Nasza historia oraz prosba o pomoc i wsparcie :)

30.09.05, 14:31
Przede wszystkim chcialam przywitac się z Wami serdecznie, ja oraz moja kicia
ktora sie Mróżką zowie. ( ten potworek ortograficzny to dzielo wet. przy
wpisywaniu do paszportu, ale niech juz tak zostanie smile)To moj pierwszy post na
tym forum. Przepraszam jesli bedzie troche przydlugi, ale chcialabym zebyscie
poznali nasza historie i wspomogli Waszym doswiadczeniem (ktorego mi niestety
brak....) tak zeby ta "kocia epopeja" miala szczesliwy koniec smile
A bylo to tak ze... Zawsze lubilam bardzo koty, ale twierdzilam ze bede je
miala dopiero wtedy kiedy bede mieszkac w domu z ogrodem na lonie tzw. natury,
zeby mogly chadzac swoimi sciezkami, i zeby nie ograniczac ich wolnej natury.
A jednak mimo ze swojej chatki jeszcze sie nie dorobilam to jednak kotek juz
pod moim miejskim dachem zagoscil.
5 tyg temu , jadac noca wiejska droga, moj kolega zobaczyl na przeciwleglym
pasie lezacego bezwladnie kotka. Zatrzymal sie, zeby zobaczyc co mu jest i...
niestety nie zdazyl, z naprzeciwka nadjechal nastepny samochod i przejechal
kotka powtornie... Jak to sie stalo ze kociak przezyl, nie wiemy do dzis. Ale
fakt jest faktem ze Mróżka żyje i ma się całkiem nieźle. Po szaleńczych
poszukiwaniach znaleźliśmy weterynarza który wyskoczył w nocy z łóżka, przyjął
nas, dokonał dokładnych oględzin i... stwierdził że oprócz "wypłyniętego"
jednego oczka, kociak jest cały i zdrów. Oczka niestety nie dało się uratować,
ale Mróżka swietnie sobie radzi bez niego. Oczywiscie zostala ze mna, bo inna
opcja nie wchodzila w gre. Jest ze wszech miar kochana istotka,ktora w mig
przyzwyczaila sie do nowych warunkow i nie sprawia absolutnie zadnych
problemow. Juz nie wyobrazam sobie domu bez niej smile
Okazalo sie jednak ze Mróżka jest kotem "pelnym niespodzianek"... Ratujac
kotka znalezionego na drodze, nie bylismy swiadomi faktu ze... ratujemy nie
jednego a szesc kotkow!!! Przedwczoraj dowiedzialam sie ze moja milusinska
jest w ciazy!!! smile smile smile Jestem bardzo szczesliwa,przejeta i jedynym moim
zmartwieniem jest to aby kociaki urodzily sie cale i zdrowe, po tych
wszystkich przejsciach. Obawiam sie ze mogly im zaszkodzic jakies leki albo
cos... tfu tfu! I tu wychodzi moja prosba do Was, abyscie byli tak dobrzy i
udzieliil mi wszelkich mozliwych rad i wskazowek odnosnie kocich ciazy a w
szczegolnosci porodow ( wet stwierdzila ze to ok. 7 tydz) bo jestem zielona
pod tym wzgledem a nie chcialabym czegos zaniedbac!
Pozdrawiam serdecznie i bede baardzo wdzieczna za odzew!
natu i Mróżka
    • wrexham Re: Nasza historia oraz prosba o pomoc i wsparcie 30.09.05, 14:44
      jeeeezu, co za historia, troche do placzu ale i radosna; moja wysterylizowana,
      ale 10 sekund nie minie, a zaraz jakies ciotki pospiesza z pomoca -
      gwarantowane; pozdrawiam serdecznie
    • groha Re: Nasza historia oraz prosba o pomoc i wsparcie 30.09.05, 15:03
      Natra, witam Cię serdeczniesmile Wydawało mi się przez chwilę, że czytam kawałek
      literatury SF... Niesamowita historia, naprawdę - niesamowita. To, że Mróżka
      przeżyła, że akurat Wy byliście na tej drodze, a jeszcze teraz ta
      niespodzianka... no, w ogóle - same cudasmile
      Ja myślę, że skoro jesteście w stałym kontakcie z wetem, to nie pozostaje nic
      innego, jak dobrze ją karmić, dbać o nią, jak zwykle i spokojnie czekać.
