jak to jest z kocim jedzeniem?

04.10.05, 10:10
zaraz bedzie o kocim jedzeniu, ale najpierw dygresja - uwielbiam to forum!smile
nie dosc ze macie odpowiedz na kazde pytanie, to jeszcze mozna sie tu
pochwalic kazdym najmniejszym sukcesem w oswajaniu kotka i zawsze zostanie to
przyjete ze zrozumieniemsmile) moje otoczenie nie reaguje tak entuzjastyczniesmile
ale do rzeczy
stali czytacze wiedza, ze mam problem z karmieniem furia
(forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=29844997)
wczoraj moj maz przy okazji zakupow kupil 2 saszetki whiskas, oczywiscie nie
spojrzal i kupil zarelko dla doroslego kota...poniewaz do furia nie przemawia
ani kurczak, ani ryba, ani royal canin dla niemowlat, w akcie desperacji
podrobilam mu troche saszetki z wolowina i podsunelam pod nos. i zaskoczylo!
po raz pierwszy od 3 dni zjadl sam i chyba nawet sie najadl. zasnal potem jak
zabity na moim brzuchu i ani halasy, ani moje wiercenie, ani czesanie nie
wytracilo go z tego blogiego stanu. co wiecej, to byla pierwsza noc ktorej
nie spedzil pod komputerem/w szafce pod umywalka, tylko w swoim koszyczku.
dzisiaj rano, przystawiony do miseczki z whiskasem, znowu podjadl i ku mojej
radosci wrocil do swojego koszyczka!
no wiec blogoslawie saszetki whiskas (chociaz podejrzewam ze dodaja do nich
jakichs dragowsmile) i zastanawiam sie czym tego kociaka karmic? pani w sklepie
zoologicznym dala mi suchy royal canin i kategorycznie zakazala mokrych
pasz...nieziemsko drogi royal canin schnie sobie dalej w kociej misce,
tymczasem kotek je mokra wolowine dla doroslych kotow z mojego spodka od
filizankismile co dalej?
    • pixie65 Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 10:16
      Nooooooooooo, dalej to już z górki smile)) Dziwię się trochę temu zakazowi pani
      ze sklepu (w kwestii mokrego...może czegoś nie zrozumiałam?) A świeże mięsko
      próbowałaś? filecik kurczakowy, wołowinka?? Nie mogę znaleźć Twojego wątku,
      więc może głupio pytam...
      • boe_ Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 10:53
        swieze, to znaczy surowe? nie probowalam. kurczak byl ugotowany a ryba z
        mikrofalowki...zainteresowanie nikle
        tak mysle, ze skoro je ten whiskas, to moze kilka dni go na tym przetrzymam. on
        naprawde z kazdym dniem robi sie bardziej ufny ( a w schronisku powiedzieli ze
        moze za kilka miesiecy a moze nigdy!) i skoro mu smakuje to moze sie przy tym
        jedzeniu bardziej wyluzuje? narazie po kazdym kesie rozglada sie nerwowo na
        boki gotowy do ucieczki. boje sie troche experymenowac bo a nuz mu sie znowu
        odwidzi? ale dam mu tez kociego mleka jezeli wykaze ochote

        biegunka mu chyba przeszla, od wczorajszego popoludnia nie bylo kupki, a ta
        wczorajsza byla juz w miare ok

