natra
30.09.05, 14:31
Przede wszystkim chcialam przywitac się z Wami serdecznie, ja oraz moja kicia
ktora sie Mróżką zowie. ( ten potworek ortograficzny to dzielo wet. przy
wpisywaniu do paszportu, ale niech juz tak zostanie

)To moj pierwszy post na
tym forum. Przepraszam jesli bedzie troche przydlugi, ale chcialabym zebyscie
poznali nasza historie i wspomogli Waszym doswiadczeniem (ktorego mi niestety
brak....) tak zeby ta "kocia epopeja" miala szczesliwy koniec

A bylo to tak ze... Zawsze lubilam bardzo koty, ale twierdzilam ze bede je
miala dopiero wtedy kiedy bede mieszkac w domu z ogrodem na lonie tzw. natury,
zeby mogly chadzac swoimi sciezkami, i zeby nie ograniczac ich wolnej natury.
A jednak mimo ze swojej chatki jeszcze sie nie dorobilam to jednak kotek juz
pod moim miejskim dachem zagoscil.
5 tyg temu , jadac noca wiejska droga, moj kolega zobaczyl na przeciwleglym
pasie lezacego bezwladnie kotka. Zatrzymal sie, zeby zobaczyc co mu jest i...
niestety nie zdazyl, z naprzeciwka nadjechal nastepny samochod i przejechal
kotka powtornie... Jak to sie stalo ze kociak przezyl, nie wiemy do dzis. Ale
fakt jest faktem ze Mróżka żyje i ma się całkiem nieźle. Po szaleńczych
poszukiwaniach znaleźliśmy weterynarza który wyskoczył w nocy z łóżka, przyjął
nas, dokonał dokładnych oględzin i... stwierdził że oprócz "wypłyniętego"
jednego oczka, kociak jest cały i zdrów. Oczka niestety nie dało się uratować,
ale Mróżka swietnie sobie radzi bez niego. Oczywiscie zostala ze mna, bo inna
opcja nie wchodzila w gre. Jest ze wszech miar kochana istotka,ktora w mig
przyzwyczaila sie do nowych warunkow i nie sprawia absolutnie zadnych
problemow. Juz nie wyobrazam sobie domu bez niej

Okazalo sie jednak ze Mróżka jest kotem "pelnym niespodzianek"... Ratujac
kotka znalezionego na drodze, nie bylismy swiadomi faktu ze... ratujemy nie
jednego a szesc kotkow!!! Przedwczoraj dowiedzialam sie ze moja milusinska
jest w ciazy!!!

Jestem bardzo szczesliwa,przejeta i jedynym moim
zmartwieniem jest to aby kociaki urodzily sie cale i zdrowe, po tych
wszystkich przejsciach. Obawiam sie ze mogly im zaszkodzic jakies leki albo
cos... tfu tfu! I tu wychodzi moja prosba do Was, abyscie byli tak dobrzy i
udzieliil mi wszelkich mozliwych rad i wskazowek odnosnie kocich ciazy a w
szczegolnosci porodow ( wet stwierdzila ze to ok. 7 tydz) bo jestem zielona
pod tym wzgledem a nie chcialabym czegos zaniedbac!
Pozdrawiam serdecznie i bede baardzo wdzieczna za odzew!
natu i Mróżka