      Jeszcze można załatwić, żeby wet był pod ręką, gdy zacznie rodzić, tak na
      wszelki wypadek i dla Twojej spokojności. Ja wierzę, że wszystko będzie dobrze,
      bo skoro Mróżka wyszła z takiego wypadku prawie cało i kociaki w jej brzuszku
      przeżyły, to muszę Ci powiedzieć szczerze: obie jesteście niesamowite babysmile
      Ale kciuki trzymam, mocnosmile
    • babka71 natra 30.09.05, 15:31
      wspieram i moje problemy z zepsutą pralką to mała miki..,
      zrób tak: obserwuj kotkę
      -jak zacznie rodzić sama wyczujesz czy jest spoko czy nie
      - jak zobaczysz, że sobie nie radzi dzwoń do weta..
      - przygotuj miskę i ciepłą wodę i ciepłe ręczniki
      - i czekaj, chuchaj na mamę Mróżkę
      jak się urodzą to od razu napisz
    • lidia1001 Re: Nasza historia oraz prosba o pomoc i wsparcie 30.09.05, 15:41
      To cud, że Twoja kicia przeżyła i na dodatek nie straciła maleństw. A i Twój
      kolega zachował się świetnie, że się zatrzymał widząc leżące ciałko. Niestety
      przerażające jest to, ze ludzie w ogóle nie zwracają uwagi na zwierzęta na
      szosie i zupełnie nie przejmują sie tym, że rozjeżdżają leżącą kotkę! Taka
      bezduszność jest potworna!!
      Ale na szczęście są też ludzie tacy jak Ty i Twój kolega!
      Nie mam niestety doświadczeń w ciążach kotek, ale sądzę, że podawanie pokarmu
      bogatego w białko i wapń wystarczy. A może są w sklepach pokarmy dla kotek
      ciężarnych? Albo jakieś witaminy? Weterynarz na pewno Ci podpowie.
      Zyczę powodzenia!
    • misia007 Re: Nasza historia oraz prosba o pomoc i wsparcie 30.09.05, 16:34
      To rzeczywiście niesamowitwa historia,że kicia przeżyła i że nie straciła
      maleństw zakrawa na cud. Z tego co piszesz wynika, że poród lada moment.Ciekawe
      w jakim ona jest wieku, może już rodziła.Z tego co wiem to kotki raczej nie mają kło
      potów z porodem .Gorzej z opieką nad maluchami, te bardzo młode nieraz nie
      wiedzą co z nimi zrobić.Musisz ją obserwować i dobrze karmić, a wrazie czego
      ratować maleństwa(z pomocą weta].Powodzenia i donoś co sie dzieje z Mróżką.
      • natra Re: Nasza historia oraz prosba o pomoc i wsparcie 30.09.05, 22:12
        Dziekuje Wam wszystkim za odzew! Wrocilam do domu, i zaraz zerknelam na forum z
        niesmiala nadzieja ze moze ktos cos do nas skrobnal.. A tu prosze! Dziekuje za
        wszystkie sugestie! Z wetem jestem w kontakcie , juz mam obcykane wszystkie
        nocne dyzury weterynaryjne. Chcialam sie Was jeszcze zapytac jakie miejsca kotki
        wybieraja sobie najczesciej do porodu? Mróżka zaraz na wstepie zaadaptowala
        sobie taka szuflade ktora mam pod lozkiem, musi czuc sie tam bezpiecznie, bo
        chowa sie tam zawsze jak ja cos wystraszy. Wiec pomyslalam ze moze zechce tam
        rodzic i wywalilam stamtad swoje graty, a jej wymoscilam mieciutkie legowisko.