        tak sobie mysle, komu ja bym mogla opowiedziec o kocich kupkach, jesli nie
        wam?smile jestescie wspaniale
    • lidia1001 Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 10:21
      Skoro je, to dobrze. Chociaż whiskas nie jest najlepszym pokarmem, a dla
      dorosłych pewnie ma trochę inne proporcje wartości odżywczych. Może oprócz tego
      spróbuj mu podawać twarożek, żółtko gotowane- coś, co wzbogaci jego dietę. Albo
      jak nie bezie chciał, to mieszaj z tym whiskasem. A jeżeli chodzi o suche, to
      może mały po prostu nie wie jak się do tego zabrać. Pamiętam jak dawno temu (ok
      10 lat) chciałam przekonać młodego kociaka do suchego jedzenia, a on nawet na
      to nie spojrzał. Wtedy włożyłam mu do pyszczka jedno ziarenko- oczywiscie zaraz
      mu wypadło, ale pozostał smaczek i kot zainteresował się jedzeniem. Poźniej z
      apetytem zjadał.
      A jak u Furia z biegunką? Przeszła?
      • boe_ Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 10:57
        no wlasnie nie wiem jak to jest z tym suche vs mokre..gdzies tam kiedys
        przeczytalam ze powinno byc suche, no chyba ze sa problemy z nerkami... naszego
        bolstera, musielismy uspic na skutek ostrej niewydolnosci nerek, a dostawal
        zawsze mokre, wiec troche sie teraz trzese
        a moze sa jakies dobre, mokre puszeczki/saszetki dla malych kociat?
        • lidia1001 Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 11:03
          Na pewno są. Ja kupowałam Cuisine (nie wiem jak to się pisze), co prawda dla
          dorosłych, ale to był taki mus. Nawet nie pasztet, tylko taka leciutka papka.
          Może dla maluchów też mają coś podobnego. Zawsze można do tego kapnąć trochę
          ciepłej wody, to bedzie łatwiejsze i przyjemniejsze do spożycia.
          Dobrze, ze z kupką już w porządku.
          Powodzenia
          • marta.kunc Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 11:43
            hej hejwink
            nie wiem skad ta pani z zoologicznego wziela swoja "wiedze" ale mozesz by pewna
            ze jej rady nadaja sie tylkodo zagrzebania w kociej kuweciesmile
            koty jak najbardziej powinny jesc mokre jedzonko!!!!
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=28292215
            jesli chodzi o whiskasa to bez przesady, ja wychowalam tigera na whiskasie i
            jest zdrowy jak rydz(jedyne przejscia zdrowotne byly spowodowane wstrzasem po
            szczepieniu).weci u ktorych stazuje powiedzieli mi, ze whiskas jest stosunkowo
            niezla karma i jako jedyna tania karma whiskas chroni uklad moczowy kota(sami
            karmia swoje psy i koty karmami typu whiskas/ppal uzupelniajac diete
            witaminami,a zwierza maja w roznym wieku).duzo wiecej szkod moze wyzadzic
            stosowanie karm specjalistycznych bez nadzoru weterynaryjnego.zwlaszcza tych
            dialajacych na uklad moczowy.np.na opakowaniu suchego rc zapobiegajacego
            powstawaniu kamieni nerkowych jest napisane malutkim druczkiem w obcych
            jezykach, ze karmy nie nalezy podawac ciagle dluzej niz pol roku, ale worek
            kosztuje ok 30zl wiec weci - dilerzy i sklepy zoologiczne wciskaja tego typu
            karmy nadwrazliwcom takim jak my jako jedyne wlasciwe.ZAZNACZAM ZE PISZE O
            KARMACH SPECJALISTYCZNYCH A NIE KARMACH BYTOWYCH RENOMOWANYCH FIRMsmile
            co do furia, to jesli chce jesc whiskas to niech je, moze tylko kup mu
            saszetki/puszki da juniorow bo w nich jest wiecej wapnia.
            no imleczko dla kotow ewentualnie w ostatecznosci krowie niskotluszczowe.
            polecam tez jajka na twardo(dla takiego malucha1/4 - 1/2 wymieszana z
            whiskasem - zobaczysz jak bedzie wsuwal).
            poki co wazne zeby jadl i nabieral sil, nie daj sie zwariowacbo zostaniesz z
            rybka w jednej z kurczaczkiem w drugiej rece i z wychudzonym kotem pod stolemwink
            pozdrawiam
            marta + coffe ktora dla odmiany chce jesc tylko gotowanego kurczaka - ale to
            staruszkawink
        • babka71 Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 12:02
          możesz spróbować friskisa juniorka saszetki, nie bój się podawać surowego
          mieska tylko wcześniej przemrażaj np. serduszka lub kurczaczek zmielone
        • misia007 Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 13:18
          Myślę, że powinnaś mu dawać to co chce, przynajmniej narazie.Moj Koksik jak u
          nas się znalazł, za nic nie chciał jeść puszek dla juniorów, tylko to co jadły
          starsze
          koty, aone z koleji rzucały się na te dla juniora.Więc z musu pozwoliłam mu jeść
          to co one, bo dla kastratów te dziecinne puszki są niewskazane.I wyrósł zdrowo,
          odpukać.Podtykałam mu jednak różne frykaski.Z surowym mięsem raczej się wstrzymaj,
          natomiast gotowane bez obaw możesz dawać.Może on w tym schronisku dostawał whiskas
          i znajomy zapach zachęcił go do jedzenia.
    • groha Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 13:56
      Misia, ma słuszną racjęsmile Niech Furio je teraz, co chce i tak często, jak ma
      ochotę, bo rośnie i jeść musi. A po schroniskowym wikcie, to pewnie ma
      żołądeczek wielkości pestki słonecznika. Więc niech go sobie rozepchnie, jak
      należysmile Małe koty często nie przepadają za suchym żarełkiem, bo wymaga
      żmudnego gryzienia, wolą łykać coś lżejszego. A jeśli chodzi o tę panią w
      sklepie... Boe, wielu weterynarzy (i pań w sklepie również), ma na codzień
      kontakty z przedstawicielem firmy RC, więc nie dziw się, że propagują wyłącznie
      suche karmy tej firmy. Faktycznie, ich pełnowartościowe karmy są niezłe, więc
      jeśli już się na nie decydujemy, to rzeczywiście nie ma potrzeby podawać kotu
      innego jedzenia, bo one w zupełności wystarczają. Ale skoro kot nie chce ich
      jeść, to wcale nie musi. Póki co, niech je to, co lubi, a z biegiem czasu
      możesz podsuwać mu inne przysmaki. Drobno pokrojone surowe mięsko wołowe, na
      przykład. Bo tego raczej żaden kot nie odmówismile I niech rośnie zdrowosmile
      • boe_ Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 15:30
        tak tez zrobie, niech sobie je co mu pasuje, a jak sie rozrusza, bede sie
        martwic dalej
        a w ogole to najbardziej odpowiada mu kocie mleko felix
        rzeczywiscie mozliwosci ma niewielkie, jedorazowo pozera powiedzialabym
        lyzeczke do herbaty
        na opakowaniu RC jest napisane ze mozna te sucharki zalac pol na pol woda. moze
        to by bylo wyjscie?

