teraz koło 38m, a koty czasem chyba za dużo przestrzeni mają smile
      pozdrawiam
      Aga
    • groha Re: Jednokotnym pod rozwagę. 27.09.05, 23:30
      To ja wleję malutką, tyciunią łyżeczkę dziegciu do tego, co tu zostało
      napisane, żeby nam ktoś nie zarzucił braku obiektywizmu. Oczywiście, nie będzie
      to podważało sprawy tak oczywistej, że co dwa koty, to nie jedensmile
      Ale pamiętajmy, że decydując się na drugiego kota, musimy (powtarzam: musimy!)
      wziąć pod uwagę, że nie zawsze będzie idylla, rozkoszne, wspólne bytowanie i
      pełnia szczęścia. Równie dobrze może nas czekać okres walki i naporu, który
      zburzy nasz spokój, lekko zrujnuje mieszkanie, zmieni nasze codzienne obyczaje
      itp. Czarny scenariusz? Jasne, ale wielce prawdopodobny. Wiem coś o tymsmile Nie
      wspomnę ani słowa o tym, że wszystkie wydatki, dotąd ponoszone na jednego kota,
      teraz będziemy mnożyć x 2, bo to oczywiste. Czy to powinno nas zniechęcić? Ależ
      skąd!! Przecież wcale nie musi tak być, jak napisałam. A nawet jeśli, to nie
      będziemy tym zaskoczeni. Bo niezależnie od wszystkiego, ostateczny bilans
      zawsze wychodzi na plus. Dla posiadaczy więcej, niż jednego kota, oczywiściesmile
      A w ogóle, to z kotami najczęściej bywa tak, że to one nas wybierają... Czyli
      nie ma o czym gadaćsmile
      • foxie777 Re: Jednokotnym pod rozwagę. 28.09.05, 00:44

        Poniewaz tak wlasnie myslalam , mam dwa kociaki.Po prostu uwazam,ze
        nie kazdy kot lubi towarzystwo.Ruda Foxie olewa syjamke Czarusie.
        Czasami sie z nia bije,czasami polize, ale slowo daje nie widze
        zadnej zmiany w jej zachowaniu.Ona jest bardzo samowystarczalna.
        Chodzi wlasnymi drogami.Jest niezalezna.W stosunku do nas, tez
        nie jest zbyt wylewna.Natomiast dla Czarusi jest ona bardzo wazna.
        Czyli w sumie wszyscy sie tu zgadzamy.