        Na wierzch polozylam takie podklady higieniczne, zeby w razie czego mozna bylo
        wymienic i zeby miala zawsze sucho i czysto, myslicie ze to dobry pomysl? A moze
        powinnam jej przygotowac jakies inne miejsce? Mam jeszcze pytanie a propos
        łożyska. Moje dotychczasowe doswiadczenia porodowe ograniczaja sie do koni, i
        one jakis czas po porodzie wydalaja lozysko, jesli tego nie zrobia trzeba
        interweniowac. Chcialam sie zapytac czy tak samo to wyglada u kotkow. I jeszcze
        czy one przypdakiem nie zjadaja swojego lozyska. A jesli tak to czy istnieje
        jakis sposob zeby stwierdzic czy ona go juz wydalila czy jeszcze nie...? To tak
        w razie gdybym przeoczyla, bo jesli Mróżka zdecyduje sie jednak rodzic w tej
        szufladzie to nie bede jej miala caly czas na widoku, a i przeszkadzac jej i
        "permanentnie inwigilowac" bym nie chciala. Ale ja marudze smile Co do jedzenia, to
        wlasnie martwi mnie to troche ze do tej pory nie wiedzialam o tej ciazy, bo moze
        powinnam ja inaczej zywic. Ale ze Mróżka jak trafila do mnie to byla bardzo
        chudziutka, wiec w ramach podtuczania dostawala dosc obfite porcje. Oprocz karmy
        wcinala jeszcze jogurty i wszelkiego rodzaju nabial, bo miala taka ochote.
        Dzisiaj natomiast wciagnela fasolke szparagowa... Czyzby ciazowe
        zachcianki...?smile Co do wieku to lekarze okreslaja go na ok. 3 lata. Wydaje mi
        sie ze musiala juz rodzic, bo na tyle na ile ja to moge stwierdzic, to sutki
        wygladaja tak, jakby juz ktos z nich kiedys korzystal. Dlatego mam nadzieje ze
        bedzie wiedziala co robic. O rety, rety... juz chyba wiem jak sie czuja ojcowie
        smile Jeszcze raz dziekuje i obiecuje ze bede meldowac o wszystkim na bierzaco,
        moze nawet czesciej niz byscie tego chcialy wink
        natra i Mróżka
        • babka71 Napisz jak urodzi , bo mnie skręca z ciekawości 30.09.05, 22:22
          .!!!, tylko wątpię , że w szufladzie urodzi,,,... nie krakam ale sprawdzaj inne
          miejsca, kotki, jednak to indywidualistki!!!,
          Ostatnio jedn
          • babka71 Re: Napisz jak urodzi , bo mnie skręca z ciekawoś 30.09.05, 22:23
            URODZIŁA w liściach, więc...
        • misia007 Re: Nasza historia oraz prosba o pomoc i wsparcie 01.10.05, 13:18
          Natro, nie interesuj się za bardzo miejscem jakie kicia wybierze, bo może
          poczuć się zaniepokojona, i będzie szukać dalej i niewiadomo co jej wpadnie do
          głowy.
          Jest u ćiebie krótko a instynkt każe jej ukryć się na tę chwilę.Zresztą
          niewiadomo jakie miała wcześniejsze doświadczenia.A pomyślałaś już co zrobisz z
          tym niespodziewanym darem losu?