        a poza tym, furio potrafi przesiedziec 24 h w jednym miejscu. glownie spi, a
        jak nie spi to lypie na mnie bez ustanku. nie ma w nim grama kociej radosci. ze
        stresu czy z tej dzikosci?

        • lidia1001 Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 15:33
          Dojdzie do siebie. Zobaczysz jak się jescze rozbryka. Jak tylko poczuje co to
          pełny brzuszek, to zacznie się bawic.
          Trzymam kciuki
          • boe_ Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 15:38
            ehhhhh, nie miala baba klopotu.....smile
            drugi dzien do pracy nie poszlam!
            • babka71 hi hi no to masz pierwsze objawy zakochania!!!!!! 04.10.05, 16:05
              się w kocie to nie uleczalne jest....wiesz??
              pewnie cały czas patrzysz, czekasz, obserwujesz...czary jakieś prawda??
            • groha Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 16:07
              Skąd ja to znamsmile Ale to się opłaci, bo kotek odpłaci Ci potem swoją miłością z
              nawiązką. Niech no tylko otrząśnie się po traumie i uwierzy, że nic mu już nie
              grozi. Pełnia szczęścia przed Wamismile
              • boe_ Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 16:11
                kotek wlasnie sam z siebie poszedl sie zalatwic do swojej kuwety! az mialam lzy
                szczescia w oczach. oczywiscie zadzwonilam do pracy do meza zebu mu o tym
                radosnym zdarzeniu opowiedziec, rekacji sie mozecie domyslacsmile