        pozdrawiam
    • lidia1001 Re: Jednokotnym pod rozwagę. 28.09.05, 09:19
      Ja wcale nie uważam, ze jeden kotek to najlepsze rozwiązanie. Ale co jak się ma
      w domu małą egoistkę, która jest absolutnie wrogo nastawiona do wszystkich
      innych zwierzątek. Już wcześniej pisałam o próbach przysposobienia drugiego
      kociaczka- niestety ponieśliśmy porażkę. Bardzo chcielibyśmy mieć jeszcze
      jednego kota, ale co jak ta mała małpa będzie cały czas obrażona, naburmuszona
      i agresywna. Przecież nie będę mogła oddać nowego jak ta wariatka go nie
      zaakceptuje! A niestety przez większosć dnia nie ma nas w domu i nie ma nikogo,
      kto mógłby interweniować w razie walki.
      • misia007 Re: Jednokotnym pod rozwagę. 28.09.05, 11:34
        Droga Lidio! Widzę, że mimowolnie wsadziłam kij w mrowisko.Doskonale rozumiem
        Twoje stanowisko. Nigdy nie planowałam drugiego kota.Było tak jak pisze Groha,
        kot wybrał mnie i musiałam coś zrobić, żeby móc spokojnie patrzeć na siebie w
        lustrze.
        I wszystko się ułożyło na szczęście.
    • sol_bianca Re: Jednokotnym pod rozwagę. 28.09.05, 14:49
      Ja mam kota i jamnika. Też jest wielka miłośc i cała reszta. A towarzystwo kocie
      ma na dworzu. Chociaż trochę żałuję że nie możemy sprawic mu towarzyszki. Kiedyś
      był zakochany w kotce sąsiadki - nie chodzi o ruję, to była romantyczna miłośc
      wink przyprowadzał ją do naszego domu, wyraźnie dawał do zrozumienia że chce żeby
      została.
      • wiesia.and.company Re: Jednokotnym pod rozwagę. 28.09.05, 15:39
        No to i ja też dorzucę.... Od razu wzięłam dorosłe dwa koty z jednego
        mieszkania (po zmarłej sąsiadce). One się doskonale rozumiały. Po 9 miesiącach
        dorzucono mi (słabo się broniłam) dorosłą, gapowatą troszkę kotkę piwniczną.
        Trzy dni były okropne. Nie to żeby się rzucały i walczyły turlając. Ale
        warczenie, gonitwy, prychanie, warczenie i na mnie też. Ona się odszczekiwała,
        wyglądało że kotka jest napastnikiem. Po prostu nie znała moich kocurkow
        wystarczająco. Trwało to trzy miesiące, oczywiście stopniowo opadały im, i
        mnie, emocje. Potem kotka spała na Guciu, od Felutka daleko, ale się lubiły.
        Tak więc coś, co może na początku zacząć się furią może zaowocować przyjaźnią.
        Ale może być tak, że nie będą robiły sobie krzywdy, ale nie będą spały razem.
        A co tam, najważniejsze że śpią ze mną.
        Pozdrawiam
        Wiesia z siódemką (adoptowane w rozrzucie czasowym i w różnym stadium wiekowym)
        • beali Re: Jednokotnym pod rozwagę. 28.09.05, 19:56
          Jako przedstawicielka wielokotnej rodziny powiem tak;nic lepszego nie
          mogło mi się przytrafić od kilku kotówwink
          Jeśli ktoś ma pragnienie i możliwości dzielenia domu z więcej niż jednym
          kotem to wspaniale,sam przekona się o plusach,jeśli nie ma ani chęci,
          ani mozliwości,to i tak jest szczęśliwy,bo ma kotawink
          Z jednym wszak nie zgodzę się do końca,bo nie mogę i tyle-napisaliście,
          że koty to samotnicy,a kiedy patrzę na moje nie zgadza mi się.
          Tam gdzie my,tam i pies i koty,przemieszczamy się po domu snując
          jeden za drugim,by w koncu każdy przycupnął na upatrzonym lub wolnym skrawku pokoju.Czasem dzielimy się na grupki,część ze mną,a część z mężem.
          Podobnie jest wokół domu,robimy coś w ogrodzie,to i koty z nami,
          a kiedy idę na spacer z psem w pola/zaraz za domem/,maszerujemy często
          w siódemkę,czyli pies,ja i piątka kotwink
          Stanowczo więc twierdzę,że choć koty lubią mieć swoje i tylko swoje terytorium,
          kawałek własnego miejsca do spania/najlepiej nasze łóżko/,są wielkimi indywidualistami,to jednak są to stworzenia bardzo rodzinne i daleko im do
          samotnictwa,choć zapewne są wyjątki,tak jak i między ludźmiwink
          Tak też jeśli ktoś na długie godziny opuszcza swego kota i idzie zarabiać
          na żwir,weta i papu,warto by pomyślał o towarzystwie dla niego.
          Pozdrawiam jedno,dwu i kilkakroć zakoconychwink
    • librero Re: Jednokotnym pod rozwagę. 28.09.05, 20:05
      wiesz, tak wlasnie myslalam biorac do domu drugiego kota jakies 3 miesiace
      temu. wyglada na to, ze byl to najwiekszy blad, jaki moglam popelnic. pierwszy
      kot (wczesniej kochana, przytulna i rozmowna kicia przywiazana do mnie bardziej
      niz pies) kompletnie zapadl sie w sobie, nie reaguje na zadne pieszczoty,
      smakolyki, glaski, nic. Burczy i ucieka. Drugi kociak zadomowil sie bardzo
      szybko, tylko co z tego sad caly czas tocza ze soba wojne - zazwyczaj omijaja
      sie szerokim lukiem, a jesli sie zbliza, sytuacja idzie na noze. Sama nie wiem,
      co zrobic, bo nie mam serca oddac teraz malucha. A nie moge tez patrzec na
      smutek kotki uncertain
      • misia007 Re: Jednokotnym pod rozwagę. 28.09.05, 20:36
        To samo miałam z kotką jak przyniosłam małego kociaka. Kot przyjął go przyjażnie
        a ona wręcz wrogo.Ale krzywdy mu nie zrobiła, biła łapą obok.Nigdy go nie
        polubiła,zresztą tego starszego też nie, ale bała mu się podskoczyć, bo
        byłwcześniej.Wydaje mi się, że kotki są bardziej terytorialne niż koty. Ale nie
        martw się moja Misia po jakimś czasie całe uczucie przelała na mnie i zapanowała
        zgoda. Ja byłam jej a one pana. Może u Ciebie też się ułoży, może kicia potrzebuje
        więcej czasu. Zyczę powodzenia.
        • foxie777 Re: Jednokotnym pod rozwagę. 28.09.05, 21:15

          .
          Czytajac te jakze interesujace wypowiedzi, utrwalam sie w
          przekonaniu, ze Koty byly, sa i beda Wielkimi Indywidualistami,a
          co za tym idzie nigdy nie dadza sie zakwalifikowac.
          Kazdy jest inny i lubi co innego. no i oczywiscie nie ma
          sensu go przekonywac, ze nie ma racji.
          Natomias bezprzecznie zgadam sie, ze posiadanie kilku
          to duza frajda, chocby dlatego , ze wlasnie te roznice
          charakterow mozna obserwowac.

          pozdrawiam


Inne wątki na temat:
Pełna wersja