    • groha Re: Nasza historia oraz prosba o pomoc i wsparcie 30.09.05, 23:55
      Natro, kotka poradzi sobie z okołoporodowymi sprawami, jestem tego pewna. Jeśli
      już urodzi, to sama zrobi wszystko, co potrzeba przy kociętach. Nawet nie
      zauważysz, kiedy zniknie łożysko, a wylizane małe będą wisiały przy cyckusmile
      Parę porodów "odebrałam", a zawsze zaskakiwał mnie ten moment i zastanawiałam
      się, jak one, te dzielne koteczki, świetnie umieją dawać sobie radę. Gdyby tak
      kobiety mogłysmile Ale z bólami porodowymi bywa różnie. Bardzo możliwe, że Mróżka
      schowa się do szuflady i zechce być sama, albo będzie chciała, żebyś była przy
      niej i głaskała ją po łebku. Równie dobrze, w szoku, może chcieć gdzieś uciec,
      trzeba więc mieć ją na oku. Ale widzę, że Ty masz doświadczenie i to z takimi
      dużymi zwierzakami, więc co ja Ci będę mówićsmile Trzymam tylko kciuki, żeby
      wszystko poszło gładko i bez problemów i czekam na bieżące relacje z rozwoju
      sytuacjismile
      P.S. Ja bym jej nie wypuszczała z mieszkania, bo faktycznie może urodzić w
      liściachsmile
      • beali Re: Nasza historia oraz prosba o pomoc i wsparcie 01.10.05, 07:56
        Natra,nie mam sił dziś pisać,bo Sylwuni,która dostarczyła mi doświadczeń
        związanych z kocim porodem,maluszkami już nie macrying
        Wklejam Ci link do wątku,gdzie było właśnie o porodzie,może się przyda;
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=22579288&v=2&s=0Pozdrawiam
        • natra Re: Nasza historia oraz prosba o pomoc i wsparcie 02.10.05, 23:06
          Beali dziekuje bardzo za link, i za Twoj szczegolowy opisc porodu - przydal mi
          sie bardzo! smile Dobrze wiedziec jak to krok po kroku wyglada i czego sie
          spodziewac. Doczytalam na forum ze Twoja Sylwunia jednak sie znalazla, wiec
          ciesze sie ze znow jestescie szczesliwie razem smile
          Mrozki na dwor wypuszczac nie zamierzam-czwarte pietro, srodek miasta heh... pod
          tym wzgledem podejrzewam ze jej warunki bytowe znacznie sie pogorszyly, ale
          szybko sie przystosowala i wyglada na szczesliwa. Dokazuje jak maly kociak,
          bawi sie i bryka jak szalona, wiec mam nadzieje ze nie jest jej zle.
          Przygotowalam jej juz kilka zacisznych miejsc-niech wybiera i przebiera! Moje
          mieszkanko jest male i raczej nie ma w nim zadnych zakamarkow, wiec mam nadzieje
          ze z ktoregos skorzysta.
          Co zrobic z tym darem losu mysle caly czas. Poki co rozpuszczam wici wsrod
          znajomych, a oni wsrod swoich znajomych... Chcialabym zeby kociaki trafily do
          ludzi ktorych znam, bo po pierwsze, wiedzialabym ze ida w dobre rece, a po
          drugie mialabym z nimi jakis kontakt. No, ale jesli sie nie uda, to
          porozmieszczam ogloszenia gdzie sie da. Mozna powiedziec ze mamy szczescie, bo
          kociaki beda do oddania w okresie mikolajowo-gwiazdkowym, a jest to jakies
          ulatwienie. Mam nadzieje ze jakos to bedzie, zwlaszcza ze jak dotad spotykalysmy
          sie zewszad z wielka zyczliwoscia.
          Pozdrawiaja natra z Mróżką smile
          • pixie65 Re: Nasza historia oraz prosba o pomoc i wsparcie 03.10.05, 11:35
            Mogę tylko dodać, że jestem pełna podziwu dla Twojej postawy i dziękuję za tę
            historię! Bywając na tym forum utwierdzam się w przekonaniu, że na świecie
            dużo jest jednak NORMALNYCH ludzi. Trzymam kciuki za szczęśliwy poród!
    • monawaw1 Re: Nasza historia oraz prosba o pomoc i wsparcie 03.10.05, 14:36
      Cześć!! Aż wierzyć się nie chce, że po takich przeżyciach kiciuni nic się nie
      stało. Gorąco wierzę, że zaniedługo rodzinka wam się powiększy o zdrowe maluchy.