                ja sie w nim zakochalam juz w schronisku, i wiedzialam, WIEDZIALAM, ze nie moze
                byc tak zle jak wszyscy kracza
                • misia007 Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 18:22
                  Proszę jaki zmyślny maluch, a swoją drogą serce się kraje,co ten biedak musiał
                  przejść w tym schronisku, że go doprowadzili do takiej traumy. Dalszych sukcesów
                  życzę.
    • moomoo Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 18:26
      Mój pierwszy kociak ( wzięty z piwnicy ) na początku był chory ze strachu i nie
      chciał jeść NIC poza... ( nie zabijcie mnie ) makrelą opiekaną. Nie chciałam mu
      dawać ale maluch aż się do tego trząsł, lazł do mnie, wył i zapominał, że
      przecież się mnie śmiertelnie boi. Po 2 dniach takiej koszmarnej diety ( ale
      dużo mu nie dawałam, przysięgam ) zaczął podjadać biały serek i później
      zaczęliśmy się już bardziej cywilizowanie odżywiać.
      • boe_ Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 19:02
        hehe, makrela opiekana jest niezlasmile ale ja bym swojemu tez dala cokolwiek,
        jezeli tylko chcialby zjesc. ale chyba juz sie problemy rozwiazuja
        a w ogole to jest przeuroczy - jak go wezme na podolek to tak mu sie blogo robi
        ze mozna z nim wszystko zrobic - uczesac z wlosem, pod wlos, spryskac pchelki,
        obejrzec uszy. a w schronisku kazali mi zakladac rekawiczki zeby mnie nie
        pogrysl!

        przy okazji wam powiem, tak ku pokrzepieniu serc, ze to schronisko nie bylo
        jeszcze takie najgorsze. kotki byly czyste, nie widzialam ani jedego z
        zapaskudzonymi oczami czy naprawde zaniedbanego. male siedzialy osobno, duze
        mialy fajny wybieg z placem zabaw.do tego bylam pozytywnie zaskoczona samym
        procesem adopcji. to znaczy kotrakt ktory ze mna spisywal niebieski krzyz
        zawieral strasznie duzo punktow majacych na celu dobro zwierzaka. ze moze do
        mnie np wpasc pracownik socjalny sprawdzic jak sie kotek chowa. ze mam ich
        powiadamiac o kazdej wiekszej zmianie, chorobie w zyciu kotka. ze go nikomu nie
        oddam, nie sprzedam, nie uzyje do celow innych niz "na kolanka". nie pamietam
        co tam jeszcze bylo, ale duzo tego. a za zlamanie umowy jest bardzo wysoka kara
        pieniezna. a, i wywiad byl - gdzie mieszkam, jak mieszkam itd.
        tyle ze furio i ja mieszkamy w belgii
        pozdrawiamy!
    • aniabe13 Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 18:53
      Tak czytam o Furio i łza mi się w oku kręci. Biedny kotek ale już widać że
      bedzie z niego fajne kocisko, czas naprawdę goi rany w kocim serduszku.
      Swoją Misię wzięliśmy od jakichś dziwnych ludzi za dwa złote (na wino).
      Wyglądała jak chudy, łysawy szczur, nie chciała w tamtymm domu wyjść z pod
      zlewozmywaka (chowała się w cokole szafki), bała się wszystkiego. Z jedzeniem
      też na początku były problemy i też zaskoczyła przy whiskasie. A potem już było
      tylko lepiej. Dalej jest nieufna wobec obcych i dość tchórzliwa, ale mam piękną
      5 kilową kocicę zakochaną w nas i łażacą za nami krok w krok.
      Cierpliwości boe, dawaj kotu to co lubi, jak już się z wami na dobre oswoi to
      dopiero systematycznie doprowadzaj dietę do prawidłowej. Moja też nie chciała
      chrupek bo nie wiedziała co to jest, bawiła się nimi. Pierwsze zjadła mając pół
      roku. Przedtem whiskas junior, gotowane posiekane mięso drobiowe, twarożek,
      gotowaną rybę, jogurt, jajko gotowane, wątróbka drobiowa i takie rzeczy. a do
      picia woda. Trzymam kciuki za Furia.
      • boe_ Re: jak to jest z kocim jedzeniem? 04.10.05, 19:04
        dzieki!smile
        kochamy sie strasznie, wiec napewno bedzie dobrze!
Pełna wersja