      Prosiłaś o jakieś porady co do ciężarnych kotek - w sumie to bym ci mogła
      powiedzieć, że i tak "mamusia" zrobi po swojemu. Moja Maciejka miała młode
      cztery razy i ze wszystkimi czterema porodami uwinęła się tak szybko , że nie
      zdążyliśmy zareagować.
      Przedewszystkim powinnaś jej przygotować jakieś posłanie -może to być duży kosz
      np. taki na bieliznę. Dobrze by było, żeby był w miarę wysoki, tak żeby kociaki
      jak otworzą oczka nie mogły się z niego same wydostać. Kosz postaw w jakimś
      bardzo spokojnym miejscu. My zawsze wkładaliśmy kosz do szafy. Kotki kocą się
      przeważnie wczesnym rankiem lub wiezorem. Jak się zbliżał czas to moja Maćka
      była niespokojna, miauczała i nie mogła sobie miejsca znaleźć. Jak już sobie
      upatrzy jakieś miejsce do porodu to najlepiej zostawić ją tam, nie przenosić do
      koszyka czy na przygotowane miejsce. Po wszystkim można mamusie i maleństwa
      przenieść o ile oczywiście mamusia na to pozoli. U nas może raz Maćka poszła
      rodzić tam gdzie jej przygotowaliśmy posłanie a pozostałe razy to ona sama
      wybierałą sobie miejsce. Najwspanialszym chyba momentem było, jak okociła się w
      moim łóżku a ja nic nie słyszałam. po jakimś czasie odkrywam pościel a tam są
      już dwa maluchy wylizane i przyssane do cycusiów.
      Najważniejsze to, żeby kotka miała spokój i przed porodem i potem. Zagrożona
      może schować małe w jakimś zakamarku.
      Życzę powodzenia
      Aha Maćka w trakcie karmienia bardzo lubiła pić mleko.
    • mirmunn nie martw się, tu są koci fachowcy 03.10.05, 15:44
      Tan nie myslę o sobie - mam jednego kocieja i w dodatku dorosłegosmile)) ale takie
      osoby jak Wiesia, beali, umfana i wiele innych (wymieniłam najczęsciej obecne
      na forum)to prawdziwe alfy i omegi. Mnie wszyscy pomagali bardzo fachowo
      (nieudanasad(( próba wzięcia drugiego kotka)A skąd jesteście z Mróżką? Pytam, bo
      forumowiczki mogłyby pewnie zaagitować w danym mieście a propos znalezienia
      domkówsmile)
      • natra Re: nie martw się, tu są koci fachowcy 05.10.05, 11:41
        No wlasnie zauwazylam, a poza tym fachowcy ktorzy chetnie dziela sie swoja
        wiedza i doswiadczeniem bez zadzierania nosa i obsztorcowania zoltodizobow,
        takich jak ja. Dlatego wlasnie zdeycydowalam sie tu zapuscic korzonki, bo po
        coponiektorych forach na ktorych sie zolc przelewa, naprawde milo sie znalezc w
        takim towarzystwie! Jeszcze raz dziekuje Wam wszystkim! A jestesmy z Wroclawia.
        Tzn. ja stad jestem, a Mrozka tu zamieszkala smile Mrozkowaty brzuszek coraz
        wiekszy i kotluje sie w nim strasznie! smile Ona znosi to ze stoickim spokojem, za
        to ja jajko znosze.... hihi Zamieszczam wreszcie link do zdjec, jakos udalo mi
        sie dojsc do tego jak to zrobic.. Mam nadzieje ze bedzie dzialac!
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=29960537&a=29960537
        • natra Happy end :) :) :) 17.10.05, 21:52
          No i udalo sie! Oglaszam wszem i wobec ze dzisiejszej nocy Mrozka urodzila 4
          zdrowe, piekne i nad wyraz dorodne kociaki!!!!!! Cala kocia rodzinka ma sie
          wysmienicie, a ja pecznieje z dumy i ze szczescia! Jeszcze raz dziekuje Wam
          wszystkim za wsparcie i... w dalszym ciagu prosze o porady tym razem dotyczace
          "chowu kociat" hihi Przede wszystkim czym i w jakich ilosciach karmic mame zeby
          miala wszystko czego jej potrzeba? Do tej pory jadla royala indoor, od czasu do
          czasu zagryzala puszka ( ale nie za czesto, bo wtedy puszki bojkotuje..), wcina
          jogurty i wszelkiego rodzaju nabial. Czy trzeba podawac jej jakies dodatkowe
          witaminy? A co z maluchami? Czy, kiedy i w jaki sposob powinnam sie zaczac do
          nich wtracac? Na cos szczepic? Stosowac jakas inna profilaktyke? Domyslam sie ze
          jesli juz to na pewno jeszcze nie teraz, i mam troche czasu zanim maluchy
          podrosna ale... kto pyta nie bladzi smile
          Pozdrawiaja serdecznie natra i Mrozka z rodzinka!
          • misia007 Re: Happy end :) :) :) 18.10.05, 13:39
            Gratulacje Natra i wygłaskaj ode mnie dzielną i pewnie dumna mamę.W sprawie
            kociat zdaj sie na nia, kotki to najlepsze matki na świecie,Mróżkę podkarmiaj
            tym na co ma ochotę.Strasznie sie cieszę i pozdrawiam.
          • dufferin Re: Happy end :) :) :) 18.10.05, 14:18
            Bardzo sie cziesze ze z kociakami wszystko w porzadku. Szczegolnie z taka historia!!! smile Naprawde kotka miala duzo szczesia ze cie spotkala.
            Co do kotkow to moge sie z toba podzielic moimi doswiadczeniami, a zmalymi kotkami mialam ich duzo smile mieszkalam w tunezji gdzie jak sasiedzi zauwazyli ze lubie koty i je dokarmiam to co jakis czas podrzucali mi jedno dwu tygodniow kociaki (zadne mimo moich staran nie przezylo bo byly za mlode a bez mleka mamy sie nie da)
            Twoje kotki maja swoja mama ktora napewno wie co dla nich dobre. Dokarmiaj je stopniowo najlepiej wyspecializowana karma baby cat Royal Canin, ale dopiero gdzy odejda od mleka mamy. Druga rzecz to nie mozesz sie dziwic ze w pewnym momencie twoja kotka straci komletnie zainteresowanie swoimi dziecmi, to zupelnie normale. Moja kotka perska UMA na poczatku nie dawala sie nikomu do nich zblizyc, a potem prawie z dnia na dzien zupelnie sobie odpuscila smile
            to jest sygnal ze juz pozostawia je sobie, zeby nauczyl sie sobie radzic same. I to jest zupelnie normalne. Moze nawet na nie prychac i sie od nich izolowac. Tak robila moja umusia, to nie znaczy byla zla mama ale to takie prawo natury jest, ze male musza sobie radzic sam. Najlepiej by bylo zebys nie oddawala kotkow przedtym jak to nastapi. Tak by bylo dla malych najlepiej.Kiedy to nastapi? To bywa roznie... sama zobaczysz smile
            Mysle ze masz teraz niezla ucieche z tymi 4 kulkami, zobaczys jak beda biegac :0
            Moja uma miała 3 biale kulki i jedna ruda, persy. To dopiero byl widok. Kotki jak z obraka smile
            Pozdrawiam
    • mircea to może pora pomyśleć o kastracji kotki? 17.10.05, 21:57
      żeby juz nie było kolejnych kociaków?
      • mirmunn wspaniałe wieści:))))))) 17.10.05, 21:59
        To zaraz dziewczyny ci tu napiszą szczególowo, co robić - ja sie nie wychylam,
        bo mam dorosłego Maksika - faceta. Ale cieszę się, że kocia się pozbierała i
        maluchy są zdrowe. A jakie kolory?
        • mirmunn no, ale jakie kolory, kolory mają????? 18.10.05, 14:19
          proszę o odpisankosmile
          • natra Re: no, ale jakie kolory, kolory mają????? 18.10.05, 14:58
            juz odpisuje, odpisuje smile Wszystkie jak jeden maz poszly w mamusie i sa
            pregowane buraski! Nawet czarne kreski odchodzace od oczek maja takie jak mama
            smilePrzecudne sa! Zeby jeszcze charakterki wziely po mamusi, bo tak wspanialego
            kotka jak ona to ze swieca szukac smile ( wiem, wiem kazdy wlasciciel tak twierdzi
            ;P)Mrozka okazala sie bardzo troskliwa mamusia i jestem pewna ze juz zadba o to
            zeby im bylo jak najlepiej. Juz chyba przekonala sie ze malym nic nie grozi, bo
            na poczatku miala problem zeby chociaz pojsc do miski czy do kuwety. I
            odchodzila od malych tylko wtedy kiedy mnie zostawila na strazy wink Dufferin
            wyobrazam sobie to Twoje stadko, musialy byc przeurocze smileA tak z ciekawosci to
            z jaka siercia rodza sie persy...? Bo chyba od razu nie maja takiej dlugiej wink
            Kociaki zamierzam poprzeznaczac na prezenty gwiadzkowe, wydaje mi sie ze to
            bedzie sensowny termin, dobrze mi sie wydaje?
            Pozdrawiamy serdecznie!
            • misia007 Re: no, ale jakie kolory, kolory mają????? 18.10.05, 15:55
              Myślę, że do gwiazdki dadzą mamusi dobrze w kośc i bez specjalnego żalu sie z
              nimi rozstanie.A kim będą szczęśliwi obdarowani i czy będziesz miała kontaky z
              maluchami?
            • mirmunn dzięki-dzięki 18.10.05, 18:08
              Mam nadzieję, że "prześwietlisz" szczęśliwych obdarowanych. Bo niestety lasy w
              wakacje są pełne takich " gwiazdkowych prezentów" sad(( Ale Ty na pewno
              znajdziesz odpowiedzialne osoby dla dzieciaków Mróżkismile))) Nalezy jej się, aby
              maluchy nie cierpiały tak jak ich wspaniała mama.
              • natra Re: dzięki-dzięki 18.10.05, 20:44
                Widze ze zle sie wyrazilam smile Piszac o "prezentach gwiazdkowych" nie mialam
                oczywiscie na mysli tego ze zawiaze im kokardki i obdaruje kogo popadnie. Z
                domami dla kociakow nie jest latwo, ale szukam bardzo intensywnie wsrod
                wszystkich swoich znojmych i krewnych. Na razie mam domek dla jednego kociaka,
                i rysuja sie mozliwosci dla trzech pozostalych, ale na razie dopiero rysuja, i
                poki co sa to moje pobozne zyczenia... Gsbyby sie udalo to wszystkie trafily by
                do zaufanych osob z mojego bliskiego otoczenia. Bardzo bym nie chciala oddawac
                ich komus obcemu, i mam nadzieje ze nie bede musiala. Trzymajcie kciuki!
                • misia007 Re: dzięki-dzięki 18.10.05, 21:02
                  Juz trzymam za szczęśliwy finał poszukiwań i żebys miała kontakt z maluchami.
                  Zobaczysz uda się.
                • lidia1001 Re: dzięki-dzięki 18.10.05, 21:05
                  Bardzo się ciesze i gratuluję! Oby maleństwa rosły zdrowo! Muszą byc słodkie.
                  Zrob zdjecia, jak już Mróżka oswoi się z macierzyństwem.
                  Trzymam kciuki za znalezienie odpowiednich domkow!
Pełna wersja